Выбрать главу

9.15: Ponownie dzwonił pan Tomlinson. Prosił Andreę o zrobienie rezerwacji na dzisiejszą kolację po zebraniu rodziców. Zadzwoń do niego, proszę. Jest pod komórką

NOTA: Andrea zrobiła rezerwację dla ciebie i pana Tomlinsona na dziś wieczór na 8.00 w La Caravelle. Rita Jammet powiedziała, że nie może się doczekać, kiedy was zobaczy, i jest zachwycona, że wybraliście jej restaurację

9.25: Dzwoniła Donatella Versace. Powiedziała, że ustalono wszystko w związku z twoją wizytą. Czy będziesz potrzebowała jakiegoś personelu oprócz kierowcy, szefa kuchni, trenera, fryzjera i wizażysty, osobistej asystentki, trzech pokojówek oraz kapitana jachtu? Jeśli tak, zawiadom ją, proszę, zanim wyjedzie do Mediolanu. Zapewni także telefony komórkowe, ale nie będzie mogła ci towarzyszyć, ponieważ przygotowuje się do pokazów 011.3901.55.27.55.61

9.45: Dzwonił monsieur Renaud z paryskiego Ritza. Chciał wiedzieć, czy wolałabyś obejrzeć pokazy w piątek, czy w sobotę wieczorem. Potwierdził też kierowcę, którego tak lubisz, na czas twojej wizyty. Wciąż pracuje nad fryzjerem i wizażystą, ale spodziewa się, że nie będzie żadnych problemów. Jeżeli masz jakieś pytania, zadzwoń do niego do domu 011.33.1.55.74.46.56

Zgniotłam kartkę i rzuciłam do kosza pod swoim biurkiem, gdzie z miejsca nasiąkła resztkami trzeciego porannego latte Mirandy. Jak na razie stosunkowo normalny dzień, jeżeli chodzi o Biuletyn. Właśnie miałam kliknąć na „skrzynkę odbiorczą” na swoim koncie na Hotmail, żeby sprawdzić, czy ktoś do mnie napisał, kiedy niespiesznie weszła do biura. Cholera niech weźmie tę Sophy! Znów zapomniała o ostrzegawczym telefonie.

– Spodziewam się, że Biuletyn jest uaktualniony – odezwała się lodowatym tonem, nie nawiązując kontaktu wzrokowego ani w żaden inny sposób nie potwierdzając, że jest świadoma naszej obecności.

– Tak jest, Mirando – odparłam, podając jej podkładkę, żeby nie musiała po nią sięgać. Trzy słowa do rachunku, pomyślałam, przewidując – i modląc się o to – żeby nie przekroczyć w ciągu dnia siedemdziesięciu pięciu. Zdjęła swoje sięgające talii norki, tak miękkie, że musiałam siłą powstrzymać się, żeby z miejsca nie zanurzyć w nich twarzy, i rzuciła je na moje biurko. Gdy poszłam powiesić to wspaniałe martwe zwierzę w szafie, próbując dyskretnie otrzeć futrem o policzek, poczułam gwałtowny wstrząs przy dotyku zimna i wilgoci: do futra przylgnęły maleńkie kawałki zamarzniętej mżawki. Jak rozkosznie a propos.

Zdejmując pokrywkę z ciepłego latte, starannie ułożyłam tłusty stos bekonu, kiełbasek i drożdżówkę z serem na brudnym talerzu. Na palcach weszłam od jej gabinetu i ostrożnie umieściłam wszystko na biurku, dyskretnie z boku. Była skupiona na pisaniu czegoś na swojej papeterii od Dempsey & Carroll w kolorze ecru i odezwała się tak miękko, że ledwie ją słyszałam.

– Ahn – dre – ah, muszę omówić z tobą przyjęcie zaręczynowe. Przynieś notatnik.

Skinęłam głową, jednocześnie zdając sobie sprawę, że kiwanie głową nie liczy się jako słowo. To przyjęcie zaręczynowe stało się już zmorą mojego życia, a wciąż dzielił nas od niego miesiąc, ale ponieważ Miranda niedługo wyjeżdżała na europejskie pokazy i miała być nieobecna przez dwa tygodnie, planowanie przyjęcia zajmowało znaczącą większość ostatnich dni pracy nas obu. Wróciłam z notatnikiem i piórem, przygotowując się, że nie zrozumiem ani słowa z tego, co powie. Przez chwilę zastanawiałam się, czy nie usiąść, bo łatwiej byłoby wówczas notować, ale rozsądnie się przed tym powstrzymałam. Westchnęła, jakby chodziło o tak obciążające zadanie, że nie miała pewności, czy da radę, i szarpnęła białą apaszkę od Hermesa, którą oplatała wokół nadgarstka jak coś w rodzaju bransoletki.

– Znajdź Natalie z Glorious Foods i powiedz jej, że wolę kompot rabarbarowy. Nie daj się przekonać, że musi rozmawiać bezpośrednio ze mną, bo nie musi. Porozmawiaj też z Miho i upewnij się, że zrozumieli moje polecenia co do kwiatów. Przed lunchem połącz mnie z Robertem Isabell, żeby omówić kwestie obrusów, kart wizytowych i tac. I z tą dziewczyną z muzeum, żeby sprawdzić, kiedy mogę się upewnić, że wszystko jest ustalone jak należy. Każ jej przefaksować ustawienie stołów, żebym mogła zrobić plan stołu. Na razie to wszystko.

Wyrecytowała tę listę bez najmniejszej nawet przerwy w pisaniu notatki, a kiedy skończyła mówić, wręczyła mi świeżo napisany liścik do wysłania maiłem. Zakończyłam bazgranie w notesie, mając nadzieję, że wszystko dobrze zrozumiałam, co biorąc pod uwagę akcent i ekspresowe tempo, nie zawsze było proste.

– Okej – zamruczałam i odwróciłam się, żeby wyjść, zwiększając do czterech sumę „Słów do Mirandy”. Może nawet nie przekroczę pięćdziesięciu, pomyślałam. Czułam, jak ocenia rozmiar mojego tyłka, gdy oddalałam się od biurka, i przelotnie rozważyłam zrobienie zwrotu i wycofanie się tyłem jak religijni Żydzi, którzy oddalają się od Ściany Płaczu. Jednak tylko wślizgnęłam się w bezpieczne zacisze swojego biurka, mając przed oczyma obraz setek tysięcy chasydów w czarnych ciuchach od Prady, wielkiego kręgu wycofujących się tyłem sprzed oblicza Mirandy Priestly.

12

W końcu, w końcu nadszedł ten błogi dzień, na który czekałam, o którym marzyłam. Miranda nie tylko opuściła biuro, ale także kraj. Wskoczyła na swoje miejsce w concordzie niecałą godzinę temu, czyniąc mnie tym samym bezdyskusyjnie najszczęśliwszą dziewczyną na całej planecie. Emily próbowała mnie przekonać, że Miranda podczas pobytu za granicą była nawet bardziej wymagająca, ale nie zamierzałam tego słuchać. Byłam właśnie w środku szczegółowego planowania, jak spędzę każdy ekstatyczny moment następnych dwóch tygodni, kiedy dostałam maiła od Aleksa.

Hej, kotku, jak się masz? Mam nadzieję, że twój dzień jest przynajmniej w porządku. Musisz być zachwycona jej wyjazdem, prawda? Ciesz się tym. Chciałem tylko się dowiedzieć, czy mogłabyś zadzwonić do mnie około trzeciej trzydzieści. Mam wtedy wolną godzinę przed początkiem programu nauki czytania i muszę z tobą pomówić. Nic poważnego, ale chciałbym pogadać. Całuję, A

Czym z miejsca zaczęłam się martwić i odpisałam z pytaniem, czy wszystko w porządku, ale musiał się już wylogować, bo nie odpisał. Zanotowałam sobie w pamięci, żeby zadzwonić do niego dokładnie o wpół do czwartej, zachwycona uczuciem swobody, biorącym się z wiedzy, że Jej nie będzie w pobliżu, żeby mi to spieprzyć. Ale tak na wszelki wypadek wzięłam kartkę ze stosu firmowej papeterii Runway, napisałam „ZADZWONIĆ A, DZISIAJ 3:30” i taśmą przykleiłam ją z boku monitora. Kiedy właśnie zamierzałam oddzwonić do przyjaciółki ze szkoły, która tydzień wcześniej zostawiła mi wiadomość na automatycznej sekretarce, odezwał się telefon.

– Biuro Mirandy Priestly – prawie westchnęłam, uświadamiając sobie, że nie było na świecie ani jednej osoby, z którą dokładnie w tym momencie chciałabym rozmawiać.

– Emily? Czy to ty? Emily? – Łatwy do rozpoznania głos rozległ się w słuchawce i wydało mi się, że przesączył się do biura. Nie było mowy, żeby Emily usłyszała coś przez całą szerokość pomieszczenia, ale podniosła na mnie wzrok.

– Halo, Mirando. Tu Andrea. Czy mogę ci w czymś pomóc? – Jak, u licha, ta kobieta mogła teraz dzwonić? Szybko sprawdziłam plan podróży, który Emily przepisała dla wszystkich na czas pobytu Mirandy w Europie, i zobaczyłam, że jej lot wystartował zaledwie sześć minut temu.

– Cóż, muszę mieć taką nadzieję. Przejrzałam mój plan podróży i właśnie zauważyłam, że w czwartek przed kolacją nie zostali potwierdzeni fryzjer i wizażysta.