Выбрать главу

- Wasze wyniki są równie żałosne, jak zawsze. Widocznie sześć lat nauki to za mało, aby uwarzyć chociaż jeden poprawny eliksir. Ogłaszam koniec zajęć. Wynoście się.

Uczniowie spojrzeli po sobie z zakłopotaniem, po czym powoli zaczęli się pakować. Snape prawie nigdy nie kończył zajęć przed czasem. Rzeczywiście coś musiało bardzo wyprowadzić go z równowagi...

- Nie czekajcie na mnie - powiedział Harry, kiedy Ron i Hermiona stanęli obok niego z torbami, nie bardzo wiedząc, co zrobić. - To może długo potrwać. - Wskazał ręką leżące wszędzie skorupy i pozalewane ławki i podłogę.

Pokiwali głowami ze współczuciem i ruszyli w kierunku wyjścia.

- Spotkamy się w Pokoju Wspólnym, Harry - powiedziała Hermiona, zanim razem z Ronem zniknęła za drzwiami.

W pomieszczeniu zapadła cisza. Harry przełknął ślinę i bardzo powoli podniósł się. Usłyszał cicho wypowiadane zaklęcie i zobaczył dwa rozbłyski na drzwiach. Nie potrafił powstrzymać uśmiechu, kiedy odwracał się w stronę Snape'a. Mężczyzna machnął różdżką i bałagan otaczający Harry'ego zniknął.

- Na dzisiejszej lekcji zachowywał się pan karygodnie, panie Potter - powiedział ostrym tonem Severus, chowając różdżkę.

Harry poczuł emanujący z podbrzusza żar. Nie wiedział dlaczego, ale słowa "panie Potter", wypowiedziane w taki sposób, przyprawiły go o dreszcze i sprawiły, że zapragnął podjąć tę cholernie zmysłową grę.

- Chyba zdaje pan sobie sprawę z tego, że należy się panu kara? - kontynuował Mistrz Eliksirów, mrużąc oczy i wbijając w niego pełen mrocznej dezaprobaty wzrok.

Harry podszedł do swojej ławki i usiadł na niej. Rozchylił nieznacznie nogi, aby Snape mógł dostrzec wypukłość w jego spodniach.

Och tak, był taki twardy... I wiedział, że Snape też to widzi.

W jego krwi wciąż buzowała adrenalina, która nie opadła jeszcze po rozmowie, jaką niedawno przeprowadził ze Snape'em, a podsycaną teraz przez to rozbierające spojrzenie, które wbijał w niego mężczyzna.

- Tak, profesorze. Zdaję sobie sprawę z tego, że moje zachowanie było nieco... nieodpowiednie. - Czy on naprawdę rozmawiał ze Snape'em w taki sposób? - A można powiedzieć, że nawet niedopuszczalne. Dlatego całkowicie się z panem zgadzam. - Uśmiechnął się tajemniczo. - Jestem gotów przyjąć każdą karę, którą mi pan wymierzy.

Twarz Severusa spięła się, jakby odczuwał takie napięcie, że nie mógł sobie z nim poradzić. Harry zobaczył, że odpina kołnierzyk i oblizuje wargi.

Och, czyli podobała mu się ta mała gra... W takim razie nie było żadnych przeciwwskazań, aby jej nie kontynuować...

Harry sięgnął rękami do swojego krawata. Poluzował go nieco i zaczął powoli przesuwać wiązaniem w górę i w dół. W górę. I w dół.

Oczy Severusa śledziły ruchy jego dłoni, a twarz zaczęła dziwnie błyszczeć. Niemal tak samo, jak czarne, płonące źrenice. Oblizał ponownie cienkie wargi i uśmiechnął się mrocznie.

- A jak chciałby pan zostać ukarany, panie Potter?

Harry czuł, jak z każdym wypowiedzianym słowem powietrze gęstnieje i staje się coraz bardziej lepkie i ciężkie od wiszących w nim obietnic. Zmrużył oczy i dał się ponieść szalejącemu w jego wnętrzu pożarowi.

- Hmm... Może pan mnie zerżnąć, profesorze - odparł cicho, pozwalając, by jego usta ułożyły się w szelmowski uśmieszek.

Brwi Snape'a powędrowały w górę, a w jego oczach wybuchł taki sam pożar, jak ten, który trawił w tej chwili Harry'ego.

- Takie brzydkie słowo w ustach Gryfona?

Harry oblizał wargi. Miał wrażenie, że jego członek próbuje wydostać się na zewnątrz, napierał na spodnie z taką siłą, iż to niemal bolało.

- W takim razie będzie pan musiał mi je zamknąć, panie profesorze - odparł chłopak i zobaczył, jak w tym samym momencie czarne źrenice eksplodują. Snape znalazł się przy nim w kilku krokach.

- Doskonale - syknął, łapiąc go za ramię, ściągając ze stolika i zmuszając, aby przed nim uklęknął.

Kiedy Harry opadł na kolana, zobaczył, że Snape uwalnia ze spodni swojego zaczerwienionego, nabrzmiałego penisa.

- Otwórz usta - wyszeptał zachrypniętym głosem. Harry wykonał polecenie. - Szerzej - poinstruował go mężczyzna, po czym złapał w obie dłonie głowę Harry'ego i wypchnął biodra, zanurzając pulsującą niecierpliwie erekcję w rozchylonych zapraszająco ustach. Chłopak, zaskoczony siłą, z jaką Severus natarł na jego gardło, zakrztusił się i szarpnął głową. Jednocześnie usłyszał niezwykle głośny, pełen nieziemskiej satysfakcji jęk mężczyzny. Podniósł wzrok i napotkał napierające na niego, płonące zachwytem i przyjemnością spojrzenie. Twarz Severusa była zaczerwieniona i błyszcząca, jakby pod jego skórą tańczyły płomienie niewyobrażalnego podniecenia. Jakby właśnie spełniała się jego największa fantazja.

Wycofał się i pchnął ponownie, zmieniając nieco kąt, aby Harry się nie krztusił. Uderzał w jego gardło z coraz większą prędkością, dysząc i sapiąc jak jeszcze nigdy wcześniej. Nawet gdyby Harry chciał się uwolnić, to nie mógłby tego zrobić, ponieważ Snape trzymał jego głowę w żelaznym uścisku. Zresztą, nie miał zamiaru tego robić. Widział, jak wielką przyjemność sprawia Severusowi. I to, że mógł mu ją dać, czyniła go szczęśliwym. Pozwalał mu pieprzyc swoje usta i sprawiało mu to dziką przyjemność. Nie zwracał uwagi na niewygodę, czy na to, że czasami nie mógł złapać tchu, kiedy Severus przyspieszał tak, iż wydawało się, że nie potrafi się zatrzymać, wznosząc się na wyżyny rozkoszy, której nie mógłby doznać w żaden inny sposób. I Harry przez cały czas czuł na sobie jego pożądliwe spojrzenie, kiedy oglądał z góry spektakl, sapiąc i jęcząc za każdym razem, gdy wysuwał się z zaczerwienionych warg chłopaka i patrzył, jak jego penis wślizguje się w te chętne i należące tylko do niego usta.

Harry trzymał ręce na odzianych w czerń biodrach mężczyzny i wbijał w nie palce, kiedy penis uderzał w jego gardło z wyjątkową siłą. Zamykał oczy i pozwalał rozgrzanej od coraz szybszych pchnięć erekcji wsuwać się w ciepłe wnętrze swoich ust i delikatnie ocierać się o zęby, co wywoływało u mężczyzny litanię przekleństw, przerywaną wymawianym zachrypłym od jęków głosem słów, które wywoływały w Harrym fale ekscytacji:

- Potter... Cholera, Potter, doskonale...!

Jeszcze nigdy jego nazwisko nie brzmiało dla niego tak pięknie, jak pomiędzy jednym a drugim przekleństwem wyrywającym się z ust zanurzonego w ekstazie Mistrza Eliksirów.

Severus zaczął napierać jeszcze mocniej, osiągając niemal szaleńcze tempo. Harry nie miał czasu nawet na złapanie oddechu. Wbił paznokcie w biodra mężczyzny, ale nie przyniosło to żadnego efektu. Severus był daleko stąd, w krainie rozkoszy, a jego jęki unosiły się w powietrze i odbijały echem w umyśle Harry'ego. Zaczęło mu się kręcić w głowie.

Zacisnął powieki i spróbował nieco się odsunąć, ale Severus nie pozwolił mu na to. Ściskał jego głowę i przyciągał do swych bioder przy każdym pchnięciu, aby móc wejść w ciepłe usta jeszcze głębiej, aby móc zanurzyć się jeszcze dalej w ciasne gardło, w które z taką łatwością wciskała się główka jego penisa.

- Tak, właśnie tak! - Severus wysunął się niemal całkowicie z ust Harry'ego i pchnął.