Starał się więc zignorować nieprzyjemny uścisk w żołądku i skupić na powtarzaniu materiału z Eliksirów, wiedząc, że tuż po zakończeniu przerwy świątecznej czeka ich "niezapowiedziany" test. Przewrócił stronę i wstrzymał oddech, widząc w podręczniku niewielką wzmiankę o eliksirze o nazwie "Desideria Intima", który powoduje niejako "odblokowanie" i ujrzenie swoich prawdziwych, najgłębiej skrytych pragnień. Nie było go w programie nauczania, ale Snape najwyraźniej uznał go za zbyt ważny i zbyt interesujący, aby go pominąć. Nic dziwnego, że tylko Hermiona wiedziała cokolwiek na jego temat. Była w końcu jedyną osoba, która znała na pamięć każdą stronę w podręczniku.
Harry spojrzał na ilustrację czerwonej mikstury w małej fiolce i przełknął ślinę, kiedy uderzyły go wspomnienia. A zdecydowanie nie były one przyjemne. Przynajmniej nie wtedy, kiedy z powodu złośliwości Snape'a został wystawiony na pośmiewisko przed całą klasą i większą częścią szkoły, o ile także nie całą. Pamiętał gorzki smak przerażenia i kwaśny posmak żalu oraz obrzydzenia do samego siebie. Pamiętał próby negowania tego, co ujrzał i poczuł, ale to już w nim było, nawet jeżeli za wszelką cenę próbował to wypierać. I pamiętał również nienawiść. Do siebie, a w szczególności do Snape'a. Jeszcze większą niż wcześniej. Jakby nienawiścią próbował stłamsić to rosnące w jego wnętrzu gorąco. Ono jednak zawsze tam było. Wiedział o tym, czuł je za każdym razem, kiedy każdym nerwem w swoim ciele nienawidził Severusa Snape'a przez te wszystkie lata i miał wrażenie, że z każdym dniem nienawidzi go coraz bardziej. To nie był ten sam rodzaj niechęci, który odczuwał do Draco Malfoya czy do Voldemorta. To była dusząca, spopielająca zmysły wściekłość i wiele razy zastanawiał się, czy mężczyzna ją odczuwa, ponieważ już dawno powinien spłonąć w jej żarze.
Ale teraz wiedział, że to było coś więcej. Kiedy nienawidzisz kogoś tak bardzo, że nie potrafisz przestać o nim myśleć, kiedy czujesz to w każdym swoim oddechu, w każdym spojrzeniu, w każdym ciśniętym ze złością, mającym jedynie sprawić ból słowie, nie dostrzegasz pewnych bardzo istotnych rzeczy. Na przykład takiej, że nie wyobrażasz sobie, aby tej osoby miało kiedykolwiek zabraknąć. Że jest to jedyna istota, która jednym spojrzeniem potrafi doprowadzić cię do furii, uruchomić w tobie cały arsenał odczuć, pozytywnych i negatywnych zarazem. Że kiedy nie ma jej w pobliżu, odczuwasz niewytłumaczalną pustkę, nawet jeżeli powierzchownie cieszysz się z jej nieobecności. Że kiedy na nią patrzysz, twoje usta zaciskają się, ręce drżą i pocą się, czujesz uścisk w żołądku, a serce bije w takim tempie, jakby postanowiło wyskoczyć ci z piersi.
Czy czegoś ci to nie przypomina?
I wtedy wystarczy jedna niewielka kropla, na przykład pewnej czerwonej mikstury, aby kielich został przelany i aby oczy zostały otwarte. Lecz wtedy jest już z późno.
Harry zacisnął powieki i westchnął głęboko. Widocznie tak musiało być. Musiał przejść przez to wszystko, przez całe to piekło, aby teraz mógł spędzać każdy dzień w... niebie.
- Coś się stało? - dobiegł do niego niski, głęboki głos Severusa. Harry otworzył oczy i spojrzał na przypatrującego mu się teraz otwarcie mężczyznę.
- Zastanawiam się... czy siedziałbym tutaj teraz z tobą, gdybym nie wypił tego eliksiru?
Nie musiał dodawać, jakiego. Wyglądało na to, że Snape doskonale wiedział, o co mu chodzi.
- Twoje pragnienie i tak prędzej czy później dałoby o sobie znać, Potter. Desideria Intima tylko ten proces przyspieszyła. Pozwoliła zobaczyć ci coś, czego nie chciałeś lub też nie potrafiłeś do siebie dopuścić. Można ją porównać do pewnego rodzaju okularów prawdy, które pozwalają ci zobaczyć najgłębiej skrywane rzeczy. Kiedy je zdejmujesz, tylko od ciebie zależy, czy dasz im wiarę, czy też będziesz udawał, że nic takiego się nie wydarzyło.
- To znaczy, że miałem wybór? - Harry był zaskoczony tą rewelacją.
- Tak samo, jak masz wybór, kiedy uzdrowiciel oznajmia, że jesteś śmiertelnie chory. Możesz rozpocząć leczenie albo udawać, że nic nie słyszałeś, że to z pewnością nie chodzi o ciebie i żyć dalej z ryzykiem, że pewnego dnia prawda spadnie na ciebie z jeszcze większą siłą, ale wtedy będzie już za późno, aby cokolwiek zmienić.
No tak, pomyślał Harry, cały Severus. Tylko on potrafi porównywać zakochanie do śmiertelnej choroby.
Skinął głową, przypominając sobie dokładnie każdą sekundę z tamtego dnia. Teraz, kiedy potok wspomnień zaczął płynąć, nie potrafił go zatamować.
- Wiesz... - zaczął. - Wtedy myślałem, że zrobiłeś to specjalnie, żeby mnie upokorzyć, że zrobiłeś coś z eliksirem Hermiony. - Spojrzał w czarne, przypatrujące mu się oczy. - Co wtedy poczułeś? Co poczułeś, kiedy wypiłem ten eliksir?
Severus milczał przez chwilę, tak jakby zastanawiał się nad odpowiedzią.
- Muszę przyznać, że byłem nieco zaskoczony.
- Nieco?
- Z pewnością nie tak zaskoczony, jak ty, Potter - parsknął mężczyzna. - Gdybyś widział wyraz swojej twarzy...
Harry zacisnął zęby i uśmiechnął się krzywo.
- W takim razie cieszę się, że nie widziałem. Miałem za to doskonały widok na wyrazy twarzy wszystkich uczniów w klasie, a to mi wystarczyło, zapewniam cię - odgryzł się.
Severus przyglądał się Harry'emu z zaciekawieniem i wyglądało na to, że chce mu zadać jakieś pytanie, ale wciąż się waha. W końcu chyba jednak przegrał, ponieważ zapytał:
- Co się stało, kiedy wybiegłeś z klasy?
- Pobiegłem prosto do łazienki - odparł cicho Harry. Te wspomnienia nadal były trochę bolesne. - Ja... rozbiłem tam lustro... - Chyba raczej nie powinien wspominać także o tym, że zwymiotował?
- Twoja ręka - rzucił Snape, jakby do siebie.
- Co? - Harry zamrugał, wybity z rytmu.
- To dlatego miałeś zranioną rękę. Użyłeś tej maści, którą ci dałem?
- Ee... - Cóż, lepiej chyba powiedzieć prawdę. - Nie. Byłem na ciebie wściekły. Nie chciałem od ciebie niczego. W ogóle najchętniej zapadłbym się wtedy pod ziemię. W ogóle nie wyobrażałem sobie, że mógłbym kiedykolwiek wyjść z tej łazienki. Nie chciałem nikogo widzieć. Ale oczywiście Ron i Hermiona mnie znaleźli. Nienawidziłem cię wtedy. Nienawidziłem cię za to, że kazałeś mi wypić ten eliksir, byłem pewien, że zrobiłeś to celowo. W ogóle nie chciałem na ciebie patrzeć, już nigdy w życiu.
- Więc przysłałeś do mnie McGonagall z informacją, że chcesz zrezygnować z moich zajęć - dokończył za niego Severus. - Jakże to do ciebie podobne, Potter. Wolisz uciekać od problemów, niż stawić im czoła.
- A dziwisz się? Wszystko zawaliło mi się na głowę i to wyłącznie z twojej winy.
- To nie ja żywiłem niestosowne pragnienia wobec swojego nauczyciela, Potter - odparł Severus z lekko ironicznym uśmieszkiem. - Czy myślisz, że gdybym wiedział, jak to się skończy, to kiedykolwiek kazałbym ci wypić ten eliksir?
Harry wzruszył ramionami.
- Skąd mogę wiedzieć? Znając ciebie, pewnie chciałbyś to wykorzystać - odpowiedział chłopak, patrząc na Snape'a zaczepnie.
Mężczyzna wywrócił oczami.
- A znając ciebie, pewnie w ogóle bym nie musiał.
- Ej! To nie było miłe - rzucił Harry, ignorując szyderczy uśmieszek na twarzy Severusa. - I ty się dziwisz, że nie chciałem cię widzieć? Nawet więcej, ja nie chciałem w ogóle na ciebie patrzeć. Po tym wszystkim w ogóle nie wyobrażałem sobie spotkania z tobą, dlatego próbowałem cię unikać.