Выбрать главу

– Stał obok ciebie? Jak blisko?

– Nie wiem. Kawałek. Nie widziałem. Za dużo kchwi.

Sachs skinęła głową. Biedak wyglądał na zupełnie wyczerpanego. Oddychał z trudem, a jego wzrok wydawał się bardziej nieprzytomny niż w chwili, gdy weszła na oddział. Wstała.

– Dam ci odpocząć. Słyszałeś o Terrym Dobynsie? – spytała.

– Nie. On jest… Kto… – Twarz rannego funkcjonariusza wykrzywił grymas. – Kto to jest?

– Nasz policyjny psycholog. – Spojrzała na Rona z uśmiechem. – Po tym będziesz trochę oklapły. Powinieneś z nim porozmawiać. Dobyns dobrze się na tym zna. Jest wielki.

– Nie muszę… – zaczął Ron.

– Posterunkowy? – przerwała mu ostro. Uniósł brew, krzywiąc się z bólu.

– To rozkaz.

– Tak jest, proszę pani… to znaczy… pani.

– Dopilnuję tego – obiecał Anthony.

– Podziękuje pani… Genevie? Podoba mi się ta książka.

– Podziękuję. – Sachs zarzuciła torebkę na ramię i ruszyła do drzwi. Była już za progiem, gdy nagle stanęła i obejrzała się za siebie.

– Ron?

– Taak?

Wróciła i znów usiadła przy łóżku.

– Ron, mówiłeś, że on stał obok ciebie przez kilka minut.

– Stał.

– Jeżeli miałeś krew w oczach i go nie widziałeś, skąd wiesz, że tam był?

Młody policjant zmarszczył brwi.

– A… właśnie. O czymś zapomniałem.

– Nasz znajomy ma pewien nawyk, Rhyme. Amelia Sachs wróciła już do laboratorium.

– Jaki?

– Gwiżdże.

– Na taksówki?

– Nie, melodie. Pułaski go słyszał. Kiedy dostał pierwszy raz i leżał w alejce, sprawca wziął jego pistolet i chyba przez kilka minut przywiązywał pocisk do papierosa. Pogwizdywał sobie przy tym. Ron twierdzi, że bardzo cicho, ale na pewno gwizdał.

– Żaden zawodowiec nie pogwizduje przy robocie – zauważył Rhyme.

– Tak by można było przypuszczać. Ale ja też słyszałam. W kryjówce przy Elizabeth Street. Zdawało mi się, że to radio czy coś takiego – naprawdę nieźle gwizdał.

– Jak się czuje nowy? – zapytał Sellitto. Od pewnego czasu nie pocierał już niewidzialnej plamki krwi, ale nadal był podenerwowany.

– Podobno wyjdzie z tego. Leczenie potrwa jakiś miesiąc. Powiedziałam mu, żeby się umówił z Terrym Dobynsem. Ron był dość skołowany, ale siedział przy nim brat. Zajmie się nim. Też jest gliną. Identyczny bliźniak.

Rhyme nie był tym zaskoczony. Służba w policji często była rodzinną tradycją. Powinien istnieć ludzki gen o nazwie „glina”.

Ale Sellitta wiadomość o bracie jeszcze bardziej przygnębiła. Wyglądał, jakby poczuwał się do winy za to, że napaść dotknęła całą rodzinę.

Nie było jednak czasu zajmować się demonami nękającymi detektywa.

– Dobra, mamy nową informację – rzekł Rhyme. – Trzeba ją wykorzystać.

– Jak? – zapytał Cooper.

– Najbliższym tropem do pana 109 jest ciągle morderstwo Charliego Tuckera. Czyli rozumie się – dodał kryminalistyk – że może nam pomóc tylko Teksas.

– Pamiętajcie o obronie Alamo – powiedziała Sachs, wciskając przycisk głośnika w telefonie.

MIEJSCE:

„POTTERS’ FIELD” (1868)

Gospoda w Gallows Heights – w XIX w. na Upper West Side, mieszanej dzielnicy.

W „Potters’ Field” bywali podobno Boss Tweed i skorumpowani politycy nowojorscy.

Charles zjawił się tam 15 lipca 1868 r.

Gospoda spaliła się w wyniku wybuchu, przypuszczalnie tuż po wizycie Charlesa. Chciał ukryć swoją tajemnicę?

Ciało mężczyzny w piwnicy, przypuszczalnie zabitego przez Charlesa Singletona.

Strzał w czoło z colta Navy.36 załadowanego kulą kalibru.39 (taki rodzaj broni miał Charles).

Złote monety.

Mężczyzna był uzbrojony w derringera.

Tożsamość nieznana.

Miał sygnet z wygrawerowanym słowem „Winskinskie”.

Słowo w języku Indian Delaware oznacza „stróża” lub „dozorcę”.

Poszukiwanie innego znaczenia.

MIEJSCE:

WSCHODNI HARLEM (MIESZKANIE CIOTECZNEJ BABKI GENEW)

Za pomocą papierosa i pocisku 9 mm skonstruował petardę, żeby odwrócić uwagę policji. Papieros marki Merit, nieustalone miejsce pochodzenia.

Ślady daktyloskopijne: żadnych. Tylko odciski rękawiczek.

Pułapka z trującym gazem.

Szklany słój, folia, świecznik. Nie do wykrycia.

Cyjanek i kwas siarkowy. Brak znaczników. Nie do wykrycia.

Przezroczysty płyn podobny do znalezionego przy Elizabeth Street.

Ustalono, że to krople murine.

Drobiny pomarańczowej farby. Udaje robotnika budowlanego albo drogowego?

MIEJSCE:

KRYJÓWKA PRZY ELIZABETH STREET

Pułapka – drzwi pod wysokim napięciem.

Odciski palców: brak. Tylko odciski rękawiczek.

Kamera i monitor: brak tropów.

Talia tarota bez dwunastej karty: brak tropów.

Mapa z planem muzeum, gdzie zaatakowano G. Settle, i z planem budynków po drugiej stronie ulicy.

Ślady:

Falafel i jogurt.

Na biurku ślady czystego kwasu siarkowego.

Bezbarwny płyn, niewybuchowy. Przesłany do FBI.

Ustalono, że to krople murine.

Kolejne włókna sznura. Pętla?

W papierze mapy czysty węgiel.

Mieszkanie wynajęte za gotówkę przez Billy’ego Todda Hammila. Rysopis pasuje do portretu NS 109, brak tropów do konkretnego Hammila.

MIEJSCE:

MUZEUM AFROAMERYKAŃSKIE

Zestaw gwałciciela:

Karta tarota, dwunasta z talii, Wisielec, oznaczająca duchowe poszukiwania.

Torebka z uśmiechniętą buzią – producent nie do wykrycia.

Składany nóż.

Prezerwatywy Trojan.

Taśma izolacyjna.

Zapach jaśminu.

Nieznany przedmiot za 5,95 doi. Prawdopodobnie wełniana czapka.

Z paragonu wynika, że sklep był w Nowym Jorku, wielobranżowy lub drogeria.

Zakupy najprawdopodobniej zrobiono w sklepie na Mulberry Street w Little Italy. NS zidentyfikowany przez sprzedawczynię.

Odciski palców:

NS miał lateksowe lub winylowe rękawiczki.

Odciski na zestawie należały do osoby o małych dłoniach, brak danych w IAFIS. Przypuszczalnie odciski sprzedawczyni.

Ślady:

Bawełniane włókna sznura, część ze śladami ludzkiej krwi. Pętla?

Brak producenta.

Przesłany do CODIS.

Brak profilu DNA w CODIS.

Popcorn i wata cukrowa ze śladami psiego moczu.

Broń:

Drewniana pałka lub broń używana w sztukach walki.

North American Arms.22, amunicja magnum bocznego zapłonu, black widów lub mini-master.

Pociski własnej roboty, wydrążone i wypełnione igłami. Brak danych w IBIS i DRUGFIRE.

Motyw:

Nieznany. Gwałt prawdopodobnie upozorowany.

Prawdziwym motywem mogła być kradzież mikrofiszki z numerem czasopisma „Coloreds’ Weekly lllustrated” z 23 lipca 1868 r. i z nieznanych powodów próba zabójstwa G. Settle czytającej artykuł. Artykuł dotyczył jej przodka, Charlesa Singletona (patrz dołączona tablica).

Bibliotekarz (ofiara) twierdził, że o artykuł pytał ktoś jeszcze.

Prośba o biling telefonów bibliotekarza w celu sprawdzenia tej informacji.

Wywiad wśród pracowników w sprawie osoby pytającej o artykuł.

Brak tropów.

Poszukiwanie kopii artykułu.

Kilka źródeł podaje, że ktoś prosił O ten sam artykuł. Nic na temat tożsamości sprawcy. Większości numerów czasopisma nie ma lub uległy zniszczeniu. Znaleziono jeden egzemplarz (patrz dołączona tablica).

Wniosek: G. Settle przypuszczalnie nadal grozi niebezpieczeństwo.

Motywem może być niedopuszczenie do ujawnienia faktu, że jej przodek znalazł dowody na nieważność XIV Poprawki do Konstytucji, co stanowiłoby zagrożenie dla większości praw i wolności obywatelskich w Stanach Zjednoczonych.