W tym samym czasie BBC nadaje sprzeczne komunikaty: raz, że Hitler zginął w zamachu i władzę w Berlinie przejęło wojsko, wieczorem - że pucz zakończył się klęską i SS przejęło władzę. Radio Moskwa milczy.
21 lipca
W konspiracyjnym mieszkaniu w alei Niepodległości spotyka się trzech generałów: komendant główny Armii Krajowej Tadeusz „Bór" Komorowski, szef sztabu Komendy Głównej AK - gen. Tadeusz Pełczyński i jego pierwszy zastępca, gen. Leopold Okulicki. Meldunki wywiadu niczego nie wyjaśniają: Niemcy w mieście krzątają się jak rój os, wzmocnili posterunki, niektórym obserwatorom wydaje się, że widzą napięcie w stosunkach między Wehrmachtem a SS i policją, ale któż wie, jak jest naprawdę. Przez most Poniatowskiego suną za zachód tłumy Niemców, obok osadników z Zamojszczyzny na furmankach widać coraz więcej głodnych, obszarpanych żołnierzy z rozbitej na Białorusi Grupy Armii „Środek". Radio niemieckie wciąż utrzymuje, że Hitler żyje. BBC donosi o strzelaninie koło komendantury Paryża. Armia Czerwona przekroczyła Bug, we Lwowie trwają walki.
Trzej generałowie są zgodni: na taką właśnie sytuację AK czeka od dawna. Pamiętają słowa swojego szefa, Stefana Roweckiego, z jednego z pierwszych jego raportów, jeszcze z listopadal939 roku: „Zasadniczym naszym momentem wystąpienia będzie załamanie Niemiec lub przynajmniej chwila, gdyby im się podwinęła noga. Wtedy mamy być zdolni, aby im w drugiej nodze podciąć żyły i ścięgna, tak aby kolos niemiecki się wywrócił".
W Warszawie, w świetle późniejszych planów, miało nie być powstania, akcja zbrojna wydawała się nadmiernie ryzykowna. Ale teraz... powtórka z listopada 1918 roku, kiedy na ulicach Warszawy młodzież rozbrajała patrole okupanta, jest w zasięgu ręki. Drukarnie w ramach akcji „N" mają jak najszybciej wydrukować po niemiecku ulotki o upadku III Rzeszy; oddziały AK z radomskiego i Mazowsza - przygotować się do marszu na Warszawę. Stołeczna AK od jutra ma zacząć przygotowania do osiągnięcia stanu gotowości bojowej. Komorowski chce poczekać na wiadomości z Londynu. Na razie depeszuje: „Ostatni fakt zamachu na Hitlera łącznie z położeniem wojennym Niemiec doprowadzić może do ich załamania się w każdej chwili. Zmusza nas to do stałej i pewnej [zapewne: pełnej] gotowości do powstania". Stan ten chce osiągnąć 25 lipca.
Tymczasem w Berlinie i w kilku innych wielkich miastach Rzeszy spiskowcom udało się już przejąć władzę. Tu i ówdzie dochodzi do starć miedzy wojskiem a SS. Spiskowcy ogłaszają skład nowego rządu i zwracają się do aliantów z prośbą o rozejm. Między Londynem, Waszyngtonem a Moskwą krążą depesze. Przywódców koalicji kusi, by przerwać wojnę, zwłaszcza gdy nie jest już konieczna. Ale swego czasu uzgodnili, że nie powtórzą błędu z listopada 1918 roku i zgodzą się tylko na bezwarunkową kapitulację Niemiec. Najgorsze, że nie ma z kim rozmawiać - no i nie ma planów, co z pokonanymi Niemcami robić. Nikt tak naprawdę nie liczył, że rozsypią się już teraz.
22 lipca
Chyba nikt już nie wierzy, że Hitler przeżył. W Warszawie dowódca garnizonu gen. Rainer Stahel ogłasza swoją lojalność wobec nowego rządu berlińskiego. Gubernator warszawski ucieka, razem z nim - większość urzędników i ich rodzin. W gmachu Gestapo przy alei Szucha już w nocy rozpoczęło się palenie akt. Policjanci, esesmani i gestapowcy chyłkiem, często w cywilu, wymykają się z miasta. Warszawiacy gromadzą się na ulicach, tu i ówdzie wznoszone są okrzyki, ale z godziny na godzinę temperatura rośnie. Jeden z patroli AK obserwuje, że przez półtorej godziny niepilnowany był most Poniatowskiego - jedna zmiana zeszła z posterunku, druga nań nie dotarła. Komendant warszawskiej AK płk Antoni Chruściel melduje, że podległe mu oddziały już wieczorem będą gotowe do walki. Na naradzie Komendy Głównej przeważa opinia, by wrócić do starszych wersji planów powstańczych: w zasadzie nie atakować regularnej armii, lecz skoncentrować się na uderzeniu na SS i policję. Jednocześnie negocjatorzy z Komendy Głównej AK mają nawiązać kontakt z otoczeniem Stahela i zaproponować warunki wyjścia wojska niemieckiego z Warszawy. Rząd na emigracji upoważnia kierownictwo podziemia do „ogłoszenia powstania w momencie przez was wybranym".
Komorowski ustala termin rozpoczęcia powstania na dziś, godzina 22.00.
W Londynie, Moskwie i Waszyngtonie trwa gorączkowa dyskusja, czy i na jakich warunkach podjąć pertraktacje z Niemcami. Na froncie włoskim i francuskim alianci mają nagły problem: co począć z dziesiątkami tysięcy niemieckich jeńców? Armia Czerwona zajmuje Lublin i Lwów.
23 lipca
Nocny atak na pozycje niemieckie w Warszawie zakończył się sukcesem, który przerasta wszelkie oczekiwania. W ostatniej chwili AK zrezygnowała z natarcia na lotniska i mosty, koncentrując główne siły w Śródmieściu, wokół dzielnicy policyjnej na Mokotowie i wokół Pawiaka. Na Żoliborzu Niemcy bronili tylko okolic Dworca Gdańskiego, cały Mokotów na południe od placu Unii Lubelskiej wpadł w ręce powstańców, zdobyte zostały m.in. koszary przy Rakowieckiej, bronione przez resztki pododdziałów SS i policji. Załoga Pawiaka uciekła; nie zdążyła wymordować więźniów. W rękach SS pozostała tylko aleja Szucha, Wehrmacht okopał się wokół mostów, swoich koszar, lotnisk i Krakowskiego Przedmieścia. Miasto jest prawie wolne. W rokowaniach ze Stahelem zostaje ustalone, że Wehrmacht utrzyma w najbliższych dniach kontrolę nad aleją Waszyngtona, mostem Poniatowskiego i Alejami Jerozolimskimi - tłumy Niemców, cywilów i wojskowych stają się na tej osi coraz gęstsze. Lotnisko na Okęciu ma być przekazane Armii Krajowej w ciągu 48 godzin. Także dowódca SS i policji wysyła parlamentariuszy. Oferuje wydanie 1000 więźniów w zamian za możliwość przeprowadzenia swoich ludzi do Alej Jerozolimskich. Komenda Główna AK po burzliwej dyskusji godzi się na te warunki. Armia Krajowa poniosła w ostatnich godzinach ciężkie straty: około 300 zabitych, do dwóch tysięcy rannych i zaginionych.
Na ulicach entuzjazm nieopisany: Warszawa jest - właściwie - wolna! Biało-czerwone flagi wiszą na większości gmachów publicznych. Delegat Rządu na Kraj ogłasza objęcie władzy wojskowej przez Armię Krajową - jako część Polskich Sił Zbrojnych - oraz administracji cywilnej na obszarach miasta, gdzie nie ma już Niemców.
W tym samym czasie odbywają się masowe aresztowania członków lubelskiej i lwowskiej AK przez NKWD.
W Moskwie podjęta zostaje decyzja o natychmiastowym uruchomieniu ofensywy karpackiej w kierunku rumuńskich pól naftowych.
Koalicja godzi się przyjąć parlamentariuszy niemieckich następnego dnia. Warunek podstawowy: Niemcy zostaną zajęte przez armie alianckie. O granicy wschodniej obszaru okupacji brak w komunikacie wzmianki.