- Wiem, że nie mogłeś się powstrzymać, ale byłbym wdzięczny, gdybyś zajął się teraz swoją pracą, a mnie pozwolił zająć się moją, o ile nie jest to dla ciebie aż tak wielkim poświęceniem.
Harry pokiwał głową i wyciągnął podręcznik do Eliksirów. Severus rzucił okiem na okładkę, ale nie skomentował tego. Harry dostrzegł jednak w jego oczach słaby błysk i wytłumaczył to sobie tym, że mężczyzna zapewne jest zadowolony z tego, że ze wszystkich przedmiotów najpierw postanowił pouczyć się właśnie tego.
Otworzył książkę na rozdziale z Eliksirami Rozgrzewającymi i Ochładzającymi, oparł się wygodniej w fotelu i zagłębił w lekturze.
Uczenie się o Eliksirach, kiedy zaledwie metr od niego siedział Mistrz Eliksirów było przedziwnym doznaniem. Dlaczego zamiast skupiać się na treści w podręczniku, wolał skupiać się na profilu mężczyzny, kiedy ten odwracał głowę w stronę książki i pochylał się do przodu albo na sposobie, w jaki opadają wtedy jego włosy? Zastanawiał się, czy istnieje jakaś metoda, aby swoje zainteresowanie Snape'em przenieść na Eliksiry, ale było to chyba nierealne.
Co jakiś czas, kiedy rzucał spojrzenie na Severusa, widział na jego ustach złośliwy uśmieszek. I wyjątkowo szybko zrozumiał, co on oznacza. Snape przygotowywał test. Test, który zapewne zrobi im zaraz pierwszego dnia po powrocie z przerwy świątecznej. I wyglądało na to, że postara się o to, aby był piekielnie trudny.
Harry uśmiechnął się do siebie i powrócił do czytania. Rozdział, przez który próbował przebrnąć wydawał mu się nawet zrozumiały, do czasu aż dotarł do skutków ubocznych. Nie miał obok siebie Hermiony, która zazwyczaj była pomocna przy tego typu problemach, ale przecież miał Severusa. Może nie będzie zły, jeżeli Harry o coś go zapyta?
- Severusie... - zaczął cicho. Mężczyzna podniósł głowę, najwyraźniej czekając na dalszą część zdania. - Mogę cię o coś zapytać? Nie rozumiem pewnej kwestii.
- A to nowość - prychnął Snape. Harry zacisnął usta.
Doprawdy, mógłby już sobie darować tę kpinę.
- Już nic - odpowiedział mruknięciem i wrócił do czytania.
- Potter, nie zachowuj się jak jakiś obrażalski dzieciak.
Harry podniósł wzrok i spojrzał twardo na Severusa.
- Po prostu chciałbym, żebyś od czasu do czasu powstrzymywał się od złośliwych komentarzy dotyczących mojej wiedzy czy czegokolwiek innego. Byłbym naprawdę wdzięczny.
Mistrz Eliksirów przez chwilę wpatrywał się w niego nieruchomo. Harry nie odwrócił wzroku. Musi w końcu załatwić tę sprawę, nie może za każdym razem tego ignorować. Wiedział, że Snape ma taki sposób bycia i nic tego nie zmieni, ale mógłby się czasami powstrzymywać. Chociaż czasami.
- Pomyślę o tym - odparł po chwili mężczyzna. - Słucham, o co chciałeś zapytać?
"Pomyślę o tym"... W końcu był to jakiś początek. Harry naprawdę przez moment sądził, że Snape go wyśmieje. Cieszył się, że tego nie zrobił.
- Co to jest wstrząs anafiklektyczny? Tutaj jest napisane, że nie należy eliksiru podawać osobom uczulonym na ikrę jeżanek, ponieważ może u nich wystąpić ten wstrząs.
- Po pierwsze jest to wstrząs anafilaktyczny, Potter, a po drugie... czy znasz kogoś, kto jest na coś uczulony?
Harry szybko przeszukał swoją pamięć. Przypomniał sobie, jak pewnego razu Dudley został użądlony w policzek przez pszczołę, strasznie spuchł, dostał jakichś drgawek i musiał zostać odwieziony do szpitala. Ciotka Petunia kazała mu później przez całe wakacje nosić na głowie siatkę, która wyglądała jak woalka i Harry miał świetną zabawę, kiedy ktoś robił sugestywne uwagi na temat nowego nakrycia głowy Dudleya.
Pokiwał głową.
- Wstrząs anafilaktyczny występuje wtedy, kiedy osoba uczulona na dany alergen ma z nim bezpośredni kontakt. Organizm doznaje szoku, co może objawiać się drgawkami, krwotokami, puchnięciem, zagrażającą życiu wysypką, dusznościami i boleściami.
Harry ponownie skinął głową, przypominając sobie swoje plany dotyczące wpuszczenia do pokoju Dudleya kilku pszczół. Dobrze, że tego nie zrobił. Nawet Dudley na to nie zasługiwał.
- Coś jeszcze? - zapytał Severus z niecierpliwością w głosie.
- Nie, dzięki - mruknął Harry i ponownie zagłębił się w lekturze. Jednak po jakimś czasie, w połowie kolejnej strony, zmarszczył brwi. - Nie rozumiem - wymamrotał do siebie. Poczuł na sobie wzrok Snape'a. Podniósł głowę i zauważył, że mężczyzna ma nienaturalnie mocno zaciśnięte usta. - Tutaj jest napisane, że kłącza kłaposkrzeczek trzeba pokroić i posiekać.
- Tak? - zapytał w końcu Severus, kiedy Harry nie odezwał się już więcej, wpatrując się w tekst ze zmarszczonymi brwiami.
- Przecież to jest to samo - powiedział w końcu Gryfon. - Jak można coś jednocześnie pokroić i posiekać? Rozumiem, gdyby było na przykład "pokroić i zmiażdżyć" albo "pokroić i rozetrzeć"...
- Potter... - rzekł powoli mężczyzna, przerywając paplaninę Harry'ego. - Czy ty naprawdę nie nauczyłeś się niczego przez te sześć lat? Zaczynam mieć obawy, że w twoim przypadku nawet i pięćdziesiąt by nie wystarczyło.
Harry skrzywił się. No tak, najwyraźniej Snape prędzej odgryzłby sobie język niż powstrzymał się od kpiny.
- To nie o to chodzi. Tylko że to po prostu... nie ma sensu. A później wrzeszczysz na nas, że źle uwarzyliśmy eliksir.
Mistrz Eliksirów zamknął oczy. Wyglądało to tak, jakby prosił duchy o cierpliwość.
- Czy możesz mi powiedzieć, na czym polega krojenie? - zapytał, kiedy uniósł powieki.
- Bierzesz kłącze i kroisz je na małe kawałki.
- Dobrze. A siekanie?
- No... to jest to samo, tylko że robisz mniejsze kawałki. Ale po co kroić na większe kawałki, a później na mniejsze? Nie można od razu posiekać?
- Po kolei. Kiedy kłącze albo cokolwiek innego wypuszcza więcej soku? Podczas krojenia czy siekania?
Harry zamyślił się i próbował sobie przypomnieć zajęcia w klasie. Jakoś nigdy nie zwracał na to uwagi. Po prostu ciął wszystko na kawałki.
- No... ee... chyba podczas siekania.
- Dokładnie, przyciskasz wtedy roślinę mocniej i częściowo podczas tego procesu miażdżysz ją szybkimi ruchami noża. Podczas krojenia robisz to delikatniej - piłujesz kłącza, nie masakrując ich aż tak bardzo, dzięki temu wyciskasz z nich mniej soku. Ale jeżeli połączysz krojenie i siekanie, wtedy ogólna ilość wyciśniętego z rośliny soku jest większa niż podczas zwykłego krojenia i zwykłego siekania, a to, co pozostanie nie jest jedną wielką miazgą, która zazwyczaj pozostaje po waszym sposobie "siekania". I tak właśnie spreparowane kłącza kłaposkrzeczek nadają się później do użycia jako składnik eliksiru. W przeciwnym wypadku albo będą miały za dużo soku, albo będą wyglądać niczym wyciągnięte z żołądka gumochłona. I z tego powodu mikstura straci swój kolor, a nawet konsystencję. Podczas warzenia eliksirów najważniejsze jest ścisłe i dokładne trzymanie się zasad. Każda, najmniejsza nawet czynność jest bardzo ważna i jeżeli zostanie wykonana niepoprawnie, niedokładnie albo niechlujnie, wtedy cała praca pójdzie na marne.
Harry słuchał z ogromnym zainteresowaniem. Znacznie większym niż kiedykolwiek okazywał na lekcjach. Tutaj, teraz, kiedy byli zupełnie sami, to wszystko wydawało mu się o wiele ciekawsze. Szczególnie, kiedy opowiadał o tym Snape.
- Rozumiem - odparł. - Dziękuję, że mi to wytłumaczyłeś. Teraz, kiedy już wiem, że to jest takie ważne, nie powinienem mieć problemów z prawidłowym przyrządzaniem eliksirów - wyszczerzył się.
- Zobaczymy - mruknął mężczyzna i powrócił do swojej pracy, co Harry uznał za wyjątkowo czytelny znak, że rozmowa dobiegła końca. Przynajmniej na razie.
Kiedy uporał się z Eliksirami, zabrał się za Historię Magii. Po kilku stronach złapał się na tym, że zaczyna przysypiać, więc szybko odłożył książkę i wziął się za coś znaczne ciekawszego i angażującego większą część mózgu - za Zaklęcia.