Выбрать главу

Wiking wziął cyrkiel, zmierzył na mapie odległość od ich pozycji do cieśniny Malakka i dopiero wtedy zauważył, że za jego plecami stoją kapitanowie Casper Hendricks i Dennis Pułaski. Wysoki, chudy i niezgrabny Hendricks ukończył Harvard, miał długi, cienki nos, oczy osadzone zbyt blisko siebie, wąskie wargi, słabo zarysowany podbródek i jedną z najbrzydszych twarzy, jakie Ericcson kiedykolwiek widział we flocie. Ale Hendricks był bystrym strategiem, co prowadziło do ostrych dyskusji dotyczących kwestii taktycznych. Admirał uwielbiał wciągać w nie kapitana okrętu, choć to, że Ericcson prowadził je najczęściej podniesionym głosem, najwyraźniej nie odpowiadało Hendricksowi. Wiking chętnie zatrzymałby się w jakimś porcie i upił faceta, żeby zobaczyć, czy się wyluzuje, lecz podczas szybkiego rejsu z Pearl nie było na to czasu. Kapitan Pułaski, oficer operacyjny grupy bojowej i szef sztabu Ericcsona, stanowił przeciwieństwo Hendricksa. Krępy, łysy oficer miał beczkowatą klatkę piersiową, grube ramiona i nogi oraz ospowatą twarz ze śladami czteroletniej kariery bokserskiej w Akademii. Jego pięści wyglądały tak, jakby mógł nimi wbijać gwoździe. Mówił z wyraźnym akcentem chicagowskim. Każda zgłoska brzmiała twardo i groźnie, ale powierzchowność bandziora maskowała równie inteligentnego taktyka jak Ericcson czy Hendricks. W przeciwieństwie do kapitana okrętu Pułaski uwielbiał słowne starcia z Wikingiem i czasem używał języka bardziej nawet kwiecistego niż Ericcson. Podczas ostatniej narady taktycznej Pułaski nagłe wybuchnął: „Jaja sobie, kurwa, ze mnie robisz, Wiking? Moja córka, uczennica drugiej klasy podstawówki, lepiej rozmieściłaby flotę!” – W kabinie sztabowej zapadła śmiertelna cisza, Hendricks zbladł. Ericcson wyprostował się gwałtownie, jego twarz przybrała morderczy wyraz, potem ryknął śmiechem i poklepał Pułaskiego po ramieniu. Hendricks miał taką minę, jakby nie mógł się doczekać dnia, w którym obaj oficerowie opuszczą jego okręt.

– Witam, panowie – powiedział Ericcson. – Nalejcie sobie kawy, posadźcie tu swoje dupy i popatrzcie na mapę. Mamy poważne problemy.

– Te same, co zeszłej nocy, admirale – zauważył Pułaski. Napełnił swój kubek i potarł oczy. Wyglądał na zmęczonego.

– Dokładnie, sir – potwierdził Hendricks.

– Tyle że dzisiaj mam pomysł. Jedno z tych nocnych olśnień, które pozwalają rozwiązywać najtrudniejsze problemy. Spójrzcie na to. – Wiking dźgnął wskaźnikiem oznacznik ich pozycji na Morzu Filipińskim. – To my. – Potem przesunął wskaźnik ku oznacznikowi umieszczonemu przed Kanałem Sueskim. – To Królewska Marynarka Wojenna. – Na przeciwległym krańcu mapy, w pobliżu wyspy Tajwan, kończyło się Morze Wschodniochińskie i zaczynało Południowochińskie. Admirał umieścił czerwony oznacznik na Morzu Południowochińskim między Tajwanem i Filipinami. – To pierwsza grupa bojowa Floty Północnej czerwonych Chin, płynąca z szybkością trzydziestu pięciu węzłów.

Ericcson w zamyśleniu oparł brodę na dłoniach.

– Słuchajcie, flota Królewskiej Marynarki Wojennej pojawi się tu zbyt szybko. Nie można wpuścić Angoli w rejon działań wojennych. Musimy ich zaatakować, kiedy tylko wyjdą z Zatoki Adeńskiej. Albo nawet wcześniej, kiedy tylko wpłyną z Morza Czerwonego do Zatoki Adeńskiej. Tutaj, w tym wąskim gardle.

– Do tego potrzeba by cudu, sir – odrzekł Hendricks. – Okręty podwodne ze Wschodniego Wybrzeża są w drodze, ale co najmniej o sześć dni rejsu za daleko. Oprócz tego nie mamy bezpośredniej kontroli operacyjnej nad nimi. Nadal meldują się McKee.

– Nie w tym rzecz – odparł Wiking. – Spójrzcie na mapę. Co widzicie?

Pułaski wskazał Kanał Sueski.

– Jeśli zatrzymamy Angoli na sześć dni w Suezie, będziemy mogli zastawić na nich pułapkę, kiedy wyjdą z zatoki.

– Dokładnie – potwierdził Wiking i wetknął w zęby nowe cygaro. – Zablokujemy Suez.

Hendricks wyglądał, jakby właśnie ugryzł cytrynę.

– Ale jak pan proponuje zablokować kanał, sir? Nie możemy tam po prostu zrzucić wielkiej bomby.

– Potrzebuję danych wywiadowczych z satelity o tym, co teraz przepływa przez kanał. W czasie rzeczywistym. I to szybko.

Nung Jatsu płynął przez ciemne i zimne morze na głębokości trzystu metrów kursem jeden dziewięć zero stopni.

Wewnątrz okrętu, na stanowisku dowodzenia na górnym poziomie pod kioskiem, pełniło wachtę kilku oficerów i marynarzy. W pogrążonym w półmroku pomieszczeniu paliły się przyćmione czerwone lampy, jarzyły się wyświetlacze instrumentów na konsoli sterowania okrętem i stół nawigacyjny. Ciszę zakłócał tylko basowy odgłos wentylatorów tłoczących powietrze do sterowni i buczenie komputerowych konsoli kierowania ogniem z lewej strony pomieszczenia. Środek sterowni zajmowała podwyższona platforma otoczona gładkimi relingami z nierdzewnej stali, nazywana pomostem dowodzenia. Na platformie, za dwoma peryskopami, znajdowały się konsola dowódcy i fotel dowodzenia. Za pomostem dowodzenia stały dwa stoły nawigacyjne. Jeden był prawie niewidoczny w ciemności. Jego wyświetlacz na płaskim panelu elektronicznym połączony był z komputerem kierowania ogniem i pokazywał mały fragment morza wokół okrętu. Drugi stół nawigacyjny oświetlała przyćmiona czerwona lampa. Ekran prezentował obraz powierzchni Ziemi z lotu ptaka i ukazywał Morze Wschodniochińskie z południowym wejściem do Cieśniny Tajwańskiej. Na środku stołu jarzył się czerwony punkt oznaczający pozycję okrętu. Z tyłu, dwadzieścia mil morskich na północ, zielony punkt oznaczał pierwszą chińską grupę bojową zdążającą na południe, ku odległemu Oceanowi Indyjskiemu z misją zemsty.

Nad stołem nawigacyjnym pochylała się wysoka, szczupła sylwetka oficera dowodzącego Nung Jatsu. Lien Hua studiował w skupieniu wyświetlacz mapy. Zmierzył cyrklem długość linii przecinającej pozycję okrętu i obliczył odległość i czas potrzebny na dotarcie do Morza Południowochińskiego, a stamtąd do cieśniny Malakka, korytarza wejściowego na Ocean Indyjski i do Zatoki Bengalskiej. U północnego wylotu cieśniny Malakka widniała przerywana krzywa, oznaczająca miejsce, gdzie chińskie pociski manewrujące z głowicami plazmowymi będą wreszcie miały w zasięgu indyjskie cele. Lien Hua uważał, że grupa bojowa płynie tam za wolno.

Zerknął w górę na chronometr zamontowany na przegrodzie powyżej kabli biegnących do konsoli sterowniczej. Mosiężny instrument był jego prezentem dla okrętu. Został zabrany z brytyjskiego żaglowca podczas wojny opiumowej w roku 1839 – według kalendarza barbarzyńców. Przodek Liena, Lien Bao, pradziadek pradziadka Liena, zginął z ręki porucznika Brytyjskiej Królewskiej Marynarki Wojennej w tamtej trzyletniej wojnie, która doprowadziła do zajęcia Hongkongu przez Anglików. Niedługo potem brytyjskie psy odebrały Chinom Birmę, Rosjanie zagarnęli Mandżurię – co było pogwałceniem pierwszego traktatu Chin z europejską potęgą, a Francuzi oderwali Indochiny od dynastycznego imperium, pożerając chińskie terytorium jak hieny padlinę.