Выбрать главу

- Cóż za dramatyzm - powiedział w końcu, poruszając się i robiąc krok w stronę Harry'ego. Chłopak cofnął się, przestraszony. Nie chciał, aby Snape go dotykał. Z pewnością nie teraz, kiedy miał wrażenie, że zaraz eksploduje. - Cóż za przedstawienie... Uwielbiasz robić z siebie ofiarę, Potter - kontynuował niskim, wibrującym głosem, podchodząc wolno w stronę cofającego się coraz bardziej Harry'ego. - Uwielbiasz odgrywać rolę skrzywdzonego, nierozumianego chłopca. Wyolbrzymiasz wszystko do takiego stopnia, że sam nie potrafisz już potem nad tym zapanować. Uwielbiasz pławić się w swoim żalu i rozgoryczeniu, przeżywać wszystko wciąż i wciąż od nowa, za każdym razem odczuwając jeszcze większy ból.

- To nieprawda! - krzyknął Harry, ponieważ miał wrażenie, jakby każde słowo Snape'a trafiało prosto w jego duszę, obdzierając ją ze wszelkich osłon. Musiał się zatrzymać, kiedy poczuł za plecami znajdującą się po drugiej stronie sali ścianę.

- Coś ci powiem, Potter... - Severus nie przestawał mówić i nie zatrzymał się. - Ty nie potrafisz żyć bez tego bólu. Bez tego wszechogarniającego żalu, który ciągnie się za tobą niczym cień. Zawsze go poszukujesz, a kiedy nadejdzie, owijasz się nim jak kokonem i zamykasz na wszystko, przeżywając go każdym nerwem swojego ciała, wydychając w każdym oddechu, w każdym wypowiedzianym słowie. - Severus był już przy nim. Tak blisko, że niemal się dotykali. - Chciałbym jednak, abyś teraz, w tej chwili, zapomniał o żalu. - Pochylił się nad nim, otaczając go swoim zapachem i chowając w swym cieniu. - Chciałbym, żebyśmy byli tutaj sami, bez niego. Tylko ty i ja.

Harry wpatrywał się w skupioną, ściągniętą twarz mężczyzny tak blisko swojej własnej. Widział iskry w czarnych oczach. I zadrżał, kiedy poczuł, jak Severus łapie jego dłoń i prowadzi ją ku swoim szatom. Jego palce dotknęły gorącego, gładkiego ciała i Harry nabrał gwałtownie powietrza, kiedy zrozumiał, co to takiego. Zacisnął rękę wokół na wpół twardej erekcji, czując napływającą do gardła gorycz.

- No dalej - usłyszał wibrujący szept tuż przy swoim uchu. Przełykając żółć, zaczął powoli poruszać dłonią. Penis Snape'a twardniał coraz bardziej pod wpływem jego dotyku, Harry czuł bijący od niego żar i krew, przepływającą ciągnącymi się wzdłuż trzonu żyłkami. Pulsował i rósł w jego małej dłoni. Tak samo, jak rozprzestrzeniające mu się w sercu rozgoryczenie.

Jego zielone oczy drżały, kiedy spojrzał w górę na znajdującą się kilka centymetrów od jego własnej twarz Snape'a, ściągniętą teraz w wyrazie przyjemności i satysfakcji. Napotkał wbite w siebie spojrzenie zmrużonych czarnych oczu, w którym tliło się perfidne zadowolenie.

- Dlaczego taki jesteś? - zapytał nagle, a ton jego głosu zaskoczył nawet jego samego. Nie było w nim żalu, raczej pustka i rezygnacja. - Dlaczego mnie tak traktujesz? Ja... zrobiłbym dla ciebie wszystko i ty o tym wiesz. Więc dlaczego w zamian zadajesz mi jedynie... krwawiące rany? - Severus jęknął i oparł się przedramionami o ścianę po obu stronach głowy Harry'ego, napierając na niego i wypychając biodra, jakby tym gestem chciał mu przekazać, aby robił to mocniej. - Nikt nigdy nie będzie cię tak pragnął. Nikt nigdy nie będzie patrzył na ciebie w taki sposób. Nie rozumiesz tego? - kontynuował Harry głosem ciężkim od goryczy. Nie wiedział, dlaczego to mówi, nie potrafił przestać. Czuł się tak, jakby słowa same wypływały mu przez usta. - Kiedy wczoraj potraktowałeś mnie jak pierwszego lepszego ucznia... wiesz, jak się poczułem? Opowiedzieć ci o tym?

- Szybciej - wysapał Severus, wbijając w Harry'ego jeszcze gorętsze, jeszcze intensywniejsze spojrzenie. Jakby słowa chłopaka jedynie podsycały jego podniecenie.

Napletek rozgrzanego penisa mężczyzny przesuwał mu się pod palcami. Harry przełknął ślinę przez piekące, wyschnięte gardło i zaczął szybciej poruszać dłonią. Zagryzł na chwilę wargę, próbując zapanować nad osłabiającym dreszczem, który przebiegł przez jego ciało. Członek Snape'a był już tak twardy, tak wypełniony nabiegłą krwią, że z trudem mieścił się Harry'emu w dłoni.

Ciekawe, co w takim razie, powie na to...

Zacisnął zęby i wysunął swoją drugą, zabandażowaną dłoń, po czym położył ją na lśniącej, zaczerwienionej główce.

Severus zagryzł wargę, a z jego ust wydobył się zduszony pomruk, kiedy Harry, krzywiąc się nieznacznie z bólu, zaczął pieścić poranioną dłonią wilgotny czubek drżącej coraz bardziej erekcji.

Sądząc po reakcji, Snape'owi chyba się to spodobało. Harry nie spodziewał się tego. Nie wyobrażał sobie, aby można było odczuwać aż taką przyjemność bezpośrednio z czyjegoś cierpienia. Ale to był Severus. Wyglądało na to, że wcale mu to nie przeszkadza, a wręcz przeciwnie. Wydawał się to lubić. Wydawał się czerpać z tego wręcz sadystyczną przyjemność.

Harry zagryzł wargę, z trudem powstrzymując toczącą mu się przez przełyk falę goryczy.

- A może chcesz posłuchać o czymś innym? - zapytał cichym, chrapliwym głosem, przełykając suchy szloch, który drapał go w gardle. - Opowiedzieć ci o tym, jak rozwaliłem posąg, a jego odłamki poraniły mi całą twarz, ale ja w ogóle tego nie poczułem, ponieważ ból był tak silny, że całkowicie zagłuszył fizyczne cierpienie? Opowiedzieć ci? - Ścisnął mocniej pulsującą, promieniującą żarem erekcję. Z ust mężczyzny wyrwał się udręczony pomruk:

- Potter...

- A może ty mi opowiesz, jakie to uczucie, kiedy mnie tak traktujesz? - kontynuował Harry, obciągając jeszcze szybciej i lekko rozmazanym wzrokiem obserwując grymas nieopisanej rozkoszy na twarzy Severusa. - Jak bawi cię zadawanie mi ciosów i patrzenie, jak zwijam się z bólu? Jak wielką odczuwasz satysfakcję, kiedy mnie upokarzasz i obserwujesz mój upadek? Może opowiesz mi o tym, jak uwielbiasz mnie ranić?

Po tych słowach z ust Snape'a wyrwał się rozdzierający jęk. Jego penis zadrżał w dłoni Harry'ego i wystrzelił strugami lepkiej, białej cieczy, która osiadła na szacie chłopca. Harry obserwował, jak powieki mężczyzny przymykają się, brwi ściągają, a twarz wygładza dzięki przepływającej przez całe ciało fali przyjemności. Severus zacisnął zęby i niemal wgniótł Harry'ego w ścianę, napierając na owinięte wokół swojej erekcji dłonie chłopaka, jakby chciał to odczuć jeszcze dogłębniej, jeszcze intensywniej. Drżał przez kilka chwil, poddając się całkowicie temu obezwładniającemu orgazmowi, po czym otworzył oczy i skupił swój rozgorączkowany wzrok na Harrym. Uniósł dłoń i łagodnie dotknął jego policzka.

Harry zesztywniał. Chciał cofnąć głowę, ale nie miał gdzie, ponieważ był całkowicie przyciśnięty do ściany. Ale nawet pomimo otaczającego go zapachu Severusa, pomimo chłodu tego wysokiego przylegającego do niego ciała i gorącego, wydającego z siebie ostatnie pulsujące podrygi penisa, który nadal trzymał w dłoniach... czuł pustkę. Zimną pustkę.

- Potter... - Głos Severusa dotarł do niego jak zza szyby. Harry słyszał jedynie szum w uszach, miał zawroty głowy. Wszystko było nie tak. Absolutnie nie tak.

- Czy mogę teraz zostać sam? - wyszeptał cicho, odwracając głowę w bok. - Jestem zajęty. Muszę...

Nie zdołał jednak dokończyć, ponieważ silne dłonie mężczyzny złapały go za nadgarstki i przycisnęły je do ściany nad głową, a odziane w czerń kolano wsunęło się brutalnie pomiędzy jego uda i wbiło w krocze. Harry skrzywił się i jęknął. Spróbował uwolnić ręce, ale nie miał szans. Severus był zbyt silny. Z opętańczym, niemal bolesnym pragnieniem widocznym na twarzy, zaczął pocierać kolanem o jego jądra i uwięzionego w spodniach penisa.

- Przestań - jęknął Harry, stając na palcach i próbując uciec od tego mocnego, zbyt mocnego dotyku. - Nie mam na to ochoty.

- Nie opieraj się temu. Nie opieraj się mnie... - szepnął jedwabiście Snape, jeszcze mocniej pocierając kolanem jego krocze. - Zrelaksuj się i poddaj. - Pochylił się jeszcze bardziej i zatrzymał usta tuż przy uchu Harry'ego. Wysunął język i łagodnie polizał nim miękki płatek. Dreszcze, które przebiegły przez ciało Harry'ego niemal roztopiły jego mięśnie. Tak samo jak głos, który po chwili usłyszał: - Pragnę poczuć twój orgazm.