Выбрать главу

— Tak.

Hossack pozwolił, by odpowiedź ta zawisła na chwilę w powietrzu, podczas gdy sam wertował swoje notatki. Leisha obserwowała, jak oczy przysięgłych przebiegały salę sądową w poszukiwaniu Bezsennych, inteligentnej i niezwykłej grupy osób.

— A teraz przyjrzyjmy się — ciągnął Hossack — owej trzeciej odbitce zarejestrowanej na analizatorze siatkówkowym tego poranka, kiedy zginął doktor Herlinger. Skąd ma pani pewność, że to była dorosła Bezsenna kobieta?

— Odbitki siatkówkowe to analizy tkanki. Tak jak każda, i ta tkanka niszczy się z wiekiem. Istnieją miejsca, które nazywamy „rozmazanymi” — gdzie komórki są zdegradowane lub ulegają zniszczeniu i już się nie regenerują. Należy pamiętać, że mówimy tu o tkance nerwowej. Tymczasem u Bezsennych zmiany takie nie zachodzą. Ich tkanki w jakiś sposób stale się regenerują — Leisha wyczuła całą ambiwalencję owego „w jakiś sposób”, gorzką tęsknotę, którą usłyszała po raz pierwszy w głosie Susan Melling dwadzieścia jeden lat temu — więc ich odbitki są bardzo wyraźne. Ostre. Bez rozmazań. Im starszy obiekt badań, z tym większą pewnością możemy orzec, czy to odbitka Bezsennego. W wypadku bardzo małych dzieci różnica może być trudna do uchwycenia, nawet dla komputera. Ale tu mamy do czynienia z dorosłą Bezsenną kobietą.

— Rozumiem. I odbitka ta nie pasuje do żadnej ze znanych nam Bezsennych?

— Nie. Takiej odbitki nie posiadamy w naszych kartotekach.

— Proszę wyjaśnić coś sądowi, pani Kassabian. Kiedy oskarżona, Jennifer Sharifi, została aresztowana, czy pobrano od niej odbitkę siatkówkową?

— Tak.

— Czy pasuje ona do tej, którą znaleziono w skuterze doktora Herlingera?

— Nie pasuje.

— Nie może więc być mowy o tym, żeby pani Sharifi osobiście uszkodziła ten skuter?

— Nie — potwierdziła Kassabian, pozwalając prokuratorowi ujawnić ten szczegół, zanim obrona uczyni to w znacznie bardziej udramatyzowanych okolicznościach.

— Czy jest to odbitka Leishy Camden, która przebywała w tym samym budynku co doktor Herlinger na krótko przed jego śmiercią?

— Nie.

Oczy wszystkich obecnych zwróciły się ku Leishy.

— Ale z pewnością osobą, która pochyliła się blisko analizatora — ostatnią osobą, która to zrobiła — pomiędzy godziną, o której doktor Herlinger wyszedł z domu, a dziewiątą trzydzieści dwie, kiedy zmarł, była Bezsenna. Wynika z tego, że Bezsenna była osobą, która manipulowała przy skuterze.

— Zgłaszam sprzeciw! — wykrzyknął Sandaleros. — Świadek wyciąga wnioski!

— Wycofuję się — powiedział Hossack. Nastąpiła chwila ciszy, w czasie której wszystkie oczy powędrowały ku niemu, przyciągnięte głębią i natężeniem jego milczenia. Potem powtórzył powoli: — Odbitka Bezsennej. Bezsennej. — I dopiero po chwili dodał: — Nie mam więcej pytań.

Sandaleros niemal dostał szału przez tę odbitkę. Zniknęła zakłopotana skromność z jego początkowego wystąpienia.

— Pani Kassabian, ile odbitek siatkówkowych Bezsennych przechowuje się w sieci akt organów ścigania Stanów Zjednoczonych?

— Sto trzydzieści trzy.

— Tylko sto trzydzieści trzy? Przy liczebności Bezsennych wynoszącej dwadzieścia tysięcy?

— Zgadza się — odparła Kassabian, a że poruszyła się przy tym niespokojnie w swoim krześle, Leisha zorientowała się od razu, że Ellen Kassabian nie darzy Bezsennych zbytnią sympatią.

— Wygląda mi to na niezbyt imponująca liczbę — wydziwiał Sandaleros. — Proszę mi więc powiedzieć, w jakich okolicznościach odbitka siatkówkowa trafia do akt organów ścigania?

— Kiedy dana osoba trafia do aresztu.

— Czy to jedyna droga?

— A także kiedy osoba sama jest zatrudniona w wymiarze sprawiedliwości. Policjanci, sędziowie, strażnicy więzienni…

— Czy i adwokaci?

— Tak.

— Z tego więc powodu była pani w stanie sprawdzić odbitkę siatkówkową Leishy Camden?

— Tak.

— Pani Kassabian, jaki procent owych stu trzydziestu trzech odbitek stanowią odbitki pracowników wymiaru sprawiedliwości? Kassabian wyraźnie nie miała ochoty odpowiadać na to pytanie.

— Osiemdziesiąt procent.

— Osiemdziesiąt?! Czy to znaczy, że tylko dwadzieścia procent ze stu trzydziestu trzech Bezsennych — czyli dwadzieścia siedem osób — aresztowano w ciągu ostatnich dziewięciu lat, od kiedy stosuje się odbitki siatkówkowe?

— Tak — odparła Kassabian, stanowczo zbyt obojętnym tonem.

— Czy wie pani, z jakich powodów nastąpiły aresztowania?

— Trzy z powodu nieodpowiedniego zachowania w miejscu publicznym, dwa — drobnej kradzieży, dwadzieścia dwa — zakłócenia porządku publicznego.

— Wygląda na to — rzucił oschle Sandaleros — że Bezsenni to dosyć praworządna gromadka, pani Kassabian.

— Tak.

— W rzeczy samej, z tego, co nam pani tutaj powiedziała, wynika, że najczęstsze przestępstwo Bezsennych to sam fakt ich istnienia, przez który powodują zakłócenie porządku publicznego.

— Zgłaszam sprzeciw — odezwał się Hossack.

— Sprzeciw podtrzymany. Panie Sandaleros, czy ma pan jeszcze jakieś pytania odnoszące się do uprzednich zeznań świadka?

A przecież — myślała Leisha — Deepford zezwolił na wprowadzenie tej siatkówkowej statystyki, która wyraźnie odbiegała od uprzednich zeznań świadka i miała tylko marginalny związek ze sprawą.

— Owszem, mam — rzucił ostro Sandaleros. Zmieniła się cała jego postawa: wydawał się znacznie wyższy, niemal groźny. Tak jak przedtem do ławy przysięgłych, tak teraz podszedł bliżej eksperta z laboratorium kryminalistycznego. — Pani Kassabian, czy osoby trzecie mogłyby umieścić cudzą odbitkę w analizatorze siatkówkowym?

— Nie. Tak samo jak nie mogłyby, na przykład, umieścić pańskich odcisków palców na pistolecie, jeśliby pana przy tym nie było.

— Ale osoby trzecie mogłyby podłożyć pistolet z moimi odciskami palców. Czy analizator z zarejestrowanymi wcześniej odbitkami nie mógłby zostać podłożony tak samo? Czy możliwe byłoby ukrycie tego faktu, jeśli dokonująca tego osoba trzymała twarz w odpowiednim oddaleniu?

— Tylko wtedy, kiedy zajmowałby się tym ktoś o ogromnej wiedzy technicznej i doświadczeniu — odpowiedziała z widoczną niechęcią. — Jakaś bardzo niezwykła osoba…

— Jeśli Wysoki Sąd zezwoli — wtrącił żywo Sandaleros — chciałbym tutaj przypomnieć ten fragment zeznań, w którym pani Kassabian omawiała kwalifikacje osoby, która manipulowała przy deflektorach osłonowych skutera.

— Rejestrator, proszę znaleźć i odczytać — polecił Deepford. Po chwili komputer zaczął czytać:

— „Pan Hossack: Tak więc do przygotowania tego rodzaju uszkodzenia potrzebna by była bardzo wyrafinowana, a nawet niezwykła inteligencja? Doktor Kassabian: Tak. Pan Hossack: Bardzo niezwykła osoba czy nawet grupa osób? Doktor Kassabian: Tak. Pan Hossack: A teraz…”

— To wystarczy — oznajmił Sandaleros. — Zatem mamy tutaj do czynienia z kimś, kto jest w stanie manipulować przy odbiornikach energii Y, a zatem musi to być, według pani słów, osoba zdolna podmienić zamontowany na skuterze doktora Herlingera analizator na załadowany wcześniej.

— Nie powiedziałam wcale…

— Czy taki scenariusz wydarzeń wydaje się pani możliwy?

— Musiałoby to…

— Proszę odpowiedzieć na pytanie. Czy to możliwe?

Ellen Kassabian wciągnęła głęboko powietrze. Ściągnęła brwi; najwyraźniej miała ochotę rozerwać Sandalerosa na strzępy. W końcu wykrztusiła:

— Tak, to możliwe.