Выбрать главу

Harry poczuł, że policzki zaczynają go nieznośnie piec. Severus widział to już wiele razy, ale nigdy nie patrzył na to w taki sposób. I nigdy... na Merlina!... nigdy nie dotykał go w taki sposób!

Położył palec wskazujący na samym czubku i powoli przesunął go w stronę jąder, wzdłuż jednej z pulsujących żył.

Harry walczył, aby nie zamknąć oczu. Widok był tak niesamowicie... pobudzający, iż miał wrażenie, jak gdyby w jego podbrzuszu wybuchały petardy przyjemności. Nie starał się walczyć z wyrywającymi się z ust pojękiwaniami. Wiedział, że Severus je lubi. A po tym, jak je nagrał i na własne uszy przekonał się, jakie potrafią być podniecające, także zaczął je lubić.

- Podoba ci się? - Do uszu Harry'ego dobiegło ciche, dziwnie zachrypnięte pytanie.

- Wiesz, że tak - wydusił z siebie, chociaż nie miał pojęcia, jak mu się to udało. Severus zmienił kierunek i zaczął poruszać palcem w górę.

- Chciałbyś więcej?

Harry zacisnął zęby, kiedy Severus przesunął paznokciem po główce, podrażniając niewielki otwór znajdujący się na samym jej czubku.

Czy chciałby więcej? Co to za pytanie? Gdyby jego usta nie były zbyt zajęte jęczeniem, wykrzyczałby mu to prosto w twarz, że tak, do cholery, chce więcej, jeszcze więcej, jeszcze mocniej!

Udało mu się wydobyć z siebie jakiś ochrypły jęk, ponieważ na nic więcej nie było go stać.

- Uznam to za potwierdzenie - wyszeptał Severus, a w jego głosie zadrżała nuta złośliwej satysfakcji.

I dał mu więcej. Złapał główkę kciukiem i palcem wskazującym i zaczął przesuwać wzdłuż trzonu, podrażniając skórę paznokciami. Harry zawył i złapał za szatę Snape’a, mając wrażenie, że zaraz ją rozerwie.

Ale wtedy mężczyzna zabrał dłoń i mruknął kąśliwie:

- No, no, nie możemy pozwolić, abyś zbyt szybko doszedł...

Harry z trudem otworzył oczy, czując, że kręci mu się w głowie i nie potrafi złapać tchu.

Snape sięgnął do jego szyi i zaczął zsuwać krawat. Zdjął mu go przez głowę, odrzucił na podłogę i nie odrywając płonącego spojrzenia od zaczerwienionej twarzy Harry'ego i jego zaparowanych okularów, zabrał się za rozpinanie koszuli. A Harry czuł dokładnie każde muśnięcie palców ocierających się o jego skórę na klatce piersiowej, na brzuchu, w okolicy pępka, aż do... Zagryzł wargę, aby stłumić westchnienie, kiedy dłonie dotknęły wrażliwego miejsca na podbrzuszu.

Mistrz Eliksirów odpiął ostatni guzik, rozsunął koszulę i zdjął ją z ramion Harry'ego, pozwalając, aby zawisła w połowie pleców, zatrzymując się na zgięciu jego łokci. Coś za oczami Severusa zawyło i wyrwało się do przodu, ale mężczyźnie udało się to powstrzymać. Na razie.

Harry westchnął, czując delikatny dotyk chłodnych palców na szyi. Odchylił głowę do tyłu, nie puszczając szaty Severusa i pozwolił, aby mężczyzna błądził palcami po jego odsłoniętym gardle, głaskając je i przesuwając się w dół, na ramiona i klatkę piersiową. Nie był pewien, czy to był tylko wytwór jego rozbudzonej, rozszalałej wyobraźni, czy też dłonie Snape'a naprawdę lekko drżały, kiedy badały jego skórę, tak jakby próbowały nauczyć się jej na pamięć.

Paznokcie odnalazły sutki i zaczęły zataczać wokół nich coraz węższe kręgi, zbliżając się do wrażliwych brodawek. I kiedy tylko je musnęły, Harry zakwilił i podskoczył, przeszyty bolesnym prądem, jednocześnie pochylając się do przodu i gwałtownie otwierając oczy. I to, co zobaczył na twarzy Severusa sprawiło, że zamarł na moment. Mężczyzna wydawał się być całkowicie na nim skupiony, tak jakby poza Harrym, jego ciałem i jego jasną, miękką skórą nie istniało nic więcej.

Harry odchrząknął i odkrył, że znowu może mówić. Przysunął się jeszcze bliżej i wyszeptał Severusowi prosto w twarz, zanurzając spojrzenie w jego płonących niczym w transie oczach:

- Uwielbiam sposób, w jaki mnie dotykasz.

I Harry znowu dostrzegł, że coś za jego oczami się szarpnęło. Tak gwałtowne, iż cofnął się mimowolnie.

- I co jeszcze lubisz? - wymruczał Severus, pocierając paznokciami o brodawki. Bolesny prąd, który przeszył jego zmysły, był nie do wytrzymania i Harry zawył, podskakując na kolanach mężczyzny i nie potrafiąc nad tym zapanować.

Dopiero, kiedy jego tłukące się w piersi serce trochę się uspokoiło, a dłonie Snape'a ześliznęły się w dół, zajmując się nieco mniej wrażliwymi rejonami ciała w okolicach brzucha i bioder, Harry był w stanie odpowiedzieć:

- Uwielbiam twój zapach. - Zagryzł wargę, kiedy dłonie zsunęły się łagodnie po obu bokach, gładząc napiętą skórę. - Uwielbiam twój głos. - Palce Mistrza Eliksirów zaczęły zataczać leniwe kręgi, głaskając drżące mięśnie brzucha. - Uwielb... och! - Podskoczył, kiedy palec Snape'a zanurzył się w jego pępku. - Uwielbiam... uwielbiam wszystko, co ze mną robisz. I uwielbiam... ach! - Tym razem palce musnęły wrażliwą skórę tuż pod pępkiem. - Uwielbiam to, że mogę... dać ci całego siebie.

Tym razem to z ust Severusa wydobył się udręczony jęk i Harry zdążył spojrzeć na jego twarz akurat w momencie, w którym to coś za oczami Severusa wydostaje się na zewnątrz, przejmuje nad nim kontrolę i rzuca się na Harry'ego.

Mężczyzna złapał go mocno i przyciągnął do siebie, przyciskając usta do jego klatki piersiowej i całując napiętą skórę z takim zapamiętaniem, jakby nic innego się nie liczyło. Harry westchnął, zaskoczony i spojrzał w dół, na zaciśnięte oczy Severusa, na pokryte zmarszczkami czoło i wyraz twarzy, który był taki, taki... niesamowity. Inny. Harry nie potrafił tego nazwać.

Uniósł drżące dłonie i wplótł palce w czarne, długie włosy mężczyzny, czując każdy ruch głowy, kiedy Severus przesuwał ustami i nosem po jego skórze, całując ją i wciągając głęboko w nozdrza jej zapach. I Harry nie potrafił zrobić nic innego, jedynie pojękiwać i przyglądać się poruszającej się naprzeciw jego piersi ciemnej głowie z niedowierzaniem i zachwytem.

Kiedy Snape zaczął przesuwać językiem wzdłuż mostka, od klatki piersiowej, w górę aż do podstawy szyi, Harry nieświadomie zaczął gładzić jego włosy. Ciche mruczenie, które wyrwało się z ust mężczyzny sprawiło, że Harry poczuł, jak niemal całe jego ciało pokrywa się gęsią skórką. Zacisnął zęby, widząc, że Severus zatrzymuje usta tuż przed jedną z zaczerwienionych brodawek i nieznacznie unosi powieki. Harry nie mógł dostrzec wyrazu jego oczu, ale doskonale widział wysuwający się język, który musnął sutek. Najpierw raz, jakby chciał go podrażnić. I znakomicie mu się to udało, pomyślał Harry, kiedy drgnął i mocniej zacisnął palce w miękkich włosach. Później kolejny raz. I kolejny. I Harry patrzył z zaczerwienionymi policzkami i zamglonym wzrokiem, jak ten niewiarygodnie ciepły i mokry czubek języka podrażnia brodawkę szybkimi, bezlitosnymi smagnięciami, poruszając się w górę i w dół i to wyglądało tak, tak... Merlinie!

Nie był w stanie tego wytrzymać. Zacisnął na chwilę powieki, walcząc z wyrywającymi się z ust jękami.

Nie, chciał, musiał to widzieć! Zmusił się, aby otworzyć oczy, dokładnie w momencie, kiedy Severus zaczął zataczać językiem wąskie kręgi wokół sutka. A każde to gorące i lepkie muśnięcie było niczym smagnięcie batem, który podrywał całe jego ciało, wprawiając je w stan ciągłego napięcia.

Harry musiał rozchylić usta, ponieważ brakowało mu tchu i miał wrażenie, jakby nagle w pomieszczeniu zabrakło powietrza, którym mógłby oddychać.

- Nie mogę... - usłyszał żałosny jęk i dopiero po chwili zorientował się, że to on go wydał. Severus przerwał torturę i podniósł głowę. Harry odetchnął głęboko, ale w momencie, kiedy jego oczy napotkały spojrzenie mężczyzny, całe powietrze ponownie uleciało z jego płuc.