Serce Harry'ego natychmiast przyspieszyło i poczuł mrowiącą w żyłach nadzieję, ale nadal nie wykonał żadnego gestu, czekając w milczącym napięciu na kolejny ruch mężczyzny i zastanawiając się, czy czasami nie wmawia sobie czegoś, co wcale nie ma miejsca.
Ale nie! Kolejny szelest, tym razem dłuższy, i Harry wyraźnie poczuł łagodne muśnięcie na plecach. Severus najwyraźniej przysunął się już na tyle blisko, że dotykał go swoim ramieniem.
Harry walczył ze sobą. Tak bardzo pragnął się odwrócić, iż miał wrażenie, że aż drży z tego pragnienia, ale z drugiej strony obawiał się, że wtedy Snape wycofa się z powrotem na swoje miejsce, a wtedy wszystko...
O cholera!
Z trudem zapanował nad zaskoczonym westchnieniem, kiedy ponownie usłyszał szelest i poczuł na swoim wystającym spod przykrycia, nagim ramieniu łagodny dotyk palców Severusa, które powoli zaczęły przesuwać się wzdłuż jego ręki, gładząc ją z taką delikatnością, jakby mężczyzna obawiał się, że w każdej chwili może go obudzić. Harry nie śmiał nawet przełknąć śliny, zmuszając swój oddech do spokojnej, rytmicznej pracy, chociaż miał wrażenie, że bicie jego serca jest wyraźnie słyszalne w gęstej ciszy.
Jego skóra wydawała się ożywać w miejscach, w których dotknęły jej palce Sverusa, i Harry westchnął w duchu, kiedy mężczyzna zabrał dłoń. Jednak bardzo szybko o tym zapomniał, kiedy poczuł poruszenie za swoimi plecami i... Severus przysunął się jeszcze bliżej, przywierając chłodnym ciałem do pleców Harry'ego i obejmując go w pasie.
Nienienie, on tego nie zrobił. To z pewnością musi być sen. Zasnął i teraz śni mu się, że Severus go przytula. Przecież to niemożliwe, żeby Snape... żeby on... sam... i do tego... och! ...do tego przyciągnął go łagodnie do siebie, układając się za nim tak, aby ich ciała idealnie do siebie pasowały i... i wtulił twarz w jego kark, owiewając go tym niesamowicie gorącym oddechem, który sprawił, iż Harry był niemal pewien, że zaczął drżeć. Ale najwyraźniej drżał jedynie w środku, ponieważ Snape nie odsunął się, nie odepchnął go, tylko przesunął twarz nieco w dół, przyciskając ciepłe, wilgotne usta do jego ramienia i... i Harry był pewien, że usłyszał cichy, tak cichy, iż niemal niesłyszalny, zachrypnięty szept:
- Nie mogę tego zmienić... - Severus przesunął rozgrzane wargi na jego szyję i złożył na niej łagodny pocałunek. - Nie mogę... - powtórzył jeszcze ciszej, a ciężkie westchnienie, które nastąpiło po tych słowach sprawiło, że coś w sercu Harry'ego ścisnęło się boleśnie.
Severus nie powiedział nic więcej. Wtulił twarz w jego włosy i przytuliwszy się do niego jeszcze mocniej, znieruchomiał. Harry leżał w ciszy i ciemności, otoczony ramionami i zapachem mężczyzny, całym sobą wchłaniając jego niesamowitą bliskość i pozwolił, aby spokojny oddech Severusa utulił go w końcu do snu.
* "Hysteria" by Muse
--- rozdział 43 ---
43. The taste, the smell, the touch of you
If I could have just a moment of you
Would I be wanting more?
If I could have just a taste of you
Would I be addicted?
If I could have just a touch of you
Could I tear myself away*
Czasami, kiedy ktoś śni, wydaje mu się, że marzenia senne są realniejsze od rzeczywistości. Że nie ma w tym nic dziwnego, kiedy podczas ucieczki wyrastają mu skrzydła i unosi się w powietrze. Że nie ma w tym nic zatrważającego, kiedy nagle ziemia pod jego stopami znika, a on opada w bezdenną otchłań. Że nie ma w tym nic niezwykłego, kiedy czuje chłodne palce zaciskające się na biodrach i widzi ciemną głowę poruszającą się pomiędzy udami. Nie, coś takiego bywa jedynie niezwykle... przyjemne.
Harry'ego często nawiedzały tego typu marzenia senne. Szczególnie to ostatnie. Dlatego jego świadomość zdziwiła się nieco, gdy zamiast tego poczuła wędrujące po ciele chłodne palce i podążające za nimi gorące usta. Nie uważała tego za coś naturalnego, tak jak zawsze przy tego typu marzeniach. Nie, to było tak nierealne, że aż...
...prawdziwe.
Zaraz, sny chyba nie powinny stawać się rzeczywistością? A już szczególnie nie takie sny.
Nie, czuł to coraz wyraźniej. Dotyk palców muskających jego ramię i kark oraz ciepłe pocałunki wędrujące wzdłuż kręgosłupa, coraz niżej i niżej...
Powoli otworzył oczy, niemal pewien, że kiedy to zrobi, wszystko natychmiast zniknie, ale nic takiego się nie wydarzyło. Nadal ogarniało go to zniewalające uczucie, teraz jeszcze wyraźniej. W polu jego widzenia pojawił się fragment nocnej szafki. Te łagodnie wędrujące po ciele palce przesunęły się wzdłuż pleców na krzyż i musnęły ubrane w slipy pośladki. Harry zamrugał, próbując przypomnieć sobie, gdzie się znajduje i co się dzieje. Ale zanim zdążył to zrobić, czyjaś dłoń uniosła w górę jego nogę, zmuszając go do zgięcia jej, i zaczęła gładzić wewnętrzną stronę jego ud, powoli i delikatnie przesuwając paznokciami po rozgrzanym ciele. Zimny dreszcz, który przebiegł wzdłuż całego ciała Harry'ego, ocucił go i przywołał wspomnienia.
Był w sypialni Snape'a. W jego łóżku. A ta dłoń, to ciało leżące za nim, te gorące usta smakujące skórę jego pleców należały do...
Westchnął głęboko, kiedy palce musnęły uwięzionego w slipach penisa, który zareagował na ten dotyk niemal bolesnym drżeniem. Harry zacisnął oczy i otworzył usta, ponieważ nagle całe powietrze uleciało z jego płuc, jak za dotknięciem różdżki. Słyszał za sobą ciężki oddech Severusa. Czuł, jak ta cudowna dłoń przesuwa się na pośladki i zsuwa z nich slipy. Powoli zaczął odwracać głowę i mruczeć cicho z powodu tych przyjemnych doznań. Materiał ocierał się o jego skórę, kiedy cal po calu odsłaniał zaokrąglone pośladki i biegnące pomiędzy nimi zagłębienie. Usta dotarły z powrotem do karku i oderwały się od niego, aby Harry mógł całkowicie odwrócić głowę. Uniósł powieki dokładnie w tym samym momencie, w którym długi, wilgotny palec wśliznął się w niego.
Jego ciało wygięło się, ale on nie oderwał wzroku od wbitych w siebie czarnych oczu, pomimo iż wszystko, co widział, było niewyraźne i rozmazane. Podniósł rękę i dotknął pochylonej nad sobą twarzy, na którą opadały ciemne, długie kosmyki, otulając ją cieniem. Ten widok wywołał w nim gorącą eksplozję radości i nie potrafił powstrzymać zaspanego uśmiechu, który wypłynął mu na usta.
- Dzień dobry... Severusie - powiedział cicho, czując jak palec mężczyzny łagodnie się w nim porusza. W odpowiedzi Snape po prostu pochylił się niżej i przycisnął wargi do jego skroni, szepcząc:
- Nic nie mów...
Odchylił się i przez chwilę spoglądał na Harry'ego, tak jakby próbował zapamiętać jego rozczochrane od snu włosy, zmrużone, zaspane oczy, jasną, rozgrzaną skórę i senny uśmiech zalegający na wargach. Harry odwzajemniał to spojrzenie, pochłaniając każdy fragment twarzy przypatrującego mu się z uwagą mężczyzny i nie przeszkadzało mu nawet to, że widział ją bardzo niewyraźnie.
Tak, to była prawda. Nie wydawało mu się. Po raz pierwszy obudził się i obok niego leżał Severus. Po raz pierwszy po przebudzeniu mógł czuć jego bliskość, mógł widzieć jego twarz pochyloną nad sobą, mógł cieszyć się tym, że jest tuż obok, że nie opuścił go w nocy, jak miał to w zwyczaju. Po raz pierwszy Severus chciał być przy nim po przebudzeniu i świadomość tego sprawiała, że krew Harry'ego zaczynała krążyć jeszcze szybciej niż dotychczas.
Przesunął dłoń z policzka w dół, kierując ją na cienkie wargi, które rozchyliły się pod wpływem tego dotyku, a jego palce skorzystały z zaproszenia i zanurzyły się w ciepłym wnętrzu ust Severusa. Widok był tak niesamowity, że musiał wstrzymać oddech, kiedy patrzył, jak wargi Snape'a zaciskają się wokół jego palca wskazującego, a nieprawdopodobnie gorący język ślizga się wzdłuż niego i zatacza powolne, lepkie kręgi wokół opuszka. Miał wrażenie, że usta Snape'a potrafią generować swego rodzaju fale prądu, które przemieszczają się od palca wzdłuż całego ciała i trafiają wprost w pewien niezwykle wrażliwy punkt w jego podbrzuszu. A siła tych fal wzmogła się jeszcze, kiedy Harry poczuł wibrujące wokół palca głębokie pomruki Severusa, które dotarły do jego uszu dopiero wtedy, kiedy przebiły się przez iskrzący wrażeniami szum w umyśle.