Urwała, bo tak Garret, jak i Matthews potrząsnęli przecząco głowami — Matthews spojrzał na Garreta, i odczytując przyzwolenie w jego wzroku, wyjaśnił:
— Możemy naturalnie to zrobić, ale nasza technologia nadprzestrzenna jest znacznie prymitywniejsza od waszej i nasze okręty używają co najwyżej pasm gamma, przy czym żagle nie pozwalają na osiągnięcie podobnych do waszych przyspieszeń. W najlepszym więc razie okręt zdołałby dotrzeć nawet nie na dzień przed frachtowcami, sądzimy więc, że lepiej wykorzystać go tu do trzymania z dala od waszych okrętów lokalnych jednostek, którymi dysponuje Masada, byście mogli skoncentrować się na okrętach Haven.
Honor spojrzała na swoich oficerów — Truman nieznacznie przytaknęła, a McKeon wzruszył ramionami: nikt nie zdawał sobie sprawy, że Grayson dysponuje jedynie tak przestarzałym napędem nadprzestrzennym. W tej sytuacji ocena Matthewsa była jak najbardziej słuszna, gdyż na miejscu potrzebny był każdy okręt, a ataku należało spodziewać się za kilka godzin.
— Myślę, że ma pan rację, sir — przyznała. — W takim razie możemy tylko rozmieścić sondy i…
Ktoś zapukał do drzwi, a następnie otworzył je i wszedł do środka, wywołując zaskoczenie wszystkich obecnych. Mężczyzna był siwy i nosił mundur służby bezpieczeństwa, nie marynarki.
— Radca Clinkscales! — Garret i jego podkomendni wstali, toteż Honor i pozostali poszli za ich przykładem. — W czym możemy pomóc?
— Przepraszam, że przeszkadzam panom… i paniom. — Clinkscales przyjrzał się uważnie Honor i Alice, nie ukrywając zaciekawienia, po czym podszedł i niespodziewanie wyciągnął do Honor prawą dłoń. — Kapitan Harrington.
Uścisk był zdecydowany, jakby radca pieczętował nim ostateczną decyzję pozbycia się uprzedzeń dotyczących kobiecej zaradności. Odpowiedziała mu uściskiem równie mocnym, wywołując lekki uśmiech na pooranej zmarszczkami twarzy.
— Chciałem pani podziękować — powiedział. — Grayson jest pani dłużnikiem i ja osobiście też.
Widać było, że nie jest mu łatwo to powiedzieć, ale widoczna była także jego determinacja, by to uczynić.
— Po prostu byłam na miejscu we właściwym czasie. A poza tym to Nimitz nas wszystkich uratował; gdyby nie zareagował tak szybko… — urwała i wzruszyła wymownie ramionami.
— Prawda — Clinkscales przyjrzał się treecatowi. — Zastanawiam się, czy nie chciałby wstąpić do osobistej ochrony Protektora?
— Obawiam się, że nie — uśmiechnęła się krzywo i dopiero w tym momencie zrozumiała, że był pierwszym, któremu nie przeszkadzały jej obrażenia: najwyraźniej Clinkscales oczekiwał po wojskowym, że nie będzie się wstydził swoich blizn bitewnych, tak jak on sam nie wstydził się swoich.
Honor odkryła, że zaczyna lubić starego dinozaura.
— Szkoda — mruknął Clinkscales i przeniósł spojrzenie na Garreta. — Raz jeszcze przepraszam za najście, ale moi ludzie złapali jednego z pilotów pracujących dla Machabeusza jako kurierzy i wycisnęli z niego ciekawe informacje.
— Dotyczące? — spytał z zainteresowaniem Garret.
— Ano właśnie — Clinkscales sposępniał. — Co prawda gów… to jest, nie wie nic konkretnego o okrętach Ludowej Republiki, ale wie, że Masada ma w naszym systemie bazę wojskową.
— Co?! — Garret nie był w stanie nad sobą zapanować.
— Tak twierdzi, a ja byłbym skłonny mu wierzyć. Sam tam co prawda nie był i słyszał, że niełatwo było ją zbudować, ale wie, gdzie się znajduje, i przysięga, że „największy okręt”, cokolwiek by to oznaczało, powinien w tej chwili przebywać w systemie Endicott.
— Dlaczego? — spytała z zaciekawieniem Honor.
— Coś się zepsuło podczas holowania tutaj dozorowców.
Honor wytrzeszczyła na niego zdrowe oko, zamilkł więc. A ona uświadomiła sobie, że choć nigdy nie słyszała o czymś podobnym, nie oznaczało to, iż pomysł był niewykonalny, a te dozorowce jakimś cudem znalazły się w systemie planetarnym, w którym ich nie zbudowano. Co prawda nadal nie rozumiała, po co ktoś miałby zadawać sobie trud sprowadzania tak słabych i prymitywnych okręcików, mając do dyspozycji dwa nowoczesne krążowniki, ale to była już zupełnie inna kwestia.
— Skąd on wie, że ten okręt odleciał? — spytała, otrząsając się z szoku. — I kiedy ma wrócić?
— Poleciał po ostatnie dozorowce, a pilot nie jest pewien, czy już nie wrócił; wie, że coś się w nim psuło. Mnie natomiast przyszło na myśl, że jeżeli rzeczywiście miał jakąś awarię i jest naprawiany, to tłumaczy to, dlaczego nas jeszcze nie zaatakowali. Jeżeli nie ma tu ich najsilniejszej jednostki, zrozumiałe jest, dlaczego czekają bezczynnie.
— Możliwe — mruknęła, spoglądając na Truman i McKeona. — Z drugiej strony, jesteśmy w systemie już dwadzieścia sześć godzin i nawet jeśli ów okręt odleciał tuż przed naszym przybyciem, powinien już wrócić… Alice, masz pojęcie, ile potrzeba czasu na przeholowanie takich dozorowców między Endicott i Yeltsinem?
— Wątpię, by można to było obliczyć inaczej niż doświadczalnie. Nikt tego nigdy nie próbował, i szczerze mówiąc, nie wydaje mi się, by się to udało, gdyby oba układy były bardziej oddalone… Na pewno holują je wolno, ale jak wolno… — Truman wzruszyła ramionami. Honor potarła lewy policzek, a McKeon dodał:
— Dużo zależy od tego, czego używają jako holownika: decydujący jest stosunek mas jednostek. No i jeden emiter promieni ściągających nie poradzi sobie z dozorowcem, bez względu na to, jak silny by nie był. Muszą być dwa, a najprawdopodobniej trzy.
Honor skinęła głową, nadal masując lewy policzek. W końcu wzruszyła ramionami.
— W każdym razie wiemy, gdzie ich znaleźć, i to jest dużym plusem — oceniła. — Zakładając, że informacja jest wiarygodna.
Spojrzała pytająco na Clinkscalesa i dostrzegła w jego oczach błysk będący najlepszą odpowiedzią.
— Zapewniam panią, że jest wiarygodna — powiedział spokojnie tonem, od którego w sali zrobiło się zauważalnie chłodniej. — Zbudowali ją na Blackbirdzie — to jeden z księżyców Uriela.
Honor skinęła głową ze zrozumieniem — Uriel, czyli szósta planeta układu, był gazowym gigantem większym od Jowisza w Układzie Słonecznym. Miał orbitę o promieniu prawie pięćdziesięciu jeden minut świetlnych, dzięki czemu znajdował się poza zasięgiem sensorów, jakie Grayson miał do dyspozycji.
— Jakie są parametry tej bazy? — spytał Matthews. — Ilu członków liczy załoga, jak silnie i w co jest uzbrojona?
Clinkscales wzruszył ramionami i wyjął z kieszeni coś, co Honor rozpoznała dopiero po chwili — zabytkową kasetę magnetofonową.
— Nie wiem, admirale, i on też nie. Tutaj jest jego pełne zeznanie, może dowiecie się z niego więcej niż my. Jedyne, czego pilot był pewien, to to, że Machabeusz pomógł im ją zbudować, używając statków obsadzonych swoimi zwolennikami. Pilot do nich nie należał, ale słyszał, jak jeden z kapitanów, którzy brali udział w budowie, mówił o nowoczesnych sensorach, które zrobiły na nim duże wrażenie. Na pewno jest uzbrojona w ciężkie wyrzutnie dostarczone przez Haven, ale nie wie w ile i nie zna ich parametrów.
— Cholera — mruknął ktoś ze sztabu Garreta. Honor też nie słuchała tej relacji z radością.
— Nie wierzę, żeby zdołali zmienić księżyc w fort — ocenił Matthews. — Chyba że Haven dało im generatory kulistych osłon zdolne otoczyć nimi coś, co ma osiem tysięcy kilometrów średnicy.
Spojrzał pytająco na Honor, która potrząsnęła przecząco głową.