– Akurat – zaśmiał się. – Znam mężatki dobrze. Wiem, o czym marzycie. Wiem też, jak wam to dać.
– Może więc ja jestem nietypowa – powiedziała ze złością. Ten facet miał najwyraźniej zbyt wysokie mniemanie o sobie i zbyt niskie o zamężnych kobietach. Lecz czy temu drugiemu można było się dziwić, skoro ona sama jeszcze niedawno robiła z siebie dziwkę w Internecie? Dobrze jej teraz było zgrywać oddaną mężowi żonę. Tylko świadomość własnej zdrady powstrzymała ją przed tym, by odstawić z hukiem filiżankę z kawą i wyjść z kawiarni bez pożegnania. Mariusz sprawiał wrażenie człowieka, który wystarczająco zgłębił powody, dla których podobne jej kobiety rejestrowały się w randko wy eh serwisach. – Ale… dlaczego akurat mężatki? – nie wytrzymała pytania.
– Mówiłem ci już. Panienki myślą tylko o jednym, jak uwikłać cię w małżeński związek. Zakochują się, zachodzą celowo w ciążę, płaczą, robią wszystko, byle tylko zaciągnąć cię do ołtarza. A potem? Już jako mężatki? Doprawiają ci rogi tak wielkie, że z trudem mieścisz się przez drzwi do mieszkania.
Było wiele goryczy w tym, co mówił Mariusz. Ewa zaczynała wątpić, czy ten siedzący przed nią facet jest rzeczywiście kawalerem, no chyba że takim z odzysku. Kolejny człowiek z rysą na psychice.
– A mężatka? Nie może się zakochać? Albo zajść w ciążę?
– O tak – roześmiał się i pochyliwszy się w jej kierunku zniżył glos, jakby za chwilę miał wyznać Ewie największą tajemnicę – ale mężatka ma już męża.
– I co? – Ewa nadal nic nie rozumiała. – To znaczy, że nie może się w nim odkochać, czy jak?
– Nie, nie, Ewo, to oznacza, że nawet jeśli się we mnie zakocha, to i tak pozostanie przy mężu, no bo sama rozumiesz, dzieci, wspólny dom. Mężatki nigdy nie zostawiają rodziny. Jeśli już się zdarzy, kochają kochanka lecz cierpią u boku męża. A ewentualna ciąża? Zawsze jest wtedy na kogo zwalić.
Chwilę zastanawiała się nad tym, co usłyszała, by nagle powiedzieć:
– Nie zgodzę się z tobą, Mariusz. Jeśli kobieta źle czuje się w swoim związku, to go skończy. Tym bardziej, jeśli pokocha kogoś innego. Znam co najmniej trzy małżeństwa, które przestały istnieć, bo ona się zakochała. Nieistotne, czy żony z tych małżeństw są teraz z nowymi wybrankami. Po prostu kobieta jest tak skonstruowana, że jeśli kocha, to chce należeć do swego mężczyzny całą sobą. Dziwię się, że tego nie pojmujesz. Nigdy nie słyszałeś o kobietach, które wyrzekały się mężów, ba, własnych dzieci, byle tylko być z kochankiem? Pełno jest tego, chociażby w serialach telewizyjnych.
– A więc u ciebie nie mam szans? – powiedział znienacka.
– Słucham?
– Kochasz swego męża, Ewo. To widać. Jesteś przy tym szczera i uczciwa. Szkoda, bo naprawdę mi się podobasz.
Nagle Mariuszowi zaczęło się spieszyć. Pożegnali się i obiecali sobie następne spotkanie w niedalekiej przyszłości. Oboje wiedzieli jednak, że to tylko czcze słowa. Żadne z nich nie miało najmniejszej ochoty na kontynuację tej bezsensownej znajomości.
Późnym wieczorem, gdy Ewa próbowała zasnąć w objęciach śpiącego od dawna Tomka, ciągle wracały do niej słowa Supermana. Czy naprawdę kochała jeszcze Tomka? Czy była szczera mówiąc Mariuszowi, jakie są kobiety? Czy gdyby naprawdę była zakochana w Leszku, mogłaby spokojnie żyć u boku niekochanego męża?
Czy w ogóle mogłaby żyć u boku mężczyzny, którego nie kochała? Wiedziała, że to bzdura. Żadne, choćby nie wiadomo jak płomienne internetowe czy realne romanse, nie były w stanie wyleczyć jej z miłości do człowieka, który niedawno tak bardzo ją zranił, a teraz spał spokojnie tuląc się we śnie do jej ciała. Wszystko wskazywało na to, że wciąż kochała męża. I nic nie mogło tego zmienić.
Następnego dnia w pracy, korzystając z chwili przerwy, Ewa znowu zajrzała do swojej skrzynki poczty elektronicznej. Już od wielu dni nie czyniła tego od razu po przyjściu do biura, lecz dużo później, jak gdyby chciała sama sobie udowodnić, że korespondowanie przez Internet nie stało się jeszcze nałogiem.
Jak zwykle Klub Niesamotnych Serc informował ją, że w jej poczcie na stronie Klubu czeka na nią wiadomość od wielbiciela. Zajrzała tam logując się jako Hotwoman. Wpisała swój nick z pogardą dla samej siebie. To, w co uwikłała się w przypadku Maćka czy Darino, ciągle powracało jak najczarniejszy koszmar. Przez jakiś czas żywiła nawet niewypowiedziane pretensje do Tomka, przecież gdyby nie on, gdyby nie jego zdrada, ona nigdy nie obejrzałaby się za innym mężczyzną, nie mówiąc już o pójściu z nim do łóżka. Przyszedł jednak czas, iż zdała sobie sprawę, że to tylko jej własna głupota i naiwność pchnęły ją do zdrady.
A Mariusz? A Zbyszek, Andrzej, Kris i wielu innych, których imion już nawet nie pamiętała, a którym poświęciła tak wiele godzin rozmowy i zdradziła tak wiele najintymniejszych szczegółów ze swego życia? Jak mogła naiwnie sądzić, że te tabuny mężczyzn choć trochę cokolwiek interesują się jej zmartwieniami i bólem i że chcą jej pomóc?
A Leszek? On jeden nie wykorzystał jej naiwności. A dlaczego? Bo mu na to nie pozwoliła. Bo cały czas podświadomie zdawała sobie sprawę, że jemu także chodzi tylko o seks. Wolała zbudować wokół niego otoczkę niemalże świętości, wierzyć, że jest jej przyjacielem, powiernikiem jej najskrytszych myśli. Wymyśliła sobie, że jest taki wspaniały, ba, że zaczęła czuć do niego coś więcej niż tylko sympatię, a wszystko po to, by umniejszyć rolę Tomka w swoim życiu. Gdyby to była prawdziwa przyjaźń, gdyby rzeczywiście rozumieli się z Leszkiem tak, jak to sobie deklarowali, nie rozstaliby się tak definitywnie i na zawsze. Teraz Ewa zaczynała już mieć wątpliwości, czy on rzeczywiście odleciał do ojca do Ameryki, czy też wmówił jej tylko tę podróż, by nie mogła się z nim widywać jesienią, gdy rozpocznie kolejny rok studiów.
Wzruszyła ramionami sama do siebie. Co ją to w zasadzie mogło obchodzić? Co ją mogły interesować sprawy i problemy ludzi, których nigdy nie miała ujrzeć na oczy? Ich rozwody, porażki, udręki i zmartwienia, rozczarowania i żale. Czy brak jej było własnych? Lepiej przecież było skupić się na swoim życiu, wyeliminować frustracje i niepowodzenia, zamiast utyskiwań czerpać z nich nauczkę i siły, przykrości i smutki zamieniać w radość i szczęście. Wiedziała, że tak potrafi. Jeszcze nie do końca zabiła w sobie ciepło i szczerość. Tylko na długą chwilę zapomniała, co jest w życiu naprawdę ważne.
Od niechcenia otworzyła wiadomość od Włodzimierza z Warszawy.
– Jestem młodo wyglądającym jak na swoje czterdzieści sześć lat, zadbanym, czystym facetem o szczupłej sylwetce – informował ją Włodzimierz. – Chciałbym cię poznać i może stworzyć niezobowiązujący związek chemiczny, mający zapach dzikiej róży i smakujący jak truskawki wykąpane w szampanie. Róże między nimi na ustach kwitną, a ich kolce sprawiają, że te usta milkną. Płatki jedwabne, w pąki warg złożone z drugimi, są jak bukiet, wonnością zniewolone, piękne jak bóg i bogini. – Co za poeta, zaśmiała się w duchu Ewa. To, co przeczytała dalej, dosłownie wbiło ją w fotel. – Wyobraź sobie, że podchodzę i dotykam twoich piersi. Zadrżały pod moimi palcami. Przysuwam usta i liżę twoje sutki przez stanik, ty go rozpinasz, a ja posłusznie biorę je w usta. Zaczynasz czuć podniecenie i ciepło rozchodzące się po całym ciele. Wyczuwam to. Zaczynam lizać twoją cipkę, masuję twoje krocze. Słyszę, jak jęczysz, czuję, jak drżysz coraz mocniej. W końcu zaczynam powoli w ciebie wchodzić moim ciepłym i wilgotnym językiem. I nagle twoje ciało pręży się, a z twoich ust wydobywa się krzyk rozkoszy. Jeśli chcesz, by te wyobrażenia stały się rzeczywistością, napisz do mnie. Pozdrawiam cię, piękna Hotwoman, i przesyłam namiętne całuski tam, gdzie je najbardziej lubisz otrzymywać.