- Może cię to zaskoczy, Potter, ale naprawdę nie obchodzi mnie, czego chcesz. Liczy się tylko to, czego ja chcę, a w tej właśnie chwili chcę cię ukarać i nawet sobie nie wyobrażasz, jak bardzo tego pragnę - wysyczał za nim mężczyzna i Harry poczuł powiew magii, chłodnej, niemalże lodowatej, i w tej samej chwili mięśnie jego brzucha skurczyły się boleśnie. Miał wrażenie, jakby otrzymał potężny cios, który pozbawił go powietrza w płucach. Jęknął i jedną ręką złapał się za brzuch, jednocześnie otwierając usta, aby złapać oddech. I wtedy usłyszał złowrogi szept tuż przy swoim uchu - Jeżeli jeszcze raz mnie odepchniesz, to siła tego zaklęcia będzie dziesięciokrotnie większa.
Zanim Harry zdążył w jakikolwiek sposób zareagować, poczuł kolejne muśnięcie magii, które pozbawiło go całej dolnej części garderoby.
- Zostaw mnie! Nie możesz... - zaczął, czując zawroty głowy, ciągłe skurcze mięśni brzucha i bolesne pulsowanie w skroniach. Serce szarpało mu się w piersi i wydawało się płonąć, a żar rozprzestrzeniał się po jego ciele, obejmując nawet te części, które w tej sytuacji zdecydowanie nie powinny reagować w tak entuzjastyczny sposób.
- Nie mogę? - Snape wydał z siebie taki odgłos, jakby chciał się roześmiać. - Potter, obaj doskonale wiemy, że jeżeli chodzi o ciebie, to mogę wszystko. Chyba nie zapomniałeś, że należysz tylko do mnie? Że jesteś moją własnością? Wygląda na to, że będę musiał ci o tym przypomnieć.
Harry zagryzł wargę. Był przecież wściekły. Dlaczego więc jego członek drgnął na te słowa? A po chwili był już niemal całkowicie twardy? I kiedy tylko poczuł wchodzącego w niego penisa mężczyzny, cały żar, który odczuwał wcześniej w piersi, skumulował się w podbrzuszu?
Ale nie zastanawiał się nad tym dłużej, ponieważ jego umysł najwyraźniej wyparował. Słyszał jedynie uderzenia pośladków o pośladki i mroczny szept tuż nad sobą:
- Jesteś moją własnością, Potter. - Mężczyzna złapał go za włosy i odchylił jego głowę do tyłu, przyciągając ją do siebie tak, że jego usta znalazły się kilka milimetrów od ucha Harry'ego. - Powtórz to.
I Harry powtarzał.
- Jestem twoją własnością.
Powtarzał i powtarzał za każdym razem, kiedy pchnięcia Severusa uderzały w jego prostatę. Mówił też dużo innych rzeczy. I to takich rzeczy, których nie powiedziałby w żadnej innej sytuacji, nawet gdyby obiecywano mu Puchar Świata w Quidditchu.
- Czy jeszcze kiedykolwiek będziesz mi się sprzeciwiał, Potter?
- Oczywiście, że będę, ty obślizgły dupku!
Ta odpowiedź została "nagrodzona" wyjątkowo długim i mocnym rżnięciem, podczas którego Harry niemal zdarł sobie gardło od krzyku. O tak, uwielbiał prowokować Snape'a. Uwielbiał doprowadzać go do wściekłości i utraty kontroli nad sobą. I uwielbiał jego zaborczość. Zaborczość, siłę i gniew, które smagały jego lędźwie i rozpalały każdy nerw w jego ciele.
- Mały, bezczelny prowokator - wydyszał mu do ucha Severus, wchodząc w niego długimi, agresywnymi ruchami i Harry nie potrafił powstrzymać drżenia, które ten głos w nim wywoływał.
Nic nie mógł na to poradzić. Wiedział, że jest stracony od dnia, kiedy wypowiedział pamiętne słowa, na wspomnienie których wciąż odczuwał uścisk w żołądku: "Jestem małą, brudną dziwką..."
Bo był nią. W takich sytuacjach, jak ta, kiedy wściekłość i gniew zamieniały się w niemożliwe do opanowania pragnienie i wszystkie hamulce puszczały. To Snape go do tego doprowadzał. A później tylko uśmiechał się zwycięsko, kiedy po raz kolejny udawało mu się go ujarzmić. To on był powodem tego, że Harry zamieniał się w gotujący się cyklon sprzecznych emocji. Czyżby go to bawiło? Czyżby był aż tak uzależniony od rozpalania i duszenia tego ognia, który płonął w zielonych oczach?
Najwyraźniej słowo "uzależnienie" w tym wypadku było zaledwie eufemizmem.
To nie była ich pierwsza sprzeczka w ciągu ostatnich dni. Ale pierwsza tak poważna i zakończona w tak wyjątkowo, można powiedzieć, przyjemny sposób. Harry spędzał z Severusem niemal każdą wolną chwilę, chociaż mężczyzna nie pozwolił mu już więcej u siebie nocować. Jednakże podczas pierwszego, spędzonego osobno wieczoru, tuż przed zaśnięciem, wydarzyło się coś niezwykłego.
Harry otrzymał wiadomość od Severusa. Wiadomość, która brzmiała:
Dobranoc, Potter.
Bardzo długo leżał w łóżku, całkowicie już rozbudzony i wpatrywał się w kamień szeroko otwartymi oczami, nie mogąc wyjść z szoku. Dopiero po kilku nieprawdopodobnych teoriach i próbach wytłumaczenia owego fenomenu doszedł do wniosku, że Snape przysłał mu to najprawdopodobniej dlatego, żeby Harry nie czuł się w nocy samotny i wiedział, że on, Severus, żyje i jest bezpieczny. Zrobiło mu się trochę głupio, że mężczyzna ma go za znerwicowanego dzieciaka, który boi się zasnąć z powodu jakichś koszmarów, ale z drugiej strony poczuł w piersi przyjemne ciepło. Snape po raz pierwszy przysłał mu wiadomość, którą zawsze wysyłał mu Harry. I nawet jeśli zrobił to tylko ten jeden raz, było to niezwykle miłe z jego strony, o ile można użyć takiego słowa w stosunku do Severusa Snape'a.
Każdy dzień wyglądał podobnie. Harry schodził rano na śniadanie, pomagał trochę Hagridowi, włóczył się po zamku albo siedział w bibliotece, później szedł na obiad, by następnie udać się z naręczem książek do Snape'a, gdzie zazwyczaj albo się uczył, podczas gdy mężczyzna zajmował się swoimi sprawami, albo rozmawiali, albo się pieprzyli.
To ostatnie zajęcie Harry lubił najbardziej. Nawet jeżeli ich seks w ogóle już nie przypominał tego, który uprawiali podczas świąt. Snape brał go szybko i mocno, tak jakby chciał w ten sposób rozładować napięcie. Harry widział jego pragnienie, bardzo wyraźnie je odczuwał, kiedy mężczyzna wbijał palce w jego ciało z taką siłą, jakby chciał go rozerwać na strzępy i dyszał mu do ucha takie słowa, które niemal natychmiast doprowadzały go do orgazmu. Już nigdy nie został z nim po seksie, ale Harry'emu to nie przeszkadzało. To, co wtedy od niego otrzymał, nadal otulało jego serce ciepłą mgiełką i nawet kiedy Severus był dla niego ostry i brutalny, Harry wciąż pamiętał jego łagodny dotyk i całkowicie poddawał się pożądaniu.
W ciągu tych kilku dni mógł dokładnie poznać wszelkie upodobania Mistrza Eliksirów. Dowiedział się na przykład, że Severus lubił, kiedy Harry podczas seksu jęczy jego imię. Lubił także, gdy podczas seksu od tyłu Harry rozchylał rekami swoje wejście, aby Severus miał lepszy widok, podczas gdy jego twarz, pozbawiona podpory, była całkowicie wgniatana w materac. Lubił też, kiedy Harry brał go głęboko w usta, a już szczególnie, kiedy po prostu otwierał usta i pozwalał, aby Severus je pieprzył.
Pewnego dnia, kiedy Harry siedział w swoim fotelu przed kominkiem z książką ułożoną na podciągniętych kolanach i próbował zrozumieć, o co chodziło w konflikcie pomiędzy olbrzymami i centaurami sprzed siedmiu wieków, Snape go zaskoczył. Podszedł do niego, a Harry, czując na sobie cień, uniósł głowę i zobaczył, że mężczyzna bez słowa rozpina rozporek i wyjmuje swojego bladego, masywnego, na wpół twardego penisa. Chłopak zamrugał zaskoczony i pomimo tego, że miał ogromne trudności z oderwaniem wzroku od sterczącego zachęcająco w jego kierunku członka, spojrzał na twarz Snape'a, czekając na jakiekolwiek słowa. Ale te nie padły. Severus po prostu podszedł do niego, odsunął na bok podręcznik i przyciągnął jego głowę do swojej erekcji. Harry bez oporu przyjął ten ciepły, smakowity kąsek. Severus tego dnia był chyba wyjątkowo napalony, ponieważ niemal zgwałcił jego usta. Harry kilka razy miał problemy ze złapaniem tchu, a na samym końcu, kiedy zaczerwieniony z wysiłku penis zaczął niebezpiecznie pulsować, mężczyzna wyjął go i z głośnym jękiem przyjemności spuścił mu się na twarz.