– Używaj jej dla zdrowia – odparł, oddając mi uścisk. – A jeszcze lepiej, żeby skopać tyłek swojemu staruszkowi, bo wiem, że do tego dojdzie. Pamiętam, kiedy pozwalałem ci wygrywać. Musiałem, bo człapałaś po całym domu, dąsając się od rana. A teraz! Cóż, teraz moje stare szare komórki zdążyły się ugotować i nie mógłbym cię pobić, nawet gdybym chciał. Nie żebym zrezygnował z paru prób – dodał.
Już miałam powiedzieć, że uczyłam się od mistrza, gdy wszedł Alex. I nie wyglądał na szczęśliwego.
– Co się stało? – zapytałam od razu, kiedy jego tenisówki nerwowo zastukały o podłogę.
– Och, zupełnie nic – skłamał, patrząc w kierunku mojego ojca. Rzucił mi spojrzenie pod tytułem „zaczekaj chwilę” i powiedział: – Proszę, przyniosłem pudło.
– Pójdę po następne – odezwał się tata, idąc do drzwi. – Może pan Fisher ma jakiś wózek. Moglibyśmy przynieść więcej naraz. Zaraz wracam.
Popatrzyłam na Aleksa i oboje odczekaliśmy do chwili, gdy usłyszeliśmy otwieranie i zamykanie windy.
– No więc właśnie rozmawiałem z Lily – powiedział wolno.
– Nie jest już na mnie wściekła, prawda? Przez cały tydzień była taka dziwna.
– Nie, nie sądzę, żeby o to chodziło.
– Więc o co?
– No, nie było jej w domu…
– A gdzie jest? W mieszkaniu jakiegoś faceta? Nie mogę uwierzyć, że spóźnia się na własną przeprowadzkę. – Szarpnęłam jedno z okien w przerobionym salonie, żeby zimne powietrze trochę rozpędziło zapach świeżej farby.
– Nie, właściwie to dzwoniła z okręgowego posterunku policji w śródmieściu. – Spojrzał na swoje buty.
– Skąd? Nic jej nie jest? O mój boże! Została pobita albo zgwałcona? Muszę natychmiast do niej jechać.
– Andy, nic jej nie jest. Została aresztowana. – Powiedział to cicho, jakby zawiadamiał rodziców, że ich dziecko nie zda do piątej klasy.
– Aresztowana? Została aresztowana? – Starałam się zachować spokój, ale zbyt późno zdałam sobie sprawę, że krzyczę. Tata wszedł, ciągnąc gigantyczny wózek, który wyglądał, jakby miał się przewrócić pod ciężarem nierówno ustawionych pudeł.
– Kto został aresztowany? – zapytał bez namysłu.
Gorączkowo szukałam jakiegoś kłamstwa, ale Alex interweniował, zanim zdołałam wymyślić cokolwiek w najmniejszym choćby stopniu wiarygodnego.
– Och, właśnie opowiadałem Andy, że wczoraj w nocy widziałem w telewizji, jak jedną z dziewczyn z TLC aresztowano za narkotyki. A zawsze wydawała się taka bardziej porządna…
Mój tata pokręcił głową i obejrzał pokój, słuchał nieuważnie i pewnie się zastanawiał, kiedy właściwie Alex i ja zaczęliśmy interesować się kobiecym rapem w takim stopniu, żeby o tym dyskutować.
– Wydaje mi się, że jedyny sposób, żeby zmieścić twoje łóżko, to ustawić je zagłówkiem do tej dalszej ściany – zawołał z mojego nowego pokoju. – A skoro już o tym mowa, lepiej pójdę sprawdzić, jak sobie radzą. Nie umiem sobie wyobrazić, czemu to może tak długo trwać.
Rzuciłam się na Aleksa, całkiem dosłownie, w chwili gdy zamknęły się drzwi mieszkania.
– Szybko! Mów, co się stało. Co się stało?
– Andy, wrzeszczysz. Nie jest tak źle. Właściwie to nawet dosyć zabawne. – Kiedy się roześmiał, wokół oczu zrobiły mu się zmarszczki i przez ułamek sekundy wyglądał dokładnie jak Eduardo. Brr.
– Aleksie Fineman, lepiej mi zaraz, kurwa, mów, co się stało z moją najlepszą przyjaciółką…
– Okej, okej, spokojnie. – Najwyraźniej świetnie się bawił. – Była wczoraj w mieście z jakimś facetem, którego nazywa Chłopakiem z Ćwiekiem na Języku. Czy wiemy, kto to jest?
Wpatrywałam się w niego.
– W każdym razie poszli na kolację i Chłopak z Ćwiekiem na Języku odprowadzał ją do domu, a ona uznała, że zabawnie byłoby pokazać mu kawałek golizny, dokładnie tam, gdzie stali, na ulicy przed restauracją. „Sexy – powiedziała – żeby poczuł się zainteresowany”.
Wyobraziłam sobie Lily, która odpakowuje miętówkę przeznaczoną na deser i leniwym krokiem wychodzi na zewnątrz po romantycznej kolacji tylko po to, żeby podciągnąć bluzkę dla swojego chłopaka, który zapłacił komuś za przebicie własnego języka ćwiekiem. Jezu.
– O nie. Ona nie…
Alex ponuro kiwnął głową, próbując się nie śmiać.
– Chcesz mi powiedzieć, że moja przyjaciółka została aresztowana za pokazanie piersi? To śmieszne. To Nowy Jork. Codziennie widuję kobiety, które praktycznie są topless, i to w miejscu pracy! – Znów wrzeszczałam, ale nie mogłam się opanować.
– Tyłka. – Ponownie przyglądał się swoim butom, a twarz miał tak czerwoną, że nie potrafiłam ocenić, czy ze wstydu, czy powstrzymywanego śmiechu.
– Co?
– Nie piersi. Tyłek. Dolną połowę. To znaczy wszystko. Od przodu i od tyłu. – W końcu wymknął mu się uśmiech szeroki od ucha do ucha i wydawał się taki rozradowany, że chyba musiał uważać, żeby nie posikać się w majtki.
– O nie, powiedz, że to nieprawda – jęknęłam, zastanawiając się, w co takiego wpakowała się moja przyjaciółka. – I jakiś gliniarz ją zobaczył i aresztował?
– Nie, najwyraźniej widziała ją dwójka małych dzieci i pokazały to swojej matce…
– O Boże…
– No więc ta matka poprosiła, żeby podciągnęła majtki, a Lily głośno jej powiedziała, co może sobie zrobić ze swoją opinią w tej kwestii, więc ta kobieta poszła i znalazła gliniarza, który stał na następnej ulicy.
– Przestań. Proszę, po prostu przestań.
– Będzie jeszcze lepiej. Zanim kobieta i gliniarz wrócili, Lily i Chłopak z Ćwiekiem na Języku zdążyli się zaangażować, całkiem namiętnie, i z tego, co mówiła, daleko zaszli.
– O kim ty mówisz? O mojej przyjaciółce Lily Goodwin? Moja słodka, urocza najlepsza przyjaciółka od ósmej klasy goła kurwi się na ulicy, gdzieś za rogiem? Z facetem, który ma ćwieka na języku?
– Andy, uspokój się. Naprawdę nic jej nie jest. Jedyny powód, dla którego gliniarz ją w sumie aresztował, to dlatego, że kazała mu się odpieprzyć, kiedy zapytał, czy rzeczywiście ściągnęła spodnie…
– O mój Boże. Więcej nie zniosę. Tak się musi czuć matka.
– …ale puścili ją, ostrzegając, by więcej tego nie robiła. Wraca do swojego mieszkania, żeby trochę dojść do siebie. Wygląda na to, że była całkiem pijana, bo w jakiej innej sytuacji można by olewać sugestie policji? Więc się nie martw. Załatwmy twoją przeprowadzkę, a potem możemy pojechać się z nią zobaczyć, jeżeli będziesz chciała. – Poszedł w stronę wózka, który tata zostawił na środku salonu i zaczął wyładowywać pudła.
Nie mogłam dłużej czekać, musiałam się dowiedzieć, co zaszło. Odebrała po czwartym dzwonku, tuż przed włączeniem się poczty głosowej, jakby się zastanawiała, czy odebrać.
– Nic ci nie jest? – zapytałam w sekundzie, w której usłyszałam jej głos.
– Hej, Andy. Mam nadzieję, że nie spieprzyłam przeprowadzki. Nie jestem ci potrzebna, prawda? Przepraszam za to wszystko.
– Nic mnie to nie obchodzi, obchodzi mnie, czy nic ci nie jest. – Właśnie przyszło mi na myśl, że Lily mogła spędzić noc na posterunku, biorąc pod uwagę, że była sobota rano, a ona skądś wychodziła. – Spędziłaś tam noc? W więzieniu?
– No tak, chyba można tak powiedzieć. Ale nie było tak źle, nic takiego jak w telewizji. Po prostu spałam w pokoju z jedną kompletnie nieszkodliwą dziewczyną, którą zatrzymali za coś równie głupiego. Strażniczki były absolutnie w porządku, to naprawdę nic wielkiego. Żadnych krat ani takich rzeczy. – Roześmiała się, ale zabrzmiało to głucho.
Przez chwilę trawiłam to, co usłyszałam, próbując pogodzić się z obrazem słodkiej Lily hippiski atakowanej przez jakąś wściekłą i napaloną lesbijkę w zalanej moczem celi.