Zastanawiał się, czy jej ciało zmieniło się po narodzinach Connora, w co i czy w ogóle jest ubrana, i pomyślał, że powinien chyba owinąć ręcznik wokół bioder. Może Cassie najpierw będzie chciała porozmawiać. Do diabła, nie wiedział nawet, czy można to robić w tak krótki czas po porodzie.
Oparł się o umywalkę i nachylił ku lustru.
– Panuj nad sobą – nakazał sobie głośno. Zamknął oczy, myśląc o licznych scenach miłosnych, w których brał udział przez wszystkie te lata, o swoich dłoniach na piersiach pięknych kobiet i ustach błądzących po pokrytej pudrem skórze. Potrafił zachowywać się naturalnie w obecności operatorów, reżyserów, oświetleniowców i dźwiękowców, ale z własną żoną nie miał pod ręką ekipy i bał się, że coś zrobi źle. Prawda jest taka, że żadna kobieta nie potrafiła wzbudzić w nim takich doznań jak Cassie. Pieściła go bez ukrytych motywów, dawała mu całą siebie, kochała go po prostu za to, że był sobą.
Odetchnął głęboko i otworzył drzwi łazienki. Cassie siedziała na łóżku z pościelą naciągniętą do gołych ramion. Kołdra marszczyła się, poruszana palcami jej stóp.
– Och, więc jednak jesteś.
Alex z uśmiechem przysiadł na łóżku.
– Czym sobie na ciebie zasłużyłem?
Uśmiechnęła się do niego zadziornie.
– Miałeś niesamowite szczęście. – Wyciągnęła rękę, by go do siebie przytulić, i pościel odsłoniła jej piersi.
Alex rzucił spojrzenie na mleczną skórę i ciemne sutki, po czym przywarł do Cassie całym ciałem.
– Boże, cudownie znowu cię czuć – szepnął z ustami przy jej ustach. Wsunął palce w jej włosy i całował ją, mówiąc sobie, że nie może się śpieszyć, bo za wcześnie skończy. Cassie jednak zsunęła mu z bioder ręcznik i zanim zdążył się powstrzymać, z głośnym okrzykiem wszedł w nią.
Upokorzony oparł głowę o jej piersi.
– Przepraszam – powiedział. – Czuję się tak, jakbym znowu miał piętnaście lat.
Cassie gładziła go po włosach.
– Miło wiedzieć, że byłeś bardziej zdenerwowany niż ja. – Kiedy poruszyła bodrami, Alex ułożył ją na boku, żeby nie musiała znosić jego ciężaru.
Spoglądał na jej ciało, wciąż noszące ślady po ciąży, na wałeczki w talii i na brzuchu.
– Jestem gruba – oznajmiła Cassie.
– Jesteś piękna – odparł Alex. Przesunął palcami po rozstępach na udzie. – Czy… mogliśmy?
– Trochę za późno na to pytanie, nie sądzisz? – Cassie się roześmiała.
Alex pokręcił głową.
– Nie, chodziło mi o… czy zrobiłem ci krzywdę?
Cassie spojrzała mu w oczy i Alex pojął, że przez taki dobór słów pytanie zyskało głębsze znaczenie, niż to było jego zamiarem.
– Nie – szepnęła. – I nigdy nie zrobisz.
Poczuła, jak Alex porusza się przy jej boku, i wyciągnęła ku niemu ręce, on jednak delikatnie przytrzymał je nad jej głową.
– Nie – powiedział. – Pozwól mnie to zrobić.
Tym razem kochał się z nią powoli, a ona czuła, jak skóra jej płonie. Kiedy wszedł w nią, Cassie przelotnie ujrzała zarys swojego życia. Nie było domu, Oscarów, Connora. Nie było starych tajemnic i zadawnionego bólu. Byli tylko Cassie i Alex. Przypomniała sobie, że Alex Rivers obudził w niej doznania, z których istnienia wcześniej nie zdawała sobie sprawy, że zawsze będzie go kochała. To była najważniejsza, najbardziej podstawowa prawda i Cassie nie mogła pojąć, że przez tyle miesięcy nie poświęciła jej ani jednej myśli.
26
O Hollywood jedno można powiedzieć: zawsze było kapryśne i z tego też powodu po kilku zaledwie dniach Alex Rivers znowu stał się najgorętszym towarem w mieście. Jego romans z Cassie, żywcem wyjęty z bajki o Kopciuszku, dojrzał – teraz Alex był gwiazdorem filmowym wyznającym wartości rodzinne, człowiekiem gotowym poświęcić sukcesy zawodowe i przerwać produkcję filmu, jeśli zabierały mu czas, który pragnął poświęcić żonie. Nieoczekiwanie z pozycji pariasa z własnej winy marnującego sobie życie wzniósł się na szczyt. Każdy Amerykanin mógł w jego sytuacji odnaleźć znajome elementy, bo w tym sławnym aktorze widział człowieka, który chce być zwyczajnym facetem.
Dom i biuro Alexa tonęły w prezentach dla Connora: wielbiciele przysyłali rękawice baseballowe i maleńkie bluzy, zarząd wytwórni podarował srebrne łyżeczki i zastawę stołową dla dzieci od Tiffany’ego oraz dołączył list z zapewnieniem, że przez cały czas był po stronie aktora. Scenariusze napływały tuzinami, Herb Silver dzwonił cztery razy dziennie z propozycjami głównych ról i reżyserii. Alex zabierał prezenty dla dziecka (lubił patrzeć, jak Cassie je otwiera) i kartkował scenariusze, ale zamierzał poczekać z podpisaniem kolejnego kontraktu. Na razie miał do załatwienia ważniejsze sprawy.
– Uśmiechnął się – powiedział pewnego ranka Alex, podnosząc Connora jak puchar.
Cassie, która szła do jadalni, spojrzała na niego radośnie.
– Poczekaj, możemy to powtórzyć. Cassie napiła się kawy.
– Może nauczysz go turlać się po podłodze, zanim wrócę. Alex ułożył synka w zgięciu ramienia i szeroko się uśmiechnął.
– Może i tak.
Zaczynał myśleć, że Cassie miała rację. Chciał zatrudnić nianię, tak w końcu robiła większość par w ich sytuacji, ale ona stanowczo odmówiła.
– Nie zgodzę się, żeby jakaś obca osoba spędzała z Connorem więcej czasu niż ja – oznajmiła. – Koniec dyskusji.
Ustaliła z Archibaldem Custerem, że weźmie roczny urlop. Nie miała serca do wyjazdu w teren, gdzie Connor zaprzątałby jej myśli, a poza tym i tak już ktoś inny prowadził jej zajęcia. Alex przepowiadał, że Cassie po tygodniu zrobi wszystko, byle wyjść z domu.
– Poczekaj, a przekonasz się – odparła. – Będę wiedziała więcej o okolicznych parkach niż wszyscy nasi sąsiedzi razem wzięci.
Jak dotąd miała rację. Większość dnia spędzała na podłodze pokoju dziecinnego z Connorem, robiąc do niego miny, pokazując mu język i czytając bajki. W gruncie rzeczy jedyny problem polegał na tym, że obserwując tych dwoje, Alex nie miał ochoty ich zostawiać. Zaczął przynosić scenariusze do domu i czytał je w pokoju dziecinnym w towarzystwie żony i synka.
– O której wrócisz? – zapytał Alex.
Cassie ze śmiechem sięgnęła po kurtkę.
– Dlaczego pytasz? Żeby na czas postawić kolację na stole? – Pokręciła głową i pocałowała go w policzek. – Zmieniasz się w prawdziwego męża domatora, Alex.
– Nikt nigdy mi nie powiedział, że to daje tyle przyjemności.
Cassie musnęła ustami główkę Connora.
– Ale jest mniej popłatne.
– Baw się dobrze z Ophelią.
Cassie jęknęła.
– Przez następne trzy godziny będzie mnie wałkowała. Wiesz, że zapytała mnie, czy pobyt w Pine Ridge przypominał przeżycia białej kobiety z filmu „Tańczący z wilkami”?
– I co jej powiedziałaś? – Alex wybuchnął śmiechem.
– Bizonów nie było, za to więcej śniegu i gorsze stroje. – Cassie ruszyła przez salon, wymijając pokojówkę, która niosła stos obrusów. W progu odwróciła się i przygryzając wargę, sprawdziła, czy w holu nikogo nie ma. – Nie zapomniałeś o dzisiejszym wieczorze?
Alex spojrzał na nią w sposób, w jaki ostatnio często to robił, jakby nie do końca wierzył, że Cassie tu jest i że jeśli wyjdzie przez drzwi, naprawdę wróci po kilku godzinach.
– Nie zapomniałem.
Doktor June Pooley była jedyną terapeutką, która nie twierdziła, że bita żona może zmienić swoje życie tylko pod warunkiem, że odejdzie od męża. Opowiedziała Cassie o syndromie dręczonych kobiet, będącym chorobą taką samą, jak na przykład alkoholizm. I tak jak w wypadku alkoholizmu dzięki odpowiedniej terapii ofiara i kat mogą zrozumieć swoje problemy i znaleźć najlepszy sposób na ich rozwiązanie.