Выбрать главу

Za wielkimi oszklonymi drzwiami przygasało mętne, szare światło dnia.

Wewnątrz biblioteki cienie rosły i przesuwały się jak żywe istoty.

Lampa od Tiffany’ego wydawała się świecić coraz jaśniej, w miarę jak dogorywał dzień. Wielobarwne smugi blasku i pełzające cienie sprawiały, że wielki pokój wydawał się mniejszy, nasycały skurczoną przestrzeń jakąś dziwną atmosferą cygańskiego wozu, namiotu czy innego karnawałowego miejsca.

– Ale jeśli Howard i Shelby nie żyją – odezwał się Boothe – to my jesteśmy następni i… ona… ona może przyjść w każdej chwili.

– W każdej chwili – potwierdził Dan. – Więc nie mamy czasu na drinki czy łapówki. Chcę dokładnie wiedzieć, co zaszło w szarym pokoju… i dlaczego.

– Przecież nie zdążymy opowiedzieć wszystkiego – zaprotestował Boothe. – Pan musi ją powstrzymać! Na pewno pan wie, że próbowaliśmy wywołać u dziewczynki zjawisko eksterioryzacji… wyjścia poza ciało, a ona…

– Wiem trochę i podejrzewam więcej, ale na razie niewiele z tego rozumiem – oświadczył Dan. – I chcę wiedzieć wszystko, znać każdy szczegół, zanim zdecyduję, co robić.

– Muszę się napić. – Do głosu Boothe’a zakradło się drżenie. Magnat wstał i chwiejnie podszedł do baru, ukrytego w kącie pokoju.

Uhlander opadł na fotel zwolniony przez Boothe’a. Podniósł wzrok na Dana.

– Opowiem panu o tym.

Dan przysunął sobie drugi fotel.

Przy barze Boothe zachowywał się tak nerwowo, że upuścił kilka kostek lodu. Kiedy nalewał sobie następną porcję burbona, szyjka butelki wild turkey zadzwoniła o brzeg szklanki, zanim zdążył opanować dygotanie dłoni.

Laura co chwilę pochylała się i zaglądała w twarz Melanie.

Dziewczynka osunęła się jeszcze niżej w fotelu.

Ten film, trwający zaledwie od dziesięciu minut, zapowiadał się na sporo nudniejszy od filmu Spielberga. Na razie Melanie miała otwarte oczy i zdawała się śledzić akcję, lecz Laura obawiała się, że wkrótce dziewczynka straci zainteresowanie.

Palmer Boothe chodził po pokoju i popijał burbona z nietypowym dla siebie brakiem opanowania.

Albert Uhlander siedział z głową wciągniętą w kanciaste ramiona, podobny do ptaka w każdym szczególe twarzy i sylwetki, opowiadając o projekcie z szarego pokoju.

Chociaż Dylan McCaffrey był doktorem psychologii, przez całe życie fascynowały go rozmaite aspekty okultyzmu. Przeczytał kilka pierwszych książek Uhlandera i nawiązał z nim korespondencję, która ostatecznie skoncentrowała się na doświadczeniach eksterioryzacji, wyjścia poza ciało, znanego również jako projekcja astralna. Zjawisko projekcji astralnej opierało się na teorii, że w każdym człowieku istnieją dwa byty: fizyczne ciało oraz astral, czyli ciało eteryczne – czasami nazywane psychogeistem. Innymi słowy, każda istota ludzka posiada dwoistą naturę, a dokładnie sobowtóra, który może funkcjonować oddzielony od fizycznego ciała, co umożliwia przebywanie w dwóch miejscach jednocześnie. Zwykle sobowtór, ciało astralne (lub według określenia Uhlandera „ciało czujące i wrażliwe”) zamieszkuje ciało fizyczne i kieruje nim. Lecz w ekstremalnych okolicznościach (rutynowo w obliczu śmierci) ciało astralne opuszcza fizyczną powłokę.

– Niektóre media – mówił Uhlander – twierdzą, że potrafią dokonywać eksterioryzacji na życzenie, chociaż prawdopodobnie kłamią. Znamy jednak wiele fascynujących historii, opowiadanych przez ludzi godnych szacunku, którym śniło się, że podczas snu unoszą się nad własnym ciałem, że podróżują niewidzialnie, często do miejsc, gdzie umierają najbliżsi albo grozi im śmierć. Na przykład dziesięć lat temu pewna kobieta w Oregonie przeżyła we śnie takie doświadczenie: uniosła się z ciała, przepłynęła nad dachami domów, opuściła miasto i dotarła do miejsca, gdzie samochód jej brata przewrócił się na pustym odcinku rzadko uczęszczanej bocznej drogi. Brat został uwięziony we wraku i wykrwawiał się na śmierć. Nie mogła mu pomóc w postaci astralnej, ponieważ ciało astralne zwykle nie dysponuje żadną siłą, posiada tylko wrażliwość, zdolne jest wyłącznie do obserwacji. Ale kobieta wróciła do swojego ciała, obudziła się, zadzwoniła na policję, zawiadomiła o wypadku brata i ocaliła mu życie.

– Zwykle – wtrącił Boothe – ciało astralne jest niewidoczne. Całkowicie duchowe.

– Chociaż zdarzały się przypadki widzialności, a nawet materialności – podjął Uhlander. – W roku 1810, kiedy poeta lord Byron przebywał w Patras w Turcji, złożony silną gorączką, kilku przyjaciół widziało go w Londynie. Twierdzili, że minął ich na ulicy bez słowa i widziano, jak wpisywał swoje nazwisko do rejestru osób pytających o zdrowie króla. Byron uznał to za dziwne, lecz nigdy nie uświadomił sobie, że doświadczył eksterioryzacji o rzadkiej intensywności… i zapomniał o tym, kiedy opuściła go gorączka. W każdym razie wszyscy poważni okultyści próbują samodzielnie dokonać eksterioryzacji… zwykle bez skutku.

Boothe wrócił już do baru, żeby dolać sobie burbona.

– Nie warto się upijać – ostrzegł Dan. – Utrata przytomności wcale nie zapewni panu bezpieczeństwa. Tylko skomplikuje sprawę.

– Nigdy w życiu się nie upiłem – odparł lodowato Boothe. – Ja nie uciekam od problemów, poruczniku. Ja je rozwiązuję.

Podjął spacer, ale nie pochłaniał już burbona tak łapczywie jak wcześniej.

– Dylan nie tylko wierzył w projekcję astralną, ale sądził, że wie, dlaczego tak trudno jest dokonać eksterioryzacji – kontynuował Uhlander.

Dylan (wyjaśniał Uhlander) uważał, że ludzie rodzą się ze zdolnością wychodzenia z ciała i wchodzenia w nie – wszyscy, bez wyjątku. Lecz uważał również, że represyjny, ograniczający charakter wychowania w społeczeństwie – długa lista zakazów i nakazów, arbitralnie narzucone definicje rzeczy możliwych i niemożliwych – skutecznie warunkuje dzieci tak wcześnie, że nigdy nie mają szans na rozwinięcie swojego potencjału projekcji astralnych, podobnie jak wielu innych sił psychicznych. Dylan wierzył, że dziecko może odkryć i rozwinąć ten potencjał, jeśli zostanie wychowane w kulturowej izolacji, nauczone tylko tych rzeczy, które wyostrzają świadomość psychicznego uniwersum – oraz poddane długim, częstym sesjom w komorze deprywacji sensorycznej od wczesnych lat, żeby skierować umysł do wewnątrz, na jego własne ukryte zdolności.

– Izolacja – przerwał Boothe – była sposobem na udoskonalenia koncentracji dziecka, na odcięcie wszelkich zakłóceń codziennego życia, żeby umysł bardziej intensywnie skupił się na kwestiach psychicznych.

– Kiedy pani McCaffrey postanowiła rozwieść się z Dylanem, dostrzegł szansę wychowania Melanie według swoich teorii, więc uprowadził jaz tym zamiarem – oznajmił Uhlander.

– A pan mu pomagał – oskarżył Boothe’a Dan. – Wspólnik porwania, konspirator maltretujący dziecko.

Siwowłosy wydawca podszedł do fotela Dana, stanął nad nim i zmierzył go wzrokiem z nieukrywaną pogardą. Wyniośle ignorował ból, który sprawił.

– To było konieczne. Okazja, jakiej nie wolno przepuścić. Niech pan tylko pomyśli! Gdyby udowodniono możliwość projekcji astralnej, gdyby można było nauczyć dziecko świadomego wychodzenia poza ciało, wówczas na tej podstawie można by opracować system uczenia dorosłych… wybranych dorosłych. Niech pan sobie wyobrazi, co to znaczy, kiedy wybrana grupa, elita intelektualna, potrafi niezauważalnie przeniknąć do każdego pokoju na świecie, choćby najsurowiej strzeżonego, podsłuchać każdą rozmowę, choćby najbardziej tajną. Żaden rząd, żaden konkurent w interesach, żadna osoba na świecie nie mogłaby ukryć przed nami swoich planów czy zamierzeń. Nikt nie wiedziałby, co i jak robimy, więc moglibyśmy w końcu zaaranżować ewolucję jednego światowego rządu bez wyraźnej opozycji, w zasadzie bez żadnej opozycji. Jakim sposobem opozycja może przetrwać, jeżeli uczestniczymy w ich strategicznych naradach, znamy ich nazwiska, zamiary i tajne organizacje?