Выбрать главу

– Pewnie obrócił parę Wrocławianek. Bzyknął chłopak wreszcie, to się teraz cieszy.

– Przecież jest żonaty – zdziwiła się Ewa.

– Taaa – Michał uśmiechnął się – co nie znaczy, że ma fiuta zawiązanego na supeł.

– Ale… ja znam jego żonę – Ewa była zbulwersowana. – Aśka to bardzo ładna i miła dziewczyna. Chodziłyśmy razem do liceum.

– No nie wiem, czy miła. Na pewno jednak bardzo zazdrosna – wyjaśniła Zosia. – Kiedyś był z nią na firmowym balu. Ale szybko wyszli. Właściwie to on ją wyprowadził. Niestety, przedtem zdążyła wszystkim obecnym tam dziewczynom z Bud-Transu i Pro-Wapu nawymyślać od dziwek.

– Coś ty? – Ewa była kompletnie zaskoczona. – Aśka?

– To było na tej zasadzie – ciągnęła Zosia – że on miałby z każdą z nas sypiać. Przynajmniej jego żona jest o tym święcie przekonana.

– W każdej plotce jest ziarnko prawdy – Ewa próbowała zrozumieć dawną koleżankę. – Jeśli żona Leszka oskarża go o zdradę, to pewnie…

– Tak się składa – przerwał jej Michał – że ja znam Leszka. Nie z czasów szkoły, ale z teraz. Jego żona to paranoiczka. Parę lat miała do niego pretensje o wyimaginowane romanse. Dosłownie żyć mu nie dawała. Zarzutom i oskarżeniom nie było końca. A on był Bogu ducha winien i wierny żonie jak pies. Wreszcie chłopczyna miał dosyć. Chyba ze dwa lata temu doszedł do prostego wniosku, że skoro Aśka i tak psy na nim wiesza za zdrady, których nie popełnił i że z czasem, zamiast przestać, tylko potęguje swe pretensje, to dlaczego by nie zacząć zdradzać naprawdę. I tak był ciągle obwiniany i zbierał cięgi za nic. Stwierdził, że przynajmniej coś od życia będzie miał. Raz byłem z nim w delegacji, to sam widziałem. Całkiem sporo teraz ma od życia. – Zaśmiał się. – Młode gówniary dosłownie za nim szaleją. Nie może się od nich opędzić, biedaczyna.

– I mówisz o tym tak spokojnie? – zdziwiła się Ewa.

– Ewuś, ja naprawdę rozumiem Leszka. Gdybym miał taką żonę, jak jego Aśka, pewnie robiłbym dokładnie tak samo. Bo zostawić taką, to… dzieci szkoda.

– A gdzie on wyrywa te małolaty we Wrocławiu? W barach, dyskotekach?

– Jak to gdzie? – tym razem zdziwiła się Zosia. – W necie.

– Gdzie?

– W Internecie – potwierdził Michał. – Pełno tam napalonych dziewcząt różnej maści. Są bezpruderyjne i gotowe na wszystko. No a Leszek jest bardzo przystojny. Nawiązuje znajomość, dogaduje szczegóły, zjawia się w obcym mieście i od razu idzie do łóżka z panienką. Tańsze niż burdel, a ile daje frajdy.

– I dzięki Internetowi – dodała Zosia – ma dziewczynę wszędzie tam, gdzie firma kieruje go w delegację.

– A Aśka nadal oskarża go o zdrady – dokończył Michał gasząc niedopałka w popielniczce – choć teraz chłopak przynajmniej wie, że nie ma w tym żadnej niesprawiedliwości.

– Niesamowite, jak wy, faceci, wszystko widzicie tylko w dwóch barwach – z przekąsem stwierdziła Ewa.

– A wy, kobitki, koloryzujecie, koloryzujecie, aż mdli, a na koniec i tak coś okazuje się bezwzględnie albo białe, albo czarne.

Trójka przyjaciół weszła do biurowca.

Historia Leszka i Aśki prześladowała Ewę do końca dnia. Dziewczyna zastanawiała się, na ile ona sama wmówiła Tomkowi jego wady i na ile pozwoliła sobie uwierzyć, że sama nie jest bez winy wobec męża. Nie wiedziała od jak dawna ich drogi rozchodziły się w osobnych kierunkach, ani jak daleko dotąd od siebie odbiegły. Najgorsze, że nie domyślała się nawet, od którego momentu jej mąż ją okłamywał, od jak dawna prowadził podwójne życie, a być może wiele podwójnych żyć.

Dopadł ją jakiś wewnętrzny lęk, że to ona sama w jakiś nieświadomy i przerażający sposób pchnęła go do tych kłamstw i zdrady.

Gdy Ewa odkryła inną kobietę w życiu Tomka, główny nacisk położyła na wyjaśnienie czy ten romans w ogóle miał miejsce i jak intensywnie przebiegał, czy też był tylko znajomością lekko wykraczającą poza przyjęte normy. Na drugi plan zeszły motywy utrzymywania przez Tomka tej dziwnie bliskiej znajomości.

Dotąd Tomek wypierał się romansu. Milcząco ignorował każdą zaczepkę żony. Utrzymywał, że jest czysty.

Atmosfera w domu niewiele miała wspólnego z przysłowiowym ciepłem domowego ogniska. Ewa zamieniła się w pokrzywdzoną ofiarę losu, przybrała pozę cierpiętnicy, płakała i chudła. Właściwie nie było pomiędzy nimi żadnych prób rozwiązania konfliktu, czy choćby zrozumienia wzajemnego postępowania.

Ewa postanowiła zapytać go wprost o powody znajomości z Sylwią, jakkolwiek bliska by ona nie była. Od bardzo dawna nie rozmawiali ze sobą o niczym prócz zakupów i niezapłaconych rachunków. A przecież kiedyś Tomek wydzwaniał do niej, gdy jeszcze nie mieszkali razem, wisieli na słuchawce przez długie godziny, rozbawiali o niczym i było im tak dobrze. Czy teraz Tomek rozmawiał o niczym z Sylwią? Dlaczego nie z mną? – pomyślała. – W którym miejscu zgubiliśmy siebie?

Najwyższy czas, by przełamać ten impas, zwłaszcza że oboje utknęli w martwym punkcie – ona traktowała go z pogardą, niemal jak powietrze, on zaś nadal posiadał w komórce numer do Sylwii i nie kwapił się go wykasować.

Trudno jej jednak było spełnić to postanowienie. Po powrocie z pracy nie zastała męża w domu. Dzieci też nie wiedziały, gdzie jest tata. Jego komórka była wyłączona.

Również Andrzejowi Ewa nie umiała odpowiedzieć na pytanie, gdzie jest jej mąż. Andrzej, ich wieloletni przyjaciel, świadek na ich ślubie, zjawił się w jej mieszkaniu późnym wieczorem. Miał do obgadania z Tomkiem jakieś jak zwykle ważne sprawy. Ewie nie była na rękę ta wizyta. Była zmęczona weekendem na studiach i marzyła o mięciutkiej pościeli. Poza tym, gdyby nawet zjawił się Tomek, to ona sama miała z nim do pogadania, wiedziała zaś, że mężczyźni przegadaliby zapewne czas do północy. Mimo to zaproponowała Andrzejowi herbatę.

– Czy mi się wydaje, czy schudłaś, Ewuniu? – zapytał, gdy zalewała wrzątkiem saszetki liptona. Wolał zachować dyplomację, bowiem nieraz naraził się kobietom za szczerość wypowiedzi. Jeśli Ewa stosowała jakąś kurację odchudzającą, to zdecydowanie przesadziła. Postanowił porozmawiać o tym z Tomkiem.

– Dobrze ci się wydaje. – Postawiła na stole szklanki i szczelniej zakryła się szlafrokiem. Jego kimonowaty krój tylko potęgował wrażenie jej nadmiernej szczupłości.

– Co tam w pracy? – zagadnął.

– Spoko.

– U nas jest ostatnio urwanie głowy. Robimy trzy duże kontrakty dla Ukraińców. – Andrzej pracował w firmie eksportującej materiały budowlane. – Jak dobrze pójdzie, a wszystko wskazuje na to, że tak, to mogę spodziewać się ekstra premii. – Nie odpowiadała, więc ciągnął dalej: – Kasa się przyda. Dzieciaki ciągle mają jakieś wydatki. Basen, jazda konna, sama wiesz. A ostatnio wyrośli ze wszystkich spodni. Wyobrażasz sobie? Jeden i drugi mają spodnie do kostek. Moja Gośka aż wścieka się, że tak rosną, ale przecież taka jest kolej rzeczy. – Przerwał na moment, ale Ewa w skupieniu mieszała wolniutko swoją herbatę. – A jak wasze dziewczynki?

Łyżeczka nadal bezszelestnie poruszała się po okręgu dna szklanki, śledzona wzrokiem Ewy.

– Ewo…?

Podniosła na niego smutne oczy.

– Jak daleko zabrnął Tomek w swoim romansie? – zapytała niemal szeptem.

Chwilę trwało, nim odpowiedział.

– Słucham?

– Co cię tak wstrząsnęło? – uśmiechnęła się. – To, że Tomek ma romans, czy to, że o tym wiem?

– Ewa… ja… to nie… Ja… nie wiem.

– Dyplomata z ciebie. I wiesz co? Rozumiem cię. Tomek to twój kolega. Przecież go nie wsypiesz. Ale ja wiem już o wszystkim. I staram się zrozumieć, czy są jakieś szanse, by wszystko naprawić. Bo jeśli on tkwi głęboko w jakimś innym związku, jeśli w grę wchodzą uczucia, to… – głos zaczął jej się załamywać.