Выбрать главу

Czuł, że z niecierpliwości drżą mu ręce. Musiał sobie ulżyć chociaż na chwilę. Ostrożnie zsunął spodnie na biodra i dotknął swojego ciepłego penisa, czując natychmiastowe szarpnięcie w okolicach lędźwi.

Och, lepiej tego nie robić! Nie, lepiej zaczekać na te długie, pajęcze palce, które już niedługo owiną się wokół niego i...

Klamka poruszyła się i Harry poczuł, że jego serce przemieściło się aż do gardła. Drzwi otworzyły się i do środka wśliznął się Severus.

- Potter. Zdajesz sobie sprawę, że za chwilę obaj powinniśmy być na lekcji? - zapytał szeptem, stojąc przy samych drzwiach i nie zbliżając do chłopaka, chociaż jego zmrużone oczy zachłannie przesunęły się wzdłuż całej sylwetki Harry'ego, najdłużej zatrzymując się na coraz bardziej ekspresyjnie domagającej się uwagi erekcji. - Być może po Eliksirach...

- Mamy jeszcze całe siedem minut - szepnął zadziornie Harry, zbliżając się do Severusa i spoglądając w górę na jego zaciśnięte w cienką linię usta. Mężczyzna wzdrygnął się lekko i oblizał wargi. Jego oczy zdawały się błyszczeć czymś znacznie gorętszym niż tylko odbitym w nich światłem świec. - Jeżeli się pospieszymy... - mówił dalej Harry z tym samym zuchwałym uśmiechem na ustach - ...to może będziemy nawet przed wszystkimi.

Nie czekając na odpowiedź najwidoczniej walczącego ze sobą Severusa, sięgnął do jego zamka i rozsunął go. Wsunął dłoń w spodnie, zacisnął palce wokół ciepłego penisa i wyciągnął go. Był taki gruby i ciężki. Idealny.

Powoli, niemalże leniwie przesunął dłoń wzdłuż trzonu, naciągając napletek i rozkoszując się widokiem głębokiej zmarszczki przyjemności, która pojawiła się na czole Severusa. Mężczyzna przymknął oczy i westchnął. Harry przesunął dłoń z powrotem, czując pod palcami twarde, pulsujące żyłki. Stanął na palcach, przysunął twarz do ucha Severusa i wyszeptał:

- Chcę, żebyś mi go wsadził...

To stało się niemal natychmiast. Mężczyzna wydał z siebie głośny, prawie zwierzęcy pomruk, odwrócił go szarpnięciem i rzucił na ścianę. Harry usłyszał odgłos rozrywanego materiału i dopiero po chwili zorientował się, że to jego koszula. W tym samym momencie poczuł gorące, opętańcze pocałunki na karku i plecach oraz śliską erekcję wbijającą się w niego tak gwałtownie, że na chwilę stracił dech w płucach. Zanim zdołał rozgraniczyć te dwa doznania, dołączyło jeszcze trzecie. Chłodna dłoń, oplatająca się wokół jego rozgrzanego penisa. Przesuwająca się po nim w rytmie pchnięć. Obciągająca mu. Ściskająca i maltretująca jądra. I wyciągająca z niego orgazm niemal siłą.

Doszli prawie w tym samym momencie. Harry pierwszy, drapiąc kamienne ściany i przyciskając do nich rozgrzane wargi. Snape chwilę później, dysząc ciężko i wbijając zęby w nagie ramię Harry'ego.

Przez chwilę jedynym dźwiękiem w niewielkim pomieszczeniu były dwa nierówne, płytkie oddechy. A po chwili także zachrypnięty szept Mistrza Eliksirów:

- Jesteśmy spóźnieni.

Harry oderwał policzek od ściany i poprawił przekrzywione okulary.

- Hę?

- Zbieraj się, Potter. - Głos mężczyzny był już niemal całkowicie opanowany. Jak on mógł tak szybko dojść do siebie? I to po czymś takim? Harry miał tylko nieprzyjemne wrażenie, że zaraz się przewróci. - Reparo - mruknął Severus i Harry poczuł, że jego koszula ponownie jest w jednym kawałku. - Idę pierwszy. A ty masz się zjawić za pięć minut.

I już go nie było.

Harry oderwał się od ściany i oparł o nią plecami, wciąż dysząc i próbując doprowadzić się do porządku. Drżały mu uda i był spocony. Wiedział, że jego twarz musi wyglądać jak dżem malinowy.

Podciągnął spodnie, wsadził w nie koszulę, mocniej zawiązał poluzowany krawat i spróbował przygładzić włosy. Czuł się tak niesamowicie rozluźniony i szczęśliwy, że w zasadzie było mu wszystko jedno, czy spóźni się piętnaście minut, czy pół godziny.

Przecież Snape nic mu za to nie zrobi...

Jego przewidywania zostały jednak zweryfikowane tuż po przekroczeniu progu klasy. Zdążył tylko zerknąć na wiszący na ścianie zegar i uświadomić sobie, że spóźnił się dwadzieścia minut, kiedy dotarł do niego kąśliwy głos Mistrza Eliksirów:

- Och, pan Potter. Cóż za niespodzianka... Jeżeli ma pan ważniejsze sprawy od punktualnego zjawienia się na mojej lekcji, to droga wolna, może pan do nich wracać.

Harry poczuł, że opada mu szczeka.

- Yy... - wydukał, czując na sobie spojrzenia wszystkich znajdujących się w klasie uczniów. Ślizgoni byli wyraźnie rozbawieni, zresztą część Gryfonów również. Tylko Ron, Hermiona i Neville patrzyli na Harry'ego ze zmarszczonymi brwiami.

- Może zaczniemy od odebrania Gryffindorowi - nauczyciel zerknął za zegar i odczekał chwilę - no, teraz już dwudziestu jeden punktów za spóźnienie. Dodajmy do tego okrągłe dziesięć punktów za niechlujny wygląd i fragment wystającej koszuli. - Harry błyskawicznie spojrzał w dół i poprawił koszulę, czując że w jego sercu zażenowanie walczy o pierwsze miejsce ze złością. - Może nauczy cię to, że na moje lekcje się nie spóźnia, Potter. Bylibyśmy także niezmiernie wdzięczni, gdybyś zechciał opowiedzieć nam, co też tak ważnego cię zatrzymało. - Twarz mężczyzny wyrażała jedynie mściwą satysfakcję i Harry czuł, że zaczyna się trząść z gniewu.

Jak on śmie? Ten wredny, chamski, paskudny...

Musiał coś wymyślić. I to szybko!

- Ee... No bo ja... yy... no więc...

Severus przekrzywił lekko głowę i zapytał, rozglądając się po klasie:

- Czy ktoś zna ten język? Chyba potrzebujemy tłumacza.

Ślizgoni wybuchnęli śmiechem. Seamus i Dean również. Nawet Parvati i Lavender zagryzły wargi.

Na policzki Harry'ego wypłynął rumieniec upokorzenia. Jeszcze przed chwilą ten sukinsyn pieprzył go bez opamiętania, pieszcząc jego penisa tak, jakby to była najcudowniejsza zabawka pod słońcem, a teraz szydził z niego przy całej klasie. Harry aż wibrował z wściekłości i z trudem powstrzymywał się, by nie rzucić ciętej riposty.

- Siadaj, Potter. I nie waż się więcej spóźniać.

- Niech się pan nie martwi, profesorze. Nie spóźnię się już na żadną lekcję - wypluł z siebie Harry głosem ociekającym goryczą zmieszaną z płonącym gniewem.

Severus zmarszczył brwi.

- I kolejne dziesięć punktów za ton, panie Potter - warknął. - A teraz spokój - syknął w stronę zaśmiewających się nadal Ślizgonów, którzy natychmiast się uciszyli.

Harry podszedł do ławki i usiadł obok Rona. Jego dłonie tak mocno zacisnęły się w pięści, że miał problem z rozprostowaniem ich.

Wiedział, że Snape nie mógł mu tego puścić płazem, nie przed całą klasą, ale wcale nie musiał być aż tak wredny! Wyglądał, jakby był wściekły na Harry'ego za to, że przez niego spóźnił się na własną lekcję.

Co za drań! Niech no tylko spróbuje przysłać mu wiadomość o spotkaniu! Niech tylko spróbuje...

*

Severus spróbował. Dwa dni później.

Kiedy Harry szedł do schowka, przez całą drogę wmawiał sobie, że idzie tam tylko po to, żeby powiedzieć mu, co o nim myśli!

Cicho zamknął za sobą drzwi i spojrzał na majaczącą w zalegającym w kącie cieniu wysoką, otuloną peleryną sylwetkę. Obserwującą go niczym czający się w mroku drapieżca.

- Mam zaraz Historię Magii. Nie mogę się spóźnić - oświadczył chłodno, starając się zignorować głośne bicie serca. - Chciałem ci to tylko powiedzieć.

Cofnął się i sięgnął do klamki, ale w tym samym momencie coś mignęło i drzwi rozjarzyły się czerwienią. Wiedział, co to oznacza.

- Wypuść mnie - warknął, pociągając za klamkę, chociaż wiedział, że jest to bezcelowe. - Mam lekcję. Naprawdę nie mogę się spóźnić. - Starał się, aby brzmiało to przekonująco, chociaż chyba nie bardzo mu to wychodziło. Każdy wiedział, że Binns nie zauważyłby niczego nawet wtedy, gdyby na lekcji nie zjawił się ani jeden uczeń.