Harry uśmiechnął się do siebie w duchu. Okazało się, że opanowany Mistrz Eliksirów jednak nie zawsze i nie do końca potrafi się kontrolować. A Harry wiedział już, jak przełamać tą zaporę. W końcu pozwolił mu robić to, na co ma ochotę. Nadal bał się odepchnięcia, jeżeli posunąłby się za daleko, ale poszukiwanie tej nieprzekraczalnej bariery było niesłychanie podniecające.
Na co jeszcze może sobie pozwolić?
Spodziewał się, że Severus nie wytrzyma i w końcu sam zacznie dotykać Harry'ego, tak jak wtedy, w klasie. Jednak nic takiego się nie stało. Snape siedział sztywno, poddając się niewprawnym, zachłannym pieszczotom, jednak sam nie okazywał żadnej chęci odwzajemnienia ich.
Harry tak bardzo chciał poczuć na swojej rozgrzanej skórze te zimne palce. Pragnął dotyku chłodnego ciała, przyciśniętego do jego własnego. Jednak Severus tylko siedział i najwyraźniej nie miał zamiaru pomagać mu w czymkolwiek.
Jakby zamierzał go w ten sposób ukarać. Za nieobecność na jego lekcji, za unikanie go, za kłamstwa, za sprzeciwianie się. Za wszystko.
Harry z trudem oderwał usta od zaczerwienionego sutka i spojrzał mętnym wzrokiem wprost w zmrużone z przyjemności, ciemne oczy, w których błyszczały złośliwe iskierki. Zrozumiał, że aby cokolwiek dostać, musi sam to sobie wziąć.
Zdesperowany, złapał za swój sweter i jednym, szybkim ruchem, ściągnął go przez głowę. Następnie, nie próbując nawet męczyć się z odpinaniem guzików koszuli, zdjął ją także i odrzucił daleko od siebie.
W chwili, kiedy to zrobił, ujrzał gorączkowy błysk w oczach Mistrza Eliksirów. Błysk ów sprawił, że zakręciło mu się w głowie z pożądania. Chciał ujrzeć go znowu. Chciał, aby Severus pragnął go tak samo, jak wtedy. Chciał go złamać!
Zsunął się z kolan mężczyzny, nie zważając na drżące oraz uginające się kolana i szybko pozbył się butów oraz skarpetek, a następnie zaczął odpinać pasek swoich spodni. Widząc, że oczy Snape'a śledzą uważnie każdy jego ruch, powoli zsunął spodnie z bioder, ukazując doskonale widocznego pod cienkim materiałem majtek, twardego i nabrzmiałego penisa, który wyglądał, jakby wyrywał się w stronę Severusa, jakby pragnął jak najszybciej poczuć dotyk jego dłoni i języka.
Zadrżał na samą myśl o tym.
Kiedy pozbył się już spodni i włożył dłonie w majtki, by je także zdjąć, zawahał się na moment, gdyż nagle dopadło go paraliżujące uczucie wstydu.
Oto stoi w komnatach Mistrza Eliksirów i rozbiera się przed nim. Ciemne, błyszczące oczy ślizgają się zachłannie po jego ciele, skąpanym w blasku płonącego w kominku ognia. Badają uważnie każdy zarys i wypukłość, każdą część młodego, szczupłego ciała.
Na policzki chłopaka wypłynął rumieniec, którego nie potrafił powstrzymać.
Jednak jedno spojrzenie czarnych jak węgiel oczu i brwi unoszące się nieznacznie, w geście ponaglenia, zdusiły w nim jakikolwiek opór. Ponownie zapłonął ogniem pożądania, który pochłonął jego umysł i popychał ciało coraz dalej i głębiej w odmęty poniżającego oddania.
Zdjął ostatnią część garderoby i stał przez chwilę bez ruchu, zniewolony głodem, który dostrzegł na twarzy mężczyzny. Ciemne, przeszywające oczy powoli zsunęły się po jego ciele, obejmując je w całej okazałości, a następnie powędrowały ponownie w górę, zatrzymując się na jego oczach. To było niemal jak pieszczota...
Wstyd został zastąpiony uniesieniem, a wątpliwości rozwiały się jak dym, nakazując Harry'emu podejść do otulonej w czerń postaci i usiąść ponownie na kolanach Severusa. Materiał spodni mężczyzny drapał go w skórę. Jego blade ciało silnie kontrastowało z czernią szat Mistrza Eliksirów i Harry uświadomiwszy sobie, że siedzi mu na kolanach całkowicie nagi poczuł, jak zaczyna drżeć, a serce podchodzi mu do gardła.
Przysunął się bliżej i jęknął, kiedy jego członek otarł się o szorstki materiał szaty mężczyzny. Czarne oczy płonęły, śledząc każdy jego ruch i ślizgały się po nagim ciele, ogrzewając skórę swa intensywnością. Zobaczył mroczny uśmiech na cienkich wargach i zadrżał, kiedy Severus zwilżył je językiem. Przez ułamek sekundy poczuł, że zwariuje, jeżeli nie skosztuje tych ust, jednak powstrzymał się w ostatniej chwili. Pamiętał, jak to się skończyło ostatnim razem. To była granica, której nie miał prawa przekroczyć.
Tak bardzo pragnął, by Snape go dotknął, by zakończył tę spalającą go udrękę.
- Do... dotknij mnie - wydukał, czerwieniąc się i opierając rozgrzany policzek o ramię mężczyzny.
- Gdzie mam cię dotknąć, panie Potter? - usłyszał mroczny głos tuż przy swoim uchu. Jego ciało przeszył bolesny prąd. Pragnąc powstrzymać niekontrolowane drżenie, przywarł jeszcze mocniej do odzianego w czerń mężczyzny i wyjęczał nieskładnie:
- Tam. Dotknij mnie... t-tam.
Wyczuł, jak przez wargi Mistrza Eliksirów przebiega uśmieszek.
- Tam? To znaczy gdzie? Musi mi pan dokładnie pokazać to miejsce, panie Potter.
Harry wiedział, że Snape się z nim drażni, ale pragnienie, które go spalało, było silniejsze, niż jakiekolwiek inne uczucia. Zamykając oczy, wziął dłoń Severusa i delikatnie położył ją na swym błagającym o dotyk członku.
W chwili, kiedy zimne palce zacisnęły się na jego twardym penisie, poczuł, jak osuwa się w ciepłą, obezwładniającą otchłań przyjemności. Jego ciało zalała fala gorąca, a z ust wyrwał się przeciągły jęk, zduszony przez materiał szaty, do której przyciskał zaczerwienioną twarz. W nozdrzach czuł słodką woń cynamonu i gorzki zapach ziół, który jeszcze bardziej rozniecał płonące w jego lędźwiach podniecenie. Ten zapach zawsze przyprawiał go o zawroty głowy. A teraz był tak blisko i mógł wdychać go do woli, upajać się nim.
Kiedy obezwładniająca fala podniecenia opadła nieznacznie, jego umysł był w stanie nareszcie przeanalizować sytuację i nie spodobało mu się to, co odkrył. Jęknął zniecierpliwiony i przesunął biodra, pragnąc, by Snape przestał się w końcu z nim drażnić i zaczął poruszać dłonią. Jednak nic takiego się nie stało. Chłodna ręka zaciskała się tylko na jego gorącym członku, który pulsował i domagał się doznań.
Harry sapnął, odrywając twarz od ramienia Severusa i spoglądając na niego mętnymi oczyma zza zaparowanych okularów.
- Zrób to... - wyszeptał. Czuł, że każde słowo kosztuje go wiele wysiłku. Jedna z brwi Mistrza Eliksirów uniosła się.
- Co chcesz, abym zrobił, panie Potter?
Myśli Harry'ego były równie mętne, jak jego wzrok.
Snape chciał go poniżyć, upokorzyć...
Jednak nie potrafił mu się przeciwstawić. Nie w tej chwili.
- D-dotykaj g-go... - prawie załkał, spuszczając wzrok i spoglądając na dłoń Severusa, zaciskającą się na jego zaczerwienionym, pulsującym członku. Długie, smukłe palce obejmowały go w całości. Ten widok przyprawił go o dreszcze. - Proszę... - dodał, zamykając oczy i czując nieprzyjemne pieczenie pod powiekami.
Dlaczego Snape tak się nad nim znęcał?
- Pokaż mi - gorący szept mężczyzny sprawił, że jego twarz zapłonęła. - Pokaż mi, jak mam to zrobić.
Chłopak wyczuł w głosie Snape'a delikatne ponaglenie. I podniecenie.
Przełykając gorycz, ujął zaciśniętą na jego erekcji dłoń i, nie otwierając oczu, zaczął powoli kierować nią w górę i w dół. Pod jego powiekami rozbłysły gwiazdy. Dłoń Snape'a paliła go swym chłodem, potęgując doznania i wprawiając ciało Harry'ego w gorączkowy stan uniesienia. Wyczuwał na sobie spojrzenie tych cudownych oczu, spijających każdą eksplozję przyjemności, pojawiającą się na jego twarzy.