— No i co? — spytał Farsiejkin, włączając czarną wtyczkę do kontaktu.
— Nie, nic — odrzekł Tatarski. — Pomyślałem sobie tylko, że może nasze pokolenie, które wybrało pepsi… Pan też przecież w młodości wybrał pepsi, prawda?
— A co miałem robić? — mruknął Farsiejkin, pstrykając przełącznikami na pulpicie.
— No tak… Przyszła mi do głowy pewna dość nieprzyjemna myśclass="underline" może my wszyscy razem jesteśmy właśnie tym pieskiem o pięciu łapach? I teraz, że tak powiem, atakujemy?
Farsiejkin, pochłonięty swoim zajęciem, wyraźnie puścił te słowa mimo uszu.
— No — powiedział — uwaga, nie ruszaj się i nie mrugaj. Gotowy?
Tatarski zrobił głęboki wdech.
— Gotowy — odparł.
Machina zaszumiała i białe matowe lampy po obu jej stronach zapłonęły oślepiającym blaskiem. Przypominająca otwartą księgę konstrukcja zaczęła wolno obracać się wokół osi, a w oczy Tatarskiego uderzył biały promień, na kilka sekund całkowicie go oślepiając.
— Pokłon żywemu bogu — uroczyście przemówił Farsiejkin.
Kiedy Tatarski otworzył oczy, Farsuk Karłowicz z pochyloną głową klęczał przed fotelem i podawał mu niewielki czarny przedmiot. Był to telefon Azadowskiego. Tatarski wziął go ostrożnie i uważnie obejrzał: telefon wyglądał jak zwyczajny Philips, ale miał tylko jeden klawisz — w kształcie złotego oka. Tatarski chciał zapytać, czy Ałła o wszystkim wie, ale nie zdążył — Farsiejkin wybił pokłon, wstał, tyłem cofnął się do wyjścia i dyskretnie zamknął za sobą drzwi.
Tatarski został sam. Wstał z fotela, podszedł do drzwi i przez chwilę nasłuchiwał. Panowała zupełna cisza — widocznie Farsiejkin był już w szatni. Tatarski odszedł w kąt pokoju i ostrożnie nacisnął klawisz komórki.
— Halo — powiedział cicho. — Halo!
— Pokłon żywemu bogu — odezwał się głos Ałły. — Jakie są dziś rozkazy, szefie?
— Na razie żadnych — odrzekł Tatarski. Spostrzegł ze zdziwieniem, że w nowej roli czuje się jak ryba w wodzie. — Chociaż nie, wiesz co, Ałłoczka, coś niecoś jednak mam. Po pierwsze, niech zabiorą dywan z gabinetu — znudził mi się. Po drugie, w bufecie od dziś ma być tylko coca-cola, żadnej pepsi. Po trzecie, Maluta już u nas nie pracuje… Dlaczego? Dlatego że jest nam tutaj potrzebny jak psu piąta noga. Tylko psuje cudze scenariusze, a my potem musimy bulić… I zapamiętaj sobie, Ałłoczka: kiedy coś mówię, nie pytasz „dlaczego”, tylko raz-dwa zapisujesz. Zrozumiano? To dobrze.
Zakończywszy rozmowę, Tatarski chciał zaczepić komórkę na pasku, ale futro ebich-ilówki było zbyt grube. Zastanawiał się przez parę sekund, gdzie schować telefon, przypomniał sobie jednak, że nie wszystko powiedział, i znów nacisnął złote oko.
— Jeszcze jedno — powiedział — zupełnie zapomniałem. Zatroszczcie się o Rostropowicza.
Tuborgman
Dubler 3D Wawilena Tatarskiego pojawiał się na ekranie niezliczone mnóstwo razy, ale sam Tatarski, wspominając dawne dni, które przeleciały jak we śnie, lubił oglądać tylko kilka kaset. Na pierwszej uwidoczniono konferencję prasową oficerów Federacyjnej Służby Bezpieczeństwa, którzy otrzymali rozkaz zlikwidowania znanego biznesmena i polityka Borysa Bieriezowskiego: Tatarski, w czarnej kominiarce, siedzi przy zastawionym mikrofonami stole pierwszy od lewej. Druga kaseta przedstawiała pogrzeb komentatora telewizyjnego Farsuka Sejful-Farsiejkina, w tajemniczych okolicznościach uduszonego ska— kankami w bramie własnego domu: Tatarski, w czarnych okularach i z czarną opaską na rękawie, całuje nieutuloną w żalu wdowę i rzuca na do połowy zasypaną trumnę zieloną kulę bilardową. Skąd się wziął kolejny temat, nie bardzo wiadomo: są to nakręcone ukrytą kamerą zdjęcia operacyjne, przedstawiające rozładunek wojskowego samolotu Hercules C-130, który wylądował w nocy na placu Czerwonym. Z samolotu wynoszą mnóstwo kartonowych pudeł z napisem „Electronic eąuipment” i niezwykłym logotypem — niedbale nakreślonym konturem gruczołu mlecznego, o rozmiarach, jakie można osiągnąć jedynie dzięki wszczepieniu silikonowej protezy. Tatarski, w mundurze funkcjonariusza OMON-u, marznie w kordonie. Następną jego kreację znają wszyscy — to Stiepan Razin na szafocie w monumentalnym klipie szamponu Head and Shoulders (slogan: „Gdy spadnie głowa, włosów nie żal”). Znacznie mniej popularny jest klip, również nakręcony na placu Czerwonym — wyemitowana kilka razy w telewizji petersburskiej reklama coca-coli, przedstawiająca zlot radykalnych fundamentalistów wszystkich głównych wyznań świata. Tatarski występuje w roli czarno ubranego ewangelika z Albuquerque, Nowy Meksyk — z wściekłością rozdeptawszy pustą puszkę po pepsi-coli, podnosi rękę, wskazuje mur kremlowski i wygłasza wers z psalmu czternastego:
There they are great dread,
For God is with the Righteous Generation!
Wiele osób zapamiętało jego udział w klipach reklamowych wódki Borys Samozwaniec Drugi i zupy instant Carmino Burano. Sam Tatarski jednak z jakiegoś powodu nie włączył ich do swej kolekcji. Nie ma też w niej słynnej reklamy moskiewskiej sieci sklepów Gap, gdzie Tatarski wystąpił razem ze swym zastępcą Morkowinem: Morkowin w wyszywanej złotą nicią dżinsowej kurtce przechadza się w witrynie sklepu, a Tatarski ubrany w wojskowy waciak ciska cegłą w pancerną szybę, krzycząc: „Pod Kandaharem był większy odlot!” (slogan: „Enjoy the Gap”). Jednakże jego ukochanego nagrania, które, jak szeptem opowiadała sekretarka Ałła, Tatarski ogląda zawsze ze łzami w oczach, w ogóle ani razu nie pokazano w telewizji.
Jest to niedokończony spot piwa Tuborg ze sloganem: „Sta, via— tor!” (wersja dla telewizji regionalnych: „Stawiasz, stary!”), w którym wykorzystano animację znanego obrazka z samotnym wędrowcem. Tatarski w rozchełstanej na piersi białej koszuli idzie pylistą ścieżką pod stojącym w zenicie słońcem. Nagle przychodzi mu do głowy jakaś myśl. Zatrzymuje się, opiera o przydrożny parkan i chusteczką ociera pot z czoła. Mija kilka sekund i bohater najwyraźniej się uspokaja — odwraca się tyłem do kamery, chowa chusteczkę do kieszeni i powoli rusza dalej, w stronę jaskrawoniebieskiego widnokręgu, nad którym widnieje kilka lekkich, wysokich obłoków.
Krążyły pogłoski, że nakręcono inną wersję tego klipu, w której drogą jeden za drugim idzie trzydziestu Tatarskich, ale czy jest to prawda, zaiste nie sposób ustalić.