Выбрать главу

Jego skóra błagała o dotyk i Harry mimowolnie wygiął się w tył, przywierając do tego chłodnego, wysokiego ciała za nim i pozwalając, by dłonie Severusa zajęły się kolejną częścią jego garderoby. Mężczyzna zsunął spodnie i slipy z jego bioder, pozwalając im opaść aż do kostek. Harry, nie otwierając oczu, wysunął stopy z butów i wyplątał nogi ze spodni. Chciał jeszcze zdjąć skarpetki, ale nie zdążył już tego zrobić, gdyż poczuł rozgrzany język dotykający jego karku. Wydał z siebie głośne westchnienie.

Och, to było takie... takie...

Pochylił głowę do przodu, pozwalając, by ten gorący, wilgotny język przesunął się na szyję, niezwykle powoli, jakby bardzo dokładnie chciał poznać jego smak i go zapamiętać. Harry niemal upadł na podłogę, kiedy dłonie Severusa spoczęły na jego bokach i zsunęły się w dół, na biodra, i jeszcze niżej... I nie potrafił powstrzymać jęku, kiedy te dłonie wbiły się w jego ciało, mocno zaciskając się na pośladkach i powoli zaczęły je rozszerzać. Poczuł łagodne ugryzienie na karku i drgnął, a jego ciało przeszył niemal bolesny prąd.

I wtedy jedna z dłoni zniknęła i po chwili dotknęła jego warg, napierając na nie i zmuszając go do rozchylenia ich. Długi palec Snape'a wśliznął mu się do ust.

- Nawilż go. - Głos Severusa był cichy i przytłumiony. Tak, jakby każde rozbrzmiewające w otaczającej ich ciszy słowo było natrętnym intruzem, którego nie powinno tutaj być, który jedynie przeszkadzał.

Harry zacisnął usta wokół smukłego palca, mrucząc z przyjemności. Smakował czymś słonym oraz gorzkim. I szybko zrozumiał, co to było. Jego własna sperma, którą wcześniej pokrył rękę mężczyzny. Na samą myśl o tym poczuł drżące łaskotanie w żołądku.

Przez chwilę błądził po nim językiem, dokładnie zlizując z niego lepką ciecz. Jęknął z niezadowoleniem, kiedy Severus wyjął wilgotny palec z jego ust. Ale bardzo szybko zmienił zdanie, gdyż poczuł, jak mężczyzna wsuwa dłoń pomiędzy jego uda, dotykając tego wrażliwego miejsca tuż za jądrami i bardzo powoli przesuwa ją w górę, pomiędzy rozchylonymi pośladkami, podrażniając go paznokciem tak bardzo, iż Harry miał przez chwilę wrażenie, że zaraz umrze.

A w momencie, kiedy Severus zatrzymał palec tuż przy jego wejściu i zaczął je muskać szybkimi smagnięciami opuszka, Harry miał już absolutną pewność, że jeszcze chwila i naprawdę skona. Albo spłonie. Teraz było mu już wszystko jedno.

Wstrzymał oddech, czując kolejne ugryzienie u podstawy szyi i wślizgujący się w niego palec Severusa. Otworzył usta, gwałtownie łapiąc powietrze i zacisnął powieki jeszcze mocniej, pragnąc skupić się jedynie na tym doznaniu.

Ach, jak bardzo za tym tęsknił... Jak cholernie bardzo!

Jednak Severus nie pozwolił mu cieszyć się tym doznaniem zbyt długo. Wsunął się w niego kilka razy, po czym wydał z siebie zduszony jęk, jakby ocalała resztka murów jego silnej woli właśnie runęła, obalona niesamowitym uczuciem ciepłego, napierającego na jego palec ciała, w którym chciał się jak najszybciej zanurzyć i nie potrafił już dłużej się powstrzymywać.

Wysunął się z Harry'ego, który otworzył oczy, zaskoczony tym nagłym szarpnięciem. Snape popchnął go na łóżko i nakrył sobą. Harry zadrżał, kiedy jego rozgrzana skóra dotknęła chłodnej pościeli i gdy poczuł na sobie ciężar ciała mężczyzny. To sprawiło, że zaczął się niemal trząść z niecierpliwości i podniecenia. Szorstka szata ocierająca się o jego skórę i czarna peleryna rozrzucona wokół niego wyglądały tak... tak... cholernie stymulująco. Ale Harry nie potrafił powstrzymać nagłej myśli, która wdarła mu się do głowy, szepcząc do ucha:

"Pomyśl, jakby to było poczuć na sobie jego nagie ciało... Jakby to było czuć skórę przy skórze..."

Bardzo szybko jednak o tym zapomniał, gdyż jego szyję owionął ciepły oddech, a tuż nad sobą usłyszał mroczny głos, który wydawał się być tak blisko, jakby rozbrzmiewał w jego własnej głowie:

- Zobaczymy, jak to ci się spodoba...

To? To znaczy, c...

Jego skóry dotknął wilgotny język i zaczął wędrować po plecach.

Och, a więc to!

Poderwał głowę do góry, wydając z siebie udręczony jęk przyjemności. Jego palce zacisnęły się na pościeli i w tej jednej chwili pomyślał, że oddałby wszystko, aby to się nigdy nie skończyło.

Severus lizał jego plecy z taką zachłannością, jakby pragnął posmakować każdego skrawka skóry, a Harry mógł się jedynie wić pod nim i pojękiwać w czarną pościel pod sobą.

Czerń, otaczała go czerń. Była nad nim i pod nim. Jego własna skóra wydawała mu się teraz tak blada, tak jasna, tak... nieskazitelna w porównaniu z nią. A on z przyjemnością poddawał się tej ciemności, opadał w mrok, pozwalając, aby go pochłonął.

Wygiął plecy, czując język sunący wzdłuż kręgosłupa, od szyi i karku aż do krzyża. I towarzyszący mu ciepły oddech, który łaskotał jego wilgotną skórę, ochładzając ją i wywołując niekontrolowane dreszcze. Lecz kiedy dotarł do kości ogonowej, zatrzymał się i oderwał od jego ciała. Harry poczuł nagły niedosyt. Chciał jeszcze, jesz...

- Jeszcze - wyjęczał w prześcieradło. Jego skórę ochłodził powiew powietrza, tak jakby Severus zaczerpnął tchu. Harry spiął się, czekając na jego reakcję. A po chwili usłyszał wypowiedzianą niskim, rozkazującym tonem odpowiedź:

- Błagaj.

W pierwszej chwili miał wrażenie, jakby po jego ciele zaczął pełzać prąd i coś bardzo mocno ścisnęło mu serce.

Pragnął tego. Pragnął to znowu poczuć.

Nabrał tchu i wyszeptał:

- Błagam...

Ponowny powiew powietrza. Ale tym razem przypominał raczej bezgłośne parsknięcie.

- No proszę... Potter błagający mnie o coś... Fascynujące.

Na policzki Harry'ego wypłynął rumieniec. Och, niech on już przestanie i...

Oooo, tak...

Ten język, ten niesamowicie gorący i mokry język ponownie dotknął jego rozpalonej skóry i Harry miał wrażenie, że za chwilę oszaleje, kiedy powoli zsuwał się po jego ciele, coraz niżej i niżej, poprzez kość ogonową, docierając do szczeliny pomiędzy pośladkami. Nie potrafił już utrzymać bioder płasko. Podrygiwały samoczynnie, a Harry czuł, jak jego erekcja ociera się o gładką pościel. Ponownie był twardy, i to boleśnie, a każde kolejne otarcie groziło całkowitą utratą kontroli. Szczególnie, kiedy język Severusa powoli wsunął się pomiędzy jego pośladki i Harry poczuł, jak mężczyzna rozszerza je dłońmi, a ten język... ten język... on... ACH!

Harry nie potrafił powstrzymać krzyku, który wydarł mu się z ust, kiedy poczuł ciepłe, śliskie muśnięcie na swoim wejściu. Miał wrażenie, że spłonie i zamieni się w popiół i błagał w duchu, by ta udręka się zakończyła. Albo nie... zrobiłby wszystko, aby Snape nie przestawał!

To było zbyt... Merlinie!

Kiedy muśnięcia przyspieszyły, Harry musiał zacisnąć zęby na poduszce, aby stłumić krzyk. Jego wejście pulsowało, niemal błagając o zaspokojenie, o to, aby ten mokry, rozgrzany, palący język w końcu się w niego wsunął. Zachlipał, nie będąc w stanie panować nad swoimi reakcjami i obawiając się, że za chwilę rozedrze prześcieradło, które zaciskał w dłoniach.

Severus właśnie... on właśnie lizał...

- Aaaaach... Kurwa! - przeklął gardłowo, wciskając zarumienioną twarz w pościel.