Выбрать главу

Po zapoznaniu się ze wstępem i ogólnym omówieniem zasad działania zaklęcia kopiującego, odłożył podręcznik na bok i wstał z fotela. Następnie wyciągnął różdżkę i skierował ją na leżącą na stole książkę do Eliksirów.

- Geminio - wypowiedział, wykonując w powietrzu dwa szybkie ruchy, jakby strząsał coś z różdżki. Na ułamek sekundy w książce pojawił się zarys drugiej książki, ale zamigotał i szybko zniknął. - Geminio! - powtórzył głośniej i mocniej szarpnął różdżką, lecz jedyną reakcją był nieco wyraźniejszy kształt książki, który jednak zniknął równie szybko, jak za pierwszym razem. - Co się dzieje? - mruknął. - Przecież to nie jest trudne. Widziałem, jak Hermiona to robiła.

Severus przerwał pisanie i podniósł głowę, spoglądając na Harry'ego.

- Jeszcze raz przeczytaj w podręczniku jaki ruch należy wykonać różdżką, Potter.

Chłopak zajrzał do leżącej obok, otwartej książki.

- "Skieruj różdżkę na obiekt i wykonaj dwa oddzielne, pionowe uderzenia różdżką. Pamiętaj, że mają one być oddzielone od siebie i wykonane z dużą siłą i precyzją." No przecież tak właśnie robię. Uderzam różdżką, o tak. - Trzepnął różdżką powietrze. - Robię przerwę i uderzam jeszcze raz. - Wykonał ruch ponownie i spojrzał z oczekiwaniem na Snape'a, który odłożył pióro, oparł się w fotelu i wbił w niego na wpół zirytowane, na wpół rozbawione spojrzenie.

- A czy pomyślałeś o tym, że "oddzielne" nie zawsze oznacza "rozdzielone odcinkiem czasu", ale na przykład także i przestrzenią? - Harry spojrzał na niego tępo. Severus pochylił się do przodu i splótł dłonie. - Powiedz mi, Potter, w jaki sposób zamierzasz stworzyć duplikat książki w tym samym miejscu, w którym znajduje się ta książka? - Harry zmarszczył brwi i spojrzał na stół. I wtedy zrozumienie uderzyło w niego niczym konar Wierzby Bijącej.

- Mam to drugie uderzenie wykonać obok, wskazując miejsce, w którym powinna pojawić się kopia - powiedział takim tonem, jakby właśnie odkrył nowe prawo.

- Brawo - rzekł jowialnie mężczyzna, a Harry poczuł się wyjątkowo głupio, że sam się tego nie domyślił.

Rzucił zaklęcie po raz kolejny, ale tym razem korzystając z porady Severusa i uśmiechnął się szeroko, kiedy obok książki do Eliksirów pojawiła się druga, identyczna.

Ćwiczył różne zaklęcia przez kolejne pół godziny, a gdy robił coś źle, Severus co jakiś czas dawał mu wskazówki.

Kiedy skończył i ponownie usiadł w fotelu, odetchnął głęboko czując zadowolenie z siebie, ponieważ wykonał naprawdę dużo pracy.

- Dziękuję, Severusie - powiedział, obserwując jak Snape zwija ostatni kawałek zapisanego drobno pergaminu. - Nie spodziewałem się, że masz aż tak rozległą wiedzę. Jestem naprawdę pod wrażeniem. Gdyby nie ty, to nie dałbym rady sam nauczyć się tego wszystkiego. Szkoda, że nie mogę cię mieć zawsze pod ręką, kiedy czegoś nie wiem. Jesteś niesamowity - wyszczerzył się. Mężczyzna rzucił mu nieokreślone spojrzenie i Harry mógłby przysiąc, że jego oczy promieniowały... czymś ciepłym i jeżeli nie byłoby to aż tak niemożliwe, to Harry mógłby przysiąc, że także czymś... radosnym. I zdumiał się, kiedy na jego twarzy dostrzegł również z trudem tłumiony uśmiech. Ale być może tylko to sobie wyobraził, ponieważ po chwili oblicze Severusa powróciło do swego zwykłego surowego wyrazu. Kąciki ust były tylko nieznacznie uniesione. Wyglądało na to, że było to po prostu zwykłe kpiące skrzywienie.

Jednak po chwili zamyślenia Harry stwierdził, że nie, nie mogło mu się przewidzieć. Znał już Severusa, nauczył się czytać z jego twarzy. I zrozumiał, co oznaczała ta reakcja. Severus ucieszył się z komplementu. Tak po prostu. Przecież nikt go do tej pory nie chwalił, a przynajmniej Harry tak podejrzewał. Snape'owi zrobiło się miło, kiedy chłopak powiedział mu to wszystko, kiedy docenił jego wiedzę i umiejętności. I wyglądało na to, że naprawdę bardzo rzadko ktokolwiek mówił mu coś takiego.

Severus był typem osoby, od której zawsze tylko czegoś się oczekuje, wymaga albo żąda, nie pytając o to, czy ma na to ochotę, czy jest przygotowany. A kiedy wykona już polecenie albo prośbę, przyjmuje się to za oczywistość. Tak jakby nie sprawiło mu to większego kłopotu, jakby każde, nawet najtrudniejsze zadanie było dla niego pestką. Chyba każdy uważał go tylko za kogoś, komu można zlecić wszystko, bez martwienia się, czy da sobie radę. I nikt się tym nie przejmował. Nikt nie przejmował się nim. Harry zawstydził się, ponieważ on także zawsze go tak postrzegał.

Zagryzł wargę obserwując, jak mężczyzna upuszcza na łączenie zwiniętego pergaminu niewielką strugę wosku wyczarowaną z różdżki.

- Jeszcze raz dziękuje - powtórzył, jakby dla podkreślenia swojej wdzięczności. - Naprawdę mi pomogłeś. Jestem ci bardzo wdzięczny.

- Zrozumiałem - odparł Severus, odkładając na bok zwinięty pergamin. I pomimo że powiedział tylko to jedno słowo, Harry usłyszał w jego głosie... zadowolenie. Uśmiechnął się szeroko w odpowiedzi i sięgnął po kieliszek z winem. Wziął kilka małych łyków i spojrzał na kilka leżących na stole rulonów z gotowymi testami dla różnych klas. A przynajmniej tak podejrzewał.

- To są nasze testy, prawda? - zapytał, dokładnie obserwując twarz Snape'a, który brał pergaminy po kolei i sklejał je woskiem.

- Jak się tego domyśliłeś? - prychnął pod nosem, ale nie wyszło to tak szyderczo jak powinno. Chyba nadal był zadowolony z komplementu, którym obdarzył go Harry. A chłopak, po całym wieczorze wypełnionym nauką, zapragnął w końcu nieco rozrywki.

- Severusie... - zaczął, nieco przeciągając sylaby. - A może mógłbyś mi zdradzić, co będzie na najbliższym teście?

Mężczyzna rzucił mu surowe spojrzenie.

- Najwyraźniej podczas tego upadku uderzyłeś się również w głowę, skoro myślisz, że ci powiem - parsknął.

- Szkoda... Byłoby miło raz jeszcze dostać Wybitny. Mógłbym znowu zostać po lekcji... - Ze ślizgońską radością obserwował, jak głowa Severusa podrywa się, a czarne oczy przeszywają go. Harry zachichotał w głębi swojego umysłu, świetnie zdając sobie sprawę z tego, że Snape może tego nie okazywać, ale jego penis z pewnością doskonale pamięta ten dzień. I możliwe, że właśnie mu o tym przypomina, sądząc po nagłym rozbłysku płomieni w czarnych tęczówkach.

- Cóż... jeżeli aż tak bardzo nalegasz, to mogę ci powiedzieć, że pytania znajdują się pomiędzy stroną sto siedemdziesiątą dziewiątą a trzysta trzydziestą czwartą w twoim podręczniku - odparł Severus, uśmiechając się ironicznie.

- Jesteś wredny, wiesz? - wymamrotał Harry, ale nie potrafił powstrzymać wypełzającego mu na usta szerokiego uśmiechu.

- A ty irytujący - odparł mężczyzna, odkładając na bok ostatni rulon pergaminu.

- Wiem.

- Naprawdę? Czuję się zaskoczony informacją, że coś jednak wiesz.

- Ale założę się, że nie aż tak bardzo, gdybym ci powiedział, co jeszcze wiem.

- Tak? - Czy Harry'emu się tylko wydawało, czy usłyszał w głosie Severusa napięcie?

- Tak. Wiem na przykład to... - że cię kocham - ...gdzie jutro będziesz.

Severus uniósł brew.

- Doprawdy? Gdzie?

- We mnie - odparł Harry i pozwolił, aby radosny uśmiech całkowicie opanował jego twarz. I wyglądało na to, że jego część przeskoczyła w jakiś sposób także na Snape'a, ponieważ kąciki jego ust drgnęły, a w oczach rozbłysło coś niezwykle stymulującego.

I Harry wiedział, że jest jedyną osobą, która potrafi go zaskoczyć i rozbawić jednocześnie. A ta świadomość sprawiła, że poczuł w piersi bardzo przyjemne ciepło.