Выбрать главу

— Tak upada potęga Czarnoksiężnika — mruknął esthlos Berbelek, odjąwszy od oczu opticum.

— Się nie ciesz, zaraz będziesz musiał to odbudowywać. — Janna-z-Gniezna splunęła przez ramię. — Jedno wiem: nigdy, nigdy nie można być pewnym, po której stronie barykady się skończy. — Tu mrugnęła porozumiewawczo do Aurelii. — Weź za przykład obecnego namiestnika Pergamonu. Słaliśmy mu już rozmaite propozycje, ale będzie się bronił do ostatka. Kiedyś był przywódcą ruchu powstańczego, wydał swoich ludzi i Wdowiec zrobił go w nagrodę namiestnikiem Pergamonu. Wie, że żadne odgórne gwarancje nie zapewnią mu teraz przeżycia. — Janna splunęła po raz drugi. — Co za świat, miły Boże, już nawet skurwysyństwo nie popłaca.

Owej nocy, patrząc z masztu aerostatów na ciągnący się stadionami wokół murów Pergamonu pierścień ognisk wojsk Berbeleka — hen, dokąd sięgał wzrok, po ciemny horyzont — i na brudnoczerwoną łunę nad ostrzeliwanym miastem — dym przesłaniał gwiazdy nad Kaikussem — owej nocy Aurelia była przekonana, iż oblężenie Twierdzy wyglądać będzie tak samo, jak wyglądało oblężenie Kolenicy, tylko że na proporcjonalnie większą skalę i potrwa proporcjonalnie dłużej. Jednak w czasie tych kilku miesięcy, jakie minęły od Kolenicy, nastąpiła zmiana, którą Księżycanka jakoś przeoczyła — być może znajdowała się zbyt blisko strategosa Berbeleka, a być może zmiana zachodziła zbyt powoli — i ze wszystkich ludzi strategosa to właśnie Aurelia Krzos została zaskoczona najbardziej.

Szesnastego Juniusa padły wszystkie cztery jeszcze ocalałe wieże mostowe. Pyresidery Horroru uderzały z nieludzką precyzją, puszkarze Berbeleka systematycznie masakrowali oblicze miasta, odłupywali wielkie kawały centralnego wzgórza. Zgruzowano do reszty zewnętrzny mur południowy i wschodni. Wieczorem Pierwsza Kolumna Byzantyjska pod dowództwem leonidasa Prerugi w gwałtownym ataku z ziemi i wody zajęła Wrota Kaikussu. Horror przesuwał się na nowe pozycje za szańcami na tarasach zboczy Doliny Kaikussu. Hieronim Berbelek wysłał herolda z propozycją honorowego poddania Pergamonu; zastrzelono go, gdy podjechał pod bramę. W nocy jednak — rzeką i przez wyłomy w obalonych murach — zaczęli spod oblężenia uciekać sami pergamończycy. Nagle wszyscy okazywali się zagorzałymi poplecznikami Seleukidytów. Wypytywano ich o liczebność, rozmieszczenie i uzbrojenie obrońców, o zapasy i morale.

Siedemnastego Juniusa strategos Berbelek objechał kilkakrotnie Pergamon od strony wschodniego dopływu Kaikussu, Cetiusu. Obrońcy musieli widzieć Berbeleka — jechał z nim chorąży z Czerwoną Szarańczą. Horrorni wznosili okrzyki, grały rogi. Zaraz potem poszły trzy szybkie szturmy: wschód, wschód, południowy wschód. Do wieczora zajęto międzymurze. „Urkaja” spadała z nieba na ocalałe stanowiska pergamońskich pyresider, uderzenie ogona aetherycznego skorpiona rozbijało metal i kamień. Mekanicy Horroru rozpoczęli podkopy pod mury wewnętrzne. Po zmierzchu przybyły pierwsze oddziały nowo sformowanej Armii Czwartego Pergamonu. Strategos Berbelek kazał im rozbić wielki obóz na północ od miasta, każdy człowiek miał rozpalić jedno ognisko.

W nocy z siedemnastego na osiemnasty ruszył szturm od zachodu, całe trzy Kolumny Horroru — w poświacie niezliczonych pochodni, w ciągłej kanonadzie herdońskich wielolufowych keraunetów, nad wodami Kaikussu płonącymi od wylanych w nie trucizn alkimicznych, pod setkami czerwonoczarnobiałych sztandarów Horroru, pod dziesiątkami sztandarów horrornych aresów, w takim natężeniu śmiertelnych aur, że ludziom pękały serca, krew buchała uszami i nosem, płynęła z oczu, a ostatni obrońcy Twierdzy umierali na jej murach z czystego przerażenia. Noc była ciemna, duszna, cofnęły się burze znad Morza Śródziemnego, popiół unosił się w powietrzu, gorące piekło płonącego miasta tylko zagęszczało dookolną ciemność. Splecione z hydorowogesowych cefer, grafitowe zbroje horrornych, w których miękkich płytach grzęzły kule i odłamki szrapneli, wtapiały żołnierzy w matowy mrok. Nad ziemią przetaczał się nieprzerwanie jeden długi, rozedrgany huk, zagłuszający nawet ryki behemotów. Stulithosówki waliły ponad głowami szturmujących, z krążącej nad Twierdzą „Urkai” spadały pyrosowe bomby, makiny rozbijały się o mury, mury rozbijały się o makiny. Żelazna morfa Horroru objęła wszystkich atakujących, także ochotników spod znaku Seleukidyty, nikt się nie cofał, nie można było się cofnąć, odwrót był nie do pomyślenia, klęska była nie do pomyślenia możliwe było jedynie zwycięstwo — Hieronim Berbelek wspinał się ku Pergamonowi na grzbiecie brunatnego gebehemota, obejmując swym spojrzeniem i anthosem pole walki — możliwe było jedynie zwycięstwo.

Świt osiemnastego Juniusa ujrzał Pergamon pod sztandarami Czwórmiecza i Szarańczy, z głową uralskiego namiestnika zawieszoną u południowej baszty; milczały pyresidery i keraunety, zwijano obozowiska na Równinie Krwi, czarne szeregi Horroru wlewały się do miasta — Pergamon padł.

„Urkaja” zaniosła wiadomość o zwycięstwie do Amidy; zaraz wróciła z posłem od Mariusza, nowo mianowanym kanclerzem Króla Skały. Strategos skończył właśnie przyjmować hołd od pergamońskiej aristokracji i powitał kanclerza w sali audiencyjnej cudem ocalałego pałacu namiestnikowskiego, na gorejącym krześle z kości fenixów, z leonidasami Horroru po prawicy, z Aurelią w pełnej zbroi hyppyresa po lewicy, w otoczeniu horrornych Obola, z inkrustowaną oczyma fenixów zdobyczną ryktą w dłoni.

Forma chwili zmusiła kanclerza do przyklęknięcia.

— Esthlos.

— Mów.

— Gratulacje i honory od króla Mariusza Seleukidyty. Lud świętuje na wieść o odzyskaniu starożytnej stolicy. Wczoraj wieczorem do Amidy przybył z pełnomocnictwami z Nowego Babilonu esthlos Sayheed Piąty z Katrybitów. Kratistos Siedmiopalcy zapytuje o czas i miejsce rokowań w sprawie szczegółowego traktatu pokojowego między Babilonem i Czwartym Pergamonem.

— Pozostaje to w gestii króla.

— Tak, esthlos. Sayheed Katrybita zapytuje jednak również o warunki nowego podziału kerosu. Mariusz Petra chciałby wiedzieć, pod czyim anthosem ma się ostatecznie znaleźć Czwarty Pergamon. Kratista Jezebel Miłosierna nie żyje od czterdziestu lat. Kratisos Siedmiopalcy pyta: czy ma się układać bezpośrednio z kratistosem Rogiem? czy będzie nowa wojna o keros? kto zamieszka we Floreum Pergamonu?

Tradycja Drugiego i Trzeciego Pergamonu odsuwała króla poza bezpośredni wpływ kratisty, inaczej niż na przykład w Aegipcie, gdzie Hypatia mieszkała zaledwie kilkanaście stadionów od wieży Nabuchodonozora, czy we Frankonii, gdzie kratistos Leo Vialle wizytował co chwila dwór królewski — ale już w Dżazirat al’Arab książęta pustyni wędrowali ze swymi plemionami wzdłuż i poza granicą korony Efrema. Podobnie tutaj: Seleukidyci rezydowali w Amidzie, kratista — w Pergamonie.

W istocie to właśnie anthosowi Jezebel Łagodnej, Jezebel Miłosiernej i Wybaczającej przypisywano winę za klęskę Seleukidytów i rozbiór Trzeciego Królestwa. Gdyby tutejszych aristokratów nie rozmiękczyła tak tolerancyjna morfa kratisty, nie ulegliby najeźdźcom, a najpewniej w ogóle nie sprowokowaliby najazdu swą słabością. Nic dziwnego, że Jezebel uciekła i w końcu zmarła w samotności (ponoć pękło jej serce z rozpaczy). Cóż to bowiem za kratista, co za sprzeczność w Potędze: siła słabości. Aurelii wystarczyło porównać ją z Illeą. Nie dlatego Wiedźma jest potężna, że jest okrutna, lecz okrucieństwo stanowi atrybut potęgi. Jezebel nie wyciągnęła wniosków z przykładu Kristosa, którego miłosierdzie jawnie przekroczyło wszelkie granice szaleństwa, choroby morfy. Ci, co wybaczają, winni być w razie potrzeby zdolni do okrucieństw największych.

Aurelia natychmiast ujrzała wszakże dalsze implikacje Pytania kanclerza. Bo i co z tego, że zagarnęli ziemie, skoro w kerosie nadal najsilniej odbija się morfa okupantów? Królestwo Pergamonu nie jest niepozornym kraikiem w rodzaju Neurgii, który może w nieskończoność balansować na granicy wielkich anthosów.