„Możesz się trochę przesunąć, skarbie?”, i kiedy wreszcie zaczęli kręcić, usadziwszy nas naprzeciwko siebie w półmroku, było prawie wpół do drugiej.
– Powiedz mi – zaczęła mama ciepłym, troskliwym tonem, jakiego nigdy u niej nie słyszałam – czy kiedy mąż cię opuścił, miałaś… – zniżyła głos do szeptu – myśli samobójcze?
Wytrzeszczyłam oczy z niedowierzaniem.
– Wiem, że to dla ciebie bolesne. Jeśli czujesz, że się rozpłaczesz, możemy na chwilę przerwać – dorzuciła z nadzieją w głosie. Zatkało mnie z wściekłości. Jaki mąż? – To musi być straszne. Żadnego partnera na horyzoncie, a twój zegar biologiczny tyka – ciągnęła mama, kopiąc mnie pod stołem. Oddałam jej kopniaka, aż podskoczyła, wydając lekki okrzyk. – Nie chcesz mieć dziecka? – zapytała, wtykając mi papierową chusteczkę. W tym momencie w głębi pokoju rozległ się głośny wybuch śmiechu. Sądziłam, że mogę zostawić Daniela śpiącego w sypialni, bo nigdy nie budzi się w sobotę przed lunchem, i położyłam mu papierosy na poduszce.
– Gdyby Bridget miała dziecko, to by je zgubiła – prychnął. – Miło mi panią poznać, pani Jones. Bridget, nie mogłabyś się ubierać i malować w soboty jak twoja mama?
Mama jest obrażona za to, że ją skompromitowaliśmy i zdemaskowaliśmy przed ekipą telewizyjną. Może dzięki temu zostawi nas na trochę w spokoju. Nie mogę się doczekać lata. Cudownie będzie mieć faceta, kiedy jest ciepło. Będziemy mogli wyjeżdżać na romantyczne weekendy. Bardzo szczęśliwa.
CZERWIEC
56,5 kg, jedn. alkoholu 5, papierosy 25, kalorie 600, minuty poświęcone przeglądaniu folderów: dłuższe wyjazdy 45, weekendy 87, telefony pod 1471: 7 (db). Przez ten upał nie mogę się skupić na niczym prócz fantazji o weekendowych wyjazdach z Danielem. Wyobrażam sobie, jak leżymy na łące nad rzeką, ja w długiej białej powiewnej sukience, albo siedzimy na werandzie starego kornwalijskiego pubu w identycznych koszulkach w paski, sącząc piwo i podziwiając zachód słońca nad morzem, albo jemy kolację przy świecach na dziedzińcu hotelu mieszczącego się w zabytkowym wiejskim pałacu, a potem idziemy do naszego pokoju, żeby bzykać się przez całą upalną letnią noc. W każdym razie wybieramy się dziś wieczorem na przyjęcie do kumpla Daniela, Wicksy'ego, a jutro pójdziemy pewnie do parku albo pojedziemy na lunch do jakiegoś uroczego wiejskiego pubu. Cudownie jest mieć faceta.
57 kg, jedn. alkoholu 3 (db), papierosy 13 (db), minuty poświęcone przeglądaniu folderów: dłuższe wyjazdy 30 (db), weekendy 52, telefony pod 1471: 3 (db).
7 wieczorem.
Grr! Przed chwilą Daniel poszedł do domu. Prawdę mówiąc, jestem trochę wkurzona. Była naprawdę urocza gorąca niedziela, a on nie chciał nigdzie wyjść ani rozmawiać o weekendowych wyjazdach i spędziliśmy całe popołudnie przy zasłoniętych oknach, oglądając w telewizji krykieta. Wczorajsze przyjęcie było całkiem miłe do momentu, gdy podeszliśmy do Wicksy'ego, rozmawiającego z jakąś bardzo ładną dziewczyną, która na nasz widok wyraźnie się spięła.
– Daniel – powiedział Wicksy – znasz Vanessę?
– Nie – odparł Daniel, przybierając swój najbardziej uwodzicielski uśmiech i wyciągając rękę. – Bardzo mi miło.
– Daniel – syknęła wściekle Vanessa, krzyżując ramiona na piersiach. – Spaliśmy ze sobą.
Boże, jak gorąco. Miło jest wychylić się przez okno. Ktoś gra na saksofonie, udając, że jesteśmy na filmie, którego akcja rozgrywa się w Nowym Jorku; zewsząd dochodzą mnie głosy, bo wszyscy mają otwarte okna, i restauracyjne zapachy. Hmm. Chyba chciałabym mieszkać w Nowym Jorku. Chociaż, jeśli się zastanowić, nie jest to ciekawy rejon na wyjazdy weekendowe. Chyba, że celem wyjazdu jest sam Nowy Jork, co byłoby bez sensu, gdyby już się tam mieszkało. Zadzwonię do Toma, a potem wezmę się do roboty.
8 wieczorem.
Idę do Toma na szybkiego drinka. Tylko na pół godziny.
58 kg, jedn. alkoholu 4, papierosy 3 (bdb), kalorie 1326, zdrapki O (wspaniale), telefony pod 1471: 12 (źle), godziny przespane 15 (źle, ale wina upału). Udało mi się przekonać Perpetuę, żeby pozwoliła mi pracować w domu. Jestem pewna, że zgodziła się wyłącznie dlatego, że sama też chce się opalać. Mmmm. Mam uroczy nowy folder: „Duma Brytanii: najlepsze pałace-hotele Wysp Brytyjskich”. Cudo. Przeglądam go strona po stronie, wyobrażając sobie, jak Daniel i ja jesteśmy na przemian erotyczni i romantyczni we wszystkich sypialniach i jadalniach.
11 rano.
Dobrze: teraz się skupię.
11.25.
Hmmm, mam zadarty paznokieć.
11.35.
Boże, zaczęłam sobie wyobrażać, że Daniel mnie zdradza, i wymyślać pełne godności, ale cięte uwagi mające go zawstydzić. Skąd mi się to wzięło? Czyżbym wyczuła kobiecą intuicją, że ma romans? Problem ze związaniem się z kimś, kiedy jesteś starsza, polega na tym, że masz okropne obciążenia psychiczne. Kiedy jesteś sama po trzydziestce, drobne minusy nieposiadania partnera – brak seksu, puste niedziele, samotne powroty z imprez – wyolbrzymia paranoidalna myśl, że powodem, dla którego nie masz faceta, jest twój wiek, już nigdy się z nikim nie prześpisz ani nie zwiążesz, i jest to twoja własna wina, bo byłaś zbyt rozwydrzona albo zbyt uparta, żeby wyjść za mąż zaraz po maturze. Zupełnie zapominasz, że kiedy miałaś 22 lata i nie poznawałaś nikogo, kto choć trochę by ci się podobał, przez dwadzieścia trzy miesiące, nie robiłaś z tego tragedii. Teraz problem urasta do Bóg wie jakich rozmiarów i znalezienie partnera wydaje ci się niemal nieosiągalnym celem, a kiedy już zaczniesz się z kimś spotykać, nie ma siły, żeby ten związek spełnił twoje oczekiwania. Czy o to chodzi? Czy też naprawdę między mną i Danielem jest coś nie tak? Czy Daniel ma romans?
11.50.
Hmmm. Paznokieć jest naprawdę zadarty. Jeśli go nie spiłuję, zacznę go ogryzać i nic z niego nie zostanie. Lepiej pójdę poszukać pilniczka. Prawdę mówiąc, lakier też nie wygląda za dobrze. Powinnam go zmyć i pomalować paznokcie na nowo. Właściwie mogłabym to zrobić od razu.
Południe.
Do czego to podobne, żeby mój tak zwany facet nie chciał nigdzie ze mną wyjechać, kiedy jest tak gorąco? Pewnie myśli, że próbuję go usidlić, jakby nie chodziło o wyjazd na weekend, tylko o małżeństwo, trójkę dzieci i czyszczenie klozetu w podmiejskim domku wyłożonym sosnową boazerią. Chyba zaczynam mieć kryzys psychiczny. Zadzwonię do Toma (mogę zrobić ten katalog dla Perpetuy wieczorem).
12.30.
Hmmm. Tom stwierdził, że kiedy człowiek wyjedzie na weekend z partnerem, cały czas się denerwuje, czy wszystko jest w porządku z jego związkiem, więc lepiej jest wybrać się z przyjacielem. Pomijając seks, uściśliłam. Pomijając seks, przyznał Tom. Umówiliśmy się na wieczór na planowanie fikcyjnego wyjazdu weekendowego, więc muszę się przyłożyć do pracy.
12.40.
Te szorty i T-shirt nie nadają się na upał. Przebiorę się w długą powiewną sukienkę. O rany, przez tę sukienkę widać mi majtki. Lepiej włożę jakieś cieliste, bo ktoś może przyjść. Moje Gossard Glossies byłyby idealne. Ciekawe, gdzie są.