— Ten człowiek jest fałszywym Smokiem. Został za to poskromiony. Nie wiem, jak to możliwe, że znowu potrafi przenosić, ale przenosi saidina. Saidina! Jest skażony, Pani Okrętów. Jeżeli zechcesz mieć z nim cokolwiek do czynienia, ściągniesz na siebie gniew Białej Wieży. Wiem...
— Przestań — przerwała Zaida. — Powinnaś już sobie zdawać sprawę, jak bardzo się boję gniewu Białej Wieży.
— Ale…
Zaida uniosła palec, a usta Aes Sedai zamknęły się ze słyszalnym trzaskiem, potem wykrzywiły, jakby ją zemdliło. To jedno słowo mogło ją doprowadzić do ponownego pocałunku z siostrą bosmana i dobrze o tym wiedziała.
— Jej słowa są po części prawdziwe — spokojnie oznajmił Logain. — Jestem wprawdzie Asha’manem, ale skazy już nie ma. Saidin jest czysty. Wychodzi na to, że Stwórca zdecydował się okazać nam miłosierdzie. Mam wszakże pytanie do tej kobiety. Komu służysz, Aes Sedai, Egwene al’Vere czy Elaidzie a’Roihan?
Amylia nawet nie otworzyła ust, całkiem zresztą mądrze.
— Do końca przyszłego roku służy mnie, Logain — zdecydowanie oznajmiła Zaida. Aes Sedai zamknęła na moment jasne oczy, a kiedy znów odemknęła powieki, choć to wydawałoby się niemożliwe, był w nich wyraz jeszcze większego zdumienia niż wcześniej i ostateczne przerażenie. Czy to możliwe, by wierzyła, że Zaida zwolni ją przed upływem terminu?
— Powinieneś swe pytania ograniczyć do mojej osoby ciągnęła Mistrzyni Statków. — Najpierw jednak pozwól, że ja zadam ci dwa pytania. Gdzie jest Coramoor? Chcę wysłać do niego ambasador, a zgodnie z Targiem, musi ona rezydować w jego bezpośrednim otoczeniu. A po drugie: jakie wieści przywozisz od niego? Zapewne żądanie jakiejś służby.
— Nie potrafię powiedzieć, gdzie przebywa. — Uśmiechnął się, jakby właśnie opowiedział dowcip. Uśmiechnął się!
— Domagam się odpowiedzi — zaczęła Zaida, ale przerwał jej, co wywołało szepty i gniewne spojrzenia zgromadzonych. Ten głupiec najwyraźniej wyobrażał sobie, że jest równy Mistrzyni Statków.
— Obecnie chce utrzymać miejsce swego pobytu w tajemnicy, Mistrzyni Statków. Przeklęci podejmowali próby zgładzenia go. Wszelako chętnie zabiorę ze sobą Harine din Togara. Z tego, co słyszałem, jej osoba wydaje mu się jak najbardziej do przyjęcia.
Harine drgnęła tak mocno, że wino polało się jej po wierzchu dłoni, potem upiła potężny łyk. Ale nie, prędzej Zaida rozwiedzie się z Amelem i wyjdzie za kamień balastowy, niż uczyni z Harine din Togara swą ambasador. Mimo to na samą myśl język z przerażenia przywarł jej do podniebienia. Nawet zostanie Mistrzynią Statków może być niedostateczną rekompensatą za konieczność znoszenia Cadsuane.
Zaida przypatrywała się Logainowi z kamienną twarzą, po chwili kazała Amylii nalać mu wina. Aes Sedai drgnęła, a dotarłszy do stołu, trzęsła się tak bardzo, że dzban szczękał o krawędź pucharka. Tyleż samo wina poszło na pokład, co do wnętrza naczynia. Dziwne, ale Logain podszedł bliżej i położył rękę na jej dłoni, próbując uspokoić. Czy należał do tych, którzy nie umieli zostawić innym ich pracy?
— Nie masz się, czego bać z mojej strony, Amylio Sedai — zapewniał ją. — Minęło sporo czasu, od kiedy po raz ostatni zjadłem kogoś na śniadanie. — Popatrzyła na niego z rozdziawionymi ustami, jakby niepewna, czy faktycznie żartuje.
— A służba, jakiej się domaga? — zapytała Zaida.
— To nie jest żądanie, Pani Okrętów. — Musiał uważnie podnieść dzban, żeby wino nie przelało się przez krawędź pucharka. Wziął go do ręki, odsunął się ód Amylii, ale ona wciąż wbijała wzrok w jego plecy. Światłości, ta kobieta jak nikt umiała pakować się w kłopoty.
— To wezwanie do wywiązania się z twojej części umowy z Coramoorem. Obiecałaś mu między innymi okręty, które przewiozą żywność i inne towary z Illian i Łzy do Bandar Eban.
— To da się zrobić — powiedziała, Zaida, nie do końca maskując ulgę, choć równocześnie obrzuciła Harine złym spojrzeniem. Pelanna również patrzyła na nią z wściekłością, rzecz jasna, ale podobnie Lacine, Niolle i kilka innych. Harine stłumiła westchnienie.
Niektóre z ustaleń Targu były dość złowieszcze, to sama przyznawała, jak choćby wymóg, by Mistrzyni Statków przygotowana była, żeby stawić się na wezwanie Coramoora trzy kromie w ciągu dwóch lat. Proroctwa Jendai głosiły, że Atha’an Miere mieli służyć Coramoorowi, jednak raczej nieliczni byli przekonani, że służba znaczy między innymi gotowość Mistrzyni Statków na każde jego wezwanie. Ale tamci nie byli wraz z nią, targując się z Aes Sedai przekonaną, iż nie ma żadnej alternatywy dla propozycji Targu, prócz tej, jaką sama przedstawia. Na Światłość, to prawdziwy cud, że nie skończyło się gorzej!
— Towary dla ponad miliona ludzi, Mistrzyni Statków — wyjaśnił Logain tak swobodnym tonem, jakby prosił o drugi pucharek wina. — Nie potrafię powiedzieć, ilu dokładnie, ale w Bandar Eban szaleje głód. Okręty muszą tam dopłynąć możliwie jak najszybciej.
W kajucie zawrzało. Nie tylko Harine odczuła nagłą potrzebę napicia się wina. Nawet oczy Zaidy rozszerzyły się w zdumieniu.
— To może wymagać więcej rakerów, niż posiadamy — powiedziała na koniec, niezdolna opanować wyraźnie słyszalnego w słowach niedowierzania.
Logain wzruszył ramionami, jakby to nie miało większego znaczenia.
— A jednak on tego właśnie od was wymaga. Wykorzystajcie inne statki, jeśli będzie trzeba.
Zaida zesztywniała na krześle. Wymaga. Niezależnie, jak stanowił Targ, nierozważnie było w jej obecności używać takiego języka.
Do kajuty znowu wślizgnęła się Turane i łamiąc protokół, podbiegła do Zaidy; bose stopy plaskały po pokładzie. Pochyliła się nisko, wyszeptała coś do ucha Mistrzyni Statków. Oblicze Zaidy stopniowo przybierało wyraz grozy. Wzięła w palce pudełko z pachnidłami, potem zadrżała i upuściła je na swe łono.
— Przyślij ją do środka — powiedziała. — Natychmiast przyślij ją do środka. Od tych wieści aż kotwica zapłacze — ciągnęła, gdy Turane wybiegała z kajuty. — Pozwolę wam wysłuchać ich z ust tej, która je przyniosła. Musisz zaczekać — dodała, kiedy Logain już otwierał usta. — Ty też musisz zaczekać.
Miał dość rozumu, by nie nalegać, ale nie dość, by ukryć zniecierpliwienie; stanął pod ścianą kajuty z zaciśniętymi ustami i ściągniętymi brwiami.
Młoda kobieta, która weszła do środka i nisko ukłoniła się przed Zaidą, była wysoka i szczupła; zasługiwałaby pewnie na miano ładnej, gdyby niewycieńczona twarz. Lniana bluzka i zielone spodnie wyglądały, jakby nie zmieniała ich od wielu dni, ze zmęczenia chwiała się na nogach. Na łańcuszku honorów była tylko garstka medalików, jak przystało młodości, jednak Harine widziała, że co najmniej trzy oznaczały akty wielkiej odwagi.
— Jestem Cemeille din Selaan Długie Oczy, Pani Okrętów — powiedziała ochrypłym głosem. — Mistrzyni Żagli darlera Ścigacz Wiatru. Płynęłam tak szybko, jak mogłam, ale obawiam się, że już za późno, by cokolwiek zrobić. Zatrzymywałam się przy każdej wyspie między Tremalking a tym miejscem, ale zawsze byłam spóźniona. — Łzy popłynęły po jej policzkach, wszak zdawała się tego zupełnie nieświadoma.
— Przekaż Dwunastu Pierwszym własnymi słowami smutne wieści — delikatnie przykazała Zaida. — Amylia, daj jej wina! — To już wcale nie brzmiało delikatnie. Aes Sedai rzuciła się, by wykonać rozkaz.
— Prawie trzy tygodnie temu — zaczęła Cemeille — Amayarowie z Tremalking poprosili o dar podróży na wszystkie wyspy. Zawsze jeden mężczyzna i jedna kobieta na każdą wyspę. Ci, którzy zdecydowali się na Aile Somera, kiedy dowiedzieli się, że pozostaje pod panowaniem Seanchan, domagali się, by zwodowano ich w łodziach, tak by byli niewidoczni z lądu. — Wzięła z rąk Amylii pełny puchar, podziękowałaś skinieniem głowy, wypiła chciwie.