Выбрать главу

Ewa milcząc ciągłe sięgnęła do swojej torebki i wyjąwszy z niej telefon komórkowy, poczęła wybierać na nim numer. Pięć, zero, pięć, trzy, siedem, siedem, zero, cztery, osiem, sprawnie wystukiwały jej palce.

– Co robisz? – Tomek zawahał się.

– Próbuję udowodnić sobie, że rzeczywiście jesteś w stanie zrobić dla mnie wszystko. – Przyłożyła słuchawkę do ucha. Po sekundzie dało się słyszeć wolny sygnał. – Proszę – podała telefon mężowi – weź słuchawkę i powiedz jej to wszystko, co przed chwilą powiedziałeś mnie.

Zerwał się wystraszony z kanapy.

– Komu?

– Jej – zażądała. – Twojej Sylwii.

Tomek schwycił za aparat telefoniczny i przerwał połączenie.

– Nigdzie nie będę dzwonił! – oburzył się zaczerwieniwszy się na twarzy z wściekłości.

– No to niewiele jesteś w stanie zrobić, bym ci uwierzyła. – Ewa znowu była bliska łez.

– Ewo – zreflektował się – nie chcę dzwonić do niej nie dlatego, że teraz ci skłamałem, ale ponieważ nie chcę już mieć z nią nic wspólnego. Zrozum, lepiej dla tej znajomości będzie, jeśli sama wygaśnie. Jeśli nie będę do niej dzwonił, odpowiadał na sms-y, to dziewczyna sama zrozumie, że nie chcę mieć z nią nic wspólnego. Chcę się z tego wyplątać godnie, nie potrzebuję do niej dzwonić, a zwłaszcza nie potrzebuję mieszać do tego ciebie. Tym bardziej, że doprawdy pobieżna to była znajomość.

– Nawet jeśli tylko wtedy ci uwierzę? – popatrzyła na niego smutno.

– Musisz mi uwierzyć – poprosił. – Naprawdę postanowiłem nigdy więcej nie rozmawiać ani nie spotykać się z tą małolatą. Żal mi, że tak mocno to wszystko przeżyłaś – objął żonę mocno, a ona nie zaprotestowała – powinienem był przewidzieć konsekwencje. Przysięgam ci, nie zdradziłem cię. Ale jeśli uważasz, że po tym wszystkim nie masz już do mnie za grosz zaufania, to usunę się z twojego życia. Odejdę i nigdy więcej o mnie nie usłyszysz. Może właśnie do tego dążysz, tylko szukałaś na mnie jakiegoś punktu zaczepienia.

Podniosła na niego smutne oczy.

– Czyli utrzymujesz, że to moja wina, że zacząłeś poszukiwać czegoś, czego nie mogłam ci dać?

– Cóż… – teraz to on zrobił zbolałą minę – biorąc pod uwagę twoje zachowanie z ostatniego pół roku, nie sposób zaprzeczyć.

– A czy pomyślałeś kiedyś, dlaczego narzekam na zmęczenie – mówiła tkwiąc jednak potulnie w jego ramionach – na różne błahostki, jak to nazwałeś? Czy kiedykolwiek przyszło ci do głowy, że ja naprawdę jestem zmęczona i że ty naprawdę różnymi małymi rzeczami przyprawiasz mnie o rozstrój nerwowy? Doszukujesz się podtekstów w moich wiecznych pretensjach, a może wystarczyłoby naprawić ten zerwany uchwyt, zamknąć ten cholerny chlebak, gdy już weźmiesz sobie bułkę? Czemu nie spróbujesz wczuć się w moją sytuację? Od dawna nie wtajemniczasz mnie w swoje interesy, to jak możesz mieć pretensję, że nie obchodzi mnie, co robisz?! Wreszcie – łzy nie mieściły się już pod jej powiekami, spłynęły więc gęsto po twarzy – czy ktoś mnie zapytał, jakie ja mam potrzeby? Gdzie jest ciepło i czułość dla mnie? Czy mam tylko dawać, nie dostając nic w zamian? Czy tak jak ty, powinnam sobie poszukać gdzieś poza domem tego, czego nie dostaję od ciebie?

– Nie wiem, Ewo – powiedział spokojnie – ale mam dosyć już twoich oskarżeń, dopatrywania się w każdym moim kroku jakiegoś oszustwa. Bolą mnie twoje podejrzenia. Uważam, ze na nie nie zasługuję. Jeśli cię to uszczęśliwi, to odejdę. Nie do Sylwii, nie do żadnej innej kobiety. Wyjadę gdzieś daleko i ułożę sobie na nowo życie. Sam. Nie chcę żadnej kobiety. Żadnej innej, oprócz ciebie. – Dotknął dłonią jej podbródka i podniósł jej głowę naprzeciw swojej. Palcami drugiej ręki otarł jej łzy. – Ja chcę być z tobą, tylko nie wiem, czy ty chcesz być ze mną.

Zmoczonymi od łez palcami przesunął delikatnie po jej wargach. Przełknęła ślinę, niepewna, co też on chce uczynić.

– Kocham cię – wyszeptał. – Zawsze będę cię kochał, niezależnie od tego, co zrobisz. Ale musisz się określić. Czy mam wyjechać?

– Zrobisz, jak zechcesz – odparła.

– Chcę być z tobą. Ale jeśli ci przeszkadzam… Kiedyś zrozumiesz, że mnie skrzywdziłaś oskarżając o te bzdury. Kiedyś się przekonasz… Ale ja już nie chcę dłużej żyć w ciągłych oskarżeniach. Nie chcę też dłużej patrzeć, jak się zadręczasz. Może więc lepiej będzie, gdy wyjadę. Zaoszczędzę ci bólu. Bo nie mogę patrzeć, jak cierpisz. Tylko jedno twoje słowo…

Ewa rozpłakała się znowu.

– Co ci mam powiedzieć? – zapytała szlochając. – Że chciałabym ci wierzyć? Dałabym wiele, by nigdy nie doszło do tej całej historii. Ale doszło. I nie próbuj obarczać mnie odpowiedzialnością za to, co teraz zrobisz. Jeśli chcesz, odejdź w diabły! Tak jest najłatwiej. Ale w końcu przeżyliśmy razem tyle lat. Coś nas przecież łączyło. A ty, zamiast próbować to coś łatać i naprawiać, zacząłeś szukać czegoś nowego.

– Przyznaję się, to był błąd. I teraz chciałbym go naprawić. Tylko… czy mam jeszcze szansę?

– Nie chcę, żebyś odchodził – przyznała cichutko. – Kocham cię mimo wszystko. Ale nie chcę mieć więcej powodów do łez.

– Nie będziesz miała – obiecał.

Poszukał ustami jej ust, a ona wbiła się w nie chciwie. Od tak dawna pragnęła jego bliskości.

Niewiele spali tej nocy. Nienasyceni swoimi ciałami oddawali się rozkoszy miłości.

Smutek i niepewność, jakie mimo wszystko nie opuszczały Ewy, kobieta zepchnęła gdzieś w najdalsze zakamarki podświadomości.

Ta noc była nocą pojednania. Nie warto było kłócić się i udowadniać sobie rzeczy, o których każde z nich wolałoby zapomnieć. Zycie toczyło się dalej i obydwoje woleli skupić się na przyszłości.

Rankiem budzik wyrwał Ewę ze snu, w który zapadła zaledwie przed dwiema godzinami.

– Nie idź dzisiaj do pracy – mruknął Tomek otoczywszy ją ramieniem.

– O tak – zaśmiała się – jeszcze tego by brakowało. Nie ma tak łatwo. Dziś nie mogę zrobić sobie wolnego. A po pracy jadę do Warszawy.

Tomek pocałował ją sennie.

– Zadzwonię później – obiecał, po czym natychmiast zasnął.

Wstała i włączyła wodę na kawę.

Z przyzwyczajenia chyba sięgnęła po telefon męża. Sprawdziła obie jego aktywacje. Sylwia nie zniknęła ze spisu telefonów w aktywacji na kartę. No, ale przecież Tomek obiecał żonie, że już nie będzie kontaktował się z tą swoją podejrzanie bliską znajomą.

Ewa nie do końca była przekonana w postanowienie poprawy wyznane wczoraj przez jej męża. Choć starała się na powrót uwierzyć w jego szczerość, to jednak zaufanie to zostało mocno nadwątlone i nie sposób było odbudować go przez jedną noc, ba, nie wiedziała czy uda jej się to osiągnąć przez lata. Ale postanowiła spróbować, choć na razie w mocno ograniczonej wersji. Weszła w edytor spisu telefonów w telefonie Tomka i pod hasłem Sylwia wpisała numer własnej komórki. Jeśli Tomek zechce napisać sms-a do znajomej, wiadomość trafi do niej – żony. Ale on przecież tego nie zrobi – przekonywała siebie Ewa. – To tylko takie dmuchanie na zimne.