– Nie szkodzi. Ja i tak widzę cię w czerwonej mini. Uwielbiam, gdy kobieta ubiera się na czerwono.
– Nie cierpię zakładać czerwonych rzeczy – zaśmiała się.
– Dla mnie zrobisz wyjątek – rzekł z przekonaniem. – Gdy tego weekendu cię ujrzę, chcę, byś miała na sobie coś czerwonego.
Spoważniała, a serce podeszło jej do gardła.
– Czyli że mamy się spotkać? – zapytała nieśmiało.
– Jeśli nie zobaczę cię do soboty na żywo, nie dotknę, to umrę.
– Nie mogłabym pozwolić na twoją śmierć – powiedziała wesoło, z nieco większą już pewnością siebie.
– Jesteś kochana, Ewuniu. Wspaniale mi się z tobą rozmawia przez telefon. O rozmowie twarzą w twarz nie śmiałem nawet marzyć. Ale jeśli mogłabyś mi poświęcić godzinkę czy dwie, będę najszczęśliwszym człowiekiem na świecie.
„To najwspanialszy prezent, jaki w życiu dostałem! Nie, nie uważam, że to były zbyt śmiałe słowa. Byłem pod silnym wrażeniem tego, co napisałaś, tak bardzo, że omal nie posłałem ci zdjęć mego kutaska. Ale w porę się opamiętałem. Zrobiłem dokładnie tak, jak napisałaś – czytałem twój tekst i zacisnąłem rękę na moim członku… Och, Ewo, jesteś dla mnie bliska i ja także chciałbym być bliski dla ciebie.
Gdybym mógł cię dotknąć, pieścić, wiłabyś się z rozkoszy w moich ramionach.
Nawet nie wyobrażasz sobie, jakie myśli ma samotny człowiek. Pragnę kobiety, pragnę seksu jak szalony. Ale pisząc, że pragnę seksu, nie chodzi mi tylko o to, by to zrobić, ale by to zrobić z tobą.
Tylko, czy i ty też byś tego chciała?
Całuję wszędzie i bardzo gorąco.
Twój Darek"
– Co tam tak czytasz? – Ewa aż podskoczyła w fotelu, przywrócona do rzeczywistości pytaniem Michała. – Wołam cię i wołam, a ty, jak zahipnotyzowana wlepiasz oczy w monitor. Idziesz na dwór zajarać, czy nie? Bo jeszcze nam tu umrzesz z przepracowania.
– Idę. – Zamknęła skrzynkę pocztową. Miała nadzieję, że wypieki na jej twarzy umkną przed wzrokiem kolegów. – Rzeczywiście certyfikacja chyba mnie przerasta – skłamała. – Ciągle jest tyle do przejrzenia.
– No i te telefony po dziesięć razy na dzień – zauważyła ze zwykłą sobie uszczypliwością Zosia – to pewnie ostatnie fachowe konsultacje w dziedzinie jakości.
Jak na złość komórka Ewy znów się rozdzwoniła.
– Słucham? – powiedziała Ewa do słuchawki. – Poczekaj chwilkę, Maćku, akurat wychodziłam zapalić.
Sięgnęła po papierosa i nie czekając na przyjaciół wyszła z biura.
– Czy jej mąż nie ma na imię Tomek? – odezwał się Michał.
– Ma. – usłyszał od Zosi. – I założę się, że nasza Ewunia nie skończy rozmowy nawet jeśli spalisz w tym czasie trzy papierosy.
„Nie wiedziałam, że robisz zdjęcia dla swego kutaska – napisała Ewa Darkowi w odpowiedzi. – Dobrze, że ich nie przysłałeś. Nie jestem gotowa, by oglądać takie rzeczy. Chciałabym raczej poznać bliżej twoją osobowość. Nic mi nie napisałeś do tej pory na temat swojej pracy. Każdy twój mail dotyczy tylko strony erotycznej. A przecież to tylko jakaś niewielka część człowieka. Pragnę poznać ciebie całego i bynajmniej nie w sensie seksualnym, a przynajmniej nie tylko w takim. Chciałabym wiedzieć, co lubisz, jaki jesteś, jakie masz marzenia. Chyba że wolisz mi o tym opowiedzieć na żywo…
Będę w najbliższy weekend w Warszawie. Jeśli nie byłoby dla ciebie problemem przyjechać z Radomia na parę godzin, to moglibyśmy się poznać na żywo. "
Przez resztę dnia wielokrotnie sprawdzała skrzynkę pocztową. Wśród wielu listów nie znajdywała wiadomości od Darino. Denerwowało ją to. Dlaczego on nie chciał z nią rozmawiać o niczym innym poza seksem? Czy przypadkiem go nie zniechęciła swoim pragnieniem poznania jego osobowości?
Była tym tak podenerwowana, że całkiem z premedytacją nakrzyczała w mailu na Krisa za jakąś błahą uwagę na temat jego uniżoności dla jej wieku i powagi.
– Nie piszesz do mnie, Ewo – przeczytała jego oskarżycielskie słowa. – Już dwie godziny temu wysłałem ci maila, teraz piszę kolejnego. Czy naprawdę tak nisko cenisz mój młody wiek, że tak lekceważąco podchodzisz do naszej korespondencji?
– Podchodzę do ciebie całkiem poważnie – odpowiedziała. – To tobie najwyraźniej brakuje rozsądku, jeśli sądzisz, że nic innego nie robię, jak tylko przypatruję się otwartej ciągle skrzynce pocztowej w moim komputerze, w nadziei, że jaśnie pan Kris zaszczyci mnie swoim listem. Ja pracuję, Kris! Mam w piątek certyfikację! Dopinam wszystko na ostatni guzik i mam w związku z tym mnóstwo pracy! Tak niewiele trzeba, by to zrozumieć, a tobie najwyraźniej tego brakuje.
Biedak natychmiast przysłał jej trzy wiadomości z przeprosinami i kilka sms-ów błagających o odpowiedź. Ona jednak pozostawała nieugięta. Postanowiła odpowiedzieć młodzikowi dopiero następnego dnia. Za bardzo drażniło ją to ciągłe doszukiwanie się z jego strony czegoś w jej słowach, co rzekomo miało być atakiem na jego młody wiek lub wytykaniem braku doświadczenia życiowego.
Jeśli szukał matki, to źle trafił. Nie potrzebowała gówniarza, który ciągle jak kogucik napuszał się na jej żartobliwe w jej mniemaniu uwagi. Chciała korespondować z luzakiem, młodym i mającym do życia młodzieżowe podejście. Zamiast tego trafiła na faceta, którego przygniatał ciężar własnej młodości i który doszukiwał się w starszych kobietach akceptacji i zrozumienia. Przypominał jej małe dziecko, które zakłada wysokie szpilki swojej matki, bo przez to wydaje mu się, że jest dorosłe. O nie, nie miała zamiaru dawać Krisowi do ponoszenia swoich szpilek!
Ewa potrzebowała prawdziwego mężczyzny, takiego, który nie tylko silił się na bycie mężczyzną, ale dosłownie nim był.
Chciała by był to Darek. Jednocześnie myślała o Maćku.
Zupełnie nie docierało do niej, że oni tak naprawdę nie słuchają jej problemów i nie pomagają jej swoimi radami ani doświadczeniem, a każda rozpoczęta rozmowa kończyła się jednym tematem. Seksem.
Doszło do tego, że Maćka tytułowała per mój miły i najdroższy, zaś Darka słodki i cudny. Sama nie bardzo wiedziała, jak to się stało, przecież ani jednego, ani drugiego nie darzyła uczuciem choćby zbliżonym do miłości. Jedyne uczucia, jakie nią kierowały, to ciekawość i chęć zapomnienia o swym bólu. Ani na moment nie przestała pragnąć zdrady w innym celu, niż tylko po to, by przestać kochać swego męża. Dlaczego zatem dała się wciągnąć w tę erotyczną grę? Nie umiała sobie odpowiedzieć na to pytanie.
Sprawy wymknęły jej się spod kontroli. Miała przecież roztrząsać z wirtualnymi znajomymi swój ból, poprzez mówienie o nim sprawić, by zmalał, chciała poznać ich problemy i móc jakoś pomóc. Tymczasem samej sobie przypominała jakąś napaloną zdzirę, która za wszelką cenę próbuje doprowadzić do spotkania, na którym zedrze z faceta ubranie, i wejdzie na niego, nim on dokładnie zorientuje się o co chodzi.
Nie tego Ewa chciała. A mimo to podejmowała ciągle grę Darka i Maćka. Spostrzegła, że oni tak naprawdę nie chcą słuchać o jej zmartwieniach, o pracy, certyfikacji. Poczuła się winna, że zanudza ich swoją osobą. I z jeszcze większym zapałem oddawała się erotycznym rozmowom przez Internet i telefon.
Jednak mijały godziny i dni, a Ewa ciągle nie mogła się zdecydować, którego z mężczyzn wybierze na weekendowe spotkanie.
Już nie przeżywała tak mocno certyfikacji. Czekał ją weekend na studiach i to było teraz najważniejsze. Wiedziała, że wtedy wydarzy się coś szczególnego, a przynajmniej miała pewność, że ona dołoży wszelkich starań, aby tak się stało. Wyjeżdżała do Warszawy, z dala od domu. Mogła poczuć się bezkarnie w stolicy, gdzie nie było rodziny, wspólnych znajomych.