Выбрать главу

Cassie założyła, że Alex i Miranda pracowali razem, chociaż trudno było to sobie wyobrazić. W jedynych filmach z udziałem Mirandy, jakie Cassie potrafiła sobie przypomnieć, grała ona pełną życia hożą dziewicę.

– Przyszliśmy coś zjeść – rzekł Alex z naciskiem.

Nadąsana Miranda pocałowała go prosto w usta, zostawiając ślad czerwonej szminki, który Alex starł, nim jeszcze odeszła od stolika.

Cassie zastanawiała się, czy Alex kochał się z nią przed pójściem do Le Dóme, bo przewidywał podobne sceny. Pragnął się z nią kochać, tak, ale wszystko wskazywało na to, że chciał także, by wiedziała, że bezwarunkowo należy do niej. Jeszcze teraz czuła na skórze gorące miejsca, wciąż pulsujące od pieszczot Alexa.

– Czy to ona była naga w twojej przyczepie? – zapytała Cassie.

Alex na chwilę oniemiał.

– Do diabła, gdzie o tym usłyszałaś?

Cassie nie była pewna, chyba przeczytała w nagłówku jakiegoś tabloidu w Trancas Market: DIABELSKIE PLANY ANIOŁKA. Uśmiechem dała Alexowi do zrozumienia, że nie przywiązuje do tego wagi.

– Tak – odparł – była naga w przyczepie, ale znalazła ją moja asystentka Jennifer. – Pochylił się, by pocałować Cassie, i w tej samej chwili jaskrawo błysnął flesz.

– Cholera – mruknął Alex, zaciskając pięści na nieskazitelnym obrusie.

Cassie pomyślała o pękniętych kafelkach stołu i krwi, która popłynęła Alexowi po dłoni; w duchu zaczęła się modlić, by nie urządził sceny, ale on już odepchnął krzesło.

Znieruchomiał jednak, bo Louis, maitre d’hótel, podszedł do stolika, przy którym siedział fotograf, i szarpnięciem postawił go na nogi. Cassie nie znała tego mężczyzny, ale nie miało to żadnego znaczenia. Przed nim stała na wpół zjedzona potrawa, aparat wisiał na oparciu krzesła. Louis zaprowadził mężczyznę do drzwi, po czym z ukłonami zbliżył się do Alexa.

– Proszę przyjąć moje przeprosiny, panie Rivers. – Wyjął z kieszeni rolkę filmu, rozwinął ją w długą błyszczącą wstęgę i położył na stole. – Kolejna przystawka z życzeniami smacznego.

Cassie zjadła połowę pieczeni jagnięcej Alexa, on zjadł połowę jej kraba. Nikt ich nie niepokoił, wyjątkiem byli Gabriel McPhee i Ann Hill Swinton, rzadkie w tym świecie szczęśliwe małżeństwo młodych aktorów, którzy zatrzymali się w drodze do wyjścia. Gabriel trzymał w ramionach małą dziewczynkę. Rozmawiali przez kilka minut, do chwili gdy dziecko zaczęło płakać i wyrywać się, co zwróciło uwagę innych gości.

Po ich odejściu Alex potrząsnął głową, jakby musiał na nowo przyzwyczaić się do ciszy. Podniósł łyżkę i patrzył na swoje wydłużone, odwrócone do góry nogami odbicie.

– Nie mamy dzieci – powiedziała niepewnie Cassie.

Alex spojrzał na nią.

– Myślisz, że je przed tobą ukryłem?

– Tak się tylko zastanawiałam – odparła Cassie ze śmiechem. – No bo jesteśmy małżeństwem od trzech lat i sama nie wiem, mówiłeś, że skończyłam trzydziestkę…

– O mój Boże – przerwał jej Alex – twój zegar biologiczny się rozregulował, jakby sama amnezja nie wystarczała. Niewykluczone, że będziemy mieli kiedyś dzieci, ale trzy lata to nie jest taki znowu długi okres, żeby dobrze się wzajemnie poznać. Poza tym w każde wakacje wyjeżdżasz na miesiąc do Afryki; gdybyś miała dziecko, nie byłoby to takie łatwe. Zdecydowaliśmy, że poczekamy, aż nasze kariery się ustabilizują.

Cassie chciała go zapytać, jak to możliwe, że stać ich na utrzymanie trzech domów, a na opiekunkę do dziecka nie. I co by było, gdyby jednak… W uszach zabrzmiało jej parsknięcie Ophelii: „Chcesz powiedzieć, że on zdecydował”.

Uniosła wzrok, szykując argumenty, ale słowa zamarły jej na ustach, gdy zobaczyła twarz Alexa. Szczękę miał zaciśniętą, skórę nienaturalnie bladą.

– Bierzesz tabletki, prawda? Nie przyszło mi do głowy, żeby ci pokazać, gdzie są.

Cassie w żaden sposób nie mogła wiedzieć, że Alex myśli o swoim ojcu, o tym przeklętym modelu wozu i swojej przysiędze, że nigdy nie będzie miał dzieci, ponieważ nie chce stać się podobny do Andrew Riveaux. Mimo to, wyczuwając jego ból, ujęła męża za rękę.

– Oczywiście – powiedziała, chociaż od powrotu do domu nie widziała nigdzie tabletek antykoncepcyjnych. – Tak zdecydowaliśmy.

Alex wziął głęboki oddech.

– Dzięki Bogu. – Odsunął krzesło. – Idę do toalety. Nie sądzę, by ktoś cię niepokoił podczas mojej nieobecności.

Cassie przewróciła oczami.

– Myślę, że dam sobie radę sama.

Alex wstał.

– Jasne. Jak ostatnim razem spuściłem cię z oczu, wylądowałaś na policji.

Kluczył pomiędzy stolikami, skupiając na sobie wzrok wszystkich gości. Cassie obserwowała swobodne poruszenia jego ciała i towarzyszącą mu niczym cień pewność siebie.

Tak była zajęta przyglądaniem się mężowi, że nie zauważyła mężczyzny, który usiadł przy stoliku. Był przystojny, choć nie dorównywał klasą Alexowi, niższy i drobniejszy. Cassie uśmiechnęła się nieśmiało.

– Mogę panu w czymś pomóc?

Mężczyzna nachylił się i uniósł jej dłoń, szepcząc:

– Czekałem całą noc.

Cassie uwolniła się z uścisku.

– Obawiam się, że pana nie znam. – Siedziała sztywno, raz po raz zerkając w lewo, by sprawdzić, czy Alex nie nadchodzi. Chciała, żeby tego człowieka nie było przy stoliku, gdy mąż wróci. Zamierzała pozbyć się go sama.

– Jestem załamany. Nicholas. Nick LaRue. – Mówił z dziwnym akcentem, którego nie potrafiła umiejscowić, ani kontynentalnym, ani wschodnim.

Posłała mu swój najbardziej promienny uśmiech.

– Nick. Obawiam się, że Alex i ja już wychodzimy. Z przyjemnością powiem mu, że go pozdrawiasz.

Przycisnął jej dłoń do blatu tak mocno, że wszelkie próby uwolnienia się zwróciłyby uwagę pozostałych gości. Drugą ręką gładził ją po ramieniu.

– A kto powiedział, że przyszedłem do Alexa?

– Zabieraj swoje pieprzone łapy od mojej żony.

Alex stał za jej plecami. Cassie zamknęła oczy, instynktownie zbliżając ku niemu głowę. Nagle usiadła prosto. Nick LaRue. Grał razem z Alexem w tym nowym obrazie, zatytułowanym „Tabu”. W filmie byli przyjaciółmi, wspólnikami w napadzie na jubilera, pamiętała jednak, że Alex po powrocie z planu krążył po domu jak pantera, kipiąc z gniewu. „On uważa, że jego przyczepa powinna stać bliżej dźwiękowców niż moja”. „Stara się o pierwsze miejsce na czołówce”. A co ona robiła? Nalewała Alexowi drinka i pocieszała, że za dziesięć, osiem, sześć tygodni nie będzie musiał więcej pracować z Nickiem LaRue, a potem mu się oddawała, by mógł na chwilę o tym zapomnieć.

Alex zdjął marynarkę i rzucił jej na kolana; marynarka wydała się bardziej rozgrzana niż jego skóra. W oczach stojącego naprzeciwko Nicka Cassie zobaczyła dwa bliźniacze odbicia płonącego wściekłością Alexa. Pozostali goście wypływali z sali niczym piasek w klepsydrze. Kiedy ostatni zniknęli za drzwiami, obaj mężczyźni zbliżyli się ku sobie.

Louis zadzwonił na policję. Z całą pewnością nie zamierzał interweniować, bo nawet jeśliby był o trzydzieści centymetrów wyższy i piętnaście kilogramów potężniejszy, nie umiałby się zdecydować, po której stronie się opowiedzieć. Zarówno Alex Rivers, jak i Nick LaRue byli klientami z najwyższej półki.

Cassie przywarła do ściany. Nie sądziła, by ktokolwiek wcześniej bił się o nią, i nie była pewna, czy jej to pochlebia, czy przyprawia ją o mdłości. Zobaczyła pięść Alexa i zamknęła oczy; wszędzie rozpoznałaby odgłos kości uderzającej w kość.