Выбрать главу

Ale nie ma.

Wszystko jak zawsze sprzysięgło się przeciwko mnie.

Nie potrafisz nawet zabić karpia

Jednak Grzesiek i Agnieszka mimo wad rozlicznych mają dobry charakter. Grzesiek od razu zapytał, czy nie naprawić bramy, na koła machnął ręką – ubezpieczony był, zwrócą mi pieniądze, jak tylko im zwrócą pieniądze. Nieletni dostał od rodziców grę komputerową, ja dobre perfumy, obeszło się bez szczegółowego sprawozdania z tych dwóch tygodni u mnie.

– Mamy dla ciebie niespodziankę! – ogłosiła Honorata tuż po wyjeździe z lotniska.

Skóra mi cierpnie na samo słowo „niespodzianka”. Chciałabym, żeby moje życie upływało spokojnie i miło, bez żadnych niespodzianek.

– Ciocia Hania przyjeżdża na święta, więc robisz wigilię! Zatrzyma się u ciebie, bo my nie będziemy mieć miejsca! U nas przez święta będzie babcia i prababcia i rodzina taty z Olsztyna!

Mój charakter pozostawia wiele do życzenia. Zamiast podskoczyć do góry z radości, ścierpłam na dobre od stóp do głów. Nie przeniosę się do swojego pokoju. Będę już zawsze skazana na współżycie z telewizorem. Będę już zawsze niewyspana, a mój kręgosłup będzie wył po nocach z tęsknoty za własnym łóżkiem. Moje pisanie, mimo że pisarzem nie jestem, wymaga jednak skupienia, a ja mam ciągle nowe atrakcje.

Nie, nie zgadzam się! Nie zaprasza się nikogo do cudzego domu! Jak mogliście mi to zrobić? Jak mogliście nie porozumieć się ze mną, nie zapytać nawet? To jest absolutne naruszenie moich dóbr osobistych!

Otworzyłam oczy.

– To cudownie, będą wesołe święta – powiedziałam, starając się, żeby nie zabrzmiało to rozpaczliwie.

Agnieszka jednak dobrze mnie zna, bo pochyliła się ku mnie i szepnęła:

– Nie mieliśmy wyjścia, ciocia chce przed śmiercią jeszcze raz zobaczyć ojczyznę.

Jaką śmiercią? Przecież właśnie zamieniła mieszkanie na domek, żeby tam szczęśliwie żyć! Co ty mówisz moje dziecko! – Moja Mama wyraziła najpierw zdziwienie, a potem radość. – To cudownie, dawno się nie widziałyśmy.

Ona nas jeszcze wszystkich przeżyje – powiedział filozoficznie Mój Ojciec, który właśnie nastrajał u mojej Mamy telewizor. – Zapamiętajcie moje słowa.

– Może mieszkać u mnie, jeśli ty chcesz odpocząć. – Moja Mama spojrzała na mnie z troską. Obawiam się, że tylko ona rozumiała, co przeżywam przez dwa ostatnie tygodnie.

– Albo u mnie – mruknął Mój Ojciec – jeśli Judyta uważa, że dla starej ciotki w jej domu nie ma miejsca. A ona ci przywiozła trzydzieści lat temu taką ładną lalkę…

Na niedzielnym obiedzie u Mojej Mamy byłyśmy razem z Tosią. Moja Mama zaprosiła również Mojego Ojca, bo skoro już jesteśmy, to nie będziemy się tułać po całym mieście w tę i we w tę, bo przecież na pewno, skoro jesteśmy u niej, wpadłybyśmy do ojca, prawda? Samochód Adasia jeszcze niegotowy. Nie dość, że skrzynia biegów do wymiany, to jeszcze coś nawaliło, klocki albo co. Ma być na pewno w przyszły poniedziałek – Szymon powiedział, że przywiezie. Na razie wędrujemy kolejką.

Dom się zrobił pusty bez Piotrka, ze zdziwieniem znajduję własny ręcznik po wyjściu z wanny, mydło leży na umywalce, a nie za muszlą klozetową, resztka mojego fosforyzującego pudru nie zniknęła w tajemniczy sposób. A poza tym jest pusto. Tosia nie potrafi jednak zapewnić mi tylu atrakcji. Dzięki Bogu.

– Na pewno ciocia chce zobaczyć, jak sobie radzisz jako samotna kobieta. Zawsze była ci życzliwa. – Moja Mama beztrosko stawia na stół cykorię w sosie koperkowym.

Ale mamusiu, ja nie jestem samotna.

No wiesz, o co chodzi matce – wtrąca Mój Ojciec. – Że jesteś po rozwodzie.

– Ale przed ślubem – dodaję nieśmiało.

Status kobiety samotnej w mojej rodzinie i w moim kraju wymaga specjalnego nakładu sił i środków, żeby nie poderżnąć sobie żył od razu. Ciekawe, dlaczego Moja Matka po rozwodzie nie jest kobietą samotną i nie budzi, jako taka, ciekawości cioci Hani?

A widzieliście okładkę mamy gazety? – wtrąca Tosia, chcąc rozładować sytuację. – Nagą dziewczynę z nagim facetem?

Mój Boże, do czego to doszło – wzdycha Moja Matka.

– Macie przy sobie? – Mój Ojciec jest wyraźnie zaciekawiony.

– Takie rzeczy! Jaka jest przyszłość tego świata? – pyta Moja Matka.

– Nie martwcie się, może świat przestanie już jutro istnieć – mówię pogodnie, bo przy stosunku moich rodziców do rzeczywistości, fakt, że świat przestanie istnieć, wydaje się wesołą no winą.

– Świat i tak wkrótce przestanie istnieć – Mój Ojciec ożywia się. – I bez gołych bab na okładkach.

Nie mów tak! – Moja Mama jest wstrząśnięta. – Jak można pozwalać, żeby takie rzeczy były na okładce!

– Przecież ja nie jestem właścicielem pisma – mówię. – Jestem prostym redaktorem.

– Ale tam pracujesz! – mówi z wyraźną pretensją Mój a Mama.

– Dlaczego wy zawsze macie do mamy pretensję? – pyta Tosia, ale szczęśliwie nikt nie zauważa tego pytania, które, jak wynika z moich dotychczasowych doświadczeń, wywołałoby niejaką awanturę.

– Ale przecież takie zdjęcie może być zupełnie ładne – wtrąca Mój Ojciec. – Ja na przykład…

– Ty nie potrafiłeś nawet zabić karpia na wigilię! – Moja Mama sięga po argumenty ostateczne.

W tej miłej i przyjaznej atmosferze jednak udaje nam się ustalić, co następuje:

Ciocia Hanka zatrzyma się u mnie, wigilię u mnie przygotuje Moja Mama razem z Tosią. Mój Ojciec zajmie się kupnem karpi, ale nie będzie ich zabijał, mogą być nawet mrożone, oraz kupnem białego wina. Drugi dzień świąt przygotuje Mama i zaprosi nas wszystkich na obiad, żeby mnie odciążyć. Możemy przyjechać z Borysem, żeby nie siedział cały czas w domu, biedak.

Biologia mężczyzn

Wracamy z Tosią do domu późnym wieczorem. W kolejce jest sennie i duszno, grzeją, więc stoimy. W naszej kolejce grzejniki są pod siedzeniami, jak się maszynista rozpędzi, to usiąść nie można, bo krzesełka parzą Gapię się bezmyślnie przez okno, migają nagie stacyjki. Jutro niedziela więc mogę długo spać. I zadzwonię dzisiaj do Adaśka, niech tam. Ostatecznie mogę sobie raz na jakiś czas do mego zadzwonić, nawet jeśli on tego nie robi. Jestem przecież równouprawniona.

– Adam is out – powiadamia mnie jakaś pani o miłym głosie. - lamsorry. Callmesoon.

To ja będę spać. Już i tak ledwo trzymam się na nogach. Ale przynajmniej skrobnę mu parę słów.

Kochany Mój,

dlaczego, kiedy do Ciebie dzwonię, Ciebie akurat nie ma? Czy robisz to złośliwie, czy tylko tak sobie? Jeśli tak sobie, jesteś usprawiedliwiony, ale złośliwości Ci nie wybaczę. U nas wszystko w porządku, oprócz tego, że ukradli mi koła od samochodu Grześków; Twój ciągle w naprawie. Tosia się w ogóle nie uczy, a ja padam ze zmęczenia na pysio. Borys Ci macha ogonem, jako i ja czynię, tęsknię, całuję, Judyta.

Wysyłam ze skrzynki mojej córki Tosi, bo z moją coś nie w porządku.

My jesteśmy w lepszej sytuacji. – Tosia podskubuje naleśniki.

Weź talerzyk – mówię i zabieram się do zmywania kocich miseczek.

Przecież nie jem – mówi Tosia i dalej skubie.

W lepszej sytuacji niż kto? Wypaprzesz się.

Nie wypaprzę. Niż mężczyźni – Tosia jednak ubabrała się naleśnikiem z serkiem. Teraz serek leży na piersiach Tosi.

Nie komentuję.

Oni nie wiedzą, co czują, zanim im nie wytłumaczysz – mówi poważnie Tosia i rozciera serek na piersiach.