Выбрать главу

— I wyniki tych badań są dostępne za pośrednictwem planetarnej sieci informacyjnej?

— Oczywiście.

— To dobrze. Będziemy musieli je sprawdzać w trakcie pracy. — Vissan przeniosła wzrok z Mary na Pontera, a potem z powrotem na Mary. — Stanowczo odradzam przypadkowe zestawianie waszego materiału genetycznego. Chodzi przecież o połączenie dwóch gatunków. — Wskazała na wyświetlacz. — No tak, wyraźnie widać, że genomy Barastów i Gliksinów są niemal identyczne, ale powinniśmy dokładnie przeanalizować miejsca, w których się różnią, i rozważnie wybrać kombinacje. — Wskazała twarz Mary. — Czy takie maleńkie nosy są typowe dla twojego gatunku?

Mary przytaknęła.

— No widzisz! Idiotyczne byłoby zakodowanie genu małego, gliksińskiego nosa i gigantycznej barastowej opuszki węchowej. Cechy należy dobrać tak, aby pasowały do siebie, a przynajmniej sobie nie przeszkadzały.

— Oczywiście, masz rację. — Mary skinęła głową. W brzuchu miała rewolucję, ale próbowała nadrabiać miną. — W takim razie co mamy w menu?

— Hak… — Vissan zwróciła się do Kompana.

— Genetyczna rozbieżność między…

— Chwileczkę! Jeszcze nie zadałam ci pytania.

Ponter się uśmiechnął.

— Hak jest bardzo inteligentnym Kompanem. Znasz Kobasta Gansta?

— Tego badacza od sztucznej inteligencji? Słyszałam o nim.

— Jakieś dziesięć miesięcy temu unowocześnił mój implant. Jak widzisz, nie tylko ty zamierzałaś poprawić życie Barastów. Kobast postawił sobie za cel, aby każdy z pokolenia 149 miał do dyspozycji prawdziwie inteligentne implanty.

— Mam nadzieję, że nie uniemożliwią mu dalszych badań, tak jak mnie. Choć jeśli to zrobią, chętnie powitam go jako sąsiada. No, ale wracajmy do pracy. Rzeczywiście miałam poprosić Haka, aby streścił nam, co wiadomo na temat różnic między genomami Gliksinów i Barastów.

— A ja właśnie miałem przedstawić wam te informacje — odparł Hak nieco urażonym tonem. — Tak jak powiedziałaś, każdy Gliksin i każdy Barast mają około pięćdziesięciu tysięcy aktywnych genów. 98,7 procent z nich to allele obecne u obu populacji; zaledwie 462 geny istnieją u Barastów, ale nie u Gliksinów lub na odwrót.

— Rozumiem. — Vissan spojrzała na Mary. — W takim razie powinniśmy uważnie przeanalizować te 462 geny i dokonać rozsądnego wyboru w każdym z tych przypadków. Resztę, jeśli zechcecie, możecie pozostawić losowi.

Mary spojrzała na Pontera, upewniając się, czy nie ma żadnych obiekcji.

— W porządku — powiedziała.

— No dobrze. Zanim zaczniemy, musimy ustalić dwie ważne kwestie. Kodoner pozwoli nam przygotować diploidalny zestaw chromosomów zawierający wasz wspólny materiał genetyczny. A zatem, czy decydujemy się na dwadzieścia trzy, czy na dwadzieścia cztery pary chromosomów? Mówiąc inaczej, czy pod względem liczby chromosomów dziecko ma być Barastem, czy Gliksinem?

— Dobre pytanie. Na moim świecie musiałam zdefiniować oba nasze gatunki, tak aby dla celów imigracyjnych dało się określić, do którego każdy należy. Prawdopodobnie to właśnie liczba chromosomów stanie się podstawą takiego rozróżnienia w świetle prawa.

— Wasze dziecko pod wieloma względami może być hybrydą, ale w tej kwestii musi być albo jednym, albo drugim.

— Rany… Ponterze?

— To ty zajmujesz się genetyką, Mare. Sprawa liczby chromosomów jest… jak ty byś to określiła … o wiele bliższa twojemu sercu niż mojemu.

— I nie masz w tej kwestii żadnych preferencji?

— Na poziomie emocjonalnym nie. Podejrzewam jednak, że z uwagi na sytuację prawną warto, by nasze dziecko było Gliksinem.

— Jak to?

— My mamy zjednoczony rząd całego świata — Najwyższą Radę Siwych. Wasza Organizacja Narodów Zjednoczonych liczy 191 państw członkowskich plus jeszcze inne, które nie mają statusu członków. Powstaną więc kwestie natury imigracyjnej związane z każdym z tych krajów, mam rację?

Mary przytaknęła.

— Sądzę, że łatwiej zdołamy przekonać jeden światowy rząd, że istota z dwudziestoma trzema parami chromosomów powinna mieć prawo żyć i pracować na tym świecie, niż ponad dwieście waszych rządów, że istota z dwudziestoma czterema parami chromosomów powinna otrzymać takie same prawa jak pozostali ludzie.

Mary spojrzała na Vissan.

— Rozumiem, że dziś jeszcze nie stworzymy DNA naszego dziecka? — upewniła się.

— Nie, oczywiście, że nie. Myślę, że to nastąpi już na twoim świecie, kiedy będziesz gotowa zajść w ciążę. Ja tylko pokazuję wam, jakie problemy powinniście rozstrzygnąć.

— Czyli że nie musimy o wszystkim ostatecznie decydować już teraz?

— Zgadza się.

— W takim razie odłóżmy to do szuflady.

— Słucham? — zdziwiła się Vissan.

— Zostawmy to na razie i zajmijmy się kolejnymi kwestiami. Co jeszcze musimy rozstrzygnąć?

— Następny problem nie wynika z waszej szczególnej sytuacji, niemniej jednak musicie zdecydować, czy chcecie mieć chłopca, czy dziewczynkę, bo to będzie miało wpływ na sposób, w jaki kodoner przygotuje kwas deoksyrybonukleinowy Pontera.

— O tym już rozmawialiśmy — przyznała Mary. — Chcemy mieć córkę.

Vissan dotknęła kontrolki na kodonerze.

— A zatem dziewczynka. Teraz sprawdźmy, co nam jeszcze zostało… — Spojrzała na wyświetlacz.

— Kolejna sekwencja genów odpowiada za przedziałek we włosach — odezwał się Hak. — Baraści mają naturalny przedziałek pośrodku głowy. U Gliksinów naturalne przedziałki wypadają raczej z boku. Mary ma allele tylko na takie boczne przedziałki, natomiast Ponter po obojgu rodzicach odziedziczył oczywiście przedziałek centralny. Możecie wziąć po jednym z każdej pary i przekonać się, który gen okaże się dominujący, albo, jeśli chcecie mieć pewność co do rezultatu, weźcie oba allele od Pontera lub oba od Mare.

Mary spojrzała na Pontera. Rzeczywiście, u neandertalczyków włosy układały się tak jak u bonobo. Na początku wydawało jej się to dziwne, ale już się do tego przyzwyczaiła.

— Sama nie wiem.

— Z boku — zadecydował Ponter. — Skoro mamy mieć córkę, powinna być podobna do matki.

— Jesteś pewien? — spytała Mary.

— Oczywiście.

— W takim razie z boku. Weźmiemy oba moje allele.

— Załatwione. — Vissan dotknęła kolejnych kontrolek i wskazała na kwadratowy wyświetlacz. — Widzicie, jak to się robi? Te punkty na ekranie dotykowym pozwalają wybrać odpowiednie allele.

Mary kiwnęła głową.

— To dość proste — stwierdziła.

— Dziękuję — odparła Vissan. — Długo pracowałam nad tym, aby urządzenie było jak najprostsze w obsłudze. Następną grupę alleli sama umiem rozpoznać, przynajmniej po stronie Pontera. Odpowiadają za kolor oczu. Mare, ty masz oczy niebieskie, u nas takie się nie zdarzają. Tęczówki Pontera mają barwę złotego brązu, którą nazywamy delint. Jest rzadka i z tego powodu bardziej ceniona.

— Niebieskie oczy są u Gliksinów cechą recesywną — przyznała Mary.

— Podobnie jak delint u nas. A zatem, jeśli weźmiemy obydwa twoje allele, córka będzie miała oczy niebieskie, jeśli dwa allele Pontera, urodzi się ze złotymi oczami. Albo możemy wziąć po jednym od każdego z was i pozwolić losowi zadecydować…

Proces wybierania kolejnych cech zajął im sporo czasu. Robili tylko krótkie przerwy, bo najpierw Mary, a potem Ponter musieli skorzystać z toalety — czyli użyć drewnianego nocnika.

— Teraz mamy do rozstrzygnięcia interesującą kwestię neurologiczną — powiedziała w pewnym momencie Vissan. — Tu wolałabym nie brać po jednym z alleli od każdego z was, ponieważ zwyczajnie nie wiemy, jaki skutek da ich pomieszanie. Uważam, że znacznie bezpieczniejsze dla dziecka będzie wybranie albo alleli Mary, albo Pontera, bez prób łączenia cech. U Barastów gen ten odpowiada za rozwój części płatu ciemieniowego znajdującej się w lewej półkuli mózgowej. Nie możemy ryzykować uszkodzenia mózgu, więc…