Następnie Mary, Ponter i Adikor pojechali do mieszkania Mary w Richmond Hill. Adikor przez cały czas ze zdumieniem przyglądał się drodze i samochodom.
Na miejscu Mary odebrała wielką górę poczty w holu i cała trójka wjechała windą na jej piętro. W mieszkaniu Adikor wyszedł na balkon, oszołomiony widokiem. Mary postanowiła zamówić ulubione jedzenie Pontera: kurczaka z KFC, surówkę z kapusty, frytki i dwanaście puszek coli.
Czekając, aż przywiozą zamówienie, włączyła telewizor. Chciała tylko posłuchać najświeższych wiadomości, ale już po chwili nie mogła się oderwać od odbiornika.
— Habemus papami — powiedziała prezenterka informacji, biała kobieta o rudych włosach w okularach oprawionych w metalowe ramki. — Takie wieści dochodzą do nas dzisiaj z Watykanu. Mamy papieża.
Na ekranie pokazał się pióropusz białego dymu dobywającego się z komina Kaplicy Sykstyńskiej. Oznaczało to, że palono karty wyborcze, ponieważ jeden z kandydatów zebrał wymaganą większość głosów: dwie trzecie plus jeden. Mary poczuła, że jej serce bije mocniej.
Po chwili wyświetlono zdjęcie białego mężczyzny w wieku około pięćdziesięciu pięciu lat, o przyprószonych siwizną włosach i wąskiej, srogiej twarzy.
„Nowym papieżem został kardynał Franco DiChario z Florencji. Otrzymaliśmy informację, iż zamierza on przyjąć imię Marka II”.
Ekran podzielił się na pół. Obok głównej prezenterki pojawiła się ciemnoskóra kobieta około czterdziestki w eleganckim żakiecie: „W CBC jest dzisiaj z nami Susan Doncaster, profesor religioznawstwa z University of Toronto. Dziękujemy pani za przybycie”.
„Z przyjemnością skorzystałam z zaproszenia”.
„Co może nam pani powiedzieć o mężczyźnie, który urodził się jako Franco DiChario? Jakich zmian możemy się spodziewać w Kościele rzymskokatolickim?”
Doncaster nieznacznie rozłożyła ręce. „Wielu z nas miało nadzieję, że nowy papież tchnie trochę świeżości i być może doprowadzi do złagodzenia najbardziej konserwatywnych postaw Kościoła. Jednakże od razu zwrócono uwagę, że już sam wybór imienia Marka II sugeruje kontynuację dotychczasowej polityki. Proszę zauważyć, że na Tronie Piotrowym ponownie zasiądzie Włoch. A jako kardynał Franco DiChario reprezentował bardzo konserwatywne poglądy”.
„Zatem nie powinniśmy się spodziewać złagodzenia polityki Kościoła, na przykład w kwestii antykoncepcji?”.
„Niemal z całą pewnością nie”. Doncaster pokręciła głową. „DiChario znany jest z tego, że nazwał Humanae Vitae papieża Pawła najważniejszą encykliką drugiego tysiąclecia i uważa, iż jej wytyczne powinny przyświecać Kościołowi przez trzecie milenium”.
„A co z celibatem duchownych?” — spytała prezenterka.
„Franco DiChario wielokrotnie wypowiadał się także na ten temat, podkreślając ogromne znaczenie ślubów ubóstwa, czystości i posłuszeństwa jako warunku przyjęcia święceń. Nie widzę możliwości, aby Marek II zmienił stanowisko Rzymu w tej kwestii”.
„W takiej sytuacji” — prezenterka uśmiechnęła się nieznacznie — „chyba nie ma sensu pytać o święcenia kapłańskie dla kobiet”.
„Na pewno nie w trakcie pontyfikatu Franca DiChario” — odparła Doncaster. „Mówimy przecież o Kościele w stanie oblężenia, który umacnia swoje tradycyjne barykady, zamiast je burzyć”.
„A zatem nie ma też szans na złagodzenie zasad dotyczących rozwodów?”.
Mary wstrzymała oddech, choć i tak wiedziała, jaką odpowiedź usłyszy.
„Żadnych” — stwierdziła Doncaster.
Na początku wakacji Mary włożyła pilota od telewizora do szuflady. Chciała schudnąć, a to był najprostszy sposób zmuszenia się do częstszego ruchu. Wstała z kanapy, podeszła do czternastocalowego odbiornika i wyłączyła go.
Kiedy się odwróciła, zauważyła, że Ponter przyglądał się jej uważnie.
— Nie jesteś zadowolona z wyboru papieża — zauważył.
— Nie, nie jestem. Wiele osób nie będzie. — Wzruszyła ramionami w zamyśleniu. — Ale z drugiej strony, przypuszczam, że w wielu miejscach właśnie z tego się cieszą — dodała, wzdychając.
— Co zamierzasz?
— N-nie wiem. Wprawdzie ekskomunika mi nie grozi. Obiecałam przecież Colmowi, że zgodzę się na unieważnienie zamiast rozwodu, ale…
— Ale co?
— Nie zrozum mnie źle. Cieszę się, że nasze dziecko otrzyma „gen Boga”. Tylko że zaczynają mnie męczyć te wszystkie idiotyczne ograniczenia. Mamy dwudziesty pierwszy wiek, na litość boską!
— Ten nowy papież może cię jeszcze zaskoczyć — stwierdził Ponter. — Z tego, co zrozumiałem, on sam nie wygłosił dotąd żadnego oświadczenia, odkąd powierzono mu nową rolę. Na razie słyszeliśmy tylko spekulacje.
Mary usiadła na kanapie.
— Wiem, ale gdyby kardynałom zależało na prawdziwych zmianach, wybraliby kogoś zupełnie innego. — Roześmiała się. — Posłuchaj mnie tylko! To czysto świeckie poglądy. Wybór papieża podobno jest inspirowany przez Boga. Powinnam więc powiedzieć, że gdyby to Bóg chciał prawdziwych zmian, wybrałby kogoś innego.
— Tak czy inaczej, jak powiedziała tamta kobieta, macie papieża. I wygląda on na tyle młodo, aby pełnić swoją rolę przez wiele dekamiesięcy.
Mary skinęła głową.
— Zdobędę unieważnienie małżeństwa. Jestem to winna Colmowi. To ja zrezygnowałam z naszego związku, a on nie chce zostać wydalony z Kościoła. Ale choć unieważnienie oznacza, że mogłabym pozostać w Kościele katolickim, nie zamierzam tego zrobić. Istnieje przecież wiele innych wyznań chrześcijańskich. Opuszczenie Kościoła nie oznacza wcale, że przestanę wierzyć.
— To poważna decyzja — stwierdził Ponter.
Uśmiechnęła się.
— Ostatnio sporo ich podejmuję. Nie mogę dalej być katoliczką. — Sama zdumiała się, jak łatwo przyszły jej te słowa. — Nie mogę.
Rozdział 33
Nas — gatunek człowieka, który określamy mianem Homo sapiens, a który nasi neandertalscy kuzyni nazywają Gliksinami — cechuje pewne dążenie unikalne wśród naczelnych, wyjątkowe wśród istot myślących…
— Cześć, Jock — powiedziała Mary, wchodząc do jego gabinetu w siedzibie Synergii.
— Mary! — zawołał. — Witaj z powrotem! — Wstał z fotela, wyszedł zza biurka i uścisnął jej rękę. — Witaj.
— Miło cię znowu widzieć. — Mary wskazała na drzwi, w których pojawili się jej towarzysze podróży. — Na pewno pamiętasz Pontera Boddita. A to jest Uczony Adikor Huld.
Siwe, krzaczaste brwi Jocka strzeliły w górę.
— No proszę! Co za niespodzianka!
— Nie wiedziałeś, że mamy przyjechać?
Jock pokręcił przecząco głową.
— Byłem zajęty… innymi sprawami. Dostaję raporty o wszystkich wyjazdach i przyjazdach neandertalczyków, ale nie jestem na bieżąco.
Mary przypomniał się stary dowcip: zła wiadomość to taka, że CIA czyta wszystkie twoje e-maile; dobra wiadomość to taka, że CIA czyta wszystkie twoje e-maile.
— Cieszę się z ponownego spotkania — powiedział Jock, potrząsając ręką Pontera. Potem uścisnął dłoń Adikora. — Witam w Stanach Zjednoczonych Ameryki, doktorze Huld.