Выбрать главу

Po długiej chwili milczenia Alex spojrzał na mnie.

– Czasami myślę, że gdybym jutro zwołał konferencję prasową i powiedział światu, że Alex Rivers miał ojca nieroba i pijaka i szurniętą matkę, nikt i tak by tego nie wydrukował. Wszyscy mają przed oczyma mój wizerunek i nie chcą go zmienić. Wiesz, to zabawne, ale myślę sobie, że człowiek, którego stworzyli, przeżyje mnie.

Ujęłam go za rękę, bo nie wiedziałam, co powiedzieć, ale on łagodnie mnie odepchnął.

– Dlatego tak mi się spodobał scenariusz tego filmu – mówił dalej. – Bohater staje przed dylematem moralnym: czy przekazać opinii publicznej informacje, które ich przerażą? A może raczej pozwolić ludziom wierzyć w to, co nie burzy porządku świata? – Pokręcił głową. – Człowiek zastanawia się nad Darwinem.

Niezależnie jednak od tego, ile czasu spędzałam z Alexem, punktem centralnym moich snów był Connor. Połączyłam ich w myślach. Zasypiałam, myśląc o Aleksie, i budziłam się z imieniem Connora na ustach, jakby Connor z zazdrości wdzierał się w moją podświadomość. Pewnej nocy sen był tak wyrazisty, że po obudzeniu wciąż czułam na policzku oddech Connora, i to mnie niepokoiło. Przez większość czasu Connor zostawiał mnie samej sobie, ale kiedy myślał, że grozi mi niebezpieczeństwo, trudniej się go było pozbyć niż własnego cienia.

Boso tańczyliśmy walca wokół płytkiego stawu za zajazdem w rytm odgłosów afrykańskiej nocy.

– Nie potrafię dotrzymać ci kroku – powiedziałam bez tchu. – Tańczysz za szybko.

– A ty za wolno. – Alex okręcił mnie, unosząc nad chłodną, czarną ziemią. Kiedy znowu mnie postawił, zachwiałam się i pociągnęłam go za sobą w dół łagodnego zbocza. Przy każdym obrocie wzajemnie się podtrzymywaliśmy w zmysłowym pokazie siły. Zatrzymaliśmy się kilka centymetrów przed błotnistą wodą.

Ostrożnie położyłam głowę na piersiach Alexa. Poza tamtym pocałunkiem na dobranoc to był nasz pierwszy cielesny kontakt. Nie potrafiłam odgadnąć, czego właściwie Alex ode mnie oczekuje. Był przyjacielski, otwarty, ale unikał fizycznego dotyku. Nie wiedziałam, czy po prostu nie śpieszy się z angażowaniem w związek, czy w ogóle zamierza się zaangażować. Ja, cóż, ja liczyłam na więcej. W gruncie rzeczy przygotowałam się na przygodę na jedną noc i przez ostatni tydzień niemal udało mi się samą siebie przekonać, że to będzie w porządku, tylko że Alex wcale nie próbował mnie uwieść. Najczęściej to ja dotykałam go pod najrozmaitszymi pretekstami, bezwstydnie uniemożliwiając mu trzymanie się na dystans.

Wciągnęłam w płuca zapach jego mydła i potu.

– Przepraszam – mruknęłam. – Tańce nigdy nie były moją silną stroną.

Alex wybuchnął głębokim, dudniącym śmiechem prosto w moje ucho.

– To zdolność nabyta – odparł. – Matka dwa razy w tygodniu prowadziła mnie na kurs. Nienawidziłem tego, wiesz, białe rękawiczki i przesadnie wyperfumowane tłuścioszki, które deptały mi po palcach, ale niech mnie diabli, jeśli wciąż nie pamiętam każdego kroku.

Uśmiechnęłam się z twarzą wtuloną w jego koszulę.

– Pewnie podświadomie marzyłeś o pójściu z debiutantką na pierwszy bal. Albo zostaniu drugim Arthurem Murrayem.

Alex skrzywił się.

– Nie sądzę. – Łagodnie pogładził mnie po włosach, a ja całą sobą poddałam się tej pieszczocie. – Chyba moje ciało lubiło ćwiczenia fizyczne.

Kilka wieczorów wcześniej opowiadał, że urodził się z dziurą w sercu i do ósmego roku życia nie mógł bawić się ani biegać.

– Wyobraź to sobie – rzekł sucho. – Romantyczny bohater z zepsutym sercem.

Usłyszałam w jego głosie znużenie, cierpienie małego chłopca, który postrzegał siebie jako upośledzonego i robił, co w jego mocy, by zrekompensować swoją słabość. Zastanawiałam się, dlaczego mi o tym wspomniał, i pochlebiałam sobie, że powodem było jego przekonanie, iż naprawdę go zrozumiem.

Z głową na jego piersi zamknęłam oczy, wspominając tamtą rozmowę, Alex jednak zesztywniał i usiadł. Odwróciłam wzrok zawstydzona, że wpędziłam go w zakłopotanie. Pokręciłam głową, w myślach katalogując przyczyny, dla których Alex Rivers nie chce – nie potrzebuje – kogoś tak niedoświadczonego jak ja.

– Jest mnóstwo kobiet – powiedział, starannie dobierając słowa ale ja żadnej nie dopuszczam do siebie. Musisz to zrozumieć. Rzecz w tym, że nie chcę po raz kolejny przeżywać rozczarowania z powodu cudzych wad, a zwłaszcza własnych. Zachowuję się więc tak, jak by to nie było ważne. Cassie, jestem cholernie zmęczony udawaniem.

Kierując się intuicją, nachyliłam się ku niemu i wsunęłam dłoń pod jego koszulę. Mówił mi, czego nie mam prawa oczekiwać, choć ja wiedziałam, że jest na to o wiele za późno. Nie byłam w wielu związkach, ale miałam Connora, wiedziałam więc, od czego to się zaczyna. Zakochujesz się w kimś, bo ma krzywy uśmiech, potrafi cię rozbawić albo – jak w tym wypadku – sprawia, że wierzysz, iż tylko ty możesz go uratować. Kiedy w końcu nastąpi zbliżenie, dla Alexa to może być przygoda na jedną noc, ale nie dla mnie. Bo wtedy już za wiele mu dam.

Usłyszałam, jak Alex szybko wciąga powietrze, kiedy przytulałam się do niego z dłonią opartą na jego piersi. Uśmiechnęłam się do niego, w rękach trzymając jego serce.

Niedziela była dniem wolnym dla obsady i ekipy, aczkolwiek w Tanzanii niewiele pozostawało do roboty w czasie wolnym. Siedziałam w cieniu na huśtawce; Alex podszedł i objął mnie w pasie, jakby to była najnaturalniejsza rzecz na świecie.

I rzeczywiście tak zaczynałam to odbierać. Całkiem zapomniałam o uniwersyteckim stanowisku wykopaliskowym. Po tamtym wieczorze nad stawem, kiedy Alex określił warunki naszego związku, staliśmy się nierozłączni. Tak często widywano nas razem, że kiedy go nie było, wszyscy pytali mnie, gdzie się podział. Na początku czułam się zakłopotana swobodą, z jaką opierał się o moje ramię, kiedy pokazywałam mu sposób oczyszczania znaleziska, albo w obecności innych mówił, o której mam się z nim spotkać na kolacji. Jego zachowanie przypominało mi wykłady o instynkcie terytorialności u naczelnych: samce pozostawiają wyraźne znaki, by innych poinformować, że ci nie są tutaj mile widziani.

Z drugiej jednak strony, nikt nigdy nie był w stosunku do mnie tak zaborczy, żeby uznawać mnie za swoją własność, nawet chwilowo. No i było to przyjemne. Lubiłam wiedzieć, że rano jestem pierwszą osobą, której Alex szuka. Lubiłam całować go na dobranoc i wiedzieć, że widzi nas człowiek przechodzący holem. Po raz pierwszy w życiu zachowywałam się jak nastolatka.

Alex przyciągnął mnie ku sobie.

– Mam dla ciebie niespodziankę – szepnął mi do ucha. – Jedziemy na safari.

Cofnęłam się i uważnie na niego spojrzałam.

– Co robimy?

– Jedziemy na safari – powtórzył Alex z uśmiechem. – No wiesz, lwy, tygrysy i niedźwiedzie, korkowe kaski i nielegalne polowanie na słonie. Takie rzeczy.

– Polowania na słonie są zabronione – odparłam. – Teraz możesz polować tylko przy użyciu kamery.

Alex wstał i mnie także podniósł na nogi.

– Cóż, ja osobiście mam kamer po uszy. Ograniczę się do oczu.

Poszłam za nim, już wyobrażając sobie rozległe Serengeti, tumany wzbijane przez wolno poruszające się stada. Przed gankiem czekał czarny dżip; drobny tubylec z olśniewająco białym uśmiechem pomógł mi wsiąść.

– Cassie, to jest Juma – powiedział Alex.

Juma przez ponad godzinę wiózł nas do serca Tanzanii, przedzierając się przez zarośla i strumyki, które nigdy nie miały być drogami. Zatrzymał się w cieniu małego zagajnika.

– Czekamy tutaj – oznajmił, po czym wyjął z dżipa niebieski kraciasty koc i rozłożył dla nas na trawie.