Выбрать главу

– Joe, możesz zaprowadzić Marissę do łóżka?

– Naturalnie. Chodź, kochanie. – Odeszli, trzymając się za ręce, olbrzymi mężczyzna z maleńką dziewczynką – dziecko z dużym misiem.

Zbyt zdenerwowany, by usiąść, Matt wepchnął ręce w kieszenie spodni i w napięciu patrzył na ładną, młodą kobietę, z długimi ciemnymi włosami upiętymi na karku, ubraną w prostą, białą, wełnianą sukienkę ze złotymi guziczkami przy kołnierzyku i mankietach, wchodzącą na pełne mikrofonów podium.

– Niech Bóg ma go w swojej opiece – powiedział. – Dziewczyna wygląda jak Królewna Śnieżka, teraz wszyscy będą domagać się jego krwi.

Ale gdy burmistrz Keaton zakończył swe prośby do dziennikarzy o grzeczne potraktowanie Julie, a dziewczyna zaczęła opowiadać, co spotkało ją z rąk porywacza, zmarszczka na czole Matta powoli wygładziła się, a na jego twarzy ukazał się pełen niedowierzania uśmiech. Wbrew oczekiwaniom, ofiara Zacka opisywała spędzony z nim tydzień jak dobrą przygodę, mówiła o kurtuazji porywacza, opisywała jako niezwykle delikatnego, nie wspominając ani słowem „o strasznych chwilach na łasce bezwzględnego mordercy”.

Gdy opowiedziała, jak naprawdę wyglądała jej próba ucieczki na parkingu i o sprytnym wybiegu Zacka, wśród zebranych rozległ się szmer tłumionego podziwu. A gdy jeszcze opisała swoją ucieczkę na skuterze śnieżnym i wysiłki Zacka, by ją ratować ze strumienia, udało jej się przedstawić go jako pełnego wrażliwości bohatera.

Gdy kończyła oświadczenie, sala eksplodowała rzucanymi ze wszystkich stron pytaniami. Matt w napięciu oceniał ich ostrość.

– Panno Mathison – zawołał reporter CBS – czy Zachary Benedict groził pani bronią?

– Wiedziałam, że jest uzbrojony – odpowiedziała spokojnie, z uśmiechem- i to wystarczyło, by odwieść mnie, przynajmniej z początku, od jakichkolwiek prób kłótni czy krytykowania jego filmów.

Śmiech, który wybuchł, przerwały kolejne pytania:

– Panno Mathison! Gdy Benedict zostanie ujęty, wniesie pani przeciwko niemu skargę o porwanie?

Z drwiącym uśmiechem potrząsnęła głową.

– Nie sądzę, by zapadł skazujący wyrok. Gdyby wśród sędziów przysięgłych znalazły się kobiety, uniewinniłyby go natychmiast po usłyszeniu, jak na równi ze mną zajmował się gotowaniem i zmywaniem.

– Czy zgwałcił panią?

Uniosła wzrok z rozbawioną, pełną niedowierzania miną.

– Przecież dopiero co opisałam ze szczegółami, co działo się w ciągu tego tygodnia i podkreślałam, że ani razu nie użył wobec mnie przemocy fizycznej. Chyba nie zapomniałabym, gdyby próbował popełnić coś tak odrażającego.

– Czy obraził panią słownie? Skinęła z powagą głową, ale w oczach błysnęły iskierki wesołości.

– No tak, rzeczywiście…

– Może to pani opisać?

– Oczywiście. Jednego wieczora był głęboko urażony, gdy nie wymieniłam jego nazwiska wśród moich ulubionych aktorów filmowych.

Zebrani wybuchnęli śmiechem, ale reporter, który zadał pytanie, zdawał się nie rozumieć żartu.

– Czy wtedy groził pani? – naciskał. – Co dokładnie i jak powiedział?

– Cóż, mocno wzburzony spytał, czy mam słabość do niskich mężczyzn.

– Czy w którymkolwiek momencie bała się pani?

– Jego broni, pierwszego dnia – powiedziała ostrożnie – ale gdy nie zastrzelił mnie po próbie przekazania wiadomości w samochodowym barze ani wtedy, gdy usiłowałam uciec, zrozumiałam, że nie zamierza zrobić mi krzywdy, choćbym nie wiem jak go prowokowała.

Matt nie mógł oderwać wzroku od ekranu. W skupieniu słuchał, jak Julie, zgrabnie omijając rafy, odparowuje pytania dziennikarzy, jak udaje jej się zaszczepić wrogiemu Zackowi audytorium pewną dozę przychylności.

Po trzydziestu minutach nieprzerwanych pytań tempo ich zadawania zaczynało jakby słabnąć. Teraz zabrał głos reporter CNN.

– Panno Mathison, czy chce pani, by Zachary Benedict został ujęty?

Zwróciła twarz w jego stronę.

– Jak ktoś przy zdrowych zmysłach mógłby pragnąć, by złapano i ponownie uwięziono niesprawiedliwie skazanego człowieka? Nie rozumiem, jak ława przysięgłych mogła uznać go za winnego morderstwa, ale wiem dobrze, że do dokonania takiego czynu nie jest zdolny bardziej ode mnie. Gdyby było inaczej, nie stałabym tu dzisiaj. Przecież przed chwilą opowiedziałam wam, jak kilkakrotnie próbowałam storpedować jego plany. Chciałabym też, byście pamiętali, że gdy sądził, że zostaliśmy odkryci przez helikopter, jego największą troską było moje bezpieczeństwo, nie własne. Oczekuję przerwania tego polowania i wznowienia sprawy – dokończyła stanowczym, ale uprzejmym tonem. – Jeżeli, panie i panowie, nie macie więcej pytań, zakończmy naszą rozmowę i szczęśliwie powróćmy do naszych domostw. Jak powiedział pan burmistrz Addelson, miasto Keaton pragnie powrotu do normalności – ja także. Dlatego nie będę udzielać więcej wywiadów ani odpowiadać na żadne pytania. Nasze miasto jest zachwycone napływem waszych pieniędzy, ale jeżeli zostaniecie u nas dłużej, to uprzedzam, nadaremnie tracicie czas…

– Tylko jedno pytanie! – zawołał reporter „Los Angeles Times”. – Jest pani zakochana w Zacharym Benedikcie?

Spojrzała na niego, zmarszczyła piękne brwi i odpowiedziała pogardliwym tonem:

– Takiego pytania spodziewałabym się prędzej po „National Enquirer”, ale żeby „Los Angeles Times”… – Próba wykręcenia się od odpowiedzi, poparta śmiechem zebranych, tym razem nie powiodła się, bo odezwał się reporter „Enquirer”:

– W porządku, panno Mathison, a więc my zadajemy to pytanie: Jest pani zakochana w Zacharym Benedikcie?

Tylko ten jeden raz Matt usłyszał w głosie Julie drżenie. Jego serce wypełniło się współczuciem, gdy patrzył, jak dziewczyna walczy o zachowanie beztroskiego uśmiechu – zdradziło ją spojrzenie olbrzymich, ocienionych długimi rzęsami szafirowych oczu, pociemniałych i spoważniałych od uczucia, jakim mogła być czułość.

Współczucie Matta sięgnęło szczytu – zrozumiał, że dziennikarze w końcu ją osaczyli. Ale Julie od razu zmieniła taktykę. Dobrowolnie, z pełną świadomością, weszła w zastawioną pułapkę, tak śmiało, że aż zapierało dech.

– Większość kobiecej populacji naszego kraju na jakimś etapie życia prawdopodobnie wyobrażała sobie, że jest zakochana w Zacharym Benedikcie. Teraz, po bliższym poznaniu go – dodała lekko załamującym się głosem – uważam, że wykazały wspaniałą znajomość rzeczy. On… – zawahała się, wyraźnie szukając właściwych słów -… jest mężczyzną, którego każda może bez trudu pokochać.

Julie odwróciła się od mikrofonów. Natychmiast pojawiło się przy niej dwóch mężczyzn – Matt był pewien, agentów FBI – i kilku policjantów w mundurach, którzy sprowadzili ją z podium.

Wyłączył pilotem telewizor w chwili, gdy reporter CNN przeszedł do podsumowania wywiadu, potem popatrzył na żonę.

– Co o tym myślisz?

– Uważam – powiedziała Meredith spokojnie – że jest niesamowita.

– Czy udało jej się zmienić twoją opinię o Zacku? Ja oczywiście trzymam jego stronę, ale ty go nie znałaś, więc z twojej reakcji można wnioskować o nastrojach ogółu.

– Nie sądzę, bym była tak obiektywna, jak mówisz. Dla mnie jesteś mistrzem w ocenie charakterów, a nie kryłeś, że uważasz go za ofiarę pomyłki sądowej. Jeżeli ty wierzysz w jego niewinność, jestem skłonna podzielić twoje zdanie.

– Dziękuję za wyrazy uznania dla mojej przenikliwości. – Z czułością pocałował żonę w czoło.

– A teraz ja chcę cię o coś zapytać – odezwała się Meredith. Matt od razu wyczuł, czego będzie dotyczyło pytanie. – Julie Mathison powiedziała, że została zabrana do domu na odludziu, w górach Kolorado. Czy chodzi o nasz dom?