- Czyżby? Nie zauważyłem, abyś był dla niej przesadnie nieprzyjemny. Masz się jej pozbyć, Potter!
Harry otworzył usta, aby zaprotestować, ale szybko je zamknął. Ten człowiek był niemożliwy! Pokręcił głową z niedowierzaniem, podczas gdy na jego usta wypłynął rozbawiony uśmiech.
- Severusie, chyba nie jesteś zazdrosny o czternastoletnią dziewczynkę?
Oczy Snape'a błysnęły groźnie.
- Staram się po prostu pilnować mojej własności - syknął cicho.
Harry oparł się nonszalancko o ścianę.
Snape naprawdę był zazdrosny. O tę smarkulę! Cóż, ta myśl była... przyjemna. I to niezwykle przyjemna, sądząc po rozlewającym się w jego podbrzuszu cieple.
- Twojej "własności'? - zapytał cicho, mrużąc oczy.
To była chwila. Nagły ruch i Harry został przyciśnięty do ściany, czując długie, zimne palce, zaciskające się na jego szyi i gorący oddech mężczyzny, parzący jego ucho żarliwym szeptem:
- Nie igraj ze mną, Potter. Należysz do mnie. Każdy skrawek twojej skóry, każdy włos na twoim ciele, każda kropla twojego potu - to wszystko należy do mnie i masz o tym pamiętać! - sączył mu do ucha, podczas gdy Harry czuł, jak unoszą mu się włoski na karku, a krew w żyłach zaczyna krążyć z niesamowitą siłą. - Z pewnością nie zapomniałeś o moim ostrzeżeniu.
Harry dyszał ciężko, nie potrafiąc wykonać żadnego ruchu. Żarliwość, z jaką Severus szeptał mu do ucha te wszystkie rzeczy, była tak pobudzająca, że nie myśląc o tym, co robi, złapał drugą rękę mężczyzny i przycisnął do swojego krocza.
- Dotknij mnie. Proszę - wyjęczał cicho, zaciskając powieki i wypychając biodra w stronę tej silnej dłoni.
Och, był taki twardy, a oddech Severusa był taki gorący, że wydawało mu się, że skóra twarzy topi mu się pod jego wpływem.
- Z przyjemnością bym to zrobił - wyszeptał Snape. - Ale chciałbym ci przypomnieć, że znajdujemy się na korytarzu.
- Nie obchodzi mnie to - mruknął Harry, ocierając się o mężczyznę. Słyszał jego przyspieszony oddech. Czuł, jak drży pod czarną szatą. Wiedział, że jest co najmniej tak samo podniecony, jak Harry. Wiedział, że go pragnie. Dokładnie teraz, w tym miejscu, mógłby go zerżnąć. Szybko, w pośpiechu zsunąć mu spodnie, tylko tyle, ile potrzeba, a później wbić się w niego swoim twardym jak skała i gorącym jak lawa penisem. I wziąć go przy ścianie, wsuwając się w niego kilka razy, tylko kilka, to by wystarczyło, aby...
- Nie możemy - wydyszał w końcu Snape, odsuwając się i uwalniając z uścisku szyję chłopaka. Harry wydał z siebie bolesny pomruk straty, gdy dłonie i zapach mężczyzny zniknęły. Uniósł powieki i nieco zamglonym wzrokiem spojrzał w równie zamglone, hebanowe oczy naprzeciw. - Później będziemy mieli na to czas - powiedział zachrypniętym głosem Severus, poprawiając swoje szaty, aby ukryć oczywistą erekcję, która wybrzuszała się w jego czarnych spodniach. - Harry uśmiechnął się do siebie na ten widok, pomimo iż zdawał sobie sprawę, że sam wygląda podobnie. - To nie miejsce na to. Gryffindor traci pięć punktów.
Harry niemal natychmiast powrócił do rzeczywistości.
- Co? Za co?
- Za uwodzenie swojego nauczyciela w najmniej odpowiednim do tego miejscu.
Harry wydął usta.
- To nie ja zacząłem! - obruszył się, a w odpowiedzi na wargach Severusa pojawił się ten cudowny, krzywy uśmieszek. Mężczyzna obrzucił przeszywającym spojrzeniem rozczochrane włosy Harry'ego, błyszczące gorączkowo za okularami, zielone oczy, łagodnie rozchylone usta i wciąż płonący na policzkach rumieniec. Zatrzymał go dopiero na wyraźnie widocznej pod materiałem spodni erekcji.
- I kolejne pięć punktów... - dodał, spoglądając ponownie na jego twarz - ...za tak niemożliwie ponętny wygląd.
Po pierwszym zaskoczeniu, wargi Harry'ego rozciągnęły się w uśmiechu.
- No wiesz co? Tylko pięć?
- Z chęcią odjąłbym wszystkie, gdyby nie pytania, które mogłoby to za sobą pociągnąć... - odparł miękko Severus, patrząc prosto w zmrużone oczy Harry'ego, którego uśmiech po tym wyznaniu stał się jeszcze szerszy. - I gdyby nie ten głupkowaty uśmiech - dodał po chwili.
- Lubisz mój uśmiech.
Severus zagryzł wargę.
- Lubię znacznie więcej - powiedział przyciszonym głosem, po czym pochylił się do Harry'ego i musnął gorącymi wargami płatek ucha. - Miłego dnia, panie Potter. - Po tych słowach, nie czekając na odpowiedź, zniknął za zakrętem.
Harry stał jak rażony piorunem, czując pełzające po skórze iskry i skręcający wnętrzności żar.
Czy Severus właśnie... właśnie przyznał, że coś w Harrym lubi?
Och, ten dzień zapowiadał się wyjątkowo przyjemnie...
***
Przewidywania Harry'ego zostały jednak zweryfikowane już podczas pierwszej lekcji. McGonagall uparła się, aby sprawdzić, czy pamiętają jeszcze, w jaki sposób zamienia się ropuchę w imbryk, i chyba tylko Hermiona pamiętała. Imbryk Rona był zielony i próbował podskoczyć, co skończyło się na tym, że pozostały z niego jedynie skorupy. A imbryk Harry'ego miał irytujący zwyczaj nabierania powietrza i puchnięcia. Co skończyło się dokładnie tak samo.
Kiedy nauczycielka uprzątnęła już rozbite skorupy i, kręcąc głową, odjęła im po pięć punktów, obaj parsknęli śmiechem - ku karcącemu spojrzeniu Hermiony, która próbowała pomóc Neville'owi, ponieważ jedyne, co udawało mu się wyczarować, to żaba w kształcie imbryka. Imbryka, który kumkał.
Historię Magii Harry w większości przespał, a na Wróżbiarstwie Firenzo zrobił im "lekcję relaksacyjną", ponieważ stwierdził, że po feriach i tak są zbyt rozkojarzeni, aby cokolwiek zapamiętać. W związku z tym Harry znowu mógł się zdrzemnąć.
Po obiedzie pozostały im jedynie Eliksiry i Harry już teraz czuł przyjemny uścisk w żołądku, na samą myśl o nich. Szczególnie, kiedy czuł spojrzenie Mistrza Eliksirów, wędrujące po jego plecach podczas uczty w Wielkiej Sali.
Ferie feriami, ale naprawdę cieszył się, że szkoła znowu się zaczęła. Tętniące życiem mury Hogwartu jako jedyne potrafiły odciągnąć ponure myśli od trwającej wokół wojny i ofiar, jakie za sobą pociągała. Przynajmniej na razie.
***
Podczas pierwszych zajęć po przerwach, czy to świątecznych, czy wakacyjnych, uczniowie byli zawsze nieco rozleniwieni i zniechęceni. Ale Severus Snape miał sposób, by zmusić ich małe móżdżki do wytężonej pracy już od pierwszej lekcji.
Test.
Harry uśmiechnął się pod nosem, kiedy wylądowała przed nim kartka z pytaniami.
Wiedział! Wiedział, że ten niemożliwy drań to zrobi! Ha! Jak to dobrze, że uczył się w czasie ferii. Niewiele i niekoniecznie rzeczy przewidzianych w programie nauczania (może jedynie w ramach zajęć z Wychowania Seksualnego, gdyby takowe odbywały się w Hogwarcie), ale zawsze to było już coś. Nie był przynajmniej tak zaskoczony, jak reszta klasy, i tak przerażony, jak Ron.
Podczas gdy siedzący za jego plecami przyjaciel rzucał przekleństwa w kierunku "tego tłustowłosego, wrednego dupka", Harry pochylił się nad kartką i zaczął pisać.
Cóż, okazało się, że jego wiedza była skromniejsza, niż przypuszczał. Zdołał odpowiedzieć zaledwie na połowę pytań. Niech to!
Ukradkowo rozejrzał się po klasie. Hermiona skrobała po pergaminie z obłąkańczym wyrazem twarzy, a Ron gapił się tępo w kartkę, wyglądając tak, jakby miał zamiar się rozpłakać.
Harry westchnął i przeniósł wzrok na biurko, przy którym siedział Mistrz Eliksirów, pochylając się nad jakąś książką. Próbował nad tym panować, ale za każdym razem, kiedy na niego spoglądał, czuł rozlewające się w żyłach ciepło. Nic nie potrafił poradzić na to, że po tak długim czasie sam na sam i po tym wszystkim, co razem przeszli, nie potrafił oddzielić wizerunku tego półnagiego mężczyzny, którego jeszcze wczoraj widział, golącego się w łazience, od wizerunku dumnego, surowego nauczyciela, na którego zdecydowanie nie powinien spoglądać takim tęsknym, rozmarzonym wzrokiem.