Выбрать главу

Skończyła czytać. Chwilę siedziała w bezruchu, zbyt zszokowana tekstem wiadomości, by w jakikolwiek sposób zareagować. A potem spuściła oczy i zrobiło jej się piekielnie wstyd. Miała za swoje. Hotwoman! Myślałby kto! Pozwoliła, by jej twarzą, jej uczuciami wycierał sobie gębę byle chłystek. Gębę, a może też coś innego. By myśląc o niej pisał takie bzdury. Seksualny maniak jakiś!

Ze złością kliknęła polecenie wyloguj i z hukiem wsunęła klawiaturę pod biurko. Po chwili jednak weszła na stronę Klubu Niesamotnych Serc z powrotem. Oni wszyscy tam byli seksualnymi maniakami. Napaleńcami, żądnymi tanich przygód z internetowymi znajomościami. Zbyt biedni czy skąpi, by wynająć sobie prostytutkę, czarowali nieświadome zagrożenia kobiety. Brali je na tanie teksty o romantycznym brzmieniu, lub wyjawiali wprost, jakie są ich intencje.

Ewa miała już dość! Internetowe spowiedzi do niczego nie prowadziły. Nikt na dłuższą metę nie był zainteresowany jej problemami w domu czy w pracy. Wszystko prędzej czy później niezmiennie sprowadzało się tylko do jednego: seksu. Z tą różnicą, że jedni wygadywali przedtem romantyczne bzdury, inni, jak Włodzimierz, oznajmiali bez pardonu, jakie są ich intencje dążenia do zawarcia znajomości.

Ponownie rozpoczęła proces logowania.

– Wpisz swój nick – poprosił komputer.

– Hotwoman – wpisała po raz ostatni Ewa.

– Podaj hasło – padła kolejna komenda.

– Tomasz – palce wklepały w okienko ukochane imię.

– Hasło prawidłowe – przeczytała w odpowiedzi. – Hotwoman, witaj w Klubie Niesamotnych Serc.

A potem przebiegła oczami po monitorze komputera, poszukując odnośnika do interesującego ją okna. Jest! Zmień lub usuń konto. Natychmiast najechała na nie kursorem myszy.

– Uwaga! – ostrzegał ją czerwony napis, gdy tylko otworzyło się okno usuwania konta. – usunięcie konta jest trwałym i nieodwracalnym procesem. Oznacza skasowanie z pamięci naszych serwerów wszelkich danych, a więc wiadomości, listy twoich ulubionych klubowiczów oraz twojego loginu. Nie podejmuj tej decyzji pochopnie i przemyśl ją raz jeszcze. Zawsze zdążysz usunąć konto na trwałe. Może nie warto tracić dotychczasowego dorobku znajomych?

– Usuń konto – z premedytacją kliknęła znów Ewa.

– Uwaga! Usunięcie konta jest trwałym i nieodwracalnym procesem – padło ponowne ostrzeżenie.

– Usuń konto! – Ewa była zdecydowana.

– Użytkownik usunięty – poinformował ją serwis Klubu.

Hotwoman przestała istnieć.

Wróciła z pracy jakaś przygaszona. Tomek od razu to zauważył. W każdej chwili spodziewał się jakiegoś ataku słownego ze strony żony. Zwykle tak robiła, naskakiwała na niego na sprawy sprzed miesięcy, drobne błahostki, o których nawet nie pamiętał. Fakt, ostatnio wszelkie jego drobne przewinienia i niedociągnięcia jako męża i ojca przyćmiło to jedno – romans z Sylwią. Ale o tym od kilku dni Ewa przestała mówić.

Ciągle miał wrażenie, że to cisza przed burzą. Niby wrócili do siebie, sypiali ze sobą, nawet rozmawiali, odnosiło się jednak wrażenie, że to wszystko jest sztuczne do bólu. Tomek po prostu nie wierzył, by wieloletnie przyzwyczajenia Ewy, jej narzekanie i utyskiwania na ciężkie życie, tak nagle zostały wyparte przez życzliwość. Co więcej, nie wierzył, by była w stanie mu wybaczyć.

– Znowu nie wyniosłeś śmieci – stwierdziła bez cienia złości. On jednak omal nie wpadł w szał. Ostatnimi siłami powstrzymał się przed wybuchem.

– Nie – powiedział spokojnie. Po prostu o tym zapomniał. Ale czy był sens jej to tłumaczyć? Zaraz wyniesie ten cholerny kosz. Albo wyjdzie z domu i wróci późnym wieczorem, jeśli Ewa zacznie swoje gderanie.

Nie zaczęła.

Zamiast tego usiadła obok niego na kanapie i położyła mu głowę na ramieniu. Wzruszyło go to, ciągle jednak spodziewał się wybuchu.

– Miałam dzisiaj ciężki dzień – westchnęła. – Istny kołowrotek w biurze.

– Tak? – bąknął.

– Wszyscy powariowali, mówię ci. Nagle każdemu zaczęło się spieszyć, musiałam przygotować masę dokumentów, wykonać wiele kserokopii projektów. Oczywiście Elizka, gdy zobaczyła, co się święci, wymyśliła sobie wizytę u jakiegoś lekarza specjalisty i dyrektor ją puścił. No i wszystko spadło na mnie.

– Ale moja kochana żona jak zwykle sobie poradziła – powiedział.

– Jak zwykle – powiedziała i roześmiała się. Poczuła, jak przygniatający ją od miesięcy ciężar przestał nagle istnieć. Tomek zawtórował jej śmiechem.

Po chwili spoważnieli obydwoje. Tomek uniósł jej twarz za podbródek i zajrzał żonie głęboko w oczy.

– Kocham cię – wyszeptał i pocałował ją w usta.

Ewa oddała pocałunek, nie odezwała się jednak na to wyznanie. Tomek wiedział, że chce go w ten sposób ukarać. Czuł się winny i to bardzo, ale jeszcze bardziej pragnął bliskości żony. Jej oddania i miłości.

– Zaraz wyniosę te śmieci – powiedział czułym głosem. – Zwyczajnie o nich zapomniałem.

– Nic się przecież nie stało – odpowiedziała uśmiechem. – Gdybyśmy mieli tylko takie problemy, życie byłoby piękne.

– Już nie będziemy mieli problemów, kochanie. Obiecuję. A jeśli będą, to będziemy je rozwiązywać razem.

– Pamiętasz, Tomku – jej wzrok patrzył daleko przed siebie – kiedyś przecież było nam dobrze. Tęskniliśmy za sobą, rozmawialiśmy o głupstwach. W którym momencie to się zmieniło? Czy jest szansa, by jeszcze mogło wrócić?

– Tylko jeśli nawzajem damy sobie tę szansę. – Objął ją mocno ramieniem. – W każdym razie ja bardzo chcę, byśmy spróbowali raz jeszcze. A… ty?

– Ja także – powiedziała szczerze.

Dla obojga było to trudne wyzwanie. Nasiąknięte wspomnieniami ostatnich miesięcy i nękane wyrzutami sumienia dwa serca musiały na nowo nauczyć się kochać. I wybaczać. Nie tylko partnerowi. Obydwoje musieli wybaczyć samym sobie.

Rozdział 9

Łatwo było usunąć konto Hotwoman z serwisu Klubu Niesamotnych serc. Gorzej było uporać się ze wspomnieniami. Najtrudniej zaś było na powrót zaufać Tomkowi.

Chociaż Ewa była świadkiem tego, jak jej mąż posłał kochankę do stu diabłów, to jednak wciąż na każdym kroku bacznie obserwowała jego zachowanie. Sprawdzała telefon komórkowy, choć sama przed sobą musiała przyznać, że Tomek byłby ostatnim idiotą, gdyby znów zostawił w komórce jakiś ślad, który mógłby naprowadzić ją na coś podejrzanego.

Zamiast jednak podejrzanych śladów, Ewa coraz częściej znajdowała dowody na to, że Tomek faktycznie robił wszystko, by wzbudzić jej zaufanie. Spędzał z nią i dziećmi dużo czasu, interesował się jej sprawami, ubierał się tak, jak lubiła, zaczął się czesać tak, jak lubiła, stał się wobec niej szarmancki i miły. Takie zachowanie męża nie pozostało bez echa także i w jej postępowaniu. Ewa zmieniła fryzurę – ufarbowała włosy na ciemniejszy kolor, sprawiła sobie nową nocną koszulkę, króciutką, z prześwitującego różowego atłasu. Tę, którą kupiła na randkę z Maćkiem, spaliła. Nie mogłaby położyć się w niej koło Tomka, nie przywołując wstydliwych wspomnień.

Przestała też narzekać na codzienność, a jeśli już mówiła o problemach w pracy czy w domu, starała się to czynić tonem pozbawionym gderliwości, by jej opowiadanie nie brzmiało jak skarga na życie, lecz jak zwierzenia czynione ukochanej osobie.

Takie postępowanie nie dało długo czekać na rezultaty. Tomek nie unikał już rozmów o wspólnych problemach. Dostrzegł nareszcie, że Ewa nie ma wyjątkowych nadprzyrodzonych sił i zdolności w pokonywaniu codziennych trudów dnia, co do niedawna tak dzielnie udawała przed całym światem. Teraz pragnął jej pomagać, chronić ją, udowadniać, że jest jej godzien.