Wyprostował się, odsunął od mokrych włosów chłopaka i odchrząknął, ponownie spoglądając na swoje odbicie w lustrze. Tym razem wyglądał jak ktoś, kto bardzo potrzebuje czegoś mocniejszego. I to szybko.
*
Cóż, to było nieco dziwne... Severus wpatrywał się w niego, odkąd tylko Harry wyszedł spod prysznica. To znaczy, nie żeby nigdy mu się nie przyglądał, ale nie aż tak... Bez okularów nie potrafił odczytać tego spojrzenia, ale czuł, jak ono niemal go dotyka, jak łaskocze go językami płonącego w nim ognia. Było to przyjemne, i to cholernie przyjemne, ale jednocześnie trochę krępujące.
Jednak nawet nie to spojrzenie tak bardzo wyprowadzało go z równowagi, tylko widok, który ujrzał. Severus stał przy umywalce i... golił się. Widok był tak surrealistyczny, iż zdawał sobie sprawę z tego, że prawdopodobnie wybałusza teraz oczy, aby lepiej widzieć, ale nic nie potrafił na to poradzić. Wiedział, że to głupie, że przecież Severus jest człowiekiem i musi wykonywać pewne zarezerwowane dla zwykłych ludzi czynności, ale jego wyobraźnia nie potrafiła tego przetrawić. Cóż, mimo wszystko i tak wyglądało to... nieziemsko seksownie.
- Cholera! - zaklął nagle mężczyzna, odrywając ostrze od twarzy.
- Severusie? - zapytał z niepokojem, podchodząc bliżej. Zbyt słabo widział, aby dostrzec, co się wydarzyło. - Coś się stało?
- Nic takiego - mruknął w odpowiedzi Snape, lecz wydawał się nieco zdenerwowany. Może był zły, że Harry nie pozwoli mu się w spokoju ogolić? Może powinien po prostu wyjść i zostawić go tutaj samego? Może nie lubił wykonywać porannej toalety w czyjejś obecności? Ale w sumie sam za nim przyszedł. Harry pierwszy wszedł do łazienki i zdziwił się, kiedy, znalazłszy się już pod prysznicem, usłyszał trzask otwieranych drzwi i ujrzał sylwetkę Severusa podchodzącą do umywalki. Więc najwidoczniej jego obecność mu nie przeszkadzała.
Zatrzymał się tuż obok mężczyzny i spojrzał na jego twarz. Wydawało mu się, że zauważył czerwoną kroplę na brodzie Snape'a i natychmiast zrozumiał powód jego złego humoru. Jednak zanim zdołał wykonać jakikolwiek gest, Severus nagle przymknął oczy i pochylił się w jego stronę, wciągając mocno w nozdrza powietrze, tak jakby, tak jakby... go wąchał. Harry spojrzał w górę, na pochyloną nad sobą twarz, na spokojne, niemal odczuwające przyjemność oblicze i na ten duży nos, który wyglądał tak, jakby pragnął zanurzyć się w jego włosach, i poczuł, jak coś ściska go w żołądku. Jednak po chwili powieki uniosły się i Severus odsunął się szybko, z powrotem spoglądając na swoje odbicie w lustrze. Harry'emu wydawało się także, że mężczyzna odchrząknął cicho, ale nie był tego do końca pewien. Niemniej jednak sytuacja wydawała się być... nietypowa.
Odetchnął głęboko i spojrzał na własne odbicie. Obraz przed jego oczami był zamazany i niewiele widział, poza dużymi zielonymi oczami, błyszczącymi pomiędzy czarną, przyklejoną do czoła grzywką i zielonym ręcznikiem przewieszonym przez ramiona. Nie krępował się tym, że był nagi. Już nie. Severus widział jego ciało tyle razy, że nagość w jego obecności wydawała mu się teraz czymś naturalnym. Sięgnął na półkę, na której zostawił wcześniej swoją szczoteczkę, lecz niestety z powodu kiepskiego wzroku, udało mu się to dopiero za drugim razem, ponieważ przy pierwszej nieudanej próbie strącił do umywalki pędzel do golenia i zapasowe ostrze. Czując na sobie zirytowane spojrzenie mężczyzny, wymamrotał przeprosiny, po czym wziął do ręki ziołową pastę Severusa i bez skrępowania zaczął myć zęby. Severus przyglądał mu się przez chwilę z zaskoczeniem, zanim powrócił do golenia.
Tak, jakby to, że Harry mył tuż obok niego zęby, było czymś... zwyczajnym. Tak jakby to, że mężczyzna, który jednym spojrzeniem potrafił sprawić, że uginały się pod nim kolana, stał teraz obok i po prostu się golił było czymś... normalnym. Tak jakby to, że byli tutaj razem, w łazience Snape'a i robili te wszystkie rzeczy obok siebie, było czymś... oczywistym.
Harry wypluł pastę i roześmiał się. Kiedy poczuł na sobie zaskoczony wzrok Severusa, zaczął chichotać jeszcze głośniej.
- Czy mógłbyś mi powiedzieć, co cię tak rozbawiło, Potter? - zapytał w końcu Snape, kiedy Harry nie przestawał. Chłopak wskazał ręką na nich obu, próbując jakoś pokazać to, czego nie potrafił wyrazić słowami.
- Ty... ja... to jest... takie inne. - Pokręcił głową i oparł się rękami o umywalkę, starając się uspokoić. Wypłukał usta i odetchnął głęboko. Uśmiechnął się do swojego odbicia w lustrze i zauważył, że Severus, który najwyraźniej w międzyczasie zdążył skończyć się golić, znowu przypatruje mu się tym dziwnym wzrokiem. Teraz, kiedy widział odbicia ich obu w lustrze, był w stanie zauważyć tę ogromną różnicę wzrostu. Zawsze był niski, ale przy Severusie wydawał się jeszcze niższy, a przez to także młodszy. Ledwie sięgał mu do ramienia. Jego skóra była jasna, ale lekko opalona. Można powiedzieć, że brzoskwiniowa, podczas gdy skóra Snape'a wyglądała na zbyt bladą i nieco niezdrową, jakby nigdy nie była wystawiana na działanie promieni słonecznych albo jakby zbyt długo nasączała się oparami eliksirów. Ale była jedyna w swoim rodzaju. Nikt inny nie miał takiej skóry, jak on. I nikt inny, poza Harrym, nie mógł jej dotknąć
Severus miał teraz na sobie te same czarne spodnie i rozpiętą na piersi koszulę, co ostatnio. I pomimo tego, że wszystko na co Harry patrzył, było rozmyte i niewyraźne, widział ciemny pas włosów ciągnących się od pępka w dół i znikający pod materiałem luźnych spodni. Przełknął ślinę i zmusił się do oderwania spojrzenia od tego intymnie męskiego fragmentu ciała Severusa. Spojrzał na własną, idealnie gładką klatkę piersiową i poczuł ukłucie wstydu. Nie golił się, nie miał zarostu na ciele, poza niewielką kępką włosów okalających jego penisa, i nadal był tak wkurzająco chłopięcy, podczas gdy Severus był... cóż, był po prostu mężczyzną. Mężczyzną, który stał tuż obok i pachniał tak zniewalająco piżmowo-korzenną wodą po goleniu, że Harry dla samego tego zapachu chodziłby za nim na kolanach.
Dlatego też, niewiele myśląc, stanął za nim i oplótł go ciasno ramionami, przytulając twarz do odzianych w czerń pleców. Zamknął oczy i po prostu rozkoszował się chłodnym materiałem pod palcami i drobnymi, kłującymi włoskami, kiedy przesuwał dłonie w dół brzucha.
- Będę za tobą tęsknił - powiedział cicho. Musiał to zrobić, musiał to powiedzieć, po prostu musiał. Myśl, że to koniec ich wspólnych chwil, że będą mogli widywać się tylko wieczorami podczas szlabanów, że już nigdy nie będzie mógł zostać tutaj na noc, wprawiała go w przygnębienie. - Te święta, cały ten czas, to wszystko, co robiliśmy... było takie wspaniałe i... dziękuję za każdą chwilę.
- Potter... - zaczął Snape i na chwilę zawiesił głos, tak jakby rozważał, co powinien odpowiedzieć. - Przecież nie rozstajemy się na zaw... to znaczy, przecież nadal będziemy się widywać. A jeżeli będziesz grzeczny, to może nawet zastanowię się nad tym, czy nie pozwolić ci na częstsze wizyty.
- Grzeczny? - zapytał Harry, wyczuwając podstęp.
- Radzę zajrzeć do słownika, jeżeli nie wiesz, co to znaczy, ale dla twojej wiadomości: nie będziesz zachowywał się jak pyskujący, irytujący Gryfon, którym...
- ...zazwyczaj jestem? - dokończył Harry, uśmiechając się do pleców mężczyzny.
- Doskonale. Miło, że w końcu zrozumiałeś swoje...
- ...zalety? - spróbował ponownie Harry i wstrzymał oddech.
- No proszę, jacy jesteśmy dowcipni - mruknął Severus.