Po chwili ciszy, która zawisła w powietrzu niczym niewidzialna bariera, Harry usłyszał cichy, jakby nieco niepewny głos Severusa:
- Mówiłeś, że coś nagr...
- Przepraszam, że ci się nie podoba - przerwał mu Harry. - Ale nie wiedziałem, co... Mniejsza z tym. Możesz ją wyrzucić.
- Spójrz na mnie, Potter! - To był rozkaz i Harry automatycznie poderwał głowę. Severus wbił w niego swoje czarne, migoczące dziwnie źrenice i powiedział wyraźnie, chociaż wyglądało na to, że było to dla niego bardzo trudne: - Nie mówiłem, że mi się nie podoba... - zaciął się na moment, jakby miał trudności z wysłowieniem się, ale po chwili kontynuował: - Bardzo chciałbym usłyszeć, co nagrałeś. Obiecuję, że nie będę już... drwił.
Snape pochylał się ku niemu i wpatrywał się w niego z poważnym wyrazem twarzy. Wyglądał, jakby naprawdę zamierzał dotrzymać obietnicy. W jego prawej dłoni lśniła poruszająca się figurka.
Harry spojrzał na prezent i na twarz mężczyzny. Ponownie na prezent i na twarz mężczyzny. Wiedział, jaki jest Snape. I wiedział, że ta obietnica zapewne musiała go bardzo dużo kosztować. I wiedząc to, od razu poczuł się lepiej. Snape mógł sobie drwić, ale wyglądało na to, że mimo wszystko... naprawdę mu zależało. Harry widział to w jego oczach i w tym poważnym wyrazie twarzy, z którym na niego patrzył. I poczuł ciepło w środku.
Odetchnął głęboko i zdecydował. W końcu poświęcił się, aby to przygotować. Wiedział, że to, co zrobił, miało naprawdę olbrzymią wartość. Przynajmniej dla niego.
Oblizał wargi i powiedział cicho.
- Daj mi ją. - Severus podał mu figurkę. Harry przysunął ją do ust i starając się walczyć z rumieńcem, wyszeptał do niej: - Jęcz dla mnie.
Kątem oka ujrzał, jak Snape unosi brwi i otwiera usta, aby coś powiedzieć, ale w tej samej chwili z figurki zaczęły dobiegać odgłosy... Jęki i ciężkie, coraz szybsze dyszenie Harry'ego. Zobaczył, jak oczy mężczyzny rozszerzają się i zaczynają błyszczeć. Wbił w niepozorną figurkę takie spojrzenie, jakby nagle okazała się jakimś drogocennym klejnotem.
- Później - przerwał Harry, stukając w figurkę różdżką i czując, że jego policzki płoną. Ale Severus nie oderwał wzroku, a wyraz jego twarzy można było określić tylko jako całkowicie zaabsorbowany. - Jeżeli będziesz miał ochotę, to możesz później sam tego posłuchać... Kiedy nie będzie mnie w pobliżu... - wyszeptał. - Wiem, że lubisz moje jęki - dodał odważnie, spoglądając prosto w twarz mężczyzny.
Na wargach Severusa pojawił się krzywy uśmieszek, a kiedy oderwał oczy od figurki i spojrzał w oczy Harry'ego... chłopak poczuł nagły, bolesny ucisk w kroczu, kiedy ponownie dostrzegł tam to samo niecierpliwe, drapieżne wyczekiwanie.
- Jeszcze bardziej lubię cię do nich doprowadzać - wyszeptał cicho Severus, sprawiając, że coś w żołądku Harry'ego wywróciło się.
Przełknął ślinę i próbując zapanować nad przyspieszonym biciem serca, podał mężczyźnie figurkę i obserwował ukradkiem, jak Severus odkłada ją do pudełka z taką ostrożnością, jakby obawiał się, że upadnie i się zbije. Harry ukrył uśmiech, który niepostrzeżenie napłynął na jego usta.
A jednak... było warto.
Severus wstał i odniósł pudełko, żeby postawić je na jednej z półek. Harry oparł się w fotelu, w wyraźnie lepszym nastroju i spojrzał w ogień, biorąc kilka łyków chłodniejszego już nieco, a przez to chyba jeszcze smaczniejszego kremowego piwa , wciąż mając przed oczami zafascynowaną twarz mężczyzny i chichocząc do siebie w duchu.
I wtedy, kiedy Snape wrócił, Harry usłyszał ciche stuknięcie, tak jakby na stoliku zostało postawione coś twardego. Odwrócił głowę i zobaczył niepozorną, leżąca na środku blatu... kulkę.
Spojrzał na mężczyznę z wypisanym na twarzy pytaniem.
- To twój prezent - oświadczył Severus, opadając na drugi fotel.
Oczy Harry'ego rozszerzyły się. Spojrzał na kulkę, a następnie ponownie na Snape'a. Na kulkę i na Snape'a.
- T-to... dla m-mnie? - wydusił w końcu, zbyt zaszokowany, aby potrafić to ukryć.
Severus dał mu prezent? Świat się chyba kończył. Nawet w najśmielszych marzeniach nie wyobrażał sobie, aby Snape kiedykolwiek mógł zrobić coś tak... sentymentalnego. Ale zrobił to! Pomyślał o nim! Zależało mu!
Oczy Harry'ego błyszczały, kiedy oderwał w końcu wzrok od wyraźnie już rozdrażnionego tą przedłużającą się kontemplacją Mistrza Eliksirów i sięgnął po prezent. Kulka była dosyć ciężka, chłodna i gładka w dotyku. Jak szkło. Miała dziwną mleczno-szarą barwę, tak jakby w środku znajdowały się burzowe chmury.
Harry przez chwilę obracał ją w palcach, ale nic się nie wydarzyło.
- Do czego to służy? - zapytał w końcu niepewnie, nie chcąc zostać posądzonym o ignorancję, gdyby okazało się, że powinien wiedzieć, co to takiego.
- Do przywoływania obrazów - odparł spokojnie Severus, spoglądając w ogień. - Do oglądania twarzy ludzi, za którymi tęsknisz, z którymi chciałbyś, ale nie możesz być. Możesz ich ujrzeć, jeżeli tylko o nich pomyślisz.
- Naprawdę? - zapytał z niedowierzaniem.
To brzmiało fantastycznie. Mógłby zobaczyć, mógłby...
Kulka rozjaśniła się. Spomiędzy chmur przebiło się światło i uformowało obraz. I Harry ujrzał uśmiechniętą twarz swojej mamy. Wyglądała tak.. prawdziwie. Jej niesamowicie zielone oczy błyszczały radością, kiedy spoglądała na niego.
Harry zamrugał kilka razy, nie potrafiąc uwierzyć w to, co widzi. Czuł, jak jego serce zalewa ciepły blask, taki sam jak ten, który promieniował z przedmiotu. Ścisnął kulkę w dłoni, ostrożnie przycisnął ją do piersi, tak jakby był to najdroższy klejnot świata i uśmiechnął się do Severusa z wdzięcznością.
- To... to najwspanialszy prezent, jaki kiedykolwiek dostałem - wyszeptał. - Będę jej strzegł i nigdy się z nią nie rozstanę. Dziękuję, Severusie.
Mężczyzna odwrócił głowę i na jego twarzy pojawił się cień uśmiechu, a w oczach błysnęła satysfakcja. Harry ostrożnie schował kulkę do kieszeni spodni. Czuł rozgrzewające ciepło w sercu. I nie potrafił przestać się uśmiechać, kiedy sięgnął po piwo, odchylił się w fotelu i spojrzał na odkładającego na stolik pustą już szklankę po whisky Snape'a.
- Co będziemy robić w te wszystkie wolne dni? - zapytał swobodnie.
Część 2
- Co będziemy robić w te wszystkie wolne dni? - zapytał swobodnie Harry.
W jego marzeniach mogliby robić tylko jedną, a właściwie dwie rzeczy. Kochać się do nieprzytomności, a później leżeć i rozmawiać, najlepiej z piwem kremowym w ręku. To była cudowna wizja.
- Nie wiem, co ty zamierzasz robić, ale zapewniam cię, że ja będę niezwykle wręcz zajęty. Chyba nie pomyślałeś, że pozwolę ci się tu wprowadzić?
- Nie? - mruknął Harry z niezadowoleniem. - Więc niepotrzebnie przyniosłem piżamę i szczoteczkę - dodał, chichocząc w duchu, kiedy Severus rzucił mu pełne niedowierzania i przerażenia spojrzenie. Nie potrafiąc nad sobą zapanować, zaczął śmiać się na głos. - Żartuję. Gdybyś widział swoją minę, Severusie... - chichotał dalej, próbując się uspokoić - A więc, czym będziesz tak niezwykle wręcz zajęty? - zapytał w końcu, nie zważając na morderczy wzrok Snape’a.