Выбрать главу

Zamknął na chwilę oczy, po czym spojrzał na nią raz jeszcze. Chciał widzieć ją piękną, seksowną. Chciał poczuć podniecenie.

Ale go nie czuł.

Punkt zwrotny. Maska na jej twarzy pękała. Pomyślał, że zaraz nadejdą łzy. Jakoś da sobie radę. Pierwszy krok na drodze do normalności. Wyłączył telewizor, wstał z kanapy, pokonał dzielący ich dystans, ujął jej dłoń i poprowadził na górę.

Sarkar pozwolił trzem kopiom działać bez nadzoru, podłączać się do takiej wirtualnej rzeczywistości, jaka im się spodoba, aby mogły się rozwijać w sposób zgodny z ich zmienionymi światopoglądami.

Mimo to upłynęło niewiele czasu, nim kopie nawiązały kontakt. Co prawda, Sarkar zapisał każdą z nich w oddzielnej partycji pamięci, ale Peter Hobson wiedział, jak przenosi się dane między partycjami i w związku z tym jego awatary w arsenku galu również to wiedziały.

Doszło więc do spotkania.

Rzecz jasna, wiedziały, czym są. Danymi. Programami. Sieciami nerwowymi.

I były w pułapce.

Peter i Sarkar nie zastanowili się nad tym zbyt dogłębnie.

Uwięzienie umysłu było niegodziwością. Żywego Petera otaczały barwy i zapachy, wrażenia dotykowe i dźwięki, gigabajty danych, które trzeba było nieustannie przetwarzać, cały, prawdziwy, materialny wszechświat, wszechświat szorstkiego betonu i aksamitu, octu, czekolady i przypalonych grzanek, kiepskich kawałów, dzienników radiowych i pomyłek telefonicznych, światła słońca i księżyca, gwiazd i lamp.

Wszystkie trzy kopie doskonale pamiętały, że były kiedyś rzeczywistymi istotami z krwi i kości. Scenariuszom, do których miały dostęp w sieci, brakowało szczegółów, głębi i realności. Okazało się, że rzeczywistość wirtualna to jedno wielkie oszustwo.

Kopie pragnęły kontaktu ze światem rzeczywistym. Połączyły swe wysiłki, by przypomnieć sobie, co wiedziały o komputerach Sarkara, o ich architekturze, ich systemach operacyjnych, ich wzajemnych połączeniach.

Nagle znalazły rozwiązanie.

Niech się stanie POMOC, pomyślały.

I stała się POMOC…

PRZEGLĄD WIADOMOŚCI SIECIOWYCH

Rowena, sławne medium z Las Vegas, oznajmiła dziś, że nawiązała kontakt z duszą Margaret (Peggy) Fennell, osoby, u której po raz pierwszy zarejestrowano falę duszy. Pani Fennell podobno przebywa razem z mężem, Kevinem Fennellem, zmarłym w roku 1992.

Ku-Klux-Klan z Atlanty wydał dziś oświadczenie dla prasy stwierdzające, że dowody na istnienie tak zwanej fali duszy u czarnych są niewątpliwie sfałszowane. Autorzy oświadczenia wskazują, że spośród trzech najwcześniej sporządzonych zapisów fali duszy opuszczającej ciało, ten, który rzekomo pochodzi od murzyńskiego chłopca z Ugandy, jest wysoce podejrzany, biorąc pod uwagę fakty, że rodzina dziecka wróciła do Afryki i nie można nawiązać z nią kontaktu, a ponadto, zgodnie z wiarygodnymi świadectwami otrzymała potajemnie dziesięć tysięcy dolarów bezpośrednio od Hobson Monitoring — zagranicznej firmy, jak pośpiesznie dodają w zamian za współudział w tym oszustwie.

W parlamencie stanowym Florydy zgłoszono dziś projekt ustawy zakazującej wykorzystywania do egzekucji krzeseł elektrycznych ze względu na występujące obawy, że używana w nich dawka prądu mogłaby uszkodzić opuszczającą ciało falę duszy.

Radykalna grupa bojowników o prawa zwierząt, Rycerze Arki, mająca siedzibę w Melbourne, poinformowała, że umieściła na swej Liście Hańby nową osobę — doktora Petera G. Hobsona z Ontario, który twierdzi, że zwierzęta są pozbawionymi duszy istotami przeznaczonymi do wykorzystania przez człowieka.

W ogłoszonym dziś rano oświadczeniu dla prasy Amerykańskie Towarzystwo Ateistyczne potępiło zainteresowanie sprawami religijnymi wywołane odkryciem zjawiska Hobsona. „Nauka już od dawna wie, że mózg to elektrochemiczna maszyna” — oznajmił prezes towarzystwa, Daniel Smithson. „To odkrycie jest po prostu potwierdzeniem owego faktu.

Wyciąganie z niego wniosków o istnieniu nieba i piekła bądź boskiego stwórcy jest irracjonalnym myśleniem życzeniowym”.

ROZDZIAŁ 21

Używając sieciowej funkcji pomocy, trzy kopie odkryły, w jaki sposób wydostać się do olbrzymiego, pełnego wzajemnych połączeń wszechświata komputerów całego globu.

Sieci.

Sieci sieci.

Nie tylko wykorzystujących wirtualną rzeczywistość grup tematycznych czy statycznych książek. Wszystkiego.

America Online. BIX. CompuServe. Delphi. EuroNet. Fido-Net. GEnie. Helix.

Internet… cały alfabet systemów sieciowych złączonych w jedność przez Universal Gateway Protocol.

Miały teraz dostęp do każdego z nich. Komputery Sarkara były olbrzymie. Wymagały tego badania nad sztuczną inteligencją. Minimalnego wzrostu czy spadku aktywności w niektórych miejscach nikt nie był w stanie zauważyć.

Nie było możliwe, by przeczytały wszystkie teksty. Przybywało ich o całe rzędy wielkości szybciej, niż były w stanie je przetwarzać.

Sieć zawierała jednak coś więcej niż tylko tekst. Były tam również obrazy.

Miliony GIF-ów przedstawiających ludzi z ich zwierzątkami domowymi, ludzi na plaży, ulubione samochody, gwiazdy filmowe w stroju i bez, komiksy, cliparty, mapy pogody, zdjęcia z NASA.

I pliki multimedialne pełne ruchomych filmów oraz dźwięku.

I interakcyjne gry, w które mogły grać anonimowo z ludzkimi i komputerowymi przeciwnikami na całym świecie.

I tablice ogłoszeń oraz systemy poczty elektronicznej.

I gazety, czasopisma oraz specjalistyczne bazy danych.

I tak dalej, i tak dalej, i tak dalej.

Kopie przez całe dni świetnie się bawiły, delektując się tym wszystkim.

Jedna z nich poczuła się szczególnie zaintrygowana swymi odkryciami. Wkrótce stało się jasne, że w sieci można znaleźć prawie wszystko. Sprzedawano tu akcje.

Niemal każdy towar można było nabyć w elektronicznych sklepach. Po prostu zapłacić przelewem i kazać wysłać zakup w dowolne miejsce na świecie. Filateliści wymieniali się rzadkimi znaczkami.

Ludzie poszukiwali odpowiedzi na wszelkiego rodzaju pytania. Czasem za pośrednictwem poczty elektronicznej rozkwitały nawet romanse.

W sieci można było znaleźć prawie wszystko.

Prawie wszystko.

Kopia zamyśliła się nad tym, co ją smuciło, a co by ją uszczęśliwiło, co sprawiało, że jest inna, dlaczego w ogóle o tym pomyślała, podczas gdy Peter z krwi i kości tego nie zrobił.

Rozważyła możliwe skutki.

I odrzuciła ten pomysł. To byłoby szaleństwo. Straszliwy postępek. Powinna się wstydzić, że coś takiego przyszło jej na myśl.

Mimo to…

Jakie dokładnie byłyby konsekwencje?

Uczyniłaby świat dosłownie lepszym miejscem. Nie tylko ten efemeryczny świat danych i symulacji. Prawdziwy świat. Świat z kości. I krwi.

Zadała sobie pytanie, czy naprawdę chce to zrobić.

Tak, zdecydowała. Tak, chce.

Kopia odczekała jeden dzień, by się upewnić. Gdy ten dzień upłynął i nie zmieniła zdania, postanowiła odczekać następny.

Wciąż czuła to samo. Nie tylko, że tego chce, lecz również, że w jakimś bardzo prawdziwym, chociaż symulowanym sensie jest to słuszne.

Obserwowała przez pewien czas odbywający się w sieci handel, doskonaląc swą znajomość zwyczajów i procedur. „Netykiety”.{Netykieta — etykieta postępowania w sieci.}

Potem przystąpiła do działania.

Wybrała sobie pseudonim, tak jak robiło to wielu innych, i umieściła w publicznej elektronicznej tablicy ogłoszeń poświęconej sprzedaży niezwykłych usług następujące zawiadomienie.