Выбрать главу

Alex poruszał biodrami, zanurzając się głęboko w Cassie i przesuwając ustami po rozgrzanym łuku jej szyi, kiedy z monitora przy łóżku dobiegł płacz Connora.

Cassie poczuła, jak mleko zaczyna płynąć, skapując na boki. Alex po raz drugi tej nocy stoczył się z niej, zaciskając szczęki.

– Na litość boską, Cassie – warknął ze wzrokiem utkwionym w sufit. – Zrób coś, żeby się zamknął.

Cassie już wkładała szlafrok z brzoskwiniowej satyny i szła do drzwi.

– Za minutę wracam – powiedziała.

Okazało się, że to drobiazg, smoczek, kory spadł Connorowi pod główkę, kiedy się poruszył. Gładziła go po pleckach i czekała, aż płacz ucichnie, myśląc przy tym, jak całkowicie jest bezradny.

Na palcach wróciła do sypialni. Alex leżał nieruchomo, plecami do jej strony łóżka. Kiedy zamknęła drzwi, nie odwrócił się do niej.

Cassie wsunęła się pod kołdrę i przytuliła do męża.

– Na czym skończyliśmy?

– Chryste, Cassie, nie jestem żadnym przeklętym kranem, żeby na zawołanie włączać się i wyłączać. Nie mogę zjeść spokojnie posiłku, nie mogę przespać nocy, nie mogę nawet skończyć kochać się z tobą, żeby to dziecko mi nie przeszkodziło.

– To dziecko nie robi tego celowo, Alex. Nie jesteś jedynym ojcem na świecie. Zycie wszystkich ludzi się zmienia, kiedy są dzieci.

– Nie prosiłem o nie.

Dłoń Cassie znieruchomiała na jego biodrze.

– Nie mówisz poważnie – szepnęła.

Alex spojrzał na nią przez ramię.

– Skoro nie zgadzasz się na nianię, to przynajmniej zatrudnij nocną opiekunkę. Dłużej tego nie zniosę. Albo kogoś zatrudnisz, albo ja przeniosę się do innego pokoju – powiedział, naciągając poduszkę na głowę.

Cassie przypomniały się słowa doktor Pooley z sesji poprzedniego dnia; terapeutka mówiła o cechach osobowości dręczyciela. Mężowie nie chcą, by żony miały bliskich przyjaciół. Nie podoba im się myśl, że ktoś inny domaga się czegoś od osoby, którą postrzegają jako swoją własność.

Wtedy przyszła Cassie na myśl Ophelia i niezdolność Alexa do wybaczenia jej jedynego błędu, jaki wobec niego popełniła, teraz jednak zaczynała całą kwestię widzieć w innym świetle. Spojrzała na dłonie męża zaciśnięte na poduszce. Nie potrafił znieść obecności drugiego człowieka, który potrzebował Cassie tak samo jak on, nawet jeśli to był jego syn.

– Alex – szepnęła Cassie – wiem, że nie śpisz. – Szarpnęła za poduszkę, a Alex jęknął, przewracając się na brzuch. – Jutro zacznę szukać opiekunki.

Otworzył oczy, podparł się na łokciu. Z szerokim uśmiechem i zmierzwionymi włosami wyglądał jak dziecko.

– Naprawdę?

Cassie potwierdziła, przełykając grudę w gardle. Z monitora dobiegał oddech Connora.

– To dobrze. – Alex wziął ją w ramiona. – Zaczynałem czuć się zaniedbywany.

Łapczywie pocałował Cassie, odbierając jej dech i rozsądek.

– Niesłusznie – szepnęła, nieświadoma łez gromadzących się w kącikach oczu. – Nigdy tak nie będzie.

Droga Cassie, mam nadzieję, że oboje z Connorem czujecie się dobrze i jesteście szczęśliwi w Los Angeles. Bez Was Pine Ridge nie jest takie samo. Prawdę mówiąc, chyba zaczynałem je lubić tylko dlatego, że dzięki Wam wydawało się inne. Jaśniejsze. Nie byle jakie i wyblakłe.

Piszę, ponieważ obiecałem dać Ci znać, kiedy podejmę decyzję o swojej przyszłości. W przyszłym tygodniu przeprowadzam się do Tacomy w stanie Waszyngton i zaczynam pracę w tamtejszej policji. Niewykluczone, że uda mi się pozbierać i pozostać tam wystarczająco długo, by uzyskać awans.

Jeśli Los Angeles nie oszołomiło Cię bez reszty, tak jak mnie, kiedy tam przyjechałem, może nawet od czasu do czasu o nas myślisz.

Tęsknię za dzieckiem. Tęsknię za Tobą. Niech mnie diabli, jeśli to nie jest najgorsze z cierpień.

Dbaj o siebie, wasicun winyan.

Will

Alex odłożył słuchawkę i spojrzał na zegarek. Za godzinę miał spotkanie z Philem Kaplanem w sprawie ustalenia szczegółów nowej produkcji. Scenariusz wyłowił przypadkiem ze stosu na biurku; był rewelacyjny, choć nie bez wad, ale nad nimi pracował już laureat Oscara. Alex w marzeniach reżyserował kolejne ujęcia. Zanotował nazwiska kandydatów do głównych ról i schował kartkę do kieszeni, żeby omówić to z Philem.

Oczywiście, jeśli pójdzie na kolację z Philem, po raz drugi z rzędu opuści spotkanie grupy terapeutycznej.

Cassie z Connorem, Ophelią i pękiem parasoli plażowych wybrała się nad morze, nie musi więc na razie o tym wiedzieć.

Alex ujął słuchawkę, żeby zadzwonić do doktor Pooley, ale zaraz ją odłożył.

Przyrzekł Cassie.

Może umówić się z Philem w innym terminie.

Który bez wątpienia do jutra rana znajdzie sobie innego partnera w interesach.

Alex mówił sobie, że nie brałby nawet pod uwagę opuszczenia zajęć, gdyby nie czuł, że ten film może odnieść sukces większy niż „Historia jego życia”. A nieszczęśliwym zbiegiem okoliczności wszystkie elementy miały ułożyć się w całość akurat w to niedzielne popołudnie. Powtarzał sobie, że kiedy za rok znowu zgarnie nagrody Akademii, Cassie nawet nie będzie o tym pamiętać.

Znowu podniósł słuchawkę. W przyszłym tygodniu też będzie spotkanie, a Cassie to zrozumie.

Zawsze rozumiała.

W środę po spotkaniu grupy kobiet doktor Pooley poprosiła Cassie o rozmowę w cztery oczy.

– Powinnaś zapytać Alexa, czy naprawdę zależy mu na uzyskaniu pomocy – powiedziała, starannie dobierając słowa.

Cassie patrzyła na nią zdziwiona.

– Naturalnie, że mu zależy – odparła. Zastanawiała się, jaka wypowiedź Alexa na spotkaniu grupy mogła nasunąć terapeutce takie wątpliwości. Kiedy sama zapytała go, jak było, odparł, że w porządku.

– Wiem, że tobie zależy – przyznała doktor Pooley – ale to nie to samo. Rozumiem opuszczenie jednej sesji ze względów zawodowych, natomiast opuszczenie dwóch z rzędu jest bardzo wymowne. Jeśli zamierza podjąć próbę uratowania waszego małżeństwa poprzez terapię, powinien brać udział w sesjach.

– Więc w zeszłą niedzielę go nie było – powiedziała wolno Cassie, nagle rozumiejąc. Powtarzała to zdanie w myślach, zastanawiając się, dokąd Alex wtedy poszedł, dlaczego ją okłamał. Uśmiechnęła się przepraszająco. – Zamykał bardzo ważną umowę, ale jestem pewna, że teraz będzie inaczej.

– Cassie – łagodnie odrzekła lekarka – nie musisz już szukać dla niego wymówek.

Podczas długiej jazdy do domu milczała, choć zwykle gawędziła z Johnem. Wpadła do domu, wołając męża po imieniu tak głośno, że jej gniew odbijał się echem od ścian.

– Tutaj – odezwał się Alex.

Cassie otworzyła drzwi do gabinetu. Alex siedział na sofie z gazetą rozłożoną na kolanach, obok między poduszki wetknięta była otwarta butelka whisky.

– Pijesz. – Złapała butelkę i zaniosła do barku po drugiej stronie pokoju. Ze splecionymi na piersiach rękami stanęła przy kojcu, w którym gaworzył Connor.

Alex uśmiechnął się leniwie.

– Connor dostał swoją butelkę, pomyślałem więc, że ja też zasługuję na swoją.

– W zeszłą niedzielę nie byłeś na sesji – powiedziała Cassie spokojnie.

– Nie – przyznał Alex niechętnie. – Byłem zajęty wskrzeszaniem z martwych mojej kariery. Mojej reputacji. Wiesz, tej, którą z taką łatwością ciągle rujnujesz. – Wstał i wcisnął jej gazetę w dłonie. – Jutrzejszy „Informer”, pichouette. Znalazłem go na progu w szarej kopercie. I nie ograniczaj się do samych nagłówków. Artykuł znajduje się na stronie trzeciej i naprawdę jest dobry.