– Małże dla dwojga, żeby podnieść się na duchu, masz ochotę? – pyta mnie.
Uwielbiam owoce morza i zachwyca mnie ta propozycja. Na pierwszy rzut oka mamy zbieżne gusta. Zamawia jeszcze butelkę szampana, z tych najlepszych, i wznosi toast za naszą przyjaźń. W rzeczywistości wygląda to tak, jakby mnie podrywał i chciał zauroczyć. Gadamy o różnych bzdurach, do momentu kiedy zaczyna zadawać mi pytania bardziej osobiste.
– Naprawdę byłaś oburzona, kiedy pierwszego dnia spytałem cię, czy masz narzeczonego?
– Byłam trochę zszokowana – odpowiadam szczerze. – To, czy jestem mężatką, czy nie, mogę zrozumieć. Ale czy mam narzeczonego? Co to ci może powiedzieć?
– Dla mnie ta wiedza była bardzo istotna.
– Wiem o tym. Wyjaśniłeś mi, że osoba, którą zatrudnisz, powinna być wolna. Jeśli takie są twoje wymagania, wątpię, czy kogoś znajdziesz.
– Nie, tak naprawdę nie chodziło mi o to.
Opuszczam widelec.
– Jak to nie? Więc dlaczego?
– Chciałem sprawdzić, czy będziemy się mogli dzisiaj spotkać – odpowiada. – Gdybyś powiedziała mi, że masz narzeczonego, musiałbym obrać inną strategię.
– Słucham?
Nie wiem jak zareagować. Nie mogę wykrztusić słowa.
– No więc tak. Gdybyś miała narzeczonego, uparłbym się przy tobie, nawet ponosząc tego konsekwencje.
Wypiliśmy wystarczająco dużo, aby jego komentarz uznać za wygłoszony pod wpływem alkoholu. Nerwy mnie zawodzą i nagle zaczynam się śmiać.
– Nie przeszkadzałoby ci, gdybym miała narzeczonego?
– Wprost przeciwnie, zrobiłbym wszystko, żebyś go rzuciła – mówi z pewnością siebie, którą zademonstrował już na naszym pierwszym spotkaniu.
– Co ty opowiadasz? – pytam, nie mogąc pozbyć się nerwowego uśmiechu. – Przed chwilą twierdziłeś, że jesteś zakochany w jakiejś kobiecie?
Zaczynam mieć poważne obawy, że ten facet jest kompletnie szurnięty.
– Tak, i to prawda. Oszalałem dla pewnej kobiety.
– Już to widzę – mówię, tracąc dla niego część szacunku. – Jesteś zakochany, a podrywasz mnie.
Wybucha śmiechem.
– Jakim jesteś głuptasem! – woła z czułością. – Nic nie rozumiesz!
– Nie. Nie rozumiem cię. Jesteś taki sam jak wszyscy mężczyźni. Masz kobietę, w której jesteś zakochany, i nadal się oglądasz za innymi. Nie rozumiem cię.
Wszystko mi jedno, co sobie o mnie pomyśli. Zdecydowałam, że po tej rozmowie nie spotkam się z nim już nigdy w życiu. Jaime nagle poważnieje, wzywa kelnera i prosi o następną butelkę szampana. Dopóki nie napełniono ponownie naszych kieliszków, nie otworzył nawet ust. W końcu podnosi swój i mówi:
– Piję twoje zdrowie, Val, kobieto, w której jestem zakochany do szaleństwa.
Patrzy na mój kieliszek i oczekuje, że też go wzniosę, towarzysząc mu w toaście. Ale jestem jak sparaliżowana. Całkowicie zapomniałam języka w gębie. Niczego takiego się nie spodziewałam i jestem cholernie zaskoczona. Ponownie zaprasza mnie, żebym wzniosła kieliszek i toast, co w końcu robię automatycznie.
– Właśnie to chciałem ci powiedzieć. Dlatego zaprosiłem cię na kolację. Oszalałem przez ciebie – mruczy, wyciągając szyję, żeby zbliżyć się do mojej twarzy. – To ty jesteś kobietą, w której się zakochałem.
Opada mi szczęka, podczas gdy on wypija swój kieliszek aż do dna. Ja nie mogę nic przełknąć.
– Już po wszystkim! – mówi, nagle ożywiony. – Wyrzuciłem to z siebie. Musiałem z tobą porozmawiać. Spadł mi z serca ogromny ciężar.
Nie mogę uwierzyć w to, co słyszę, i tak zastygam z pełnym kieliszkiem w drżącej ręce, przyglądając się bąbelkom uciekającym aż pod sufit.
Jaime nagle robi się smutny i mówi:
– Przykro mi. Nie chciałem, żebyś poczuła dyskomfort. Naprawdę mi przykro.
Natychmiast prosi o rachunek. Czuję się dziwnie, ponieważ nie jestem przyzwyczajona do tego, żeby ktoś prawie nieznajomy wyznawał mi w ten sposób miłość.
– Odwiozę cię do domu. Mam nadzieję, że nie masz nic przeciwko temu. Zawsze kiedy z kimś wychodzę, lubię go odprowadzić do domu.
Zaczyna mnie boleć głowa. Za dużo wypiłam i nie wiem, co mu odpowiedzieć. Ale postanawiam pozwolić się odwieźć. Kiedy znajdujemy się przed drzwiami budynku, w którym mieszkam, zaskakuje mnie, życząc mi dobrej nocy i odchodząc, jakby nigdy nic. Nie zamierzam go zatrzymywać. Zszokowana jego nagłą deklaracją miłości, muszę to przemyśleć i muszę odpocząć.
20 czerwca 1998
Minął prawie miesiąc, nim zaczęliśmy gdzieś razem wychodzić. Od czasu swojej deklaracji Jaime nie telefonował do mnie, wyjąwszy jeden raz, kiedy spytał mnie, czy go kocham. Zaoferował mi posadę, bez żadnych warunków. A ponieważ szukałam czegoś nowego, zdecydowałam się z nim wyjść. Coś za coś. Muszę przyznać, że bardzo podobało mi się jego zuchwalstwo, kiedy oświadczał, że jest we mnie zakochany, ale doceniam także jego dyskrecję, którą zachowuje aż do dziś. Doskonale zrozumiał, że mogę być przytłoczona jego wyznaniem, i stara się stworzyć klimat odpowiedni do tego, żebym i ja się w nim zakochała. Od samego początku widział jasno, że praca u niego mi nie imponuje. Musi myśleć, że jestem kobietą samowystarczalną, o klarownym spojrzeniu na życie, która może zakochać się tylko wówczas, gdy nikt jej nie ponagla.
Widzieliśmy się jeszcze kilkakrotnie, przy różnych okazjach, podczas których on uważał za pewnik to, że w końcu wpadnę mu w ramiona. Chce, żebym zdawała sobie sprawę, że on jest tego pewien i że prędzej czy później tak się stanie. Podoba mi się z każdą chwilą coraz bardziej, ale wciąż jeszcze nie poszłam z nim do łóżka, tak jak mam to w zwyczaju. Chcę czekać.
Dziś umówiliśmy się na pogaduchy. Jaime mówi, że opowie mi wszystko o swoim życiu, ponieważ nie chce mieć przede mną żadnych sekretów. Opowiada mi historię swojego małżeństwa z byłą żoną, która obecnie ma raka piersi, i zwierza mi się z tego, jak bardzo ją kochał. Dowiaduję się, że nigdy nie udało mu się dochować jej wierności i że w końcu zmęczyła się tym i go zostawiła.
Chce pokazać mi swoje słabości, jak komuś, kto czyta książkę od początku do końca. To zresztą też jest częścią strategii. Poza tym forma jego opowieści nie pozwala kobiecie na zachowanie kamiennego spokoju. Dzień po dniu uwodzi mnie jego osobowość, jego drańska natura i niewierność w stosunku do kobiet, mieszające się z jego ojcowską delikatnością. Tłumaczy mi, że przez siedem lat utrzymywał stosunki z byłą modelką, Caroliną, z którą łączyła go dzika namiętność, i że ten związek również skończył się przez jego niewierność. Kobieta, z którą ją zdradzał, była najlepszą przyjaciółką Caroliny. W efekcie zdaję sobie sprawę, że z każdym słowem przekazuje mi wiadomość: Czy byłabyś zdolna mnie poskromić? Tak się to do mnie przyczepiło, że teraz to on stanowi dla mnie wyzwanie.
Z zapałem opowiada mi o dwójce swoich dzieci, które widuje tylko w weekendy, i jego ojcowska duma budzi we mnie czułość. Sądzę, że można to przypisać jednej z jego twarzy, jakiej jeszcze mi nie pokazał, i moim hormonom kobiety prawie trzydziestoletniej, budzących naturalny instynkt macierzyński.
25 czerwca 1998
Pierwszy raz przespałam się z Jaimem. Przyszedł do mnie do domu, otworzyłam mu drzwi, jakby to było jego mieszkanie, i kochaliśmy się na kuchennym stole. Nie przeżyłam nic nadzwyczajnego. Jaime był bardzo zmęczony, a ja rozumiem, że czasami ktoś nie jest stuprocentowo wydajny, choćby nie wiem jak bardzo chciał. Muszę szczerze wyznać, że jestem trochę rozczarowana. Myślałam, że będzie bardziej romantycznie. Trwało to wszystko pięć minut, z których cztery spędziłam na przekonywaniu go, żeby użył prezerwatywy.