Nieśpiesznie syciła się tym dotykiem, zanim przesunęła dalej palce. Przeciągnęła nimi po meszku na piersi Cole'a, naciskając delikatnie jego ciało, bez słów mówiąc mu, jak bardzo jej się podoba jego męska siła. Kiedy dotknęła płaskich sutek, Cole jęknął cicho.
– Podobało ci się to? – zapytała dotykając ich znowu, czując, jak się naprężają.
– Nie jestem pewien – odparł matowo. – Może spróbuj to zrobić jeszcze z dziesięć razy.
Zrozumiała go dopiero po chwili i roześmiała się.
– Drażnisz się ze mną – powiedziała.
– Przysiągłbym, że jest dokładnie odwrotnie. Ale przebaczę ci, jeśli…
Cole przerwał, kiedy jej dłonie doszły do elastycznej gumy spodenek i tam się zatrzymały. Kiedy Erin przesunęła ręce z powrotem na pierś, stłumił jęk rozczarowania. Nachyliła się i dotknęła językiem najpierw jego szyi, a potem przesunęła nim po piersi, aż do mostka. Ostrożnie chwyciła zębami umięśnione ciało. Wciągnął gwałtowne powietrze, a ona się uśmiechnęła.
– To mi się podoba – powiedziała. – Lubię wiedzieć, jaki wpływ na ciebie wywieram.
– Przesuń rękę niżej, a zobaczysz, co się będzie działo – poradził, śmiejąc się mimo obezwładniającego napięcia.
Śmiech Erin był jak łagodne płomienie, omywające jego tors. Przez kilka chwil słychać było tylko szelest skóry ocierającej się o skórę i przyśpieszony oddech Cole'a.
– Cole, czy ty też mnie dotkniesz? – wyszeptała z twarzą wtuloną w jego szyję.
Rozplótł dłonie, które zaciskał tak mocno, że aż go rozbolały, i sięgnął do miękkiego, kuszącego ciała dziewczyny.
– Gdzie? – zapytał cicho.
Erin zamruczała coś że zdziwieniem.
– Gdzie mam cię dotknąć? – Cole czuł, jak Erin gorąco się rumieni, przyciskając policzek do jego piersi. Roześmiał się łagodnie. – Dobrze. Marzyłem, żeby właśnie tam cię dotknąć.
Najpierw wolno obwiódł zarys kości policzkowych i ciepłego łuku szyi. Masował jej ramiona od łopatek aż po czubki palców, aż dziewczyna zamknęła oczy i wyszeptała jego imię z westchnieniem rozkoszy. Gładził ją, a ona tuliła się do jego ręki pragnąc, żeby dotknął jej piersi o twardniejących sutkach.
– Cole, proszę… – wyszeptała matowo.
– O co?
Zamiast odpowiedzi chwyciła jego dłoń i przyciągnęła do piersi. W pierwszej chwili zadrżała. Instynktownie przywarła do niego, starając się powstrzymać gwałtowne, niemal bolesne uczucie narastającego podniecenia. Cole zauważył zmianę, jaka w niej zaszła, i sam zareagował tak gwałtownie, że zatrzęsły mu się ręce. Szczupłe palce zamknęły się na jego dłoni, ale nie po to, żeby ją odepchnąć. Erin przytulała się do niego coraz mocniej, poruszając całym ciałem.
– Podoba ci się to? – zapytał, bezskutecznie się starając, żeby zabrzmiało to miękko. Jednak głos Cole'a był jak jego ciało: namiętny, gorący, podniecony.
– Tak, ale…
Zacisnął szczęki i odsunął rękę, uwalniając Erin z jej uścisku. Natychmiast splotła ramiona na piersiach, jakby chciała się osłonić, gdyby przypadkiem zmienił zdanie.
– Wszystko w porządku – zapewnił ją Cole. Po chwili zdał sobie sprawę, że Erin nie usiłuje się osłaniać, ale chce rozpiąć bluzkę, tylko jej ręce za bardzo drżą. Zalała go fala pożądania, przyprawiając o dreszcz. Ujął dłonie dziewczyny, ucałował je lekko i oparł na swojej piersi. – Pomogę ci.
– Przepraszam, nie wiem, co się ze mną dzieje. Cała się trzęsę, chociaż nie jestem wystraszona. Naprawdę.
– Spójrz na moje ręce.
Popatrzyła i z okrzykiem zaskoczenia spostrzegła, że również lekko drżą.
– Tak, ja też się dziwię – odparł. – Nigdy dotychczas tak nie pragnąłem kobiety, żeby trzęsły mi się palce.
Oczy Erin rozszerzyły się. Zerknęła na Cole'a i zobaczyła, że spogląda na nią, jakby się bał, że za chwilę ogarnie ją popłoch.
– Czy z tego powodu powinnam się denerwować? – zapytała.
– Dlaczego nie? – wyszeptał. – Ja się denerwuję.
Erin obrzuciła spojrzeniem całe jego ciało.
– Nie wiem, jak to powiedzieć, ale chyba strach się tak nie objawia.
Roześmiał się, rozsunął ciemny materiał bluzki i zobaczył gładkie wzniesienie piersi pod różowawym stanikiem.
– Mam przestać? – zapytał, wsuwając dłoń pod różowy materiał, lekko gładząc wznoszącą się i opadającą wypukłość. – A może chcesz, żebym tak cię dotknął, jak ty dotykałaś mnie?
Erin rozpięła stanik, zanim zdążyła opuścić ją odwaga. Cole tylko patrzył na nią, licząc uderzenia własnego pulsu. Piersi dziewczyny były piękniejsze, niż się spodziewał, pełne i wysokie, a sutki zabarwiły się na ciemnoróżowo. Skóra wokół również się zarumieniła, podkreślając jasne, cienkie smugi dawnych blizn.
Kiedy Cole zrozumiał, co widzi, natychmiast oprzytomniał.
– Okaleczył cię nożem!
– Zapomniałam o tych bliznach – wyszeptała Erin. – Teraz już nie wyglądają tak brzydko jak kiedyś, ale doskonale rozumiem, że nie chcesz…
Zamilkła, kiedy Cole końcem języka przesunął po pierwszej bliźnie, potem po następnej, i jeszcze jednej. Dotykał jej tak czule, że łzy potoczyły się dziewczynie po policzkach. Jego słowa też były pieszczotą, jak lśniące płomienie omywały jej umysł i ciało, powtarzały, że jest piękna. Gorącym, słodkim żarem wypalały sobie drogę do jej duszy.
Opanowanie i czułość Cole'a rozluźniły Erin. Zapomniała o przeszłości, o przyszłości, o wszystkim, oprócz słodkiego dreszczu, przenikającego jej ciało przy każdym dotknięciu rąk tego mężczyzny, przy każdym poruszeniu jego ciała i ust. Zabrakło jej tchu, więc tylko cichutko jęcząc przytulała się do niego.
Cole spostrzegł tę reakcję, czuł żar jej ciała, smakował drobne kropelki wilgoci, zbierające się między piersiami, słyszał, jak cichym, łamiącym się głosem wykrzykuje jego imię. Krew tak mocną tętniła mu w żyłach, że z trudem chwytał powietrze. Pochylił się nad jej piersiami i chwycił między wargi ich czubki. Jednocześnie sunął dłonią w dół, rozgarniając ubranie dziewczyny, aż odnalazł ukryte pod nim ciepło i miękkość.
Kiedy jego dłoń zamknęła się na meszku splątanych włosów, Erin zesztywniała, ale gdy chciał się wycofać, nie pozwoliła mu. Na myśl, że dziewczyna znieruchomiała z rozkoszy, a nie ze strachu, poczuł nową, dziką falę podniecenia. Znów poruszył dłonią, wywołując kolejny spazm przyjemności. Nie mógł się powstrzymać i znalazł jeszcze cieplejszy i głębiej ukryty zakamarek.
– Cole!
– Jestem tutaj – odezwał się, pieszcząc jej nabrzmiałe piersi. Na chwilę odsunął rękę, ale natychmiast znów dotknął jej ciała. – Chcesz, żebym przestał?
Erin roześmiała się nieopanowanie. Jej śmiech się załamał, kiedy przeszyła ją niespodziewana fala rozkoszy, zalewając ciepłem całe ciało. Instynktownie przysunęła się bliżej, przywierając do dłoni Cole'a. Nie wiedziała i nie chciała wiedzieć, dlaczego tak bardzo go pragnie.
– To znaczy tak, czy nie? – zapytał i delikatnie chwycił czubek jej piersi między zęby.
Jeszcze jeden dreszcz przeniknął ciało Erin.
– Tak – wyszeptała w końcu. – To znaczy nie.
Otworzyła oczy. Cole'owi wydało się, że nigdy nie widział nic piękniejszego od ich jaskrawej zieleni, przewyższały nawet ten zielony diament.
– Nie przerywaj – poprosiła matowym, uwodzicielskim głosem.
– Czy to znaczy, że mogę cię do końca rozebrać? – zapytał pieszczotliwie.
Erin spojrzała w dół, na jego rękę. Wydała dziwny dźwięk, trochę śmiech, a trochę jęk wstydu.
– Tak naprawdę to mam na sobie tylko ciebie. I… bardzo mi się to podoba.