— Czy nie prościej zaprosić Dowódcę do twojego pałacu? — zapytał Laurin.
— Powiedzałem, nie chcemy przeszkadzać. Dowódca prowadzi eskadrę. Mimo kondensacji czasu, która sprawia, że godziny przeżywane w tym Układzie Słonecznym równają się sekundom w gwiazdolocie, nie możemy odrywać Pawła Do od jego obowiązków.
— Co cię niepokoi, Narbukilu? — zapytał Tytus.
— Kształt palców — odrzekłem — są grubsze niż zazwyczaj. Czy puchnę?
— Przejściowe zakłócenia — uspokoił Efer — gwałtowna zmiana klimatu, ciśnienia i wymiaru, oto przyczyny drobnych zmian. Wkrótce ustąpią.
Powiedziałem głośno do przyjaciół:
— Nie ufam pośrednikowi. Ujawnia tylko część prawdy. Rozszczepiono naszą świadomość, nie pytając o zgodę. Nikt nie pytał mnie o zdanie, czy pragnę przez przeszłość materializować się w teraźniejszości nie znanego Systemu Słonecznego. Nie próbowano porozmawiać z Terezą, z Tytusem, z Akonem, z Laurinem, czy zechcą uczestniczyć w eksperymencie jako przedmiot eksperymentu. Rozporządzono się świadomością wolnych ludzi w sposób bezceremonialny.
— Wcześniejsze nawiązanie kontaktu było niemożliwe. — tłumaczył nie zrażony moimi słowami Efer. — Teraz dopiero zadecydujecie, czy odpowiada wam propozycja Rozumniejszych.
— A jeżeli nie odpowiada? — spytał Tytus.
— Wrócicie do gwiazdolotu. — Musimy wrócić — przemówił Laurin. — Dopiero po bezpośredniej rozmowie z Dowódcą i innymi kosmonautami podejmiemy decyzję.
— Cieszy mnie rozsądek ludzi — oświadczył Efer — wzrusza umiłowanie wolności. Każda istota myśląca ma prawo dokonywania wyboru i decydowania o swoim losie. Jednak kształtowanie tego losu jest uzależnione także od czynników zewnętrznych.
— W jakim stopniu? — chciał wiedzieć filozof Akon.
— To zależy od indywidualnego stopnia rozwoju intelektu. Trzeba najpierw nauczyć się sterowania wpływami zewnętrznymi, by zwiększyć własną samodzielność. Na Ziemi rytm życia wyznaczają wschody i zachody słońca, pogoda wpływa na ludzkie samopoczucie, plamy na Słońcu, burze magnetyczne czy wyładowania elektryczności stają się źródłem wewnętrznych i zewnętrznych konfliktów. Od dawna teoretyzujecie na temat oddziaływania gwiazd i promieniowania kosmicznego na ludzi, odkrywając coraz więcej zależności między Kosmosem i człowiekiem. — Efer odgarnął z czoła kosmyk włosów. — Czynniki zewnętrzne kształtują losy ludzkie. Wystarczy chociażby przeanalizować przyczyny zorganizowania Wyprawy Kosmicznej. Kobiety pragną podziwiać czyny mężczyzn i oto wspaniali mężczyźni wyruszyli na podbój nieba.
— „Podbój” to złe słowo — przerwał Tytus. — Badamy Kosmos, niczego nie zamierzamy podbijać. Dlaczego wspomniałeś o ograniczonej wolności istoty myślącej?
— By zaoszczędzić ludziom niepotrzebnych roz1 czarowań. Wrócicie do gwiazdołotu. Czy urazi ludzką ambicję moja przepowiednia, że wkrótce znowu się zobaczymy?
— Nie urazi — powiedziałem. — Rozumniejsi widzą lepiej. Może nawet znają przyszłość Wyprawy.
Efer po chwili mówił dalej usiłując odwrócić uwagę pośrednika od myśli nurtujących kosmonautów. Odgadł i ten zamiar.
— Trudzisz się niepotrzebnie — powiedział. — Znam wątpliwości i obawy twoich przyjaciół. Proponuję powrót do czasu teraźniejszego.
Podszedł do ściany zasłoniętej kotarą, pociągnął za sznur i kotara pomknęła ku górze. Zobaczyliśmy wielkie, szeroko otwarte drzwi balkonowe.
— Odetchnijcie świeżym powietrzem — zapraszał Efer — minęła zaledwie jedna godzina czyli jedna sekunda na pokładzie statku kosmicznego.
Akon pierwszy wkroczył na balkon, za nim Laurin, Tereza i Tytus.
— Narbukil rezygnuje z powrotu — rzekł pośrednik. — Pragniesz dotrzymać mi towarzystwa?
— Czytasz w myślach — odpowiedziałem obierając piękną pomarańczę. — Pragnę przede wszystkim zaspokoić pragnienie.
— Pragniesz poznać tajemnicę wędrówek w czasie — odgadł Efer. — Przyjrzyj się uważnie kosmonautom. Stoją przy balustradzie i podziwiają panoramę miasta.
— Byłem kiedyś świadkiem podobnej sceny — mówił Tytus. — Podszedłem do balustrady. Na dziedzińcu konie piły wodę z niewielkiej sadzawki.
— Przed chwilą wróciliśmy z przejażdżki — wymruczał Akon. — Stoimy na balkonie Akademii Astronautycznej. Ten fragment przeszłości spełnia rolę pomostu między Eferem a gwiazdolotem. Piękny młodzieniec, prawdziwy paź.
— Tyran — powiedział Laurin. — Niebezpieczny mędrzec albo mag…
— …mędrzec albo mag.
— O kim mówi Laurin? — zapytał Egin, który schodził z górnego tarasu po spiralnych stopniach wiodących do galerii.
— O młodym zarządcy dalekiego kraju — odpowiedziała Tereza. — Nieprawda, Tytusie?
— Prawda, wracamy właśnie z konnej przejażdżki.
— Po drodze wstąpiliśmy do Akademii Astronautycznej — dodał Laurin. — A Narbukilowi poczerwieniał nos od nektaru.
— Prawdziwa ambrozja — przyznałem.
Egin spokojnie wysłuchał tych zwierzeń, po czym włączył ekran, a gdy pojawiła się postać Dowódcy pochylonego nad mapami nieba, powiedział:
— Tytus, Tereza, Akon i Narbukil dziwnie się zachowują. Czy wezwać Julisa?
— Niech przyjdą do mnie razem z tobą i Julisern — rzekł Paweł Do. — Rozszyfrowaliśmy drugi, nowy sygnał, to zaledwie dwa ciągle powtarzane słowa: „Czwarte spotkanie”, „Czwarte spotkanie”.
Szkoła Aniołów
Odtworzyłem utrwaloną rozmowę z Eferem, a potem każde zdanie, wypowiedziane przez pośrednika poddano wnikliwej i wszechstronnej analizie.
Badania prowadził czterdziestoosobowy zespół naukowców pod kierownictwem egzobiologa Tytusa, Laurina i Akona. W pracach uczestniczyła również parapsycholog Tereza. Po wielogodzinnej dyskusji, sumującej pierwsze wyniki analizy wypowiedzi i propozycji Efera, przekazano Dowódcy wnioski ekspertów.
— Przeważyła opinia — mówił Paweł Do do wszystkich kosmonautów — o konieczności kontynuowania dialogu z pośrednikiem. Uczeni reprezentują pogląd, że eskadra znalazła się w strefie świadomości Rozumniejszych od Nas, którzy pragną nawiązać kontakt z ludźmi. We wnioskach sporo uwagi poświęcono przestrogom. Szczególnie powinniśmy się wystrzegać łatwowierności, bezkrytycznego entuzjazmowania się rozumem starszych i mądrzejszych „Braci”. Słowo „braci” ujęto w cudzysłów — Dowódca lekko uśmiechnął się. — Dalekie i nie sprawdzone pokrewieństwa zawsze budzą wątpliwości. Bracia mogą okazać się antybraćmi. Czy spotkanie antybraci z braćmi grozi konfliktem? Eksperci przypominają, że kontakt antymaterii ze zwykłą materią kończy się zawsze katastrofą, jeżeli tak nazwiemy wybuch i wyzwolenie ogromnej energii. Dlatego nasi uczeni pozytywnie ocenili Efera-pośrednika, reprezentującego tradycyjną, dobrze nam znaną i w miarę bezpieczną materię. Natomiast eksperci nie znaleźli jednoznacznej formuły na zdefiniowanie działań Rozumniejszych na obszarach naszego wewnętrznego świata. Zdolność przenikania do ludzkiej psychiki, penetrowanie pamięci i wyobraźni, próby oddziaływania na świadomość i podświadomość kosmonautów budzą uzasadniony niepokój. Nikt nie umie odpowiedzieć na pytanie: czy ta metoda nawiązywania kontaktu z ludźmi nie prowadzi do całkowitego podporządkowania się woli Nadrozumu tej strefy kosmicznej, czy zdołamy zachować wolną wolę, czy też staniemy się posłusznymi instrumentami bezwzględnych wirtuozów?
Paweł Do zmienił obraz na ekranach. Kosmonauci zobaczyli wierną kopię gwiazcłolotu Dowódcy.