— Niezbyt dobrze.
Nie było potrzeby konfrontować jej już w tej chwili. Sandra spojrzała na wydruk.
— Pracował tu dłużej niż pani. Interesuje mnie wszystko, co mogłaby mi pani powiedzieć. Jakiego rodzaju człowiekiem był?
Cathy popatrzyła na sufit.
— Bardzo… towarzyskim.
— Tak?
— I, cóż, miał trochę prostackie poczucie humoru.
Sandra skinęła głową.
— Ktoś już o tym wspominał. Opowiadał mnóstwo świńskich kawałów. Czy czuła się pani tym skrępowana, pani Hobson?
— Ja? — Cathy wyglądała na zaskoczoną. Po raz pierwszy spojrzała Sandrze w oczy. — Nie.
— I co jeszcze może mi pani opowiedzieć?
— Hmm, był chyba dobry w swojej pracy, choć zawodowo nie mieliśmy ze sobą wiele wspólnego.
— I co jeszcze? — Sandra uśmiechnęła się zachęcająco. — Wszystko może okazać się użyteczne.
— No więc, był żonaty. To chyba pani wie. Jego żona ma na imię, hmm…
— Donna-Lee — podpowiedziała Sandra.
— Tak jest. Zgadza się.
— Czy to sympatyczna kobieta?
— Jest w porządku — stwierdziła Cathy. — Bardzo ładna. Ale widziałam ją tylko kilka razy.
— Czy zaglądała czasem do biura?
— Nie przypominam sobie.
— To gdzie ją pani spotykała?
— Och, czasami cała nasza grupa wybierała się razem na drinka.
Sandra sprawdziła swe notatki.
— W każdy piątek — powiedziała. — Tak mnie przynajmniej poinformowano.
— Tak, to prawda. Jego żona zjawiała się tam czasem na chwilkę.
Sandra przyjrzała się jej uważnie.
— A więc spotykała się pani z Hansem na gruncie towarzyskim, pani Hobson?
Cathy uniosła dłoń.
— Tylko w grupie. Czasem braliśmy też pakiet biletów na mecz Blue Jays i wybieraliśmy się razem. No, wie pani, bilety, które firma otrzymuje od dostawców. — Zakryła usta dłonią. — Oj! To chyba nie jest nielegalne?
— O ile mi wiadomo, to nie — odparła Sandra, ponownie się uśmiechając. — To jednak nie mój wydział. Czy kiedy widziała pani Hansa i jego żonę razem, sprawiali wrażenie szczęśliwych?
— Nie potrafię tego ocenić. Myślę, że tak. To znaczy, któż może odgadnąć, co naprawdę dzieje się w małżeństwie, kiedy patrzy na nie z zewnątrz?
— Czyż to nie prawda. — Sandra skinęła głową.
— Sprawiała wrażenie szczęśliwej.
— Kto?
— No, wie pani, żona Hansa.
— Która ma na imię…
— No, D… Donna-Lee. — Cathy wyglądała na zbitą z tropu.
— Tak jest, Donna-Lee.
— Mówiła już to pani wcześniej — stwierdziła Cathy lekko defensywnym tonem.
— Tak, tak. Mówiłam.
Sandra nacisnęła klawisze kursora swego palmtopa by sprawdzić listę pytań. — Jeszcze jedno. Parę innych osób, z którymi rozmawiałam, mówiło, że Hans miał reputację wielkiego kobieciarza.
Cathy nie powiedziała nic.
— Czy to prawda, pani Hobson?
— Hmm, tak, chyba prawda.
— Ktoś mi powiedział, że Hans spał z wieloma kobietami zatrudnionymi w tej firmie.
Czy słyszała pani, jak opowiadano o nim podobne rzeczy?
Cathy strzepnęła ze spódnicy niewidzialną nitkę.
— Chyba tak.
— Ale nie uważała pani, że warto o tym wspomnieć?
— Nie chciałam… — Jej głos umilkł.
— Nie chciała pani mówić źle o zmarłych. Oczywiście, oczywiście — Sandra uśmiechnęła się ciepło. — Niech mi pani wybaczy, że o to pytam, ale czy, hmm, kiedykolwiek coś was łączyło?
Cathy podniosła wzrok.
— Z pewnością nie. Jestem…
— Mężatką — dokończyła Sandra. — Oczywiście. — Uśmiechnęła się raz jeszcze. — Przepraszam, że musiałam o to zapytać.
Cathy otworzyła usta, by wyrazić dalszy sprzeciw, lecz po chwili zamknęła je.
Sandra dostrzegła dramat rozgrywający się na jej twarzy. „Zdaje mi się, że ta dama przyrzeka za wiele”.
— Czy zna pani kogoś, kto miał z nim romans? — zapytała.
— Nie mam pewności.
— Ale jeśli miał taką reputację, jakieś wieści musiały się rozchodzić?
— Krążyły plotki. Ale ja nie uznaję powtarzania plotek, pani inspektor — Cathy zebrała w sobie trochę sił. — Nie wierzę, by miała pani uprawnienia, aby mnie do tego zmusić.
Sandra skinęła głową, jak gdyby słowa Cathy były w pełni rozsądne. Zamknęła pokrywę palmtopa.
— Dziękuję za otwartość — powiedziała tonem tak neutralnym, że nie sposób było określić, czy mówi szczerze czy z sarkazmem. — Jeszcze jedno pytanie. Ponownie panią przepraszam, ale muszę je zadać. Gdzie pani była czternastego listopada między ósmą a dziewiątą rano? Wtedy właśnie zginął Hans.
Cathy przechyliła głowę.
— Chwileczkę. To było na dzień przed tym, nim o tym usłyszeliśmy. Na pewno właśnie jechałam do pracy. W gruncie rzeczy, kiedy pani o tym wspomniała, przypomniałam sobie, że właśnie tego dnia podwiozłam Carlę do jej firmy.
— Carlę? Kto to taki?
— Carla Wishinski, moja przyjaciółka. Mieszka o parę przecznic od naszego domu.
Jej samochód był w warsztacie, więc zgodziłam sieją podwieźć.
— Rozumiem. Cóż, bardzo pani dziękuję, pani Hobson.
Spojrzała na listę nazwisk.
— Czy mogłaby pani teraz poprosić pana Stephena Jessupa?
ROZDZIAŁ 29
Pozbycie się Hansa Larsena było łatwe. Ostatecznie, po co przejmować się zacieraniem śladów? Tak jest, policja z pewnością rozpocznie śledztwo, ale wkrótce okaże się, że istnieją dziesiątki ludzi, którzy mogliby pragnąć, by uśmiercono tego kobieciarza w podobny sposób, wymierzając mu symboliczną sprawiedliwość.
Kopia wiedziała jednak, że drugą eliminację będzie musiała przeprowadzić subtelniej.
Potrzebne było coś niewykrywalnego, co nie będzie nawet wyglądało na morderstwo.
Ponieważ koszty opieki zdrowotnej nieustannie rosły, większość wysoko rozwiniętych krajów zwróciła się raczej ku mało kosztownemu zapobieganiu niż dramatycznym środkom leczenia. Wymagało to identyfikacji zagrożeń występujących u każdego z pacjentów, a to znaczyło, że bezcenna była szczegółowa znajomość wywiadu rodzinnego. Początkowo jednak nie wszyscy mieli dostęp do podobnych informacji.
W roku 2004 grupa dorosłych osób, które w dzieciństwie adoptowano, wywarła na rządy prowincji oraz federalny rząd Kanady skuteczny nacisk celem powołania ogólnokrajowej Poufnej Medycznej Bazy Danych zwanej w skrócie MedBase.
Uzasadnienie było proste. Wszystkie akta medyczne powinny być scentralizowane, tak aby każdy lekarz miał dostęp do informacji, lecz nazwiska krewnych pacjentów nie powinny być ujawniane, celem ochrony ich prywatności, nawet jeśli — jak często zdarzało się to w przypadku adopcji — osoby, o których mowa, nie wiedziały, że są spokrewnione.
Kopia musiała podjąć ponad dwadzieścia prób, wreszcie jednak udało się jej dostać do MedBase, a stamtąd, okrężną drogą, zdobyć informacje, których szukała:
Nazwa użytkownika: jdesalle
Hasło: ellased
Witajcie! Bienvenu!
Ministerstwo Zdrowia i Opieki Społecznej Kanady
Santé et Bien-être social Canada
MEDBASE
[1] po angielsku
[2] pour Français
> 1
Podaj prowincję lub terytorium zamieszkania pacjenta (L: lista):
> Ontario
Podaj nazwisko albo numer Karty Zdrowia pacjenta:
> 33 183422 149
Hobson, Catherine R.
Prawidłowe? (T/N)
> T
Podaj swe życzenia: