Выбрать главу

Alex zanurzył palec u nogi w basenie i próbował napisać moje imię.

– CASS… – Zmarszczył czoło i spojrzał na mnie. – Jak to możliwe, że nie lubisz imienia Cassandra?

Wzruszyłam ramionami.

– Nigdy nie powiedziałam, że nie lubię – sprostowałam. – Mama tak mnie nazywała, ale ojciec przekonał ją, że to za poważne imię dla małej dziewczynki. W siódmej klasie przerabialiśmy mitologię grecką i nauczycielka kazała mi poszukać informacji o mojej imienniczce. – Powtórzyłam Alexowi to, co tamtego dnia mówiłam w klasie: Kasandra była piękną córką króla Priama i Hekuby. Apollo obdarzył ją darem przewidywania przyszłości, ale kiedy się w niej zakochał, a ona nie odwzajemniła jego uczucia, przeklął ją i od tej pory nikt nie wierzył w jej proroctwa, mimo iż mówiła prawdę.

Jako dwunastolatce podobało mi się, że Kasandra swoją urodą oczarowała Apolla, ale przerażeniem napawał mnie sposób, w jaki skończyła życia. Odarta z wiarygodności, została niewolnicą, a potem ją zamordowano.

– Powiedziałam nauczycielom, że proszę, żeby nazywano mnie Cassie, a inni poszli w ich ślady.

Alex uniósł mnie i obrócił twarzą do siebie.

– Masz szczęście, Kasandro – mruknął – że odwzajemniłaś moje uczucia.

Jego oddech muskał mnie w szyję. Wsunęłam dłonie pod pasek jego spodenek, czując, jak moje ciało też ogarnia żar. Alex przyciągnął mnie do siebie. Straciłam równowagę i splątani niczym jedna istota stoczyliśmy się z leżaka na trawę.

– No proszę – odezwał się ktoś – a ja myślałam, że przyjdę w nieodpowiednim momencie.

Oderwałam się od Alexa i odgarnęłam włosy z twarzy. Koło nas stała Ophelia, którą John trzymał mocno za ramię. Włosy miała rozczochrane, spodnie rozdarte na tyłku; co chwila ponawiała próby uwolnienia ręki, jakby uważała, że John jest odstręczający.

John spojrzał na mnie, potem na Alexa.

– Powiedziała Juarezowi przy bramie, że jest przyjaciółką pani Rivers, ale nie pozwoliła nam zadzwonić do domu, więc ją odesłaliśmy. Później zobaczyliśmy na monitorze, że przechodzi przez płot po wschodniej stronie.

– Skoro o tym mowa – zwróciła się Ophelia do Alexa – przyślę ci rachunek za te szorty. – Po czym do mnie: – Szkoda, że nie podałaś mi aktualnego hasła.

– Ophelio – pokręciłam głową – dlaczego nie podałaś przy bramie swojego nazwiska?

Cała energia i wojowniczość w jednej chwili ją opuściły.

– Chciałam ci zrobić niespodziankę – powiedziała żałośnie. – Gdyby do ciebie zadzwonili i uprzedzili, że przychodzę, nie byłoby niespodzianki.

Uniosłam brwi. Była ostatnią osobą, po której spodziewałabym się przechodzenia przez płot. W ciągu ostatniego tygodnia usiłowałam skłonić Ophelię, by kroczek po kroczku postarała się zaakceptować moje nowe życie. Wiedziałam, że pod wieloma względami Alex i Ophelia są zbyt do siebie podobni, żeby się zaprzyjaźnić. Kariery obojga toczyły się w podobnych zamkniętych kręgach, oboje mierzyli sukces według liczby ludzi, którzy ich rozpoznają, oboje potrzebowali mnie. Wiedziałam, że głęboko na dnie serca Ophelia jest przekonana, że Alex izoluje mnie od niej, choć równocześnie zdawałam sobie sprawę, że mogę to zmienić. Chciałam ją przekonać, by zamiast traktować Alexa jako zagrożenie, widziała w nim atut, coś w rodzaju starszego brata w branży. Powtarzałam jej to ciągle przez telefon. I naturalnie pragnęłam, by Alex polubił Ophelię. Była moją najlepszą przyjaciółką, prawdę mówiąc, jedyną przyjaciółką.

Alex owinął się w pasie ręcznikiem, by ukryć to, czego nie zdołał dokończyć; odprawił Johna i przyniósł dla Ophelii krzesło, zabawiając ją z taką swobodą, że niemal uwierzyłam, iż codziennie znajduje kobiety spadające z jego płotu.

– To moja wina – powiedział lekko. – Ciągle zapominam podawać nazwiska przyjaciół Cassie ochroniarzowi, żeby ich nie dręczył.

Otworzyłam szeroko oczy – nigdy o tym nie rozmawialiśmy. Patrzyłam, jak Alex uśmiecha się do Ophelii, która do reszty topnieje, i pojęłam, że jest absolutnym mistrzem w uwodzeniu.

– Och! – Ophelia wciągnęła powietrze, po czym otworzyła kwiecistą płócienną torbę, odbarwioną i wilgotną na dnie. Wyłowiła z niej długi czerwony woreczek i podała go mnie. W środku szczękały połamane kawałki; kiedy zerknęłam do środka, zobaczyłam kawałki zielonego szkła i poczułam słodki zapach szampana. – Spadło na ziemię, zanim wdrapałam się na płot – powiedziała przepraszająco. – Prezent na nowe gospodarstwo.

Dotknęłam palcem odłamków.

– Bardzo dziękuję – odparłam – ale wiesz, Alex mieszka tu od jakiegoś czasu.

Ophelia uśmiechnęła się.

– Chodziło raczej o to, żeby domownicy mnie polubili. Zachowałam się jak kretynka. Miałam nadzieję, że po prostu zaczniemy od nowa. – Spojrzała na Alexa, który siedział obok mnie na leżaku, przysłuchując się rozmowie. – Wiesz, jeśli znasz Cassie tak długo jak ja i słyszysz, że przywozi coś z Tanzanii, przypuszczasz, że ma na myśli żółtą febrę, a nie męża. Zamówienie drinka w barze zajmuje jej więcej czasu niż związanie się z tobą. Ale kiedy już podejmie decyzję, ma talent do wybierania rzeczy najlepszych.

Alex przyglądał jej się długo, jeden aktor oceniający umiejętności drugiego, a potem wolno pokiwał głową.

– No tak, ciebie wybrała na współlokatorkę.

Ophelia zarzuciła włosy na ramię i obdarowała go uśmiechem. Popatrzyłam na nich oboje i przypomniałam sobie, co czułam, kiedy zamieszkałam w Los Angeles: ludzie tutaj są częścią potężnego planu filmowego, wszyscy zdrowi, opaleni i piękni.

– Przykro mi z powodu szampana – powiedziała.

– A mnie jest przykro z powodu twoich szortów. – Okręciłam się, żeby lepiej obejrzeć nierówne rozdarcie na jej siedzeniu.

Ophelia wybuchnęła śmiechem.

– Prawdę mówiąc, są twoje. Zostawiłaś je w mieszkaniu. – Impulsywnie nachyliła się i zarzuciła mi ramiona na szyję. – Wybaczysz mi, Cassie, prawda?

Uśmiechnęłam się do jej policzka.

– Wdarcie się do domu tak, ale szortów nigdy ci nie zapomnę.

– Wiesz, że nie zrobiłbym tego dla nikogo poza tobą.

Słysząc głos Alexa, oderwałam wzrok od lustra, przed którym się malowałam. Wiązał krawat, jako że mieliśmy spędzić wieczór na mieście, chociaż od początku się temu sprzeciwiał. Ophelia ubłagała, żebyśmy poszli na kolację do Nicky’ego Blaira w ramach przeprosin za incydent z płotem; powiedziała, że bierze rachunek na siebie, jeśli Alex wykorzysta swoją pozycję i zarezerwuje stolik na dzisiaj. Alex z wdziękiem się zgodził, ale kiedy zostaliśmy sami w pokoju, niemal słyszałam, jak przez panujące w pokoju napięcie przedzierają się jego obiekcje: Mogliśmy zjeść kolację tutaj. Niech sensacja przygaśnie. Możemy wyjść kiedy indziej.

– Nie będzie tak źle – powiedziałam lekko. – Skończy się, zanim się obejrzysz. – Odłożyłam tusz do rzęs, po czym w figach i staniku podeszłam do Alexa. Rozwiązałam mu krawat, związałam na nowo, wyprostowałam i wygładziłam. Pocałowałam go w policzek.

– Dziękuję.

Alex pogładził mnie po rękach.

– Och, nie będzie tak źle, jak przypuszczam – powiedział. – Taką sztuczkę stosuję. Jeśli wyobrażam sobie absolutnie najgorszą możliwość, to potem zawsze czeka mnie przyjemna niespodzianka. – Podszedł do szafy i wyjął jeden ze strojów, które niczym za sprawą magii pojawiły się w kilka dni po moim przyjeździe do Los Angeles. Była to obcisła czerwona sukienka, nigdy podobnej nie miałam. Prawdę mówiąc, większość mojej nowej garderoby nie przypominała rzeczy, które wcześniej nosiłam, Alex jednak lepiej się na tym znał, wiedział, czego będę potrzebowała na rozmaite wyjścia, więc po prostu zdałam się na jego osąd.