Выбрать главу

– Ja… – Mirek głośno przełknął ślinę. Boże! To zdanie było trudniejsze, niż się spodziewał. – Ja będę… czekał…

Przez moment Zosi trudno było uwierzyć, że to naprawdę powiedział.

– Ty cholerny gnojku! – krzyknęła, gdy po raz ostatni wezwano pasażerów jej lotu. – Nie mogłeś mi tego powiedzieć wcześniej?! – Po czym wpiła się ustami w jego usta, a on przytulił ją mocno, z całej siły, jak gdyby nie chciał jej już nigdy wypuścić z ramion.

Jakiś czas później, gdy koła samolotu lecącego do Londynu oderwały się od płyty lotniska Okęcie, Zosia wiedziała już doskonale, że wróci do Polski za kilka miesięcy. Teraz już miała dla kogo żyć. Śmieszne, że aby się dowiedzieć, gdzie jest jej miejsce na ziemi, musiała to miejsce opuścić.

Rozdział 8

Idealna żona. Dwa słowa, a tak wiele interpretacji.

Mężczyznom wydaje się, że idealna żona to kobieta zdolna do wielkich poświęceń, najczęściej na rzecz męża, ponosząca trudy wychowania dzieci, najlepiej dokładająca się do domowego budżetu, zawsze chętna do miłosnych igraszek, taka, która nieproszona nie zabiera głosu, nigdy z powodu bólu głowy nie odmawia seksu i nigdy nie krytykuje męża. Można z nią pokazać się w towarzystwie, albo przegadać w samotności całą noc. Jest zawsze piękna i zadbana. Kocha i wybacza wszystko, cokolwiek jej mężczyzna by uczynił niewłaściwego.

Nie byłoby nic złego w tej definicji, gdyby nie to, że jakkolwiek by się nie starała, jej facet i tak znajdzie jakiś powód, choćby mały szczegół w jej zachowaniu, by usprawiedliwić swoją zdradę, a jeszcze lepiej – zrzucić winę właśnie na żonę.

Mimo że Ewa dość szeroko nasłuchała się o wadach i zaletach żon swych internetowych znajomych, nie udało jej się jednoznacznie określić ideału kobiety, o jakiej marzyli i jakiej szukali w randkowych serwisach, a to dlatego, że poznani przez Internet mężczyźni nie umieli jasno określić, w którym momencie coś było dla nich wadą, a co zaletą. Jeśli na przykład chodziło o zdradzanie, to oczywiście sprawa była prosta – gdyby to żona któregoś z nich dopuszczała się skoków w bok, byłaby zwykłą dziwką i szmatą, niegodną jednego słowa. Ale to, że Ewa również była zamężna, nie przeszkadzało im w ogóle nazywać ją pięknością i samą wspaniałością przy podrywaniu jej, proponowaniu spotkania, czy wręcz bezpardonowemu oferowaniu seksu. Dziwnie to o nich świadczyło, skoro sami byli żonaci. Jednak dla siebie bez trudu znajdywali usprawiedliwienie własnego postępowania – monotonia związku, brak zaangażowania żony, powszedniość dnia codziennego, brak zrozumienia. Zastanawiające, że nie starali się robić nic, by te swoje podupadłe związki naprawić. Woleli poszukać sobie nowych, mniej zobowiązujących i zaborczych, czyli takich, które mogły istnieć obok ich poukładanego życia. Co im to dawało? Na pewno nie burzyło stabilizacji, jaką posiadali. Poderwanie nowej partnerki podbudowywało ich próżne męskie ego, dawało poczucie siły i drugiej młodości, pozwalało tchnąć nowy powiew w ich nudne pożycie seksualne.

Pod całym tym płaszczykiem dociekań, dlaczego faceci szukają przez Internet czegoś nowego, zakazanego, a jednocześnie tak pociągającego, zdrady, seksu, może miłości, Ewa usilnie starała się odpowiedzieć sobie na jedno, najważniejsze pytanie. Dlaczego jej własny mąż ją zdradził? Zastanawiała się czego szukał poza ich małżeństwem, a czego ona, jego żona, nie umiała mu dać. Czy rzeczywiście tak bardzo męczył się z nią przez ostatnich dziewięć lat, skoro – gdy nadarzyła się okazja – poleciał w ramiona innej? I czy to uczyniło go szczęśliwszym? Raczej nie, skoro wrócił. A jeśli wrócił tylko z obowiązku?

Ewa musiała przyznać, że na pewno nie. To, co Tomek okazywał jej teraz na co dzień, to była z pewnością miłość. Już nie robił z siebie bohatera, jeśli zdarzyło mu się pomóc jej w codziennych obowiązkach. Zaczął interesować się jej pracą, problemami, dążył do wspólnych rozmów. Już nie zbywał jej byle czym, gdy udawał się w podróże w interesach, za to skrzętnie dzielił się z nią wrażeniami z tych wyjazdów. Był czuły i tkliwy. Zupełnie jak kiedyś, może nawet bardziej.

Więc dlaczego uwikłał się w ten romans? Z pewnością w dużej mierze przyczynił się do tego zwykły przypadek – najpierw nawiązanie zwykłej znajomości, potem jakiś sms z pewnym podtekstem, o jedno spojrzenie za dużo. Potem sprawa była już prosta. Znajomość pozbawiona codziennych problemów, utyskiwań na ciężkie życie, borykania się z jego codziennymi problemami, stała się nagle atrakcyjna, a koleżeńskie relacje wybuchły płomiennym romansem.

W każdym razie Tomek zachował się jak typowy mężczyzna – szukał tego, czego nie mógł znaleźć u Ewy, a może uciekał od tego, co mu oferowała.

Teraz z kolei Ewa przyjrzała się swemu postępowaniu przez ostatnie miesiące i lata. Dobrze wiedziała, że i w niej tkwi część tej przyczyny, dla której Tomek zwrócił się do innej kobiety. Faktycznie, ostatnimi czasy, z powodu przemęczenia pracą i studiami, często w jej słowie brakowało dla męża miłego i przyjacielskiego tonu. Czy mógł przy niej wypoczywać i cieszyć się życiem w atmosferze ciągłego gderania i utyskiwań?

Konflikty między obojgiem małżonków piętrzyły się i zazębiały. Nieraz nie było wiadomo, o co się pokłócili, tak zacietrzewieni byli w swej złości. A żadne z nich nie chciało ustąpić drugiemu.

Mężczyźni z Internetu mówili o niej: piękna i wspaniała, kobieta z poczuciem humoru, wesoła i zabawna. Jeśli umiała być taka dla obcych, to chyba tym bardziej mogła być taka dla męża. Wystarczyło tylko odrobinę się postarać, przypomnieć sobie jak to było kiedyś, na długo przed tym, zanim przypadkiem odkryła jego kłamstwo.

Wrócił z podróży wściekły jak sto diabłów. Dochodziła północ, ale Ewa jeszcze nie spała.

– Nie jesteś w humorze – zauważyła przyglądając się uważnie mężowi.

Już miał wypalić, że to nie jej interes, że nie będzie jej opowiadał o swoich sprawach, w ostatniej chwili ugryzł się w język.

– Interesy nie wypaliły – powiedział siląc się na spokojny ton.

– Coś poważnego?

– Szmat drogi na nic. Artur zawiódł i nie zgromadził gratów na czas. Podobno Niemiec sprzedał całą partię opon innemu odbiorcy. Gówniarz Artur pożałował kilkudziesięciu euro zaliczki i cała podróż na marne. – Po co jej to mówię? – pomyślał. Sylwii zawsze opowiadał takie rzeczy.

Ewa podeszła do męża i objęła go czule. Coś nowego!

– Wykąp się i połóż. Zrobię ci kolację.

Poczuł się dziwnie. Zazwyczaj po jego powrotach do domu zasypywała go gradem narzekań na sto problemów, które według niego były tak błahe, że nie warto było nimi zaprzątać sobie głowy, zwłaszcza po przejechaniu półtora tysiąca kilometrów, kiedy jedynym marzeniem człowieka jest gorąca kąpiel i wygodne łóżko, nie zaś, co kupić siostrze na imieniny, albo że dywanik w łazience jest stary i trzeba go wymienić. Pocałował ją w czubek nosa. Z zaskoczenia na nic więcej nie mógł się zdobyć.

Zrobił posłusznie, co mu kazała. Strumień wody z prysznica orzeźwił jego zmęczone ciało. Potem ze smakiem zjadł przygotowany posiłek. Zamierzał zasnąć, otuliwszy się porządnie kołdrą. Jakież było jego zdziwienie, gdy Ewa powoli zsunęła z niego okrycie.