Выбрать главу

Crystal milczała przez chwilę, niepewna, czy może mu zaufać, ale w końcu skinęła głową.

– Myślę, że tak.

Pearl uśmiechnęła się, podziwiając opanowanie Crystal. Zauważyła błysk zadowolenia w oczach Erniego, który przyglądał się Crystal. Wytłumaczył, gdzie jest jego biuro, i wręczył wizytówkę, kiwając z aprobatą głową w stronę agentów. Tym razem im się udało. Po kilkunastu zupełnych niewypałach i kilku niezbyt udanych kandydatkach, wreszcie znaleźli prawdziwy klejnot.

Salvatore był dobrze znanym osobistym agentem, niektóre wielkie gwiazdy współpracowały z nim na początku kariery, choć było ich niezbyt wiele. Z jego osobą wiązało się kilka bardzo niemiłych skandali, między innymi dwa szeroko opisywane w prasie samobójstwa kobiet, których był agentem i kochankiem. I jeszcze kilka incydentów – wolał o nich nie pamiętać. Ale ważniejsze było to, że Ernie Salvatore stanowił czubek góry lodowej. Był też osobą niezwykle ustosunkowaną. Wystarczyło na niego spojrzeć, by się tego domyślić. Ale Crystal w swej naiwności nie wyczuła niczego niepokojącego w Erniem Salvatore.

– Możesz się przeprowadzić do Los Angeles? – Spojrzał Crystal prosto w oczy. Zastanawiał się, kim ona właściwie jest i skąd się tu wzięła. Zdawała się taka młoda i niewinna, ciekaw był, kto się nią opiekował poza tym podstarzałym rudzielcem z którym przyszła na spotkanie. Choć w gruncie rzeczy niezbyt go interesowało, skąd Crystal pochodzi. Zamierzał ją ukształtować na nowo. Chciał z niej uczynić kogoś, kim zawsze pragnęła zostać. Gwiazdę. I to wielką. Jeśli mu pozwoli.

– Tak, mogę się przenieść do Los Angeles. – Całe życie marzyła o Hollywood i oto jej sen miał się spełnić. Była gotowa. Nie miała nikogo, kogo mogłaby się poradzić… nawet Spencer ją zostawił.

Salvatore miał głęboki głos i władczy sposób zachowania. Crystal obserwowała go, zafascynowana, jak zbliża się do niej, by jej się dokładniej przyjrzeć. Spodobało mu się to, co ujrzał. Była bez skazy.

– Ile masz lat?

– Dwadzieścia jeden – odparła spokojnie. – W sierpniu skończę dwadzieścia dwa. – Okazała się nawet pełnoletnia. Wspaniale.

Niewinna czysta, dokładnie taka, jakiej szukał od dawna. Zamierzał wykorzystać wszystkie jej atuty. Wiedział nawet, w jakim powinna zagrać filmie. Musiał jedynie zadzwonić do reżysera, by wyrzucił zaangażowaną już gwiazdę, ale dla Erniego był to drobiazg. Postanowił zatelefonować do kogo trzeba jutro z samego rana.

Powiedział Crystal, co ma zrobić. Niech idzie na zakupy, sprawi sobie nową garderobę, polecił, wyciągając plik banknotów. I w poniedziałek rano przyjdzie do jego biura. Chciał na to spotkanie zaprosić reżysera i nie miał wątpliwości, że po południu Crystal zostanie zaangażowana do filmu. Modlił się, by była w stanie powtórzyć rolę, choć nauczyciel gry aktorskiej pokaże jej kilka trików, przydatnych przy zapamiętywaniu tekstu. Zastanawiał się, czy ta druga kobieta nadal nie będzie odstępowała Crystal. W końcu zwrócił się do niej z pytaniem, czy jest matką Crystal.

Uśmiechnęła się, zadowolona, że zagadnął do niej, i potrząsając głową oświadczyła:

– Nie, jestem tylko przyjaciółką.

– A gdzie jest twoja matka? – spytał Ernie Crystal. Takie dziewczyny, jak ona, miały zawsze okropne matki, które potrafiły zalać człowiekowi sadła za skórę. Wolał, gdy nie wtrącały swoich trzech groszy. Szczególnie, kiedy pojawiały się kłopoty.

– Nie żyje – powiedziała cicho Crystal swym jedwabistym głosem.

– A ojciec?

– Też nie żyje. – Spojrzała na niego smutno i wiedział, że go nie okłamała.

A więc było jeszcze lepiej, niż myślał. Mógł z nią zrobić wszystko, co chciał. Podobało mu się nawet jej imię. Było dźwięczne i łatwo wpadało w ucho. Crystal Wyatt. Podziękował im wszystkim i opuścił biuro, a kilka minut później wyszły też Pearl i Crystal. Crystal była oszołomiona, spoglądała z niedowierzaniem na Pearl.

– Co to wszystko znaczy?

– Uważam – powiedziała Pearl, ocierając łzy podniecenia – że to znaczy, iż ci się udało. Poczekaj, póki nie powiem Harry'emu!

Przez chwilę Crystal sprawiała wrażenie jakby niezadowolonej. Wprawdzie zawsze tego pragnęła, ale zarazem uświadomiła sobie że nie wróci już do bezpiecznego, wygodnego życia, jakie wiodła dotychczas. Znalazła się w prawdziwym świecie i nagle przeraziła się tego, co może ją tu spotkać. Ernie Salvatore zupełnie nie przypominał Harry'ego.

– Czym dokładnie zajmuje się taki agent? – spytała Crystal, mając na myśli Erniego.

– Nie jestem pewna. Sądzę, że to rodzaj menedżera.

– Trochę groźnie wygląda, prawda? – Crystal nigdy nie spotkała nikogo takiego i wciąż nie była pewna, czy Ernie się jej podoba.

– Nie gadaj bzdur – zbeształa ją Pearl. – Uważam, że jest bardzo przystojny. – Ale Pearl miała zupełnie inny gust niż Crystal. A Crystal wciąż nawiedzały wspomnienia o Spencerze.

Spędziły weekend, zwiedzając Beverly Hills. Ernie Salvatore przysłał po nie do hotelu samochód z szoferem. Poszły na dwa filmy i do La Brea Tar Pits. W poniedziałek Crystal pojawiła się u Erniego w jednej z sukienek, które kupiła za otrzymaną zaliczkę. Nadal nieco ją peszył. Dostała pięćset dolarów i chociaż perspektywa zrobienia zakupów podniecała ją, czuła zarazem jakiś niepokój. Czemu robił to wszystko? Czego się w zamian spodziewał? Przypomniała sobie straszne opowieści o agentach i menedżerach, choć miała nadzieję, że właśnie spełnia się jej marzenie. Jeśli nie może mieć mężczyzny, którego pokochała, to przynajmniej niech ziści się sen o karierze gwiazdy. A Ernie tylko pokaże jej, jak zdobyć sławę.

Kupiła cztery sukienki, torebkę, dwie pary butów, trzy kapelusze – wydała na to prawie trzysta dolarów. Nowe stroje podkreślały jej niewinny wygląd, choć zarazem było w nich coś zmysłowego. Tu pęknięcie, tam wycięcie, kawałek woalki, nie zapięty guzik. Crystal wybrała buty na bardzo wysokich obcasach i rozkloszowane suknie, na tyle krótkie, by ukazywały nogi, którymi tak się zachwycił Salvatore. Wywarła duże wrażenie na reżyserze, czekającym na nią w biurze Erniego. Reżyser miał jakieś zobowiązanie wobec Salvatore'a, więc obiecał, że da szansę Crystal, jeśli dziewczyna ma odpowiednią dykcję i potrafi zapamiętać tekst. Zresztą rola była prościutka, podobnie jak cała fabuła filmu.

– Zaczynamy w przyszły poniedziałek – powiedział reżyser, uśmiechając się do Crystal. – Masz tydzień na zapoznanie się ze scenariuszem i nauczenie się roli.

Patrzyła na niego oszołomiona. A więc w końcu jej marzenie miało się ziścić. Dzięki Erniemu. Nagle wszystko wokół wydało jej się zupełnie nierealne i miała wrażenie, jakby znalazła się pod wodą.

Wkrótce potem reżyser wyszedł, obiecawszy uprzednio Crystal, że przyśle jej scenariusz. Ernie zaś wręczył Crystal kontrakt.

– Co mam z tym zrobić? – Spojrzała pytająco na Salvatore'a.

Sprawy toczyły się zbyt szybko. Wolałaby najpierw z kimś to omówić, ale nie miała z kim. Pearl sprawiała wrażenie równie zaskoczonej, jak Crystal. Agenci już im powiedzieli, że Ernie Salvatore jest jednym z najlepszych menedżerów w mieście. Mówiąc szczerze zrzekli się jej na rzecz Erniego. Ale miała jakieś przeczucie, że nie powinna mu ufać. Chciałaby porozmawiać o tym ze Spencerem, lecz on znajdował się daleko stąd i wciąż milczał. Wywnioskowała więc, że ją rzucił. Ale choć minęły już prawie trzy lata, odkąd widziała go po raz ostatni, wciąż za nim tęskniła. Może zaimponuje mu, gdy zrobi karierę. Może pewnego dnia Spencer ujrzy jej nazwisko na ekranie… może wróci, kiedy Crystal zostanie gwiazdą… choć to mało prawdopodobne. Wybrał Elizabeth. Crystal przypuszczała, że Spencer jest już w Stanach. Dni, spędzone z nim, należały do przeszłości. Teraz musi pomyśleć o karierze, o której tak długo marzyła. Najwyższy czas. Salvatore wręczył dziewczynie pióro, uśmiechając się ze zrozumieniem, i bardzo delikatnie poklepał ją po dłoni.