Выбрать главу

- Wierzę ci... - Poddał się. Nawet jeżeli miałby kiedyś tego pożałować, ta chwila była warta wszystkiego. Wszystkiego.

Na początku ostrożnie i trochę nieśmiało przesunął dłońmi wzdłuż boków Severusa, oplatając go w pasie swoimi ramionami. Ale w końcu pozwolił się porwać zalewającej jego zmysły fali tęsknoty i przylgnął do niego mocno, zachłannie wciskając się w to szczupłe ciało, pragnąc zagarnąć jak najwięcej, jak najwięcej Severusa, Severusa, który znowu był tutaj, przy nim, którego znowu mógł przytulać, którego znowu mógł dotykać...

Usłyszał nad sobą ciche westchnienie mężczyzny i, zatracając się już do końca, przeniósł dłonie wyżej, pragnąc dotknąć tych miękkich kosmyków, ponownie poczuć je między palcami. Wsunął obie dłonie we włosy mężczyzny, stając na palcach i jednocześnie sięgając wargami do miękkiego płatka ucha, ukrytego w gęstwinie ciemnych kosmyków. Usłyszał przesiąknięty przyjemnością jęk. Boże, nie myślał, że jeszcze kiedykolwiek go usłyszy! Nie myślał, że aż tak za nim tęsknił. Już sam ten jęk potrafił wywołać w nim eksplozję radości.

Przymknął na chwilę powieki i westchnął, szepcząc:

- Severusie...

Tęsknił za tym imieniem. Za sposobem, w jaki układało się na wargach, w jaki pieściło język, kiedy je wypowiadał...

- Powtórz to. - W głosie mężczyzny pojawiła się pewnego rodzaju zachłanność. Harry odsunął się i spojrzał w jego rozszerzone oczy. Wyglądał, jakby był gotów zrobić wszystko, byle tylko po raz kolejny usłyszeć swoje imię, wypowiedziane przez Harry'ego. Wpatrywał się w jego wargi tak, jakby próbował samym spojrzeniem zmusić je do ułożenia się w to słowo...

- Severusie - powtórzył i w tej samej chwili zobaczył, jak powieki mężczyzny przymykają się, po czym Severus pochylił się nagle i Harry poczuł gorące wargi przyciskające się do jego ucha i język muskający przestrzeń za nim, a później przesuwający się na szyję. Ręka Snape'a ponownie złapała dłoń Harry'ego, ściskając ją tak mocno, jakby teraz, kiedy w końcu mógł go trzymać, nie miał zamiaru go już wypuścić.

- Jeszcze raz. - To już nie była zachłanność, to było pragnienie tak silne, że Harry wyraźnie czuł drżenie ciała mężczyzny, które wzmagało się za każdym razem, kiedy wypowiadał jego imię.

- Severusie...

Snape wydał z siebie zduszony pomruk i przywarł wargami do brody i policzka Harry'ego, smakując jego skórę, liżąc ją i składając na niej napastliwe pocałunki.

- Severusie...

Mężczyzna przycisnął go do siebie jeszcze mocniej, wędrując wargami po jego nosie i czole. Sprawiał wrażenie zagłodzonego niemal na śmierć zwierzęcia, które nareszcie otrzymało pokarm, dzięki któremu może przeżyć następny dzień.

Harry, opleciony długim ramieniem, przylegał teraz do Snape'a całym ciałem i niemal się zachłysnął, kiedy poczuł twardą niczym skała, wbijającą mu się w brzuch erekcję mężczyzny.

Boże, to wszystko było takie... Kręciło mu się w głowie i jeszcze Snape... nie, dłoń Snape'a, która błądziła po jego plecach i boku, dotykając go, ugniatając jego skórę, wczepiając się w koszulę i wbijając w ciało.

- Ja... myślałem o tobie, kiedy cię nie było... - wyszeptał nagle Snape i gwałtownie wciągnął powietrze, jakby powiedział coś, czego nie zamierzał, ale co było zbyt silne, by pozostać niewypowiedziane.

Czy Snape...? Czy Snape właśnie wyznał... właśnie wyznał, że tęsknił za Harrym?

Harry poczuł łaskoczące ciepło zalewające całe jego ciało. Nie spodziewał się, że... że Severus... On naprawdę... Merlinie, to było takie niesamowite! Czyli jednak przez cały ten czas, przez cały ten cholerny czas...

- A ja o tobie - odparł cicho Harry, wtulając twarz w szorstką czerń materiału. Tak bardzo chciał mu powiedzieć o tej strasznej, samotnej, bezsennej nocy. O tym przerażeniu, które zaprowadziło go aż do Działu Ksiąg Zakazanych. O tych wszystkich okropnych chwilach, które przeżył w ciągu tych dwóch, najdłuższych tygodni swojego życia. - Dlaczego? - zapytał nagle, nie potrafiąc ukryć goryczy w swoim głosie. Czuł, jak dłoń Snape'a wślizguje mu się pod koszulę, dotykając nagiej skóry na plecach i przesuwając po niej paznokciami. Gorące wargi były teraz gdzieś na jego ramieniu, na przemian całując je i liżąc. - Dlaczego przyszedłeś dopiero teraz? Dlaczego kazałeś mi czekać? Dlaczego zostawiłeś mnie samego na tak długo? Dlaczego nie powiedziałeś mi tego wszystkiego dwa tygodnie temu?

- To nie był odpowiedni czas - odparł cicho mężczyzna, pomiędzy jednym a drugim pocałunkiem. Jego dłoń zawędrowała już na pośladki Harry'ego i przesunęła się do przodu, podrażniając wewnętrzną stronę ud. Każdy dotyk był niczym muśnięcie sypiącą iskrami różdżką i doprowadzał Harry'ego nad samą krawędź. Ale nie mógł... Musiał wiedzieć!

- Jak to nie był odpowiedni czas? - zapytał, z trudem wydobywając z siebie głos, ponieważ jedyne, na co miał ochotę, to jęczenie.

- Musiałem kilka spraw... - odparł niewyraźnie Severus, wpijając się wargami w szyję Harry'ego. - Cholera, nie mogę się skupić.

To było... zaskakujące wyznanie. Harry zamrugał i otworzył już usta, żeby odpowiedzieć, ale wtedy poczuł dłoń Snape'a, balansującą przez chwilę na jego brzuchu, a następnie przesuwającą się w dół i - o bogowie! - zaciskającą się mocno na jego kroczu! W ułamku sekundy zrobił się tak twardy, iż miał wrażenie, że zaraz przebije się przez spodnie. Przez szum w uszach dotarł do niego przepełniony ogniem szept:

- Pozwól mi.

I nie czekając na odpowiedź, Severus wsunął dłoń w spodnie i slipy Harry'ego, owijając chłodną dłoń wokół naprężonej erekcji.

O cholera!

Harry wyjęczał coś nieskładnego, pozwalając, by ciało przejęło kontrolę nad sytuacją i niemal zawisł na mężczyźnie, nie będąc w stanie ustać o własnych siłach. Nie, kiedy... szlagszlagszlag!

Severus poruszył dłonią. Jeden, jedyny raz, ale to wystarczyło, by Harry niemal zemdlał, kiedy poczuł wędrującą po jego penisie iskrę przyjemności, która przeniknęła przez skórę i trafiła prosto w podbrzusze. Pulsował tak bardzo, iż miał wrażenie, że zaraz wystrzeli. Nie był tak podniecony od... od... od czasu, kiedy Severus po raz ostatni go dotykał. To bezuczuciowe rozładowywanie napięcia, któremu czasami poddawał się po przebudzeniu, nie mogło się równać nawet w połowie... nawet w jednej nieskończonej temu... temu teraz! Tej dłoni, temu oddechowi na szyi i...

- Tak straszliwie cię pragnę... - wyszeptał Severus niskim, zachrypniętym głosem. Puścił dłoń Harry'go i dotknął jego podbródka, unosząc mu twarz i zanurzając swoje zamglone z pożądania spojrzenie w zielonych oczach: - Najchętniej wziąłbym cię tu i teraz...

Serce Harry'ego szarpnęło się boleśnie i na sekundę przestało bić.

- Więc zrób to - odparł cicho i kiedy tylko to powiedział, zobaczył gwałtowny rozbłysk w tych płonących jeziorach i w tej chwili wiedział, że oddałby temu mężczyźnie wszystko, absolutnie wszystko.

To, co się później wydarzyło, było jedynie smugą ognia. Severus poruszył dłonią, błyskawicznie wyciągając różdżkę i kierując ich w stronę leżącego na podłodze przed kominkiem dywanu i zanim Harry zdążył wziąć oddech, był już nagi, a jego ubrania zmaterializowały się obok, opadając wolno na podłogę. Severus odwrócił go tyłem do siebie, oplatając ramionami na wysokości klatki piersiowej i pokierował ich obu w dół, na dywan. Harry opadł na kolana i ręce, czując nakrywające go ciało mężczyzny i jego oddech na swoim karku. Szorstka szata drapała jego nagą skórę, ale to było takie przyjemne, znowu czuć ją wszędzie, przyciskającą się do wrażliwych ud, do wygiętych pleców... ale zanim jego zmysły zdążyły zarejestrować wszystkie doznania, na jego wejście naparł gorący, śliski czubek erekcji Severusa, płynnie przeciskając się przez pulsujący pragnieniem krąg mięśni i zanurzając w Harrym tak głęboko, iż po chwili jego pośladków dotknęły miękkie, gładkie jądra.