– Jest czwartkowy wieczór – mówił; tymczasem ja włożyłam suknię i odwróciłam się do niego plecami, żeby zapiął mi zamek.
– Nikogo z branży nie będzie w restauracji. Nie ma żadnych premier, dziennikarze poszli już do domu. – Okręcił mnie twarzą do siebie i z uśmiechem dodał: – W sumie, jak dobrze pójdzie, restauracja będzie świeciła pustkami.
Mało brakowało, a powiedziałabym na głos to, co przyszło mi na myśclass="underline" Ophelia będzie rozczarowana. Była w pokoju gościnnym, przebierając się w jedną z moich nowych kreacji. Kiedy Alex rezerwował stolik u Nicky’ego Blaira, restauracji tłumnie odwiedzanej przez sławy, Ophelia nie potrafiła usiedzieć na krześle. Miło było widzieć, że traktuje Alexa jak sojusznika, a nie wroga, zadawałam sobie jednak pytanie, czy zdecydowała się na przeprosiny, bo szczerze za mną tęskniła, czy dlatego że dostrzegła możliwości, jakie mógł otworzyć przed nią Alex.
Odpędziłam tę myśl. Oczywiście, że przyszła ze względu na mnie, przecież jeszcze nie znała Alexa. I przez całe popołudnie świetnie się bawiłyśmy. Oprowadziłam ją po domu, śmiejąc się z jej komentarzy na temat wanien tak wielkich, że można by w nich urządzać przyjęcia dla całej obsady, i rozważań, czy Elizabeth sprzedaje brudną pościel Alexa zwariowanym wielbicielkom, stłoczonym przy bramie. Po czwartej urządziłyśmy najazd na lodówkę, po czym z torbą czekoladowych chipsów i kawałkami kurczaka w sezamie poszłyśmy do labiryntu. Leżałyśmy na plecach, a promienie słońca, sączące się przez żywopłot, znaczyły plamkami nasze uda i brzuchy. I tak jak wtedy, kiedy mieszkałyśmy w Westwood, rozmawiałyśmy o seksie – tylko że tym razem nie byłam tą, która tylko słucha.
Rozmowa o seksie nigdy nie przychodziła mi łatwo, a Ophelia wyśmiałaby mnie, gdybym zwierzyła jej się z moich pragnień. Zamiast tego opowiedziałam jej o egzotycznych miejscach, w których to robiliśmy: stanowisko archeologiczne w Tanzanii, ostatnia ławka w kościele katolickim w Kenii, garderoba w pralni, podczas gdy tuż za drzwiami Elizabeth składała pranie. Powiedziałam, jak piękne ciało ma Alex, ile razy nocą wspólnie osiągamy orgazm.
Dla siebie zachowałam, że jego niezwykła delikatność sprawia, iż czasami płaczę. Że kiedy kończymy się kochać, przytula mnie tak mocno, że nie mogę oddychać, jakby się bał, że zniknę. Że kiedy modli się do mnie swoimi rękami, sercem i ustami, czuję się uwielbiana i błogosławiona jak święta.
Nie powiedziałam o tym Ophelii, ale ona zobaczyła to we mnie.
– Jezu – pokręciła głową. – Ty naprawdę jesteś zakochana. – Potwierdziłam, choć nie uważałam, by te słowa oddawały rzeczywistą naturę tego, co łączyło mnie i Alexa. – Żadnych zaraźliwych chorób, cztery razy w ciągu nocy i jeszcze cię nie zdradził. Z tego, co widzę, facet ma tylko jedną wadę.
Uniosłam się na łokciu.
– Jaką mianowicie?
– Wybrał ciebie, a nie mnie.
Głos Alexa przywrócił mnie do rzeczywistości. Poszedł po Ophelię i teraz oboje od progu mnie obserwowali. Ophelia miała na sobie moją suknię, której jeszcze nie widziałam, zieloną i powiewną, budzącą refleksy w jej oczach. W oczekiwaniu na wieczór w ekskluzywnej restauracji wręcz tańczyła. Kiedy tak stała, trzymając Alexa pod ramię, wyglądali jak para.
Ophelia zmierzyła mnie wzrokiem od stóp do głów.
– Mój Boże, wyglądasz pięknie – powiedziała.
Rozłożyłam dłonie, wciąż nie potrafiłam radzić sobie z takimi komplementami.
– Ty też – odparłam.
Ophelia prychnęła i spojrzała na Alexa.
– Które z nas masz na myśli?
– Oboje. – Roześmiałam się.
John czekał na nas przy frontowych drzwiach; przy schodzeniu ze schodów podał Ophelii ramię, jakby wcześniej nie złapał jej na wchodzeniu przez płot. Otworzył tylne drzwi range rovera i pomógł jej wsiąść, potem pomógł mnie.
– Powiedz mi – mruknęła Ophelia – czy on prowadzi cię też do łazienki?
Alex usadowił się obok nas.
– Miłe panie, mam nadzieję, że zdążyłyście coś zjeść.
Spojrzałam na Ophelię, która ze zdziwieniem powiedziała:
– Myślałam, że idziemy na kolację.
– Idziemy – zgodził się Alex – ale to nie znaczy, że będziecie miały okazję coś przegryźć. – Odwrócił się do Ophelii, jakby chciał ją przestrzec przed tym, w co się wpakowała. – Niestety, zaprosiłaś mnie, a kiedy ja siedzę przy stole, zamiast posiłku jest wydarzenie.
Ophelia zadarła brodę i posłała Alexowi olśniewający uśmiech.
– I właśnie na to liczę.
Ku zaskoczeniu i radości Alexa dopiero po przekąskach pojawiła się pierwsza osoba, która pogratulowała mu małżeństwa.
– Dzięki, Pete. Pozwól, że cię przedstawię mojej żonie Cassie położył mi dłoń na ramieniu – i jej przyjaciółce Ophelii Fox. Ophelia zaczyna karierę w naszej branży. – Na moment przerwał.
– Pete jest jednym z bossów w Touchstone.
Ścisnęłam pod stołem nogę Alexa, dając mu znać, jak wiele dla mnie znaczy, że jednak zdecydował się pomóc Ophelii, mimo że tak narozrabiała. Ucałował mnie w szyję.
– Nie zaczynaj spraw, których nie możesz skończyć w miejscu publicznym – szepnął.
Ophelia prowadziła monolog o sławach wchodzących do restauracji i zamawianych przez nie deserach.
– Coś wam powiem. Jeśli chcę, żeby mnie odkryli, powinnam przykleić się do tego krzesła i pozwolić, żeby mnie oglądali.
Alex zjadł trzy krewetki, które zostały na moim talerzu.
– Nie chcę psuć ci nastroju, ale nigdy nie widziałem, żeby u Nicky’ego było tak spokojnie jak dzisiaj. – I jakby to była jego wina, uśmiechnął się przepraszająco. – Przyjdziemy tu innym razem – obiecał.
Za każdym razem, kiedy Ophelia kierowała rozmowę na politykę w Hollywood albo wskazywała kolejnego szefa kolejnego studia, Alex zręcznie powracał do mnie. Wspomniał, jakie wrażenie zrobiła na nim moja fachowa wiedza na planie. Ophelia uniosła tylko brwi i zapytała:
– Fachowa wiedza na jaki mianowicie temat?
Powiedział jej, że dostałam etat profesorski, o czym sama mówiłam jej trzy dni temu, choć najwyraźniej mnie nie usłyszała. Teraz zerwała się z krzesła i zarzuciła mi ręce na szyję, wołając kelnera, żeby przyniósł drugą butelkę szampana.
Może z jej strony to była szczera radość z mojego awansu, może chodziło o to, że kolacja nie okazała się medialnym przedstawieniem, jak przewidywał Alex. Kiedy skończyliśmy jeść, z ulgą słuchałam, jak oboje wymieniają się najnowszymi dowcipami o Quayle’u, klepią się po plecach i parodiują legendarnych nadętych szefów z branży filmowej. Alex nalegał, że zapłaci rachunek; od początku wiedziałam, że to zrobi, myślę, że Ophelia też na to liczyła. Wstała, przytrzymując się oparcia.
– Ojej, druga butelka idzie prosto do głowy – mruknęła.
Nie zaskoczyło mnie, że Ophelia się wstawiła, bo ja wypiłam dwa kieliszki, a Alex ograniczył się wyłącznie do wody. Teraz objął Ophelię w pasie, potem uśmiechnął się do mnie i splótł palce z moimi.
Pchnął drzwi wejściowe, prowadząc moją przyjaciółkę. Ja szłam o krok za nimi, dlatego nie od razu zauważyłam tłumek fotografów i czarne plamy po błysku fleszów.
– Cholera jasna – mruknął Alex, przyciągając mnie do siebie. Stanęłam w świetle, nie mogąc się skurczyć, co nakazywał mi instynkt. Puścił Ophelię, ale zrobiono już zdjęcia, na których mocno obejmował kobietę, nie będącą jego żoną.
– Właśnie takiego gówna chciałem uniknąć – powiedział, nie zwracając się do nikogo w szczególności. Wiedziałam, że myśli o tym, co na temat tego małego menage á trois powypisują plotkarskie gazety w całym kraju. Wiedziałam też, jak to wpłynie na jego nieskazitelny, elegancki wizerunek.