Выбрать главу

I wyglądało na to, że to także niezwykle lubił, skoro dwa dni później zrobił to ponownie. Wziął go od tyłu, a przed samym końcem odwrócił do siebie i pozwolił, aby całe wypełniające go pragnienie osiadło w białych strugach na twarzy i okularach Harry’ego.

Severus lubił także, kiedy Harry się przed nim masturbował. Okazał to wyraźnie, kiedy Harry, czytając sobie w fotelu najnowszy numer "Quidditcha", usłyszał dziwnie napięty głos mężczyzny:

- Dotknij się.

Spojrzał na niego z zaskoczeniem, zastanawiając się, czy aby dobrze usłyszał. Severus siedział w swoim fotelu ze szklanką whisky w ręku i wpatrywał się w niego nieco zamglonym wzrokiem.

- Co?

- Słyszałeś. Dotknij się, Potter.

- Tutaj?

- Nie, w Wielkiej Sali. Oczywiście, że tutaj. Teraz. - Jego oczy rozbłysły lekko i Harry poczuł znajome napięcie w podbrzuszu.

Czuł się trochę skrępowany, ale Severus patrzył na niego w taki sposób, że wszystkie jego wątpliwości rozwiały się w czasie krótszym niż mrugnięcie. Odłożył na bok czasopismo i sięgnął do rozporka. Rozsunął go, po czym rozpiął guzik i włożył rękę pod bokserki.

- A teraz wyjmij go powoli.

Harry zagryzł wargę i wykonał polecenie, obserwując jak zamglone, czarne tunele oczu mężczyzny śledzą każdy jego ruch.

- Rozsuń bardziej nogi.

Walcząc z wypływającym mu na policzki rumieńcem zażenowania, Harry przyjął wygodniejszą pozycję i rozstawił nogi na taką szerokość, aby mężczyzna miał jak najlepszy widok. I sądząc po wygłodniałym rozbłysku w jego oczach, pozycja była idealna.

- Doskonale - wyszeptał Severus, rozsiadając się wygodniej w fotelu i przybliżając do ust szklankę z whisky. - Możesz zaczynać.

I Harry onanizował się, obserwując mężczyznę spod wpółprzymkniętych powiek. Nie trwało to jednak długo, ponieważ spojrzenie, które wbijał w niego Severus, zdawało się go niemal fizycznie dotykać i Harry doszedł szybko, wyobrażając sobie ciepło tych cienkich, rozchylonych warg na swojej erekcji. Kiedy skończył i zapiął już rozporek, a w pomieszczeni zaległa cisza wypełniona jedynie dwoma nierównymi, próbującymi uspokoić się oddechami, zauważył, że Snape nadal dziwnie mu się przygląda. Jego wzrok był jeszcze bardziej rozmyty, a brwi ściągnięte i Harry sam nie wiedział, jak to się stało, ale usłyszał swój własny, łamiący się głos, mówiący:

- Severusie... Chciałbym kiedyś poczuć twoje usta.... tam - wydukał, wskazując na swoje krocze. Mężczyzna uniósł brew w wyraźnym zaskoczeniu. Otworzył usta, aby coś powiedzieć, ale najwyraźniej się rozmyślił, ponieważ po chwili je zamknął, a w jego oczach pojawiło się coś iskrzącego złośliwie.

- Tak? Hmm... muszę przyznać, że to niezwykle ciekawa propozycja. Chętnie bym na nią przystał, jeżeli tylko pokażesz mi, w jaki sposób mam to zrobić...

I oczywiście skończyło się na tym, że to Harry obciągnął Snape'owi. Później był wściekły zarówno na Snape'a, jak i na siebie, za to, że tak łatwo dał mu się zmanipulować, ale cudowny smak Severusa na języku całkowicie mu to wynagrodził.

Była jednak pewna rzecz, które nieco Harry'ego niepokoiła. W ciągu tych wszystkich dni, wszystkich rozmów, schadzek, sprzeczek i kłótni, Snape zdawał się być czasami dziwnie odległy. Często miał nieobecny, zamyślony wzrok i Harry'emu wydawało się, że unikał jego bliskości. Albo raczej nie tyle unikał, co nie odwzajemniał. Sztywniał, kiedy Harry chciał go przytulić, nie głaskał go już i nie całował. Tak jakby oddalał się od niego albo przynajmniej próbował to zrobić. I Harry nie miał pojęcia, dlaczego tak się dzieje. Czyżby zrobił coś nie tak? Próbował prześledzić pamięcią wszystkie ostatnie dni, ale nie potrafił znaleźć niczego, co usprawiedliwiałoby takie zachowanie mężczyzny. Bo chyba nie mogło chodzić o ten jeden koszmar, prawda? Zresztą Snape nie zachowywał się tak, jakby był nadal zły na niego za to, że go wtedy obudził i narobił takiego rabanu. Ktoś, kto się na kogoś gniewa, nie może patrzeć na tego kogoś takim wzrokiem, jakby chciał go pożreć. Prawda? Więc o co mogło chodzić?

Na razie Harry postanowił przeczekać i zobaczyć, do czego ta sytuacja doprowadzi. Nie chciał nic zmieniać. Było mu dobrze, mógł spędzać czas ze Snape'em i nawet kiedy się kłócili, czuł, że nie chciałby być w żadnym innym miejscu.

Cóż, może i podczas tej ostatniej kłótni miał przez chwilę na to ochotę, ale Snape bardzo szybko wybił mu ten pomysł z głowy, a raczej... zmiażdżył w uścisku dłoni i w gwałtownych, pełnych gniewu pchnięciach.

A teraz, kiedy ciężko dysząc, obaj leżeli na podłodze i Harry nadal czuł na sobie ciężar mężczyzny, kiedy cała ta złość i agresja zostały rozładowane i pozostały po nich jedynie senne opary, Harry wiedział, że to wszystko, co było wcześniej, wszystkie bolesne słowa, gesty, zmartwienia - to wszystko się nie liczyło. Liczyło się tylko to, że tutaj był. Że może tutaj być. Obok niego. I wyglądało na to, że Severus także tego chce. W końcu jeszcze nigdy nie pozwolił mu odejść, nigdy go nie wypuścił, zawsze przyciągał go z powrotem.

Jeżeli to nie jest przywiązanie, myślał Harry, to co?

***

Drodzy Ronie i Hermiono...

Co u Was słychać? Mam nadzieję, że miło spędzacie święta. U mnie wszystko w porządku. Spędzam bardzo dużo czasu z Hagridem i z Luną (pewnie nie wiecie, ale ona też została na święta w szkole). Trochę mi się bez Was nudzi, ale udaje mi się jakoś zagospodarować cały ten wolny czas. Hermiono, pewnie się ucieszysz, ale postanowiłem trochę się pouczyć, skoro mam cały Hogwart dla siebie i nikt mi nie przeszkadza. Często przesiaduję w bibliotece, więc pani Pince zaczęła nawet podejrzewać, że coś jest ze mną nie w porządku, ale na dworze jest zdecydowanie za zimno, aby robić cokolwiek innego. Próbowałem latać trochę na Błyskawicy, ale po tym, jak niemal odmroziłem sobie nos, stwierdziłem, że to chyba nienajlepszy pomysł.

Tęsknię za Wami, wracajcie szybko,

Harry.

Cóż, Harry podejrzewał, że stężenie kłamstw w tym liście jest zdecydowanie powyżej normy, ale przecież nie mógł im napisać, że przez cały czas pieprzyli się ze Snape'em jak króliki. Jednak przynajmniej prawdą było to, że się uczył. Fakt, że kilka razy musiał przerywać, aby obciągnąć Snape'owi albo robić z nim inne, niezwykle zajmujące rzeczy, ale przecież w końcu udało mu się czegoś dowiedzieć. Na przykład, jak podrażniać palcami jego jądra, żeby zaczął jęczeć w tak wyjątkowo stymulujący sposób. To też była wiedza. I to bardzo przydatna, trzeba zaznaczyć.

***

Znowu to robił.

Spoglądał na niego zamyślonym, trochę nieobecnym wzrokiem, który powodował, że Harry'emu unosiły się włoski na karku. Chłopak nie próbował już podnosić głowy, ponieważ kiedy to robił, mężczyzna błyskawicznie odwracał wzrok i ponownie zagłębiał się w lekturze trzymanej w ręku książki.

Nie był to pierwszy taki przypadek. Harry zauważył, że od jakiegoś czasu Severus przygląda mu się coraz częściej. I zawiesza swoje spojrzenie na coraz dłuższe chwile. Tak jakby intensywnie rozmyślał, zastanawiał się nad czymś, co nie dawało mu spokoju. A Harry'emu nie dawało spokoju jego zachowanie. Ale nie mógł przecież zapytać: "Dlaczego mi się przyglądasz?", ponieważ wiedział doskonale, że mężczyzna albo go zbędzie, albo uda, że nie ma pojęcia o co chodzi. W końcu gdyby chciał, żeby Harry poznał powód jego dziwnego zachowania, to nie próbowałby owo zachowanie ukrywać.